Zarejestruj    Zaloguj    Dział    Szukaj    FAQ

Strona główna forum » Eksploracja » Obiekty nieprzemysłowe » Nieprzemysłowe - Łódzkie




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 3 ] 
Autor Wiadomość
 Post Napisane: 31 lip 2017, o 17:42 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 15 cze 2015, o 23:44
Posty: 15
Lokalizacja: z Pabianic
Imię: Michał
Cześć. Dzisiaj kolejny "kąsek" z Pabianic. Tym razem prawdziwe hardcore, gdyż obiekt mieści się w ścisłym centrum przy głównym skrzyżowaniu, a w zasadzie nikt nie wie, że kilka metrów dalej istnieje zupełnie inny "świat"...
Na początku przedstawiam krótko historię tego miejsca, a później wirtualnie spaceruję po obszarze kina. Miłej lektury!

-

Ścisłe centrum miasta. Gwar, hałas, dziesiątki samochodów, autobusy miejskie. Każdy beznamiętnie pędzi w swoją stronę mijając kolejne witryny sklepowe, bramy kamienic, zaparkowane pojazdy. Gdzieś tam znajdują się zdewastowane drewniane wrota z powybijanymi szybami, zza których bije specyficzna woń wilgoci. Woń historii. Woń przygody.
Nad drzwiami mieści się zardzewiały, szpecący napis „MAZUR”.

Początek temu miejscu dał Eduard Julius Vortheil. Był to Holender urodzony w Prusach Wschodnich, który jako pierwszy założył kino w Rosji. W 1906 roku otworzył kinoteatr w Łodzi, a później w 1913 w spółce z Rudolfem Maśnickim w Pabianicach. Miejsce to nazwano „Luna”.
Od 1920 roku kinem zarządzał Maśnicki, mieszkający w drewnianym domu zlokalizowanym tuż za kinem przy dzisiejszej ulicy św. Rocha. Voetheila w 1927 roku pochowano na pabianickim cmentarzu ewangelickim. Kino wciąż funkcjonowało wyświetlając filmy i wystawiając sztuki teatralne. Stanu tego nie przerwał nawet wybuch II wojny światowej, gdy władzę nad kinem przejęli Niemcy.
Po wojnie na krótki okres budowlę przekazano właścicielom – rodzinie Maśnickich. Rychło jednak obiekt został wywłaszczony przez ówczesną władzę. Kino zyskało nową nazwę – „Mazur”. Stan ten trwał aż do rozpadu minionego ustroju w 1989 roku, kiedy to w „Mazurze” wyświetlono ostatni film.
Kompleks przeszedł na własność spółki „Helios”, która zapowiadała, że kino zostanie uruchomione. Tak się jednak nie stało. Za zarządu „Heliosa” z pomieszczeń wywieziono wyposażenie, a później… w połowie lat 90. „wydmuszkę” zwrócono prawowitym właścicielom. Obiekt nie nadawał się do dalszej eksploatacji. Wnętrze było zawilgocone, dach dziurawy, a sprzęt i meble zostały rozgrabione. Nieżyjąca już właścicielka, pani Stefania, do końca marzyła o tym, aby obiekt pełnił rolę, do której został stworzony – by w jego wnętrzu zadomowiła się kultura. W obliczu opłat, jakimi obarczony był rozległy teren „Mazura”, w 2006 roku podjęta została decyzja o sprzedaży obiektu. Teren, wraz z przyległym budynkiem mieszkalnym – drewniakiem właścicieli – trafił w nowe ręce. W maju 2011 roku drewniak spłonął, a w następstwie został wyburzony. W budynku kina zawaliła się część poczekalni i klatka schodowa, a destrukcja głównej sali jest już tylko kwestią miesięcy…

Naszą wyprawę do kina zaczynam od zaplecza. Mijam zarośnięte resztki dawnego domu właścicieli i zmierzam wzdłuż ceglanej ściany do blaszanych drzwi, które ktoś nieudolnie próbował zablokować drewnianymi balami. Znajduję się w północnym korytarzu. Od razu w oczy rzuca się piec kaflowy, zerwana boazeria i względna czystość – zwiedzając opuszczone miejsca przywykłem do dalece idącego poziomu zdewastowania, a kino było wszakże nieczynne od 1989 roku! Po lewej stronie mieszczą się drzwi do małego pomieszczenia. Podążam korytarzem mijając wejścia do sali kinowej. Trafiam do zawalonej klatki schodowej, którą ignoruję. Przeciskam się przez wąskie pomieszczenie techniczne i ląduję w głównym holu. Przede mną rozpościera się niewielka przestrzeń ze zdewastowaną kasą biletową i szeregiem głównych drzwi prowadzących bezpośrednio na ulicę św. Jana. Dalej wejść się nie da – południowa część stanowiąca niegdyś poczekalnię uległa zawaleniu. Spomiędzy gruzów i desek jakby na ironię wystają wciąż wiszące na ścianach lampy sygnalizacyjne…
Wracam do północnego korytarza i wchodzę do sali kinowej. Zerkając wysoko w górę, ku wybitnie wątpliwemu, dziurawemu sklepieniu czuję wyraźny niepokój. Do nozdrzy wpływa specyficzny, wilgotny zapach. Na pochyłej posadzce widoczne są elementy mocowania foteli. W narożnikach i po bokach mieści się wiele pieców kaflowych. W końcu pomieszczenia wzrok absorbuje drewniana scena i płócienny ekran, który chociaż przybrudzony wciąż tkwi na swoim miejscu. Wnętrze sali cechuje się nienaganną akustyką – błyskawicznie ucichły wszelkie odgłosy zewnętrzne, pozostał tylko dźwięk stąpania po zabrudzonym podłożu, szelest wiatru hulający gdzieś nad głowami i odgłos kropli rozbijanych o wątpliwy dach. Po ścianach, niczym wodospad, cieknie woda.
Omijając zawaloną część poczekalni trafiam do jej ocalałego fragmentu. W ścianie mieści się nisza, w której niegdyś na postumencie stała rzeźbiona figura. Po prawej stronie widnieje okienko bufetu, wewnątrz którego wciąż wegetują resztki mebli. Dalej są już tylko toalety, tylne wyjście i dwie pary schodów. Wchodzę pierwszymi. Stąpając drewnianymi, zakręconymi schodami ku górze trafiam w końcu do niewielkich pomieszczeń, gdzie mieści się kolejny piec kaflowy. Zapewne niegdyś mieściła się tutaj garderoba. Wracam do drugich schodów, które wyniosły mnie prosto za kulisy, gdzie roi się od resztek rekwizytów, świetlnych napisów i poduszek foteli kinowych. W skrajnej części leży potężna obudowa jupiterów. Wychodzę na dziurawą powierzchnię sceny. Zerkam z góry na zdewastowaną salę. Za plecami rozciąga się potężny ekran, zaś nad wszystkim wisi szereg metalowych lamp, które dawały blask aktorom odgrywającym w tym miejscu role.
Powracam do zawalonej klatki schodowej, którą minąłem na samym początku wizyty w „Mazurze”. Z trudem omijam leżące na kręconych schodach deski i wspinam się ku górze. Przy niewielkim schowku leży kilka butelek po archaicznym alkoholu i oranżadzie. Po drugiej stronie wygrzebuję z kurzu plakat filmowy. Na zmurszałych, zawilgoconych strzępach odszyfrowuję tytuł – „Niewinni Czarodzieje”. Niżej widnieje informacja, że jest to dzieło Andrzeja Wajdy. Film nakręcono w 1960 roku. Jego papierowy zwiastun wciąż zalega w murach „Mazura”…
Następne pomieszczenie było sercem kina. Kabina projektorów – w ścianie mieści się sześć zasuwanych otworów przez które na odległy ekran na końcu sali wypuszczano wiązkę z projektorów. Wokół mieszczą się pozostałości po przełącznikach i szczątki oświetlenia. Grzebiąc w zakurzonej podłodze znajduję szczątki starych dokumentów a nawet… elementy taśm filmowych! Dalej są już tylko dwa pomieszczenia, gdzie na ścianach wymalowano ciekawe obrazy.
Przed kabiną projektorów mieściły się jeszcze jedne schody, którymi zawędrowałem na najwyższą kondygnację kina zyskując przy tym możliwość zerknięcia na nadwątlone poddasze o arcyciekawej, kratownicowej konstrukcji oraz regały, na których znajdują się zapasowe klosze lamp.
Zerkam nieśmiało przez brudne okno na dół, na tętniącą życiem ulicę św. Jana. Dziesiątki istnień ludzkich przesuwają się na dole bez świadomości, że kilka metrów dalej istnieje inny wymiar rzeczywistości…

Ostrożnie opuszczam „Mazur”. Przypominam sobie marzenia właścicielki o tym, by miejsce to wciąż pełniło rolę kulturalną. Gdzieś w oku kręci się łza. Świat jest niesprawiedliwy – myślę sobie. Z drugiej jednak strony piękne jest to, że końcowej destrukcji obiektów nie dokonali tyle ludzie, co… sam czas. Odpadające pod wpływem wilgoci tynki, omszałe szyby, zawalające się metr po metrze stropy. Natura jest bezlitosna.
W pełni świadomości tego, że właśnie zaznałem ostatniego seansu w tym miejscu, seansu, w którym sam grałem kluczową rolę, obcieram łzę i wychodzę do codzienności.

Na fotografiach:
- Wejście główne (po prawej stronie), kasa biletowa i zawalona część poczekalni.
- Sala kinowo-teatralna. Widoczna scena, ekran, piece kaflowe i walący się, dziurawy dach.
- Ocalała część poczekalni z niszą, gdzie mieściła się figura i bufetem. W tle tylne wyjście, szalety i schody wiodące za kulisy i do garderoby.
- Miejsce, gdzie stacjonowały projektory.
- Poddasze.

Obrazek
-
Obrazek
-
Obrazek
-
Obrazek
-
Obrazek
-
Pragnę w tym miejscu szczególnie podziękować Arkadiuszowi za udostępnienie do publikacji zdjęć, które wykonaliśmy podczas wizyty w murach Kina „Mazur”.


Góra 
 Zobacz profil  
 
 Post Napisane: 1 sie 2017, o 11:50 
Offline
Przyjaciel
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 30 maja 2009, o 12:26
Posty: 6230
Lokalizacja: Warszawa
Jakaś fotka budynku z zewnątrz ?

_________________
Warszawiacy z krwi i kości...


Góra 
 Zobacz profil  
 
 Post Napisane: 1 sie 2017, o 12:28 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 15 cze 2015, o 23:44
Posty: 15
Lokalizacja: z Pabianic
Imię: Michał
Proszę bardzo. Elewacja od strony ulicy Św. Jana (główne skrzyżowanie miasta - ulic św. Jana, Zamkowej i Kilińskiego znajduje się kilkadziesiąt metrów dalej, na prawo).

Obrazek

A takie ładne latarnie do niedawna wisiały na elewacji, lecz niestety pod wpływem starości spadły, a ktoś je zutylizował zapewne na skupie złomu.

Obrazek


Góra 
 Zobacz profil  
 
Dodaj do: Dodaj do Gadu-Gadu Dodaj do Grono.net Dodaj do Twitter Dodaj do Blip Dodaj do Flaker Dodaj do Pinger Wypowiedź dla Wykop Wypowiedź dla Facebook Wypowiedź dla Gwar Wypowiedź dla Delicious Wypowiedź dla Digg Wypowiedź dla Google Wypowiedź dla Reddit Wypowiedź dla YahooMyWeb Śledzik Dodaj do Kciuk.pl Dodaj do Spinacz.pl Dodaj do Yam.pl
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
 
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 3 ] 

Strona główna forum » Eksploracja » Obiekty nieprzemysłowe » Nieprzemysłowe - Łódzkie


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

 
 

 
Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL

[ Time : 0.297s | 16 Queries | GZIP : Off ]