Zarejestruj    Zaloguj    Dział    Szukaj    FAQ



Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 183 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5 ... 10  Następna strona
Autor Wiadomość
 Post Napisane: 12 lis 2009, o 23:56 
Offline
Administrator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 27 maja 2009, o 08:44
Posty: 3515
Lokalizacja: Kraków
Imię: Jarek
witowski napisał(a):
Opisy pruskie z tego okresu są mniej heroiczne. Nie było żadnego atakowania kawalerią.

Jak opisuje to Klaussmann zamieszkujący wtedy pod Mysłowicami:

"Z ruin sosnowieckiego dworca wzbijały się kłęby dymu. Polscy powstańcy zestawili sobie w Dąbrowie skład pociągu, zameldowali go zgodnie z przepisami do Sosnowca, po czym przybyli tam około 4.00 nad ranem, napadli na liczącą do 50 żołnierzy rosyjską straż graniczną tamże stacjonującą. Część żołnierzy zabili część - ciężko ranili, zabrali kasę z komory celnej, rozesłali wokół patrole, które dotarły aż poza granicę pruską, po czym oddalili się tym samym pociągiem. (...)

Wśród Rosjan panowała totalna panika, mimo że Polacy już od dawna stamtąd odeszli. Ze wszystkich najdalszych posterunków, również takich do których Polacy nie zbliżyli się nawet na krok, żołnierze uciekali w panice, z bronią albo bez broni w stronę granicy pruskiej i przekraczali ją."


W sumie zwiało kilkuset. Rozbrojono ich i zgromadzono w Katowicach, po czym po dwóch, trzech dniach przekazano Rosjanom w okolicach Lublińca (broń zwrócono).

Stąd heroizm opisów był zarówno w interesie Rosjan jak i powstańców.

Nb. z fragmentu w tekście z poprz. postu o zbyciu towarów z Sosnowca w Dąbrowie wynika, że zrabowano nie tylko kasę ale i skład celny.


Nie umniejszając wiarygodnosci żródła, które cytujesz, nie znam relacji pana Klaussmanna i obawiam się, że miał on niewielki wpływ na polską historiografię.
Nie dziwię sie temu, bo według mnie jego relacja nie wnosi nic do sprawy i w żaden sposób nie pozwala dokonać oceny wydarzeń jakie miały miejsce 7 lutego 1863 roku.
Natomiast w pełni zgodzę się z safnatem, że należy (jak dla mnie przede wszystkim) brać pod uwagę relacje biorących bezpośredni udział w wydarzeniach, a takim jest niewątpliwie relacja Apolinarego Kurowskiego - co do istoty i chronologii zdarzeń zbieżna z cytowaną przez Ciebie relacją, ale w szczegółach bardziej konkretna i rzucająca nieco więcej światła na poszczególne etapy bitwy/potyczki.
Wprawdzie Rafał dorzucił już linka z fragmentami relacji Kurowskiego, ale pozwolę sobie przytoczyć pełny tekst raportu


Cytuj:
RAPORT
APOLINAREGO KUROWSKIEGO
naczelnika wojskowego woj. Krakowskiego
do Tymczasowego Rządu Narodowego
pisany 8 lutego 1863 r.

D. 5 II zostawiwszy pewną siłę na obronę obozu, sam wyruszyłem w 30 koni i 50 kosynierów celu oczyszczenia reszty granicy, aż do Czeladzi. Dowiedziałem sie, że w Maczkach cała straż graniczna w liczbie 300 ludzi jest skoncentrowaną. W marszu moim przez Olkusz, skąd Moskale uciekli do Miechowa, proklamowałem Rząd Narodowy, zrzuciłem wszystkie władze moskiewskie pow. Olkuskiego i ustanowiłem wszystkich urzędników, utworzyłem gwardię narodową proklamacją Rządu Tymczasowego i dekret uwłaszczający włościan pod zasłoną gwardii narodowej w całym powiecie w przeciągu 3 dni ogłosić poleciłem.

Po załatwieniu tych czynności d. 6 II z rana wyruszyłem przez Sławków do maczek; stanąwszy tam ze smutkiem dowiedziałem się, że tam nieprzyjaciela nie zastałem, bo wszystkie siły moskiewskie skoncentrowały się w ilości 300 ludzi w Sosnowcu. Wsadziwszy więc piechotę i kawalerię na pociąg do Sosnowca pojechałem. Przybyłem tam około godz. 1 w nocy, o wiorstę od stacji wysadziłem konie i ludzi z pociągu; rozkazałem, aby środek mojej siły tworzyli kosynierzy, na prawym zaś i lewym skrzydle szli strzelcy w tyralierów rozsypani, sam z kawalerią ustawiłem się od strony granicy pruskiej, poza dworcem kolei żelaznej, gdyż tam, w razie naszego zwycięstwa spodziewałem się, że moskale rejterować będą.

Wszystkie te rozkazy najwyborniej uskutecznione zostały; pomimo ciemności nocy o godz. 12 i pół, wszyscy stanęli do boju w przeznaczonym miejscu i równocześnie pierwszy atak został wykonany. Moskale musieli być zawiadomieni i przysposobieni, bo w pierwszej chwili napadu, chociaż najciszej się odbył, z dwóch budynków, to jest komory celnej i stacji kolei żelaznej,
morderczym ogniem nasza wiarę przywitali. Pod Cieszkowskim padł koń i sam w prawą rękę postrzelony został, pomimo to nie zszedł z placu boju i z niewypowiedzianą zapalczywością i bohaterską odwagą trzy ataki na obsadzone nieprzyjacielem budynki wykonywał, lecz ciągłym zabójczym ogniem parzony, nie mógł dłużej wytrzymać, nie przyzwyczajony do takiego ognia
ruchawki, i tak strzelcy, jak i kosynierzy poszli w rozsypkę. Sam więc w krwi zbroczony przybył do mnie z raportem, że sam jeden pozostał, kawalerię na budynki murowane pomimo zapału i krzyku ułanów, aby ich do ataku poprowadzić, napadu
wykonać nie było podobna.

Trzeba więc było całe usiłowanie wytężyć na zebranie rozpierzchniętych kosynierów i strzelców, a Boskim cudem w przeciągu pół godziny, usiłowania te najpomyślniej udały się. Uszykowawszy wiarę na nowo do szturmu z równą zapalczywością wykonany został, a lubo znów nasi przez Moskali strasznym gradem kul przywitani zostali wkrótce drzwi wyłamane zostały i budynki
zdobyte. Moskale uciekli i wymykali sie drogami i katami sobie znanymi, a jeden ich oddział z 50 ludzi umykając ku granicy pruskiej pruskiej wpadł na nasza kawalerię, dał ognia. Wytrzymawszy salwę tę, rzuciłem się z kawalerią na ów oddział, który do szczętu zniesiony został.

Tymczasem kosynierzy i strzelcy przetrząsali budynki i pojedyńczo ukrytych tam jeszcze żołnierzy łapali i rozbrajali.
Na tym się skończyła krwawa rozprawa naszej wiary, a zdobyczą dnia tego było 600.000 złp. zabranych za kwitami z komory, 40 koni z całym przyrządem, 100 cetn. Ołowiu itp. Po tym krwawym chrzcie przybyłem do Dąbrowy, gdzie znużonych do najwyższego stopnia ludzi i konie, po wygodnych kwaterach porozlokowałem. Rozbitki moskiewskie schroniły sie w Prusach. Granica więc cała, od Czeladzi, aż do Barana do tej chwili jest oczyszczona. Pomimo strasznego przez cztery i pół godziny prawie nieustannie utrzymywanego ognia, przez widocznie Boska opiekę mam tylko 3 zabitych, 17 rannych i 1 ubitego konia.
Straty moskiewskie są bardzo znaczne: rannych Moskali wspólnie z moimi w szpitalu w Dąbrowie złożyłem, około 30 jeńców moskiewskich, a pomiędzy nimi kapitana żandarmów, oficera, na słowo honoru, że nigdy przeciwko nam walczyć nie będzie, i że zaraz za granicę wyjedzie, puściłem, a żołnierzy bez żadnej z ich strony zobowiązań, najserdeczniej z nimi rozstawszy się i po złotych polskich 2 na drogę wypłaciwszy, na wolność wypuściłem.

Bohaterem z dn. 7.II. Był niezaprzecznie Cieszkowski, dzielny komendant kosynierów, który pomimo na wylot przestrzelonej ręki, wsród morderczego ognia, na czele swego oddziału wszystkie ataki wykonywał a dopiero po powrocie do Dąbrowy, wieczorem rękę sobie opatrzyć przyzwolił.

A. Kurowski


Oryginalny tekst raportu pochodzi z „Wiadomości z pola Bitwy” z 18 II 1863, nr 2, cytat z R. Szwed „Powstanie Styczniowe w Zagłębiu Dąbrowskim"

_________________
"Tylko dwie rzeczy są nieskończone: wszechświat oraz ludzka głupota, choć nie jestem pewien co do tej pierwszej"
Albert Einstein


Góra 
 Zobacz profil GG  
 
 Post Napisane: 13 lis 2009, o 20:43 
Offline

Dołączył(a): 3 wrz 2009, o 14:45
Posty: 258
Imię: Tomasz
Może Cię zaskoczę, ale Klaussmann pisze z sympatią o powstańcach i raczej nie zmyśla bo dla niego taka akcja z wjechaniem pociągiem na stację świadczy o zmyślności, kunszcie i odwadze powstańców.

Bo ten raport to niezłe jaja. Próbowałeś to umiejscowić na mapie ?

Maczki są w odległości 11 km od stacji w Sosnowcu. Zatem by zaskoczyć i podejść w skrycie, załadował ich z końmi ! na wagony, powiózł 10 km i wysadził w "skrycie" około 1 w nocy, (czyli konie też wyładował). Po czym osiągnąwszy gotowość, rozwinąwszy siły, zaatakował o wpół do pierwszej siłami 150 chłopa 300 osobowy oddział "okopany" w murowanych budynkach, licząc na zaskoczenie.

Po trzech nieudanych atakach, podczas których Rosjanie walili ile się da, wszystko się rozpierzchło, po czym oficerowie wykazali się jako dowódcy zbierając siły i wykonując ostateczny szturm podczas którego wykazali się podwładni. Co ciekawe poniósł przy tym zadziwiająco "duże" straty aż trzech zabitych, 17 rannych i 1 konia.

Więc jak on chciał osiągnąć zaskoczenie ? Pociąg stał 1 wiorstę od stacji (ca 1 km). Lokomotywa spuszczała parę z kotła, konie wyprowadzano, raptem 50 szt. Pewnie owinęli im kopyta szmatami, żeby nie stukały na drewnianej rampie. A konie pewnie były przyzwyczajone do przewozu koleją i nie stawały dęba czy rżały. W końcu kolej to była już wtedy normalka, raptem jakieś 20 lat.

Więc pytanie. Ile dłużej trwałoby podejście pieszo czy konno z Maczek ? Według mnie pieszo trwałoby dłużej, konno tyle samo. Lecz licząc z załadunkiem i wyładunkiem koni nawet pieszo trwałoby tyle samo lub krócej, nie mówiąc o cichości podejścia.

Wybacz, ale użycie pociągu ma sens tylko wtedy, gdy wjeżdżasz wprost na stację, a nie stajesz wiorstę wcześniej. Wjeżdżasz, zaskakujesz, atakujesz całością sił pieszo, a jak rozbijesz obronę, wyprowadzasz konie z wagonów i ruszasz w pościg.
Ale wtedy jest mniej "patriotycznie" i dowódcy nie mogą się wykazać. Bo o klasie dowódców powstańczych wtedy nie świadczyła ich zmyślność, a jakość zebranych i dowodzonych oddziałów.


Góra 
 Zobacz profil  
 
 Post Napisane: 13 lis 2009, o 21:55 
Offline
Przyjaciel

Dołączył(a): 30 maja 2009, o 23:15
Posty: 520
Po pierwsze to był początek lutego czyli zima. Na dodatek działo się to w nocy, a w nocy temperatura dodatkowo spada o kilka stopni. Po drogach pewnie nie jeździły pługi śnieżne, więc można się spodziewać, że drogi były przynajmniej częściowo zaspane śniegiem. Wydawanie rozkazu aby w nocy iść przez śnieg z 10 km żeby potem walczyć budzi więcej wątpliwości niż wykorzystanie w tym celu pociągu. Ludzie i konie były wypoczęte. Gdyby szli na pieszo to zmęczone konie mogłyby już nie nadawać się do wykorzystania ich w pościgu. Tutaj wykorzystanie pociągu do takiej akcji mogło mieć na celu zaoszczędzenie sił żołnierzy i koni. Możliwość zaskoczenia nieprzyjaciela mogła być tylko jakimś dodatkowym celem.

Po drugie raczej nie przypuszczam aby przed tymi budynkami w których siedzieli moskale stały latarnie uliczne oświetlające teren. Moskale patrząc w okna pewnie widzieli ciemność. Ciemność mogła więc utrudniać moskalom w zorientowaniu się w tym ilu jest powstańców. Mogli strzelać, ale pewnie strzelali na ślepo w ciemność. Tymczasem powstańcy mogli być w lepszej sytuacji. Jeśli w budynkach paliły się lampy to powstańcy widzieli wyraźnie pojawiających się w oknach moskali sami przy tym będąc niewidocznymi. Stąd więc mogły powstać duże straty wśród moskali. Powstańcy natomiast największe straty mogli ponosić podczas szturmu gdy podchodzili blisko pod budynek.

Postaw się więc na miejscu moskali. Siedzisz w budynku, który jest ostrzeliwany. Sam możesz strzelać, ale nie wiesz do kogo, bo strzelasz w ciemność. Nie wiesz ilu jest powstańców, bo ich nie widać. Wyobraźnia więc może zawyżać ilość atakujących. Co jakiś czas natomiast następuje szturm i powstańców widać dopiero jak są tuż przy budynku. To może działać bardzo demoralizująco na obrońców. Nie dziwię się więc, że zaczęli uciekać.

Myślę, że gdyby powstańcy atak przypuścili w dzień, to moim zdaniem pewnie atak by się nie udał.
Gdyby powstańcy szli tam całą drogę na piechotę to byliby mocno zmęczeni i to też pewnie negatywnie wpłynęło na szanse zwycięstwa.
Nie udało się wykorzystać elementu zaskoczenia, ale i bez niego jednak udało się wygrać, więc czepianie się tego, że nie było zaskoczenia mija się z celem. Tego argumentu można by używać gdyby atak się nie powiódł. Wtedy można by mówić, że to jedna z przyczyn klęski. Tymczasem atak się udał więc zastanawianie się nad tym nie ma sensu.

_________________
http://tajemnicze-fortyfikacje.prv.pl


Góra 
 Zobacz profil  
 
 Post Napisane: 13 lis 2009, o 23:09 
Offline
Administrator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 27 maja 2009, o 08:44
Posty: 3515
Lokalizacja: Kraków
Imię: Jarek
Dictum sapienti sat est :mrgreen:

No cóż, do tego co napisał już Rafał dodałbym tylko tyle, że Kurowski był w drodze ze swoimi ludźmi od 5 lutego (ustanawiając po drodze Rząd Narodowy w powiecie olkuskim) i kiedy następnego dnia ruszył do boju jego oddziały musiały być już nieco zmęczone.
Poza tym uformowanie odpowiedniego szyku do ataku w zimową noc, po odbyciu 10-kilometrowego marszu przez różne formacje - strzelcy, kosynierzy, kawaleria - byłoby niezwykle trudne (zakładając, że powstańcy nie pogubiliby się po drodze).
I na koniec jeszcze jedna sprawa, odbicie małego skrawka dawnej Polski, który nagle zaczął graniczyć z innymi państwami i wprowadzenie na nim władzy Rządu Narodowego (mimo, że niewykorzystane) było niezwykle ważne propagandowo.

_________________
"Tylko dwie rzeczy są nieskończone: wszechświat oraz ludzka głupota, choć nie jestem pewien co do tej pierwszej"
Albert Einstein


Góra 
 Zobacz profil GG  
 
 Post Napisane: 14 lis 2009, o 17:25 
Offline

Dołączył(a): 3 wrz 2009, o 14:45
Posty: 258
Imię: Tomasz
Żuraw1965 napisał:

Poza tym uformowanie odpowiedniego szyku do ataku w zimową noc, po odbyciu 10-kilometrowego marszu przez różne formacje - strzelcy, kosynierzy, kawaleria - byłoby niezwykle trudne (zakładając, że powstańcy nie pogubiliby się po drodze).

Bez przesady. Byłoby tak samo skomplikowane jak formowanie po wyjściu z pociągu. Noc była tak samo ciemna. Chyba że zakładasz, że przyświecali sobie latarniami.

Safnat
napisał:

Po pierwsze to był początek lutego czyli zima. Na dodatek działo się to w nocy, a w nocy temperatura dodatkowo spada o kilka stopni. Po drogach pewnie nie jeździły pługi śnieżne, więc można się spodziewać, że drogi były przynajmniej częściowo zaspane śniegiem. Wydawanie rozkazu aby w nocy iść przez śnieg z 10 km żeby potem walczyć budzi więcej wątpliwości niż wykorzystanie w tym celu pociągu. Ludzie i konie były wypoczęte. Gdyby szli na pieszo to zmęczone konie mogłyby już nie nadawać się do wykorzystania ich w pościgu. Tutaj wykorzystanie pociągu do takiej akcji mogło mieć na celu zaoszczędzenie sił żołnierzy i koni. Możliwość zaskoczenia nieprzyjaciela mogła być tylko jakimś dodatkowym celem.

Zaczynając od końca. Atak 150 chłopa na 300 osobowy posterunek może się udać jedynie pod warunkiem zaskoczenia.

Po drugie rozmawiamy o dystansie 10 km, więc gdzie tu zmęczenie.
Poza tym marsz, nawet nocą, nie był czymś im nieznanym. Natomiast jazda pociągiem dla większości z nich była pierwszą w życiu, (a zwłaszcza dla koni).

Po trzecie - co do zasp i pługów - to nie Sybir a Europa. A śniegu za dużo nie było. U Klaussmanna po drugiej stronie granicy nawet piasek było widać na drogach. Dzieciarnia chodziła do szkoły, ludzie jeździli furami. Czemu 20 km obok miałoby być inaczej ?

Po czwarte kolej to też telegraf. Więc pociąg nie może jechać nie zgłoszony, a stanie w polu przed stacją na czas wyładunku 50 koni może kogoś zaciekawić. Zawiadowcę stacji na pewno.

Poza tym oni zaatakowali jedynie jedynie ! dworzec z kasę celną. Przy moście granicznym była strażnica i koszary, których nie zaatakowali. Więc gdzie tu zaprowadzanie nowego ładu.


Góra 
 Zobacz profil  
 
 Post Napisane: 14 lis 2009, o 21:14 
Offline

Dołączył(a): 30 maja 2009, o 04:59
Posty: 1586
Klimontów powiat sandomierski, województwo świętokrzyskie

Gdzieś na wakacyjnym szlaku spotkałem obelisk...

Załącznik:
74ece9190edac376.jpg
74ece9190edac376.jpg [ 41.54 KiB | Przeglądane 375 razy ]


Załącznik:
a7f78ed6272ddcff.jpg
a7f78ed6272ddcff.jpg [ 102.24 KiB | Przeglądane 375 razy ]


Dokładny opis:
http://powstanie1863.zsi.kielce.pl/index.php?id=k08


Góra 
 Zobacz profil  
 
 Post Napisane: 14 lis 2009, o 22:37 
Offline
Przyjaciel

Dołączył(a): 30 maja 2009, o 23:15
Posty: 520
witowski napisał(a):
Zaczynając od końca. Atak 150 chłopa na 300 osobowy posterunek może się udać jedynie pod warunkiem zaskoczenia.


Nie musi być zaskoczenia aby mniejszy oddział pokonał zdecydowanie większy. W historii wojskowości można znaleźć całą masę takich przykładów. No ale weźmy przykład samego Powstania Styczniowego. Podam Ci przykład dwóch bitew gdzie nie było elementu zaskoczenia, a mimo kilkukrotnej przewagi nieprzyjaciela nad Polakami powstańcy odnieśli zdecydowane zwycięstwo:

26.05.1863 bitwa pod Salichą
Siły polskie to 260 powstańców źle uzbrojonych, bo uzbrojeni byli w lance, kilkanaście pałaszy, kilkadziesiąt sztuk broni palnej czyli pistoletów, dubeltówek.
Siły moskali to 720 żołnierzy.
Straty polskie to 12 zabitych i 21 rannych.
Straty moskali to około 200 zabitych.

03.09.1863 bitwa pod Panasówką
Siły polskie około 1000 - 1100 powstańców.
Siły moskali ponad 2000 żołnierzy. (9 rot piechoty, 300 kozaków, 5 dział)
Straty polskie 35 zabitych i 100 rannych.
Straty moskali około 360 zabitych i rannych

witowski napisał(a):
Po drugie rozmawiamy o dystansie 10 km, więc gdzie tu zmęczenie.


Po przejściu takiej odległości w pełni wypoczętym na pewno się nie jest, a wiem to bo sobie robiłem kiedyś spacerki po dwadzieścia kilka km na dzień. Zdarzyło mi się też chodzić po nocy i w nocy po ciemku idzie się zdecydowanie wolniej niż za dnia, a marsz na dłuższą odległość w mrozie to jest jeszcze inna historia.

witowski napisał(a):
Natomiast jazda pociągiem dla większości z nich była pierwszą w życiu, (a zwłaszcza dla koni).


Konie na wojnę i w powstaniu specjalnie przygotowywano. Spotkałem się z taką nazwą "ostrzeliwanie". Strzelało się w pobliżu koni, żeby je przyzwyczaić do huku wystrzałów, żeby w czasie bitwy taki huk ich nie płoszył. Jazda pociągiem wobec ostrzeliwania, była dla koni raczej czymś mniej stresującym.

witowski napisał(a):
Po trzecie - co do zasp i pługów - to nie Sybir a Europa. A śniegu za dużo nie było. U Klaussmanna po drugiej stronie granicy nawet piasek było widać na drogach. Dzieciarnia chodziła do szkoły, ludzie jeździli furami. Czemu 20 km obok miałoby być inaczej ?


Nie wiem jakie warunki atmosferyczne wtedy panowały. Mogę się tego tylko domyślać. Wiem tylko że w śniegu źle się idzie. Przy topniejącym śniegu i w błocie też źle się idzie.

witowski napisał(a):
Po czwarte kolej to też telegraf. Więc pociąg nie może jechać nie zgłoszony, a stanie w polu przed stacją na czas wyładunku 50 koni może kogoś zaciekawić. Zawiadowcę stacji na pewno.


No ale moskale jakoś nie czekali na nich. Przecież gdyby o nich wiedzieli dużo wcześniej to moskale mogliby przygotować zasadzkę na powstańców, a tego jednak nie zrobiono.

witowski napisał(a):
Poza tym oni zaatakowali jedynie jedynie ! dworzec z kasę celną. Przy moście granicznym była strażnica i koszary, których nie zaatakowali. Więc gdzie tu zaprowadzanie nowego ładu.


Jak ja zgarnąłbym taką kasę to też szybko bym się wycofał, żeby za tą kasę kupić jak najszybciej broń. Widać dowódca miał głowę na karku i niepotrzebnie nie ryzykował, żeby nie stracić tego co już zyskał. No a poza tym trzeba było się też zająć rannymi.

_________________
http://tajemnicze-fortyfikacje.prv.pl


Góra 
 Zobacz profil  
 
 Post Napisane: 15 lis 2009, o 09:41 
Offline
Administrator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 27 maja 2009, o 08:44
Posty: 3515
Lokalizacja: Kraków
Imię: Jarek
Witowski, nie obraź się, ale mam wrażenie, że próbujesz wyważyć otwarte drzwi :D
Dzisiaj możemy jedynie przypuszczać jak wyglądały szczegóły tej akcji i w sposób jak najbardziej logiczny uwiarygodnić decyzje Kurowskiego, Cieszkowskiego i innych - w tej kwestii Twoje argumenty zupełnie do mnie nie przemawiają, w przeciwieństwie do argumentów safnata, które brzmią rzeczowo.

_________________
"Tylko dwie rzeczy są nieskończone: wszechświat oraz ludzka głupota, choć nie jestem pewien co do tej pierwszej"
Albert Einstein


Góra 
 Zobacz profil GG  
 
 Post Napisane: 15 lis 2009, o 16:14 
Offline

Dołączył(a): 3 wrz 2009, o 14:45
Posty: 258
Imię: Tomasz
Nic nie wyważam. Po prostu nie lubię powstań narodowych, a zwłaszcza styczniowego.

A w Pszczynie mamy jeden grób powstańczy Edwarda Kozielskiego z Wrześni.
Zmarł w 1906 r. w Pszczynie.


Załączniki:
kozielski1.jpg
kozielski1.jpg [ 77.49 KiB | Przeglądane 1763 razy ]
Góra 
 Zobacz profil  
 
 Post Napisane: 15 lis 2009, o 19:01 
Offline
Przyjaciel

Dołączył(a): 30 maja 2009, o 23:15
Posty: 520
Tak sobie jeszcze raz na spokojnie przeanalizowałem sytuację i zajrzałem do innych źródeł. Po bitwie w Sosnowcu Kurowski zakupił za zdobyte pieniądze kożuchy i buty dla swojego oddziału. To więc może potwierdzać, że dla źle ubranego oddziału taki 10 kilometrowy marsz w nocy w zimie mógł być problemem.

Znalazłem jednak też pewne minusy. Przejrzałem szlak bojowy Apolinarego Kurowskiego i muszę stwierdzić, że to nie był za dobry dowódca. Myślę że tutaj zwycięstwo w Sosnowcu raczej w dużej mierze było spowodowane postawą Teodora Cieszkowskiego. Kurowski miał po prostu szczęście do oficerów którzy mu podlegali. Gdy więc Kurowski wysyłał gdzieś jakiś oddział i dowództwo powierzał jakiemuś oficerowi to ten oddział przeważnie zwyciężał. Gdy Kurowski sam dowodził to przegrywał. Wyjątkiem była tu bitwa pod Sosnowcem.

W książce "Zapiski o powstaniu polskiem 1863 i 1864 roku" znalazłem taką informację, że rozważano komu powierzyć dyktaturę nad powstaniem. Rozpatrywano przy tym kandydaturę Kurowskiego, ale go odrzucono bo tak o nim sądzono: "Kurowski był człowiekiem głupim i pozbawionym wszelkiej energii, przytem jako niewojskowy, nie znał sztuki wojennej i wypadkowo tylko został okrzyknięty dowódcą dość licznego oddziału, który formował." Dyktatorem powstania został więc Langiewicz.

Podam jeszcze linka do książki z której pochodzą cytaty opisujące bitwy z Powstania Styczniowego, które wcześniej tutaj wklejałem. Tam są opisane wszystkie, potyczki i bitwy tego powstania:

http://www.wbc.poznan.pl/dlibra/docmeta ... blication&

_________________
http://tajemnicze-fortyfikacje.prv.pl


Góra 
 Zobacz profil  
 
 Post Napisane: 15 lis 2009, o 23:18 
Offline
Administrator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 27 maja 2009, o 08:40
Posty: 6799
Lokalizacja: Dąbrowa Górnicza
Imię: Leszek
To ja tylko tak offtopicznie trochę dodam, że Teodor Cieszkowski był bratem bardzo zasłużonego dla górnictwa (a górnictwa zagłębiowskiego zwłaszcza) Józefa Patrycjusza Cieszkowskiego - człowieka, któremu m.in. zawdzięczamy termin "zagłębie".

_________________
— Patrz, Kościuszko, na nas z nieba! —
raz Polak skandował
i popatrzył nań Kościuszko,
i się zwymiotował.
K.I.Gałczyński


Góra 
 Zobacz profil GG  
 
 Post Napisane: 17 lis 2009, o 13:37 
Offline
Administrator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 27 maja 2009, o 08:40
Posty: 6799
Lokalizacja: Dąbrowa Górnicza
Imię: Leszek
Kolejny obiekt z Sosnowca - pomnik/kapliczka stojący przy sosnowieckiej katedrze (ul. Kościelna)

Według wykazu miejsc pamięci - upamiętnia potyczkę powstańców z wycofującym się oddziałem wojsk carskich 7 lutego 1863 roku, nie mam pojęcia czy mowa o wcześniej wspominanej bitwie o dworzec czy też jakimś jej 'odprysku' - bo samodzielnej potyczki w tym samym czasie raczej by nie było. Miejsce to jest oddalone kilkaset metrów od dworca.

Obrazek

_________________
— Patrz, Kościuszko, na nas z nieba! —
raz Polak skandował
i popatrzył nań Kościuszko,
i się zwymiotował.
K.I.Gałczyński


Góra 
 Zobacz profil GG  
 
 Post Napisane: 25 lis 2009, o 21:49 
Offline
Administrator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 27 maja 2009, o 08:44
Posty: 3515
Lokalizacja: Kraków
Imię: Jarek
Grób Władysława Kułakowskiego, powstańca styczniowego, znajduje sie na cmentarzu komunalnym (dawniej rzymskokatolickim) w Kętach (woj. śląskie, pow. oświęcimski).

Obrazek

Obrazek

Pozwoliłem sobie (przepraszam wszystkich za to nadużycie) skropić trochę pomnik wodą ze stojącego za nagrobkiem wazonu z deszczówką, żeby odczytać właściwie, nieczytelną juz trochę, inskrypcję :D

Obrazek

Obrazek

_________________
"Tylko dwie rzeczy są nieskończone: wszechświat oraz ludzka głupota, choć nie jestem pewien co do tej pierwszej"
Albert Einstein


Góra 
 Zobacz profil GG  
 
 Post Napisane: 25 lis 2009, o 21:57 
Offline
Przyjaciel
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 27 maja 2009, o 20:46
Posty: 4422
Lokalizacja: Rybnik
Pochwały: 1
Imię: Małgosia
Polanie wodą jest w warunkach polowych jedynym rozwiązaniem, gdy chce się odczytać napis. Żadne tam nadużycie :) I tak dobrze, że miałeś wodę w pobliżu.

_________________
Rybniccy Żydzi
Szuflada Małgosi


Góra 
 Zobacz profil  
 
 Post Napisane: 25 lis 2009, o 22:05 
Offline
Administrator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 27 maja 2009, o 08:44
Posty: 3515
Lokalizacja: Kraków
Imię: Jarek
Uff ... zawsze się głupio czuję kiedy oblewam nagrobki wodą albo rozmazuję na nich śnieg :D

W takim razie ze spokojnym sumieniem (nie musiałem juz ingerować w zaden sposób) dorzucę jeszcze jedną mogiłę ze wspomnianego już wyżej cmentara w Kętach.

Obrazek

Obrazek

_________________
"Tylko dwie rzeczy są nieskończone: wszechświat oraz ludzka głupota, choć nie jestem pewien co do tej pierwszej"
Albert Einstein


Góra 
 Zobacz profil GG  
 
 Post Napisane: 2 mar 2010, o 22:27 
Offline
Administrator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 27 maja 2009, o 08:44
Posty: 3515
Lokalizacja: Kraków
Imię: Jarek
Kolejny grób uczestnika powstania styczniowego znalazłem na kirkucie przy ulicy Miodowej w Krakowie

Obrazek

Obrazek

Obrazek

_________________
"Tylko dwie rzeczy są nieskończone: wszechświat oraz ludzka głupota, choć nie jestem pewien co do tej pierwszej"
Albert Einstein


Góra 
 Zobacz profil GG  
 
 Post Napisane: 4 mar 2010, o 15:25 
Offline
Administrator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 27 maja 2009, o 08:44
Posty: 3515
Lokalizacja: Kraków
Imię: Jarek
Grób uczestnika powstania znajduje się na cmentarzu katolickim (zwanym Starym) w Ozorkowie (woj. łódzkie, pow. zgierski).

Obrazek

Obrazek

Obrazek

_________________
"Tylko dwie rzeczy są nieskończone: wszechświat oraz ludzka głupota, choć nie jestem pewien co do tej pierwszej"
Albert Einstein


Góra 
 Zobacz profil GG  
 
 Post Napisane: 24 kwi 2010, o 21:34 
Offline
Administrator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 27 maja 2009, o 08:44
Posty: 3515
Lokalizacja: Kraków
Imię: Jarek
Zbiorowa mogiła powstańców, którzy polegli dnia 15 sierpnia 1863 roku w Imbramowicach i Glanowie znajduje się na starym cmentarzu w Imbramowicach (woj. małopolskie, pow. olkuski).

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Na tym samym cmentarzu znajduje się grób rodzinny, w którym spoczął Leon hrabia Bończa Rutkowski - uczestnik powstania listopadowego, porucznik 13 pułku piechoty liniowej, bohater bitwy pod Grochowem, za którą otrzymał Złoty Krzyż Virtuti Militari.
Ze względu na wiek i odniesione wcześniej rany praktycznie nie brał udziału w powstaniu styczniowym, ale kiedy oddział Aleksandra Krukowieckiego znalazł się w oblężeniu i przyjął obronę w zabudowaniach dworskich Rutkowskiego, ten przyłączył się do obrony (niektóre źródła mówią nawet, że praktycznie przejął dowodzenie).
Kilkugodzinne natarcie oddziałów rosyjskich okazało się w rezultacie nieskuteczne, ale kiedy obrońcy Glanowa, wśród pożarów zabudowań dworskich, święcili już prawie zwycięstwo, Leon Rutkowski został zabity od kuli jednego z wycofujących się rosyjskich żołnierzy.
Cztery lata później w tym samym grobie został pochowany przyjaciel i towarzysz broni Leona Rutkowskiego, Stanisław Novak - uczestnik powstania listopadowego, ochotnik walczący w 5 Pułku Ułanów, uczestnik powstania styczniowego.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

_________________
"Tylko dwie rzeczy są nieskończone: wszechświat oraz ludzka głupota, choć nie jestem pewien co do tej pierwszej"
Albert Einstein


Góra 
 Zobacz profil GG  
 
 Post Napisane: 27 kwi 2010, o 21:03 
Offline
Administrator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 27 maja 2009, o 08:44
Posty: 3515
Lokalizacja: Kraków
Imię: Jarek
Jak już Marek wspomniał wcześniej
Markus napisał(a):
W 1953r ze zbiorowej mogiły położonej w Skale pobrano prochy powstańców (jakoś w to nie wierze) i przeniesiono do nowej mogiły pod zamkiem w Pieskowej Skale. Jako, że miejsce owe było odwiedzane dość tłumnie przez wycieczki miało służyć do krzewienia przyjażni polsko-radzieckiej.


Po dokonaniu wspomnianej ekshumacji miejsce wspólnej mogiły powstańców na cmentarzu w Skale zostało "zagospodarowane" i przeznaczone pod kolejne pochówki (dlatego właśnie przez wiele lat to właśnie ta mogiła żołnierzy z I wojny światowej uchodziła za grób powstańców z 1863 roku).
Dopiero po ponad 50-ciu latach, na podstawie wskazań Stanisława Marcińskiego zlokalizowano pierwotnę mogiłę powstańców i utworzono w tym miejscu symboliczną mogiłę, stawiając stylizowany krzyż maltański.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

_________________
"Tylko dwie rzeczy są nieskończone: wszechświat oraz ludzka głupota, choć nie jestem pewien co do tej pierwszej"
Albert Einstein


Góra 
 Zobacz profil GG  
 
 Post Napisane: 23 maja 2010, o 22:40 
Offline
Przyjaciel
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 29 maja 2009, o 19:45
Posty: 787
Lokalizacja: Dąbrowa Górnicza / czasem Radlin
Imię: Andrzej
W Niegowonicach na cmentarzu parafialnym spoczęło 8 powstańców, którzy zginęli w bitwie pod Krzykawką

Obrazek

Obrazek

Obrazek


Ostatnio edytowano 6 lis 2012, o 18:28 przez pilot, łącznie edytowano 1 raz

Góra 
 Zobacz profil GG  
 
Dodaj do: Dodaj do Gadu-Gadu Dodaj do Grono.net Dodaj do Twitter Dodaj do Blip Dodaj do Flaker Dodaj do Pinger Wypowiedź dla Wykop Wypowiedź dla Facebook Wypowiedź dla Gwar Wypowiedź dla Delicious Wypowiedź dla Digg Wypowiedź dla Google Wypowiedź dla Reddit Wypowiedź dla YahooMyWeb Śledzik Dodaj do Kciuk.pl Dodaj do Spinacz.pl Dodaj do Yam.pl
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
 
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 183 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5 ... 10  Następna strona

Strona główna forum » Eksploracja » Cmentarze » Cmentarze wojskowe, mogiły wojenne oraz powstańcze


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

 
 

 
Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL

[ Time : 0.276s | 18 Queries | GZIP : Off ]