Eksploratorzy
http://eksploratorzy.com.pl/

Bielskie judaika (poza synagogą i cmentarzem)
http://eksploratorzy.com.pl/viewtopic.php?f=883&t=3075
Strona 1 z 1

Autor:  _hipcia [ 30 gru 2009, o 22:06 ]
Tytuł:  Bielskie judaika (poza synagogą i cmentarzem)

Muszę jakoś te Żurawie zmusić do właściwego puszczenia się w miasto i przeszukania Bielska tak jak należy ;)
Robię teraz lekkie zawstydzanko :rotfl2: i daję zdjęcia przedwojennej siedziby kahału, czyli gminy żydowskiej. Obecnie to siedziba Sądu; budynek stoi przy ulicy Mickiewicza (nr 22).

Obrazek

Obrazek

Obrazek

(zdjęcia by hipcio17, czyli mój mąż)

Autor:  Aga [ 30 gru 2009, o 23:00 ]
Tytuł:  Re: Bielskie judaika (poza synagogą i cmentarzem)

A wiesz, że już coś takiego planowaliśmy od jakiegoś czasu, tylko ciągle nam ta pogoda w niedziele nie sprzyjała, a potem autko zawiodło...

Ale coś tam mamy - Budynek Żydowskiej Szkoły Ludowej zbudowanej w 1872 roku (obecnie mieści się tam Gimnazjum i Liceum Katolickiego Towarzystwa Kulturalnego :D ) znajdujący się przy ul. Krasińskiego.

Obrazek

Obrazek

Oraz ślad po mezuzie w budynku przy placu Smolki, w którym kiedyś mieściła się żydowska restauracja

Obrazek

Obrazek

W latach trzydziestych XX wieku miało tutaj miejsce morderstwo, w efekcie którego przez Bielsko i Białą przetoczyła się fala zamieszek, katolików przeciwko żydom, ponieważ Żyd zabił katolika.

Morderca (a może wtedy nie znano pojecia obrony własnej?):
Cytuj:
Karol Norman - Żyd, pochodzący z ortodoksyjnej rodziny z Zatora. Malarz, kelner. (...) Pracował w restauracji Anny Landauowej przy ul. Nad Ścieżką 4, obecnej ul. Stojałowskiego 2. Mówił o sobie, że jest ,,niezwyciężonym lwem plemienia Judy". Jego celem był wyjazd na stałe do Palestyny.

Ofiara (?):
Cytuj:
Leon Wanat - chrześcijanin. Mieszkał z żoną w Białej przy ul. Krasińskiego. Pracował w fabryce "BARTELMOSS & SUCHY" (produkującej śruby i urządzenia metalowe), w której otrzymywał pensję miesięczną w wysokości 32 zł.

Oraz przebieg wydarzenia:
Cytuj:
Jest piątek, 17 września 1937 roku. Leon Wanat jak, zawsze wstąpił, wracając z pracy do restauracji aby coś zjeść. Nie miał humoru, ponieważ dostał miesięczną pensję. Powiedział: ,,Proszę wódkę i kiełbasę".
Restauracja, w której pracował Karol Norman, sąsiadowała z salą modlitewną dla ortodoksyjnych Żydów z Bielska. Dla Żydów szabat zaczyna się w piątek po zachodzie słońca. Zgodnie z ich przykazaniami w szabat ma być wszystko zamknięte. Według przewidywań w Bielsku słońce miało zajść ok. godz. 17:56 czyli Norman miał zamknąć lokal przed godz. 18:00, aby ortodoksyjni Żydzi nie prawili mu wyrzutów. Przejęty tym, że musi zamknąć restaurację wcześniej, prosi Wanata, aby zapłacił za zamówienie i opuścił lokal. Ten pod wpływem alkoholu, odmawia zapłacenia 42 groszy i awanturuje się. Norman wezwał policję. Na miejsce przybyło trzech policjantów. Wanata zabrano na komisariat.
Tego samego dnia ok. godz. 17:00 Leon Wanat przybył pod restaurację Normana. Ten wystraszony stał w bramie wejścia do restauracji. Wanat podszedł szybkim krokiem do Normana. Zdenerwowany, że złożył on na niego doniesienie, próbuje go uderzyć suwmiarką (nosił ją zawsze przy sobie, gdyż pracował w fabryce śrub). Norman jednak szybkim ruchem lewej ręki hamuje uderzenie, tym samym zostaje okaleczony w dłoń. W tym samym czasie prawą ręką wyciąga broń i strzela prosto w Wanata. Norman zszokowany tym, co zrobił, biegnie na ul. Wzgórze na komisariat policji i mówi, że zabił człowieka. Zostaje natychmiast aresztowany. Na miejsce przybywa policjant Karol Śniegoj.
Leon Wanat umarł na miejscu, gdyż dostał strzał w serce. Ceremonia pogrzebowa została odprawiona w katedrze p.w. św. Mikołaja, a jego ciało złożono w rodzinnym grobie na cmentarzu przy ul. Grunwaldzkiej (do dziś zachował się oryginalny i nienaruszony nagrobek).

10 lutego 1938 w Sądzie Okręgowym w Cieszynie odbyła się rozprawa. Przewodniczyli jej: Dr Santarius, Schneider oraz Romankiewicz. Adwokatem Normana był Santhauz.
Według wyroku sądu Karol Norman za umyślne zabójstwo, jednak w obronie koniecznej został skazany na 6 lat więzienia oraz poniesienie kosztów śledztwa i rozprawy. Suwmiarkę Leona Wanata otrzymała jego żona.


Epilog
Cytuj:
Niedługo po tym wydarzeniu żona Leona Wanata zmarła i została pochowana obok swojego męża.
3 września 1939 roku Niemcy wkroczyli na teren Bielska. Wszystkich żydowskich więźniów skazanych za zabójstwo natychmiast rozstrzeliwano. W ten sposób zginął Karol Norman. Jego żonę i córkę wywieziono razem z 370 pozostałymi bielskimi żydami do Auschwitz, gdzie zostali zamordowani.

Źródło: http://www.blogi.szkolazklasa.pl/?blog= ... 2007&mc=10

Autor:  zuraw1965 [ 31 gru 2009, o 00:09 ]
Tytuł:  Re: Bielskie judaika (poza synagogą i cmentarzem)

6 lat w obronie własnej ??
Całe szczęście czasy sie trochę zmieniły ...
A propos obrońcy to wydaje mi się, że obrońcą Karola Normana był dr Dawid Sandhaus (a nie jak w artykule Santhauz), cieszyński adwokat, ostatni przedwojenny Przewodniczący Żydowskiej Gminy Wyznaniowej w Cieszynie.

Autor:  _hipcia [ 1 sty 2010, o 11:07 ]
Tytuł:  dom modlitwy

Intrygująca historia. Rewolwer kontra suwiarka :shock:

Przy ul. Mickiewicza (nr 26) zaraz po II wojnie Kongregacja Wyznania Mojżeszowego założyła dom modlitwy. W latach 90-tych XX wieku został przeniesiony na ul. 3 Maja.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

(zdjęcia by mój mąż)

Autor:  Aga [ 4 sty 2010, o 20:04 ]
Tytuł:  Re: Bielskie judaika (poza synagogą i cmentarzem)

Budynek (przy ulicy Piastowskiej), w którym mieściła się pracownia żydowskiego malarza Jakuba Glasnera. Tutaj w okresie międzywojennym przez wiele lat koncentrowało się życie bohemy Bielska i Białej.

Obrazek

Obrazek

A u szczytu jednej ze ścian zachował się stary napis - jego zbliżenie można zobaczyć we właściwym wątku :)

Obrazek

Kilka słów na temat Jakuba:
Cytuj:
Glasner Jakub (1879-1942): malarz i grafik związany ze środowiskiem artystycznym Bielska i Białej pierwszej połowy XX wieku; (...) od 1901 studiował na Akademii Sztuk w Wiedniu; po ukończeniu dwóch semestrów udał się do Krakowa i kontynuował naukę na Akademii Sztuk Pięknych u J. Fałata (przyp.własny: w 1902 r. wykonał swój pierwszy kredowy portret Juliana Fałata - późniejszego przyjaciela); w 1905 wyjechał do Wenecji, gdzie uczył się u Simona i do Paryża, do pracowni Aleksandra Steinlena; podczas I wojny światowej (przyp. własny: służąc jako oficer w wojsku austriackim) wykonał blisko 200 rysunków i akwarel, które przedstawiały portrety oficerów i żołnierzy oraz sceny z „życia wojennego”.

Źródło: http://www.artlist.pl


Wystawiał swoje prace także zagranicą (w Wiedniu, Berlinie, Paryżu i Hadze).
We wrześniu 1939 roku w obawie przed aresztowaniem wyjechał do Lwowa, gdzie zamieszkał pod przybranym nazwiskiem (Libidowski) i nadal wystawiał swoje prace (między innymi w Kijowie, Charkowie i Moskwie).
W 1941 roku, po zajęciu Lwowa przez Niemców, został prawdopodobnie zamknięty w gettcie. Okoliczności jego śmierci jednak nie są do dzisiaj znane - jedna z wersji podaje, że zginął w gettcie (z wycieńczenia i głodu), a druga, że wywieziono Go do obozu Janowskiego koło Lwowa, gdzie został zamordowany.

Autor:  zuraw1965 [ 21 maja 2011, o 16:13 ]
Tytuł:  Re: Bielskie judaika (poza synagogą i cmentarzem)

Kuczka

Szczerze powiedziawszy nie znalazłem żadnych informacji na temat tego zabudowanego balkonu na tyłach jednej z bielskich kamienic w centrum miasta, ale na mój "kartoflany" nos jest to dawna kuczka.
Jedynym pewnym faktem, który mogę przytoczyć na poparcie swojej tezy jest informacja, że kamienica został wybudowana w latach 1898 - 1899 dla Artura Brülla, właściciela największej firmy spedycyjnej w dawnym Bielsku "Adolf Brüll & Synowie", którego ojciec, Adolf Brüll, był prezesem bielskiej gminy żydowskiej, a jego dziadek, Abraham Brüll, był jednym z założycieli tejże gminy, która w 1865 roku oddzieliła się od macierzystej gminy w Cieszynie.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Na koniec archiwalne zdjęcie kamienicy od strony frontowej

Obrazek

I współczesne zdjęcie

Obrazek

Archiwalne zdjęcie pochodzi z albumu Piotra Keniga i Wojciecha Kominiaka "Bielsko-Biała i okolice na dawnej pocztówce w czasach monarchii austro-węgierskiej"

Autor:  Heniek [ 5 mar 2012, o 00:16 ]
Tytuł:  Re: Bielskie judaika (poza synagogą i cmentarzem)

_hipcia napisał(a):
Muszę jakoś te Żurawie zmusić do właściwego puszczenia się w miasto i przeszukania Bielska tak jak należy ;)
Robię teraz lekkie zawstydzanko :rotfl2: i daję zdjęcia przedwojennej siedziby kahału, czyli gminy żydowskiej. Obecnie to siedziba Sądu; budynek stoi przy ulicy Mickiewicza (nr 22).

Obrazek

Obrazek

Obrazek

(zdjęcia by hipcio17, czyli mój mąż)


Był tu również Żydowski Dom Dziecka,CKŻP powołała w 1948 komisję komasacyjną.W katowicki skład komisji wchodzili inspektor Pietruszka i Kirszenblat,oni zdecydowali o wysłaniu wychowanków z Chorzowa do Bielska,zadecydował fakt iż budynek był własnością żydowskiej gminy wyznaniowej,no i klimat.

Autor:  _hipcia [ 9 gru 2012, o 18:53 ]
Tytuł:  Re: Bielskie judaika (poza synagogą i cmentarzem)

Bardzo interesujący wywiad z przewodniczącą gminy w Bielsku:


Autor:  _hipcia [ 2 sty 2013, o 07:20 ]
Tytuł:  Re: Bielskie judaika (poza synagogą i cmentarzem)

Pan Jacek Proszyk wydał nową książkę o Żydach bielskich:

Cytuj:
Chciałem opisać prawdziwy zróżnicowany żydowski świat, a nie jego wyidealizowane wyobrażenie - mówi autor książki o bielskich i bialskich Żydach.
EWA FURTAK: Słynny architekt i budowniczy Karol Korn, bibliofil i publicysta Salomon Joachim Halberstam i pływaczka Truda Dawidowicz. Która postać z tego przedwojennego świata bielskich i bialskich Żydów jest panu najbliższa?

DR JACEK PROSZYK*: W czasie pracy nad książką doceniłem wielkość rabina Samuela Hirschfelda z Białej. Urodził się w Przemyślu, jego uroczysta instalacja w synagodze w Białej odbyła się w 1926 roku. Był religijnym syjonistą, nie lubili go ani ortodoksi, ani postępowi. Potrafił jednak w tym wszystkim się odnaleźć, bo był bardzo otwarty, pozytywnie nastawiony do ludzi i niekonfliktowy, dlatego mu się to udawało. Czytałem jego kazania. Jestem przekonany, że zdawał sobie sprawę z tego, co się będzie działo w Europie, że nadchodzą bardzo tragiczne czasy. W 1938 roku przyjął do swojego domu rabina Bytomia wypędzonego razem z wieloma innymi Żydami z Niemiec. Rabin zamieszkał u niego, a tymczasem Samuela Hirschfelda wybuch drugiej wojny zastał w Szwajcarii.

Skoro zdawał sobie sprawę z nadciągających tragicznych czasów, to pewnie tam został?

- Nie, razem ze znajomymi wynajął samolot i czym prędzej wrócił do Białej. - Moje miejsce jest z wiernymi - wyjaśnił. Trafił do getta, do Tarnowa. I można powiedzieć, że Bóg nad nim czuwał, bo w czasie akcji wysiedlania getta umarł na zawał serca, unikając w ten sposób najprawdopodobniej cierpień w obozie i końca w krematorium.

ego rodzina przeżyła wojnę?

- Na pewno przeżył syn Eliasz. Wyjechał do Izraela, ale nie integrował się z bielskimi i bialskimi Żydami. Owszem, jak spotkał kogoś na ulicy, to przystanął, porozmawiał, ale nie należał do ich stowarzyszenia.

A jakaś czarna postać? Ktoś, kogo pan zupełnie nie polubił? Taka kanalia tamtych czasów?

- Taki na przykład fabrykant sukna z Białej, niejaki Stein. Krwiożerczy kapitalista, który jak mu się ktoś przeciwstawił, to zwalniał go z pracy. Piętnowali go zresztą za jego zachowanie sami Żydzi.

To były czasy, w których Żydzi, Niemcy i Polacy w Bielsku i Białej żyli w miarę zgodnie.

- Dawni mieszkańcy naszego miasta nie roztrząsali, kto jest Polakiem, Niemcem, a kto Żydem. Uważali się w pierwszej kolejności za obywateli swego miasta. Można byłoby porównać to miasto do Łodzi, podobnie jak tam robiło się tu bardzo duże pieniądze.

Przykładem zgodnej współpracy była fabryka Karola Wolfa. Właściciel był Niemcem, ale dzierżawcami poszczególnych krosien byli Polacy, Żydzi, Niemcy. Potrafili się dogadać, bo pod szyldem Wolfa można było dobrze sprzedawać swoje towary.

Samo środowisko bielskich i bialskich Żydów było chyba bardzo różnorodne. W Białej mieszkali przecież biedni ortodoksi, a na drugi brzegu rzeki, w Bielsku, bogaci liberalni Żydzi, którzy wysyłali swojej dzieci na studia do Wiednia.

- Nie robiłbym takich rozgraniczeń. Po jednej i drugiej stronie Białej mieszkali Żydzi ortodoksyjni, uważający za konieczne przestrzegania prawa zawartego w Torze, przedstawiciele nurtu haskali, intelektualnego ruchu żydowskiego, oraz syjoniści dążący do utworzenia państwa żydowskiego w Palestynie. Nieodłącznym elementem były też prywatne synagogi. To był bardzo ciekawy świat. Coś więcej niż podział na bielskich Żydów będących pod wpływem niemieckiego, liberalnego judaizmu i ortodoksów z Białej.

Od pewnego czasu toczy się wiele dyskusji o tym, czy Bielsko-Biała więcej zawdzięcza Żydom, czy też Niemcom, a może w ogóle ani jednym, ani drugim?

- A może Czechom, bo przecież tutaj kiedyś mówiło się po czesku? Uważam takie licytacje za niepotrzebne, a wręcz szkodliwe. To miasto na styku Śląska i Małopolski, które sporo zawdzięcza różnym narodom. Każdy z nich coś dał temu miastu.

Ilu bielskich i bialskich Żydów przeżyło wojnę?

- Po wojnie zarejestrowanych tutaj było 3,5 tysiąca Żydów. To tak, jakby połowa przetrwała i wróciła. Ale to niemożliwe. Wróciło z pół tysiąca osób, reszta przyjechała tutaj np. ze ściany wschodniej, bo czuli się nad Białą w miarę bezpiecznie.

Aż do 1951 roku w gmachu przy ul. Mickiewicza działał żydowski dom dziecka. Trafiały tutaj między innymi dzieci Żydów wymordowanych w Auschwitz, przyjeżdżały z całej Polski. Wybrano tak, bo zapewne uznano, że wybuch antyżydowskich zamieszek jest tutaj bardzo mało prawdopodobny.

Dzisiaj Żydów w mieście została już garstka...

- Tych związanych z Gminą Wyznaniową Żydowską jest faktycznie niewielu. Ale coraz częściej spotykam się z ludźmi, którzy odkrywają swoje żydowskie korzenie, choć do gminy żydowskiej nie zamierzają się zapisać.

Jak długo trwała praca nad książką?

- Zbieranie materiału zajęło mi kilkanaście lat, ale od pomysłu przerobienia rozprawy doktorskiej na wersję bardziej popularną i wydania minęło zaledwie kilka miesięcy. Wydało ją moje własne wydawnictwo, byłem zaskoczony, że znalazło się tylu sponsorów. Poza kilkoma wyjątkami wcale nie są to firmy należące do Żydów albo ich potomków. To po prostu ludzie, którzy interesują się historią naszego miasta, uważają, że warto ją utrwalić.

Ta książka to nie encyklopedia zawierająca wszystkie zebrane materiały, ale mój subiektywny wybór wydarzeń i ludzi. Dla mnie ważne były ich uczucia, smutki, radości, lęki. Miałem okazję niektórych z tych ludzi spotkać, a z innymi udało mi się skontaktować listownie lub telefonicznie. Stąd ta książka.

Podobno potomkowie bielskich i bialskich Żydów mieszkający w Izraelu mieli trochę zastrzeżeń?

- Nie podobało im się, że sporo miejsca poświęciłem ortodoksom i ich nauczycielowi religii prof. Zipperowi, którego bardzo nie lubili. Przypuszczam, że zmuszał ich do uczenia się religijnych formuł po hebrajsku. Chciałem opisać prawdziwy zróżnicowany żydowski świat, a nie jego wyidealizowane wyobrażenie.

A co pana najbardziej zaskoczyło w trakcie pracy nad książką?

- Chyba Izak Hochner, rytualny rzezak z Bielska, który w 1938 roku napisał w języku hebrajskim liczące ponad 400 stron dzieło będące analizą anatomiczną płuc bydlęcych pod kątem prawa żydowskiego. To ilustrowana rozprawa o tym, kiedy płuca są koszerne, a kiedy nie. Można ją znaleźć w internecie, a ortodoksyjni rzezacy rytualni do dziś z niej do korzystają.



*Dr Jacek Proszyk jest religioznawcą i autorem książki "Życie według wartości. Żydowscy liberałowie, ortodoksi i syjoniści w Bielsku i Białej". Kupić ją można tylko w jednej bielskiej księgarni, w Klimczoku, która jest jednym ze sponsorów książki, a jej właścicielka jest prawnuczką Karola Korna.




:arrow: http://bielskobiala.gazeta.pl/bielskobi ... ocic_.html

Strona 1 z 1 Strefa czasowa: UTC + 1
Powered by phpBB® Forum Software © phpBB Group
http://www.phpbb.com/