Zarejestruj    Zaloguj    Dział    Szukaj    FAQ

Strona główna forum » Eksploracja » Inne » Reportaż z podróży




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 22 ]  Przejdź na stronę 1, 2  Następna strona
Autor Wiadomość
 Post Napisane: 14 paź 2019, o 13:32 
Offline
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 27 maja 2009, o 21:24
Posty: 3109
Pochwały: 1
Tygodnie czytania przewodników, szperania w necie i opracowywania trasy powoli dobiegły końca. Jedziemy do Bośni! Wydawało się, że sami.
Trzy tygodnie przed wyjazdem dzwoni kumpel, że chętnie by dołączył na tydzień.

Zgodnie z planem ruszamy w sobotę z założeniem, że dojedziemy do Bośni za jednym zamachem – google wyliczył, że zajmie nam to jakieś 12 godzin. Szkoda, że nie uwzględnił dwóch granic :mrgreen: . Węgiersko-chorwacka, prawie. Stoimy. Mija pół godziny a my nadal w tym samym miejscu. Mija kolejne pół. Niemcy i Austriacy stanowiący większość kolejki chodzą i awanturują się z policjantem blokującym przejazd w kierunku granicy. Jarek z nudów decyduje się rozbebeszyć bagażnik. I oczywiście wtedy samochody ruszają :rotfl: Na granicy celnicy wyławiają nas z kolejki i machają nam, że możemy jechać. Miny Niemców bezcenne…

A za granicą znów ten opuszczony pałacyk co go mieliśmy w zeszłym roku w drodze powrotnej obejrzeć… I znów przełożony na powrót. Bo wieczór już blisko a do bośniackiej granicy sporo kilometrów.

I znowu stoimy.

Obrazek

Obrazek

I stoimy.

Obrazek

Z granicy wyjeżdżamy w świetle zachodzącego słońca – a przed nami jeszcze dwie godziny do celu – do kampingu nieopodal Jajce.

Po wczorajszej podróży chcemy trochę odsapnąć, więc dziś chcemy tylko zwiedzić to jakże urocze miasteczko.

Obrazek

Ale na początek - w ramach porannego spaceru z pieskiem - idziemy zobaczyć pobliską plażę nad jeziorem i słynne stare młyny wodne na Plivie, do których wrócimy po południu. Poranna mgła dodaje im uroku.

Obrazek

Oprócz młynów Jajce słyną przede wszystkim z malowniczo położonego wodospadu, ale my zostawiamy go sobie na koniec. Najpierw chcemy zobaczyć średniowieczne katakumby. Co prawda na zdjęciach oglądanych w necie nie prezentowały się jakoś szczególnie, ale to nas nie zraża. I nie pomyliliśmy się – na żywo robią wrażenie.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Sympatyczny w nich klimacik ;)

Obrazek

Obok katakumb, oprócz ruin jednej z wież obronnych, znajdują się ruiny kościoła, niestety wnętrza niedostępne…

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

No i ten upał… Powoli pniemy się do ruin twierdzy, skąd rozciągają się przepiękne widoki.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Szukając jakiejś knajpki z kawą kluczymy wąskimi uliczkami. Mijamy meczet i wtedy odzywa się muezin. Zatrzymujemy się, żeby posłuchać. Fajnie brzmi tak na żywo…

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

I wreszcie nasza pierwsza bosanska kawa.

Obrazek

Pora też w końcu na wodospad zwany bośniacką „Niagarą” ;)

Obrazek

Strasznie trudno zrobić zdjęcie wodospadu w całej okazałości, więc kombinujemy co by tu… Na sam dół nie chce się nam schodzić, więc próbujemy dostać się na przeciwległe wzgórze, ale okazuje się też być całe zarośnięte, potem próba z mostu, też do kitu… ech, trudno… odpuszczamy

Obrazek

W ramach rekompensaty obejrzymy sobie mini wodospady pod młynami :rotfl: Rano robiły sympatyczne wrażenie. No właśnie, rano… teraz wokół nich kłębią się tłumy…

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

… więc szybko zmykamy na kamping

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Rano ruszamy w kierunku Jeziora Prokosko – ponoć jednego z piękniejszych miejsc Bośni.
Sympatyczna droga, otoczona opuszczonymi i zrujnowanymi domami noszącymi ślady ostrzału prowadzi przez góry.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Całkiem bezpiecznie.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Docieramy do Travnika. W planach jest zakup ichniej waluty, kart telefonicznych i przede wszystkim groby wezyrów i twierdza.

Obrazek

Bardzo się nam podobają. Rzadko widuje się grobowce stojące sobie w centrum miasta na chodniku przy drodze. Stoimy i focimy, całym sprzętem jaki mamy :D

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Po drugiej stronie drogi kolejne

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

XV-wieczna twierdza też fajna. Chociaż początkowo pan stojący na straży wejścia trochę się waha, czy nas wpuścić z pieskiem. Słońce też nie może się zdecydować – wyjść zza tej chmurki czy nie?

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Chcieliśmy jeszcze zjeść coś nad Plavą Vodą, ale się nie udało. Tłumy i jeszcze raz tłumy. Uciekamy. Nad Jezioro Prokosko. Szutrowa droga bardzo nam się podoba, chociaż wolno jadące po niej osobówki i busiki już mniej.

Obrazek

Obrazek

A najmniej zastane na miejscu… tłumy. Czujemy się prawie jak nad Morskim Okiem. Dookoła jeziora porozkładane dywany, na których biesiadują całe rodziny. Krążący wszędzie młodzi faceci szukający zasięgu i zakwefione dziewczyny robiące sobie sefie iphonami… W miejscu oznaczonym jako „camp” zatłoczony parking wypełniony busami… Ale o soooo chodzi? :shock: Gdzie te dzikie góry i górska wioska? Zostawiamy samochody i idziemy się rozejrzeć za czymś ustronniejszym, chociaż trudno będzie bo to niby park i można tylko w miejscu wyznaczonym… Niestety dopiero po powrocie do Polski dowiemy się, że jednak można było… wyżej za wioską.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

No nic, decydujemy, że trudno, rozbijamy się za parkingiem zwanym campem licząc, że z nadejściem wieczora opustoszeje. Wtedy pojawiają się dwie terenówki (a w zasadzie to jedna terenówka i Navara – sorry Kuba :mrgreen: ) obklejone znanymi nam logami dwóch firm offroadowych. Zaskoczeni witamy się (”a my się skądś nie znamy?”, ”musieliśmy gdzieś razem jechać, znam tego Patrola, na bank”) i kiedy od słowa do słowa okazuje się, że jedziemy w tym samym kierunku, postanawiamy połączyć siły.

Obrazek

Obrazek

O poranku opustoszałe jezioro i wioska odkrywają swoje uroki. Są naprawdę malownicze. Poza sezonem musi tu być przepięknie…

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Okazuje się, że wszystko można wynająć, nawet „cień”

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Jest też i polski akcent.

Obrazek

Obrazek

Ruszamy przez góry w kierunku Sarajewa.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Nie mogąc oprzeć się wyjazdowi na jeden ze szczytów :mrgreen:

Obrazek

Obrazek

Gdzie trochę wieje

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek
Foto by Iza S.

Obrazek


Cdn...

_________________
MM


Góra 
 Zobacz profil GG  
 
 Post Napisane: 14 paź 2019, o 22:32 
Offline
Przyjaciel
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 27 maja 2009, o 21:49
Posty: 1270
Lokalizacja: Starless Aeon
Pochwały: 1
Super się czytało i oglądało, czekam z niecierpliwością na ciąg dalszy :D

_________________
ἄθεος


Góra 
 Zobacz profil  
 
 Post Napisane: 15 paź 2019, o 09:31 
Offline
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 27 maja 2009, o 21:24
Posty: 3109
Pochwały: 1
Dzięki Marcin ;)

_________________
MM


Góra 
 Zobacz profil GG  
 
 Post Napisane: 15 paź 2019, o 18:00 
Offline

Dołączył(a): 20 maja 2015, o 17:29
Posty: 211
Bardzo fajna relacja, proszę o więcej :)


Góra 
 Zobacz profil  
 
 Post Napisane: 16 paź 2019, o 09:49 
Offline
Przyjaciel
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 29 maja 2009, o 21:58
Posty: 3751
Lokalizacja: Jankowice
Pochwały: 1
Imię: Renata
Piękny kraj! W dodatku mało znany... Ja również proszę o więcej :)


Góra 
 Zobacz profil  
 
 Post Napisane: 17 paź 2019, o 16:48 
Offline
Przyjaciel

Dołączył(a): 29 lis 2010, o 23:14
Posty: 2813
Lokalizacja: Oława
Imię: paulina
No żesz to szlag! Byc w Jajcach i tych mlynow nie odwiedzic! Co za wtopa!!!!! :(

Fajny kraj z tej Bosni.. Tylko mysmy sie tam wszedzie bardzo bali min... wdzedzie nas straszyli ze w gorach to isc do kibla, rozlozyc biwak czy zwiedzac opuszczone domy - to duza szansa na nieoczekiwane fajerwerki... Wyscie cos zasiegali informacji na ten temat?

_________________
"ujrzałam kiedyś o świcie dwie drogi, wybrałam tą mniej uczęszczaną - cała reszta jest wynikiem tego, że ją wybrałam.. "

na wiecznych wagarach od życia...


Góra 
 Zobacz profil  
 
 Post Napisane: 18 paź 2019, o 09:51 
Offline
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 27 maja 2009, o 21:24
Posty: 3109
Pochwały: 1
Dziękuję wszystkim za miłe słowa ;)

buba napisał(a):
Wyscie cos zasiegali informacji na ten temat?

Jest taka strona EUFORu - z której można ściągnąć w miarę aktualną mapę pól minowych w pdf i zapisać sobie na kompie albo na telefonie :arrow: http://www.euforbih.org/eufor/index.php ... field-maps . Poza tym stosowaliśmy prostą zasadę, że jeżeli poza drogą widać ślady pobytu ludzi i większych zwierząt typu krowa, owca (zwłaszcza świeżych ;) ) - to spokojnie można się tam rozbijać i kręcić. Zasada dość skuteczna jak widać :mrgreen:

_________________
MM


Góra 
 Zobacz profil GG  
 
 Post Napisane: 18 paź 2019, o 11:54 
Offline
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 27 maja 2009, o 21:24
Posty: 3109
Pochwały: 1
Sarajewo powitało nas budynkami naznaczonymi wojną. Ślady kul widać na większości, chociaż czas już zaciera ślady. Jedziemy tzw. Aleją Snajperów. Podczas wojny na stojących w jej okolicy budynkach kryli się snajperzy strzelający do cywili.

Obrazek

Obrazek

Mijamy Holiday Inn (żółty budynek z lewej), z jego dachu padły pierwsze strzały.

Obrazek

Chcemy zaparkować gdzieś w samym centrum, niedaleko starówki – i o dziwo parking udaje się znaleźć i mają nawet miejsce dla czterech bądź co bądź sporych samochodów.

Najpierw idziemy zobaczyć plac Markale – miejsce gdzie podczas wojny dokonano dwóch masakr ludności cywilnej - w pierwszej zginęło ponad 60 osób, w drugiej 37.

Obrazek

Na bruku wypatrzyć można, oczywiście jeżeli się wie czego szukać, „sarajewskie róże”- wyblakłe już ślady w miejscach gdzie ginęli ludzie…. Dużo ich…

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Docieramy do Baščaršiji – „tureckiej” dzielnicy będącej tak naprawdę jednym wielkim bazarem - o niewątpliwym uroku acz zepsutym nieco masą turystów.

Obrazek

Obrazek

Tłumy gęstnieją a to oznacza, że zbliżamy się do serca Baščaršiji - placu na którym stoi stara studnia czyli Sebilj.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

A tuż obok prawie niewidoczna tajemnicza uliczka w klimacie Harrego Pottera – Kazandžiluk, gdzie można kupić wszelakiego rodzaju ręcznie robione miedziane cudeńka i oczywiście „antyki”.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Wszyscy jesteśmy już zmęczeni i głodni. Gdzieś kiedyś czytałam, że w starym karawanseraju nieopodal placu można zjeść bardzo dobre regionalne dania. Na szczęście nietrudno go znaleźć. A w środku, za niepozorną bramą znajduje się pełna drzew sympatyczna resturacja – nie dość, że można wejść z pieskiem, to serwowane potrawy są faktycznie przepyszne. Tu też przekonujemy się, że naprawdę jesteśmy w muzułmańskiej dzielnicy/kraju – na nasze pytanie o zimne piwo kelner proponuje nam do wyboru jedynie napoje bezalkoholowe :mrgreen:

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

To było przepyszne!

Obrazek

Można się tam również zaopatrzyć we wszelakiego rodzaju dywany, lampy i różne wdzianka ;)

Obrazek

Najedzeni, z ulgą odbijamy w mniej ludne uliczki próbując trafić na parking, a potem na kamping. Całkiem wypaśny.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Niestety wyjazd z centrum to niełatwa sprawa – stoimy w makabrycznym korku. Mijający nas ludzie machają przyjaźnie i kiedy w końcu dojeżdżamy do miejsca w którym trzy pasy zwężają się do jednego jeden z tych przyjaźnie nastawionych ludzi blokuje pas i wpuszcza nas wszystkich przed siebie.

Obrazek

Dziś przed wyjazdem w góry chcemy jeszcze zobaczyć opuszczone obiekty olimpijskie. Na pierwszy ogień idą ruiny hotelu. Opanowane przez paintbolowców, na szczęście też przyjaźnie nastawionych.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Fototapeta ;)

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Potem skocznie i obowiązkowe fotki na podium.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Tor bobslejowy zostawiamy na przyszły tydzień i jedziemy zdobywać Bjelašnicę – jedyne 2067 m n.p.m. - najwyższy szczyt masywu o tej samej nazwie w górach Dynarskich.

Obrazek

Podjazd zacny. Widoki za… tzn. przepiękne. No i oczywiście ruiny stacji narciarskiej. Też robi wrażenie.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Wiejeee

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Zjeżdżamy do krainy teletubisi i nie wiadomo gdzie piękniej…

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

I wreszcie dojeżdżamy do Lukomiru – ponoć najbardziej odosobnionej i najwyżej położonej wioski w Bośni. Hmmmm… czy ja wiem czy taka odosobniona?

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Na jej końcu tuż obok mułzumańskiego cmentarza trafiamy na średniowieczne stečiaki. I oczywiście na piękne widoki. I na mnóstwo owczych gówienek. I ciekawe zapachy. Dobrze że wieje ;)

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Nasz plan zakładał nocleg gdzieś w okolicach wioski, ale jakoś nie możemy się zdecydować. Jedziemy wypatrując czegoś ciekawego.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

I są – kolejne stečiaki. I fajne miejsce na nocleg – niestety dla co poniektórych trawa jest za wysoka :face: :rotfl3:

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Kuba proponuje dzikusa nad jeziorem Boračko. No to jedziemy. Nieutuleni w bólu.

Obrazek

Dzikus okazuje się być kampingiem :rotfl: Wreszcie można coś zjeść i siąść przy ognichu z milionem gwiazd nad głową.

Obrazek

Obrazek

Obrazek
Foto by Iza S.

Obrazek
Foto by Iza S.


Cdn.

_________________
MM


Góra 
 Zobacz profil GG  
 
 Post Napisane: 19 paź 2019, o 14:07 
Offline
Przyjaciel

Dołączył(a): 29 lis 2010, o 23:14
Posty: 2813
Lokalizacja: Oława
Imię: paulina
Fajne te opuszczone hotele! One sa gdzies na obrzezach Sarajewa?

I ta wioska gorska ciekawa! Jak oceniasz tam mozliwosc dojazdu osoboska? Bo na jednym zdjeciu mignelo mi jakies czerwone auto (pewnie lokals) wygladajace calkiem osobowo

_________________
"ujrzałam kiedyś o świcie dwie drogi, wybrałam tą mniej uczęszczaną - cała reszta jest wynikiem tego, że ją wybrałam.. "

na wiecznych wagarach od życia...


Góra 
 Zobacz profil  
 
 Post Napisane: 19 paź 2019, o 17:38 
Offline
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 27 maja 2009, o 21:24
Posty: 3109
Pochwały: 1
buba napisał(a):
Fajne te opuszczone hotele! One sa gdzies na obrzezach Sarajewa?

Ten pierwszy - na obrzeżach, przy drodze R442a nieopodal Igman (nawet zaznaczony na google maps). Drugi na szczycie Bjelasnicy.

Do Lukomiru osobowką dojedziecie na luzie ;)

_________________
MM


Góra 
 Zobacz profil GG  
 
 Post Napisane: 19 paź 2019, o 17:48 
Offline
Przyjaciel

Dołączył(a): 29 lis 2010, o 23:14
Posty: 2813
Lokalizacja: Oława
Imię: paulina
Aga napisał(a):
buba napisał(a):
Fajne te opuszczone hotele! One sa gdzies na obrzezach Sarajewa?

Ten pierwszy - na obrzeżach, przy drodze R442a nieopodal Igman (nawet zaznaczony na google maps). Drugi na szczycie Bjelasnicy.

Do Lukomiru osobowką dojedziecie na luzie ;)


dzieki!!!!


Aga napisał(a):
Drugi na szczycie Bjelasnicy


A tu dojedziemy czy raczej piechotą trzeba??

_________________
"ujrzałam kiedyś o świcie dwie drogi, wybrałam tą mniej uczęszczaną - cała reszta jest wynikiem tego, że ją wybrałam.. "

na wiecznych wagarach od życia...


Góra 
 Zobacz profil  
 
 Post Napisane: 20 paź 2019, o 09:45 
Offline
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 27 maja 2009, o 21:24
Posty: 3109
Pochwały: 1
Możecie spróbować wyjechać na Bjelasnicę tą drogą którą myśmy zjeżdżali, czyli od strony teletubisiowej krainy. To szutrówka, więc osobówka bez problemu powinna dać radę - musicie tylko bardzo uważać na temperaturę silnika, bo to dość długi podjazd.

_________________
MM


Góra 
 Zobacz profil GG  
 
 Post Napisane: 22 paź 2019, o 10:10 
Offline
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 27 maja 2009, o 21:24
Posty: 3109
Pochwały: 1
Jezioro Boračko o poranku.

Obrazek

Nie śpieszy się nam, bo wejście do tajnego schronu przeciwatomowego Tito, który chcemy dziś zwiedzić, jest o 12.00. A przeźroczysta woda jeziora kusi…

Obrazek

Obrazek

Do schronu mamy niedaleko, ale coś każe nam wyjechać nieco wcześniej. I całe szczęście! Google próbuje nas wyprowadzić w pole ;) Droga, którą nas prowadzi kończy się zamkniętą bramą. Gorączkowo szukamy innej, wtedy ktoś rzuca, że chyba po drodze widział kierunkowskaz. Wracamy.

Obrazek
Foto by Iza S.

Przed bramę na drodze prowadzącej do schronu docieramy 10 minut przed czasem. Wkrótce pojawia się młodzieniec, który każe się nam wpisać na listę (to nadal teren wojskowy) i inkasuje po 20 KM od osoby.

Obrazek

Obrazek

Ten niepozorny budyneczek kryje w sobie wejście do ogromnego kompleksu, o którego istnieniu dowiedziano się zaledwie kilka lat temu. Jego budowa trwała 26 lat i pochłonęła 4,6 miliarda dolarów. Na powierzchni 6,5 tys. m2 w razie wybuchu wojny nuklearnej miało znaleźć schronienie 350 osób z prezydentem Tito i jego małżonką na czele. Jednym słowem miejsce, które chcieliśmy koniecznie zobaczyć już od dawna!

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Urządzenia szyfrujące Simensa

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Cieszą się chyba największym zainteresowaniem ;)

Obrazek

Obrazek

Jarek Ż. do Jarka S. ”Ale fajne skrzynki! - mam takie same na aucie, tyle że te to funkel nówki nieśmigane" "Ciekawe czy mają ich więcej?"

Obrazek

Obrazek

Apartament Tito i małżonki. Jesteśmy trochę rozczarowani…

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Po dwóch godzinach „powrotu do przeszłości” opuszczamy to niezwykłe miejsce i od razu dostajemy w twarz 35 stopniowym upałem. Kuba, który został na kampingu dzwoni, że jedzie do Mostaru. My chcemy zobaczyć jeszcze kamienny most na Neretwie w pobliskim Konjic, niewielkim miasteczku nie wiedzieć czemu omijanym szerokim łukiem przez turystów.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

A potem coś zjeść, najlepiej z fajnym widokiem i obowiązkową bosanską kawą.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Droga do Mostaru wiedzie przez góry, przypominając nam drogę do albańskiego Teth.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Ale wszystko co fajne szybko się kończy i zjeżdżamy niżej. Trzeba się rozejrzeć się za jakimś noclegiem. Jak na złość laptop się rozładował i nie możemy sprawdzić czy w tych okolicach są pola minowe. No cóż, trzeba będzie wrócić do sprawdzonej już metody „na krowę”.

Obrazek

Na szczęście trawa tym razem ma właściwą wysokość :lol:

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

I w okolicy jest dużo drewna.

Obrazek

Obrazek

Dzień dobry!

Obrazek

Obrazek

Nieśpieszne śniadanie, pakowanie i ruszamy. Na Mostar ;)

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Zjazd asfaltem jest tak ostry, że palimy hamulce. Na szczęście nie do końca. Po krótkiej przerwie jedziemy dalej. Zanim jednak „najedziemy” Mostar chcemy zahaczyć o Blagaj, czyli XV-wieczną tekke derwiszów. Miejsce bardzo malownicze ale tłumne.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Łaźnia XV-wieczna

Obrazek

Obrazek

Łazienka XXI-wieczna

Obrazek

Obrazek

Miejsce zdecydowanie przereklamowane.

Chwila zasięgu ;)

Obrazek

I idziemy dalej. Hyc jest straszliwy, ledwo doczłapujemy do samochodów. Jarek Ż. biegnie focić pobliski cmentarz ;) a drugi Jarek szuka jakiegoś hoteliku w Mostarze.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Wygląda na to, że trzeba będzie poszukać na miejscu.


Cdn.

_________________
MM


Góra 
 Zobacz profil GG  
 
 Post Napisane: 22 paź 2019, o 22:46 
Offline
Przyjaciel
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 27 maja 2009, o 21:49
Posty: 1270
Lokalizacja: Starless Aeon
Pochwały: 1
Świetna przygoda, sporo moich klimatów.
Fajnie to wszystko opisujesz, tak po lekku - bez zbędnych treści :mrgreen:
Czekam na dalszą część. :D

_________________
ἄθεος


Góra 
 Zobacz profil  
 
 Post Napisane: 31 paź 2019, o 19:20 
Offline
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 27 maja 2009, o 21:24
Posty: 3109
Pochwały: 1
Dzięki ;) Cieszę się, że się podoba - zatem ciąg dalszy ;)

--------------------------------------------------------------------------------------------------------

Miejscówka znaleziona. Można ruszać na miasto. Upalne. Kolorowe. Egzotyczne. Jednym słowem klimatyczne.

Na pierwszy ogień idzie Krzywy Mostek – ponoć próba generalna przed budową tego większego i słynniejszego.

Obrazek

Obrazek

Urokliwe uliczki pełne knajpek i straganów oferujących dobra wszelakie.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

I wreszcie Stary Most, czyli ten większy i najsłynniejszy. Może by tak przyjechać tu zimą?

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Udaje się nam też trafić do meczetu, z którego minaretu - jak wieść głosi - jest najlepszy widok na Neretwę i oczywiście na Stary Most. Wejście obowiązkowo w przebraniu ;)

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Widok jest…. fantastyczny! Nie tylko na most, ale i na cały Mostar! Owszem, balkonik wąziutki i balustradka mikra, ale nic to w obliczu takich widoków!

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Dzielnica muzułmańska

Obrazek

Obrazek

Chorwacka. W oddali widać Wieżę Snajperów – jutro tam zajrzymy.

Obrazek

Wpadamy jeszcze na taras widokowy, powiedzmy, na poziomie zero. Stąd też jest fajny widok.

Obrazek

I jeszcze słit focia z mamusią. W końcu wakacje są ;)

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Zostajemy przy moście licząc na lepsze ujęcia skoku. Wygląda, że trochę to potrwa. No nic, czekamy. Skoczek pręży się i wygina. Dalej czekamy… Jego kolega krąży po moście zbierając co łaska. Już mamy nadzieję, ale… chyba tej łaski było za mało :face: Zastanawiamy się, czy sobie nie odpuścić i wtedy… pojawia się… trzeci skoczek w piance :rotfl2:

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Możemy iść dalej.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

„Harmonija” – restauracja z pysznym jedzeniem i bardzo sympatycznym właścicielem, który usłyszawszy, że jesteśmy z Polski wita nas głośnym „Dzień dobry!” I chwali się, że gotował u niego niejaki Makłowicz.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

I znów krążymy w te i we wte, chłonąc klimat tego miejsca.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Również ten mniej turystyczny.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Przed planowanym na dzisiaj zdobyciem kolejnego dwutysięcznika jedziemy uskutecznić eksplorację Wieży Snajperów - budynku, w którym w czasie wojny w latach 90-tych ulokowali się chorwaccy snajperzy siejąc śmierć wokół – kolejnego żelaznego punktu tegorocznych wakacji - mając nadzieję, że skoro stoi prawie w centrum miasta i jest ozdobiony niezliczoną ilością graffiti to raczej min w nim nie będzie ;)

Obrazek
Foto by Iza S.

Obrazek

Wstęp jest oczywiście wolny, w końcu to miasto nastawione na turystów :mrgreen:

Obrazek

Graffiti, niektóre prawdziwe dzieła sztuki, wspaniałe widoki i schody. Schody. Schody. To najbardziej zapamiętam. I to nieokreślone coś. Klimat jakże inny od okolic Starego Mostu.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

My dajemy pięć!

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

W pewnym momencie Wojtuś, nasz najmłodszy eksplorator, zaczyna grzebać w otworach w podłodze i nagle ze zdziwieniem woła, że w nich pełno łusek po nabojach. No to się zaczęło ;) Na każdym piętrze :face: Dobrze, że już schodziliśmy.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

I ruch się zrobił jak na Marszałkowskiej :shock:

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Jeszcze tu wrócimy. Kiedyś.

A teraz ruszamy. W góry. A w zasadzie to na szczyt takiej jednej.

Obrazek

Konkretnie, to tej srebrnej w oddali. I to ponoć już za niecałe dwie godziny. Coś mi się wydaje, że nawigacja znowu próbuje wyprowadzić nas w pole :lol:

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Chcę tu zostać...

Obrazek

A na dodatek wśród tego pustkowia – cmentarzyk :shock:

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Mijamy całe połacie wypalonej kosówki. Już wiemy skąd ten srebrny kolor widziany z oddali. Niesamowity.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Chwila przerwy tuż u celu. Widok… no… jest moc!

Obrazek

Obrazek

Obrazek

I jesteśmy. Prawie na szczycie, czyli prawie na 2.228 m n.p.m. Po półtorej godziny :nuts: Niestety strasznie wieje. Raczej nie zostaniemy tu na noc ;)

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Ale za to nad tym jeziorkiem jak najbardziej. Trzeba tam tylko dojechać ;)

Obrazek

Obrazek

To miejsce też kusi.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Rozbijamy się tuż przy brzegu. Takiego widokowego noclegu to chyba jeszcze nie mieliśmy.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Iza i Rafał decydują się na powrót do Polski. Szkoda, że nie chcą zostać do rana. Rafał twierdzi, że nocą fajnie się jeździ. I granice są puste… Trudno nie przyznać mu racji. Chociaż jakoś tak smutno się robi.

Obrazek

Obrazek

Widzimy ich pomykających drogą po drugiej stronie jeziora. Po 10 minutach dostajemy SMS „Daleko nie zajechaliśmy”… Próbujemy się do nich dodzwonić, bez skutku. Po jakimś czasie przychodzi kolejny z fotką otwartej maski i silnika zalanego olejem – z tekstem „Udało się ogarnąć. Jedziemy dalej ;) Ufff…

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Kolejna butelka wina i podziwiamy przepiękny zachód słońca. Fajny dziś był dzień :thumright:

Obrazek

Obrazek

Obrazek


Cdn...

_________________
MM


Góra 
 Zobacz profil GG  
 
 Post Napisane: 2 lis 2019, o 16:56 
Offline
Przyjaciel
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 29 maja 2009, o 21:58
Posty: 3751
Lokalizacja: Jankowice
Pochwały: 1
Imię: Renata
Świetna relacja! I Bośnia też rewelacyjna! Wygląda na to, że ruch turystyczny wrócił w te rejony. Te tłumy w miastach to bardziej turyści miejscowi czy obcokrajowcy? Jak kształtują się ceny w stosunku do polskich?
Góry wyglądają na puste i niesamowicie atrakcyjne. Czy spotkaliście turystów pieszych? Czy natknęliście się na szlaki znakowane i na górskie schroniska? Ogromnie mi się spodobał ten kraj :)


Góra 
 Zobacz profil  
 
 Post Napisane: 2 lis 2019, o 23:55 
Offline
Przyjaciel
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 27 maja 2009, o 21:49
Posty: 1270
Lokalizacja: Starless Aeon
Pochwały: 1
Podpinam się pod wyczerpujący zestaw pytań Renaty ;)

_________________
ἄθεος


Góra 
 Zobacz profil  
 
 Post Napisane: 4 lis 2019, o 12:19 
Offline
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 27 maja 2009, o 21:24
Posty: 3109
Pochwały: 1
A więc ;) :
Te tłumy w miastach to byli turyści zagraniczni.
Jeżeli chodzi o ceny, to jest taniej niż w Polsce, chociaż przykładów Wam nie podam, bo nie pamiętam :mrgreen: Najdrożej jest oczywiście w Sarajewie i Mostarze (chociaż w Mostarze za klimatyzowany apartament z dwoma sypialniami i salonem parę kroków od starówki zapłaciliśmy o ile dobrze pamiętam raptem 50 EUR). Natomiast najtańszy rejon to Republika Serbska. I jedyny, w którym można kupić przy drodze wyśmienitą domową rakiję (butelka kosztuje ok. 10-20 KM). Fajne jest też to, że w Bośni obowiązuje odgórnie narzucony stały kurs KM do EUR (1,9556), więc nie traci się na różnicach.

Natomiast oznakowane szlaki górskie, jak i pieszych turystów kojarzę raczej w rejonie Maglić (najwyższy szczyt w BIH) na terenie parku Sutjeska w Republice Serbskiej - tam faktycznie jest gdzie pochodzić, chociaż schronisk raczej nie ma.

_________________
MM


Góra 
 Zobacz profil GG  
 
 Post Napisane: 4 lis 2019, o 14:00 
Offline
Administrator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 27 maja 2009, o 08:44
Posty: 3515
Lokalizacja: Kraków
Imię: Jarek
Jeśli mógłbym cokolwiek dodać do tego co napisała już Aga to nadmieniłbym, że dla spragnionych, którzy preferują złoty napój z pianką ceny w sklepach powinny zachęcać do zakupów, ceny piw pochodzących z browarów państw bałkańskich (Sarajevsko, Nektar, Oźujsko, Laśko, Jelen, Karlovaćko) oscylują w granicach 1 - 1, 45 KM - osobiście wolę to ostatnie, chorwackie, jeśli chodzi o wina to nie tylko jest ich dostatek, ale również i ceny są atrakcyjne w porównaniu z jakością, całkiem pijalne białe wino wytrawne Żilavka możemy kupić w sklepie nawet za 10 KM, a czasem nawet taniej, jeśli damy za butelkę 20 - 25 KM to możemy być spokojni o to, że wzniesiemy toast wyśmienitym winem :jupi:
A teraz z innej beczki, poruszanie się po bezdrożach Bośni i Hercegowiny to dla kierowcy terenówki prawdziwa frajda, ale jeśli zajedziecie na przykład do Sarajewa to proponuję zostawić samochód na kempingu, pod hotelem albo na peryferyjnym parkingu i skorzystać z taksówki, wprawdzie nie są one tańsze niż w Polsce (stawka za kilometr to 1 - 1,20 KM), ale taksówkarz zatrzyma się dla Was w dowolnie wybranym miejscu, nawet gdyby miał tym krótkim postojem sparaliżować pół miasta, a kiedy postanowicie się przemieścić albo wrócić do swojego auta, na jedno Wasze skinienie, zatrzyma się nawet w trakcie pokonywania ronda i da Wam czas żebyście spokojnie wsiedli do środka, taką mają fantazję ci sarajewscy taksiarze :mrgreen:

_________________
"Tylko dwie rzeczy są nieskończone: wszechświat oraz ludzka głupota, choć nie jestem pewien co do tej pierwszej"
Albert Einstein


Góra 
 Zobacz profil GG  
 
 Post Napisane: 4 lis 2019, o 17:15 
Offline
Przyjaciel
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 29 maja 2009, o 21:58
Posty: 3751
Lokalizacja: Jankowice
Pochwały: 1
Imię: Renata
Śliczne dzięki za wszystkie informacje. Wspaniałą mieliście przygodę! Oczywiście z pozycji samochodu terenowego dostępność miejsc jest zupełnie inna niż osobówką lub autobusem. Na Bałkanach kierowcy mają fantazję, ale i rozkłady jazdy są fantazyjne :) Ostatnio Igiełka jeździła po Grecji, stąd wyniosła naukę, że nie należy zbytnio przywiązywać się do rozkładów jazdy, nawet jeśli istnieją :) Fajnie też trafić na kraj, w którym wejście do sklepu nie kończy się zawałem na widok cen :) Z Waszych zdjęć bym wnosiła, że bośniackie góry nie są też zbyt gęsto zamieszkane, czyli moja ulubiona górska opcja... Pytanie tylko czy nie są zaminowane. Tutaj "test krowy" mógłby nie zdać egzaminu ze względu... na brak krowy. A duże jest prawdopodobieństwo, że góry służyły ludności za schronienie przed ludobójstwem, więc mogli zaminować to i owo dla bezpieczeństwa.


Góra 
 Zobacz profil  
 
Dodaj do: Dodaj do Gadu-Gadu Dodaj do Grono.net Dodaj do Twitter Dodaj do Blip Dodaj do Flaker Dodaj do Pinger Wypowiedź dla Wykop Wypowiedź dla Facebook Wypowiedź dla Gwar Wypowiedź dla Delicious Wypowiedź dla Digg Wypowiedź dla Google Wypowiedź dla Reddit Wypowiedź dla YahooMyWeb Śledzik Dodaj do Kciuk.pl Dodaj do Spinacz.pl Dodaj do Yam.pl
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
 
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 22 ]  Przejdź na stronę 1, 2  Następna strona

Strona główna forum » Eksploracja » Inne » Reportaż z podróży


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

 
 

 
Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
cron
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL

[ Time : 0.333s | 18 Queries | GZIP : Off ]