Zarejestruj    Zaloguj    Dział    Szukaj    FAQ

Strona główna forum » Eksploracja » Inne » Reportaż z podróży




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 7 ] 
Autor Wiadomość
 Post Napisane: 9 lut 2019, o 21:58 
Offline
Przyjaciel
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 29 maja 2009, o 21:58
Posty: 3669
Lokalizacja: Jankowice
Pochwały: 1
Imię: Renata
Staliśmy od trzech godzin na przejściu granicznym w Medyce. Po tych wszystkich przejazdach przez Europę bez granic, czuliśmy jak wracamy do przeszłości – do nieskończonego oczekiwania na odprawę, „trzepania” bagażu przez celników. Jechaliśmy bez Igiełki, która właśnie rozpoczynała swoją pierwszą w życiu pracę. Kto będzie teraz nastawiał GPS-a, szukał na mapach.cz nie opisanych nigdzie ciekawostek oraz noclegów?
Z nudów wyciągnęłam różne notatki, opisy traktujące o procedurach na ukraińskiej granicy. Pogoda była kiepska. Większość samochodów miała polskie rejestracje, ale już wiedzieliśmy, że tak naprawdę to obywatele Ukrainy. Nawet nie byliśmy pewni czy stoimy w dobrej kolejce. Najfajniejsze słowa wypowiedział mężczyzna stojący ze mną przy okienku odprawy. Na pytanie czy w jego kraju wolno biwakować na dziko, odpowiedział: u nas wszystko wolno. Zaraz mi się spodobał ten kraj i jego prawa :)
Ledwo przekroczyliśmy granicę, zaraz znaleźliśmy się w krainie dzieciństwa. Rozszyfrowywanie tablic pisanych cyrylicą stało się fascynującą zabawą. Zawsze lubiłam język rosyjski, język ballad i wierszy Puszkina, za jego melodyjność i melancholijność. Za czasów mojego dzieciństwa nie wypadało lubić tego języka, ale jakoś nigdy nie potrafiłam i nie chciałam dostosować się do tego, co było społecznie akceptowane. Tak więc bez oporów uczyłam się wierszy Puszkina i rosyjskich piosenek. Ukraiński to oczywiście inny język, ale istnieje wiele podobieństw. Rosjanin „gawarit”, Ukrainiec „razmawlajet”, a Polak i tak rozumie „w czjom djeło” :)

W Mościskach przywitała nas błękitna cerkiew, charakterystyczny pomnik i twarze gierojów poległych za ojczyznę

Załącznik:
IMG_3829.JPG
IMG_3829.JPG [ 123.98 KiB | Przeglądane 134 razy ]


Załącznik:
IMG_3833.JPG
IMG_3833.JPG [ 124.6 KiB | Przeglądane 134 razy ]


Takie pomniki pojawiały się w wielu miastach. Trudno wprost uwierzyć, że tylu ludzi poległo w środku Europy w czasach niby pokojowych…

Z góry przyznaję się bez bicia, że nie spaliśmy ani razu pod namiotem ani w wiatach. Na Ukrainie nie spotkaliśmy pól namiotowych ani dogodnych miejsc na dziki biwak. Zjazdy nad rzekę były mocno ryzykowne, a nasz samochód ma niestety niskie zawieszenie. Za to pełno tu przy drogach noclegów w rozsądnych cenach. Poczuliśmy się nieco jak burżuje – prawdziwe łóżeczko, łazienka. Właśnie z łazienką miałam prawdziwie traumatyczne przeżycia, ale o tym potem.

Pierwszą noc spędziliśmy w domkach obok hotelu „Baron” w okolicach Sudovej Wiszni. Wokół rozległy teren zielony i staw. Można ugotować coś na kuchence i zjeść posiłek w sympatycznej scenerii. Fajne miejsce dla tych, którzy po południu przekraczają granicę. Bliżej Lwowa trudniej o nocleg, szczególnie w weekend. Przekonaliśmy się o tym dwa miesiące później.
Sama Sudova Wisznia to był nasz przedsmak ukraińskich dziurawych dróg. Nawierzchnia tej mieściny wyglądała jak szwajcarski ser, więc zostawiliśmy samochód przy drodze i wyruszyli dalej pieszo.

Załącznik:
IMG_3846.JPG
IMG_3846.JPG [ 117.68 KiB | Przeglądane 134 razy ]


Ogromne wrażenie wywarł na mnie widok autobusów. Wyglądały jakby ktoś przeniósł je z czasów dawno minionych. Tak mnie zafascynowały, że zapomniałam o fotografowaniu. Szkoda. Takie modele trudno było dalej zobaczyć.
Na rynku w Sudovej Wiszni odbywała się jakaś impreza. Wyglądało to na jakieś święto młodzieży – może maturzystów. Młodzi ludzie czekali na coś elegancko ubrani – chłopcy w garniturach, dziewczyny w balowych sukniach.

Załącznik:
IMG_3850.JPG
IMG_3850.JPG [ 119.61 KiB | Przeglądane 134 razy ]


Długo tam nie pobyliśmy, gdyż na mapach.cz wyświetlił nam się jakiś pałacyk. Był już nieźle zrujnowany. W środku rosły samosiejki.

Załącznik:
IMG_3869.JPG
IMG_3869.JPG [ 119.3 KiB | Przeglądane 134 razy ]


Następnego dnia wyruszyliśmy w stronę Lwowa. Zaciekawiła nas dziwna wieżyczka. Z daleka wyglądała na część jakiejś zabytkowej budowli. Jednak okazało się, że to niedokończony hotel, twór architekta będącego pod wpływem jakichś odlotowych środków.

Załącznik:
IMG_3899.JPG
IMG_3899.JPG [ 129.14 KiB | Przeglądane 134 razy ]


W Gródku Jagiellońskim zmarł Jagiełło. Pochowano go na Wawelu, ale serce zostało w kościele o.o. franciszkanów. Tylko gdzie go znaleźć? W przewodniku pisało, że jest zrujnowany, pytaliśmy więc o ruiny. Wszyscy rozkładali ręce. Byliśmy na mszy w polskim kościele. Chyba się zapatrzyli na prawosławie, gdyż msza trwała 1,5 godziny, a potem zabrali się za odmawianie różańca… Montenegro się zaparł, że nie wyjedzie z Gródka bez odnalezienia serca Jagiełły. Jakimś cudem znaleźliśmy rozmówcę, który rozumiał o czym mówimy. Kościół odbudowano, ale należy do wiernych prawosławnych (lub grekokatolików). Przechodził obok nas pop, ale jakoś nie śmiałam go indagować o serce z XV wieku :)

Przez Lwów tylko przejechaliśmy. Już kiedyś tu byliśmy. Spieszyliśmy, aby odkrywać nowe światy.

Załącznik:
IMG_3922.JPG
IMG_3922.JPG [ 122.9 KiB | Przeglądane 134 razy ]


Potem przyszła kolej na Busk i opuszczony pałac Badenich, do którego wiodła brama pomalowana w narodowe barwy.

Załącznik:
IMG_3956.JPG
IMG_3956.JPG [ 126.77 KiB | Przeglądane 134 razy ]


Załącznik:
IMG_3932.JPG
IMG_3932.JPG [ 117.14 KiB | Przeglądane 134 razy ]


Nie zabrakło też pamięci o bohaterach

Załącznik:
IMG_3927.JPG
IMG_3927.JPG [ 127.45 KiB | Przeglądane 134 razy ]


Przed nami zamek w Olesku. Tutaj urodził się Jan III Sobieski. W zamku można zobaczyć ciekawe wnętrza i zbiory. Bilety wstępu na całej Ukrainie są tanie i jak mówił gość na granicy – wszystko wolno, także fotografować do woli.

Załącznik:
IMG_4032.JPG
IMG_4032.JPG [ 105.05 KiB | Przeglądane 134 razy ]


Załącznik:
IMG_3996.JPG
IMG_3996.JPG [ 118.84 KiB | Przeglądane 134 razy ]


Prawdziwą perełką okazały się być Podhorce – następny punkt naszej trasy. Koniecpolscy na jednej osi wybudowali wspaniały, otoczony obwarowaniami pałac oraz monumentalny kościół. Przyjechaliśmy zbyt późno – pałac był zamknięty.

Załącznik:
IMG_4091.JPG
IMG_4091.JPG [ 121.83 KiB | Przeglądane 134 razy ]


Załącznik:
IMG_4102.JPG
IMG_4102.JPG [ 122.44 KiB | Przeglądane 134 razy ]


Załącznik:
IMG_4033.JPG
IMG_4033.JPG [ 117.65 KiB | Przeglądane 134 razy ]


Przez pierwsze trzy dni naszej wyprawy pogoda była deszczowa. W kolejnej miejscowości – Brody również. Jednak nie bacząc na deszcz pomknęliśmy zobaczyć ruiny synagogi.

Załącznik:
IMG_4128.JPG
IMG_4128.JPG [ 123.51 KiB | Przeglądane 134 razy ]


Załącznik:
IMG_4126.JPG
IMG_4126.JPG [ 125.64 KiB | Przeglądane 134 razy ]


No i na koniec wieczorową porą – forteca w Brodach, dzieło Koniecpolskich i Tyszkiewiczów. Bardzo zaniedbana. Pałac otoczony był fortyfikacjami z licznymi bramami. Całość wyglądała kiedyś następująco:

Załącznik:
IMG_4162.JPG
IMG_4162.JPG [ 138.12 KiB | Przeglądane 134 razy ]


Do fortyfikacji wiodło wiele bram.

Załącznik:
IMG_4146.JPG
IMG_4146.JPG [ 133.31 KiB | Przeglądane 134 razy ]


Miałam pecha – za każdym razem kiedy zapuściłam się w tunele spotykałam tego samego faceta z rowerem i opuszczonymi spodniami. Nie wiem czy tak chodził, bo lubił, czy też uporczywie przeszkadzałam mu w załatwieniu potrzeb fizjologicznych :)
Zanocowaliśmy w starym hotelu, przestronnym i prawie pustym. Zaparkowaliśmy w podwórzu – studni. Czy rano odnajdziemy tam naszego Matrixa?

Noc spędziliśmy spokojnie, no może poza jednym incydentem. W hotelu nocowali zdaje się jacyś robotnicy i jeden z nich stoczył się po spożyciu ze schodów. Namierzyłam na piętrze tyko jedną damską łazienkę. Od początku kółeczko zamykające drzwi jakoś ciężko chodziło, więc wieczorem myłam się bez zamykania. Ale rano coś mnie podkusiło. Zamknęłam drzwi i nie dałam już rady ich otworzyć. Na domiar złego mam klaustrofobię. Nie znoszę zamkniętych pomieszczeń bez okna. Kiedy więc zrozumiałam, że znalazłam się w pułapce, momentalnie zrobiło mi się słabo. Jeśli zemdleję, to nieprędko mnie znajdą… Usiadłam więc w brodziku i zaczęłam głęboko oddychać. Potem kręciłam kołeczkiem we wszystkie strony aż do pojawienia się pęcherzy na palcach, ale nic nie pomogło. Zaczęłam więc stukać w drzwi i wzywać pomocy po polsku, rosyjsku i angielsku. Hotel był duży i pusty, więc szanse wyglądały marnie. Montenegro czekając na mój powrót z łazienki pewno walnął w kimono i nieprędko zauważy, że mnie nie ma. Po jakichś 15 minutach usłyszałam kobiecy głos, chyba recepcjonistki. Wołała, że pójdzie znaleźć klucz. Ale klucz na nic. To nie klamka się zepsuła, tylko dolny zamek. Za drzwiami słychać było już więcej głosów. Zaczęli wyłamywać zamek łomem, ale drzwi solidne… W końcu zawołali, abym odsunęła się od drzwi i dwóch silnych ukraińskich chłopaków rzuciło się na drzwi i udało się im je wyważyć. W tym hotelu jestem spalona. Jak nic wywieszą tabliczkę z moim zdjęciem i napisem: „tej pani tu już nie obsługujemy”. Chociaż muszę przyznać, że nikt mi nie powiedział żadnego przykrego słowa za demoling drzwi. Pani recepcjonistka z troską pytała czy nic mi nie jest i czy długo w tej łazience czekałam na pomoc. Naprawdę podoba mi się ten kraj…


Góra 
 Zobacz profil  
 
 Post Napisane: 11 lut 2019, o 22:09 
Offline
Przyjaciel
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 29 maja 2009, o 21:58
Posty: 3669
Lokalizacja: Jankowice
Pochwały: 1
Imię: Renata
Po tym mocnym akcencie nie pozostało nam nic innego niż szybka ewakuacja. Poszliśmy tylko do widzianego z okna małego warsztatu krawieckiego, aby nacieszyć oczy pięknie haftowanymi bluzkami. Uwielbiam takie hafty. W każdej cerkwi fotografuję chorągwie i chusty zawieszone nad ikonami. Długo mierzyłam i zastanawiałam się, ale w końcu wyszłam z pakunkiem. Z Rumunii też wróciłam z taką pamiątką.

W Brodach jest ogromny cmentarz żydowski. Piękne macewy stoją zanurzone w okazałych trawach.

Załącznik:
IMG_4178.JPG
IMG_4178.JPG [ 122.64 KiB | Przeglądane 101 razy ]


Załącznik:
IMG_4228.JPG
IMG_4228.JPG [ 121.18 KiB | Przeglądane 101 razy ]


Część cmentarza zamieniono w ogródki, w których kwitną różnobarwne kwiaty. Na skraju stoi zarośnięty pomnik.

Załącznik:
IMG_4239.JPG
IMG_4239.JPG [ 117.96 KiB | Przeglądane 101 razy ]


Drogę na cmentarz wskazała nam babcia Ola. Opowiedziała mi wszystkie historie rodzinne i gminne – o ojcu, który leżąc ranny w szpitalu w Kazaniu zakochał się w pielęgniarce i po wojnie wrócił, aby się z nią ożenić, o swojej matce, prostej wieśniaczce z sioła, która została jego drugą żoną, o okolicznych chłopach, którzy rozkopują groby na kirkucie, aby mieć pieniądze na gorzałkę. Montenegro denerwował się w samochodzie, że miałam tylko zapytać o drogę. Ale czy warto gnać przed siebie, kiedy ktoś potrzebuje, aby go wysłuchać? Babcia Ola twierdziła, że moja twarz wzbudza zaufanie i dlatego czuje potrzebę, aby się ze mną tym wszystkim podzielić. Warto zatrzymać się wysłuchać ludzkich historii, a historii tych na Ukrainie nie brakowało…

Jechaliśmy w stronę Dubna. Deszcz nie przestawał padać. Nagle mapy.cz pokazały nam jakiś fort w lesie. Tajemniczy fort? Tego odpuścić nie można. Tylko gdzie ten fort? Wodziło nas po lesie i łąkach niczym Grabca w „Balladynie”. Natrafiliśmy na dwa opuszczone samochody. Ich pasażerowie też musieli się gdzieś tu błąkać. No i trafiliśmy na dwóch mężczyzn w pelerynach, którzy pokazali nam dziurę w murze, przez którą weszliśmy do wnętrza fortu. Nawet w strumieniach deszczu był piękny. Strzegły go potężne barszcze Sosnowskiego. Mieliśmy nadzieję, że w taki wilgotny dzień nie okażą się groźne. Fort miał kilka kondygnacji. Niestety nie zabraliśmy latarek, więc eksploracja była dość powierzchowna. Gdyby nie wspomniane barszcze – idealny nocleg dla Bubowej drużyny – dużo pomieszczeń chroniących przed deszczem, tajemnicza aura….

Załącznik:
IMG_4289.JPG
IMG_4289.JPG [ 118.94 KiB | Przeglądane 101 razy ]


Załącznik:
IMG_4292.JPG
IMG_4292.JPG [ 111.14 KiB | Przeglądane 101 razy ]


Po drodze na wzgórzu stał dumnie czołg i zbiorowa rzeźba z dramatycznym wydźwiękiem. Zastanawiam się dlaczego w Polsce nie ma takich pomników upamiętniających obie wojny. A może kiedyś były, ale okazały się niesłuszne…

Załącznik:
IMG_4304.JPG
IMG_4304.JPG [ 120.26 KiB | Przeglądane 101 razy ]


Załącznik:
IMG_4305.JPG
IMG_4305.JPG [ 123.03 KiB | Przeglądane 101 razy ]


W Dubnie wita nas pomnik Tarasa Szewczenki i niewidomego pieśniarza z pacholęciem. Zaraz mi się przypomniał Onufry Zagłoba uciekający przed Bohunem z kniaziówną Heleną przebraną za pacholę…

Załącznik:
IMG_4326.JPG
IMG_4326.JPG [ 112.92 KiB | Przeglądane 101 razy ]


Forteca w Dubnie zachwyca swymi fortyfikacjami opasanymi rzeką Ikwą. „ Bo tam gdzie Ikwy srebrne fale płyną byłem ja niegdyś jak Zośka dzieciną” napisał Mickiewicz w wierszu „Z pamiętnika Zofii Bobrówny”…

Załącznik:
IMG_4340.JPG
IMG_4340.JPG [ 120.8 KiB | Przeglądane 101 razy ]


Załącznik:
IMG_4370.JPG
IMG_4370.JPG [ 120.68 KiB | Przeglądane 101 razy ]


Wyjazd z Dubna w kierunku Krzemieńca miał jednak dosyć dramatyczny przebieg. Na głównej drodze trwały roboty drogowe, a GPS wciąż nas tam wyprowadzał. W końcu wyprowadził nas w pole. Dosłownie i w przenośni. Jeździliśmy na jedynce dziurawymi terenowymi drogami wśród pól. Jakoś udawało nam się omijać wszystkie pułapki, ale kiedy po 5 km męki ujrzeliśmy jakąś konkretniejszą drogę, nagle stanęła przed nami dziura od rowu do rowu. W dodatku pełna wody.

Załącznik:
IMG_4376.JPG
IMG_4376.JPG [ 117.62 KiB | Przeglądane 101 razy ]


Czekaliśmy na desperata, który wypróbuje jak jest głęboka. Wjechał i zaraz zakryła go fala wody. Jakoś wyjechał, ale nam się nie uśmiechało tak ryzykować w obcym kraju. Wypowiadaliśmy mnóstwo niepochlebnych słów o ukraińskich drogach i GPS-ie, który nas w tą drogę wpuścił, ale trzeba było zawrócić i próbować przejechać gdzie indziej.

Dotarliśmy do Krzemieńca, miasta Juliusza Słowackiego isłynnego Liceum Krzemienieckiego. Nad miastem czuwała zrujnowana strażnica Bony.

Załącznik:
IMG_4424.JPG
IMG_4424.JPG [ 122.84 KiB | Przeglądane 101 razy ]


W dawnej synagodze mieścił się obecnie dworzec autobusowy.

Załącznik:
IMG_4437.JPG
IMG_4437.JPG [ 120.94 KiB | Przeglądane 101 razy ]


Przy kościele św. Stanisława spotkaliśmy uroczą wiewiórkę

Załącznik:
IMG_4431.JPG
IMG_4431.JPG [ 126.71 KiB | Przeglądane 101 razy ]


i księdza z Katowic, jak wskazywały tablice rejestracyjne. Wybór był trudny. Z jednej strony nigdy nie udało mi się podejść tak blisko do wiewiórki. Ma lepsze biegi niż ja… Z drugiej strony jak już się spotka ziomala na szlaku…

W Krzemieńcu napotkaliśmy śliczne cerkwie

Załącznik:
IMG_4441.JPG
IMG_4441.JPG [ 116.58 KiB | Przeglądane 101 razy ]


I stare autobusy

Załącznik:
IMG_4464.JPG
IMG_4464.JPG [ 123.3 KiB | Przeglądane 101 razy ]


Wąska piaszczysta droga doprowadziła nas do Cmentarza Piatnickiego, gdzie spoczywają Kozacy Maksyma Krzywonosa, polegli podczas zdobywania Krzemieńca.

Załącznik:
IMG_4462.JPG
IMG_4462.JPG [ 125.35 KiB | Przeglądane 101 razy ]


Załącznik:
IMG_4454.JPG
IMG_4454.JPG [ 121.46 KiB | Przeglądane 101 razy ]


Ze strażnicy Bony pozostało niewiele

Załącznik:
IMG_4484.JPG
IMG_4484.JPG [ 122.46 KiB | Przeglądane 101 razy ]


Jednak widok na miasto należy do niezapomnianych

Załącznik:
IMG_4502.JPG
IMG_4502.JPG [ 124.75 KiB | Przeglądane 101 razy ]


Góra 
 Zobacz profil  
 
 Post Napisane: 11 lut 2019, o 23:15 
Offline
Przyjaciel

Dołączył(a): 29 lis 2010, o 23:14
Posty: 2747
Lokalizacja: Oława
Imię: paulina
O super! Jest relacja! :D

Cytuj:
Rosjanin „gawarit”, Ukrainiec „razmawlajet”


Acz slowo "howoryty" tez w ukrainskim wystepuje

Cytuj:
Z góry przyznaję się bez bicia, że nie spaliśmy ani razu pod namiotem ani w wiatach. Na Ukrainie nie spotkaliśmy pól namiotowych ani dogodnych miejsc na dziki biwak. Zjazdy nad rzekę były mocno ryzykowne, a nasz samochód ma niestety niskie zawieszenie.


A w Czerwonohradzie nie bylo dogodnie?

Cytuj:
gdyż na mapach.cz wyświetlił nam się jakiś pałacyk. Był już nieźle zrujnowany. W środku rosły samosiejki.


To w Sudowej?

Cytuj:
Potem przyszła kolej na Busk i opuszczony pałac Badenich, do którego wiodła brama pomalowana w narodowe barwy.


Otwarty? Dalo sie wejsc do srodka?



Cytuj:
Miałam pecha – za każdym razem kiedy zapuściłam się w tunele spotykałam tego samego faceta z rowerem i opuszczonymi spodniami. Nie wiem czy tak chodził, bo lubił, czy też uporczywie przeszkadzałam mu w załatwieniu potrzeb fizjologicznych :)


Te bramy prowadzily w jakies wieksze tunele czy wychodzily zaraz na powierzchnie? A ten gosc przed wami uciekal - czy wlasnie wrecz przeciwnie - prezentowal sie?

Cytuj:
Zanocowaliśmy w starym hotelu, przestronnym i prawie pustym. Zaparkowaliśmy w podwórzu – studni. Czy rano odnajdziemy tam naszego Matrixa?


Nie masz zdjecia? Jak sie nazywal, gdzie go szukac? Jak nic zamkne sie tam w lazience! :D

Cytuj:
Drogę na cmentarz wskazała nam babcia Ola. Opowiedziała mi wszystkie historie rodzinne i gminne – o ojcu, który leżąc ranny w szpitalu w Kazaniu zakochał się w pielęgniarce i po wojnie wrócił, aby się z nią ożenić, o swojej matce, prostej wieśniaczce z sioła, która została jego drugą żoną, o okolicznych chłopach, którzy rozkopują groby na kirkucie, aby mieć pieniądze na gorzałkę. Montenegro denerwował się w samochodzie, że miałam tylko zapytać o drogę. Ale czy warto gnać przed siebie, kiedy ktoś potrzebuje, aby go wysłuchać? Babcia Ola twierdziła, że moja twarz wzbudza zaufanie i dlatego czuje potrzebę, aby się ze mną tym wszystkim podzielić. Warto zatrzymać się wysłuchać ludzkich historii, a historii tych na Ukrainie nie brakowało…


Takie spotkania sa wlasnie najfajniejsze! :)

Cytuj:
Gdyby nie wspomniane barszcze – idealny nocleg dla Bubowej drużyny – dużo pomieszczeń chroniących przed deszczem, tajemnicza aura….


A to jest ten fort Tarakaniw? Bo on tez jest kolo Dubna i sie teraz zastanawiam czy to ten czy jest jeszcze jakis drugi?

A wiesz ze ja lubie barszcze? jakos ta roslina mnie pociaga i fascynuje! jeden uschły mam nawet w domu! :)


Cytuj:
A może kiedyś były, ale okazały się niesłuszne…


Skoro niesluszne okazaly sie nawet zarosniete tablice upamietaniajace zbudowanie bieszczadzkiej obwodnicy?

Cytuj:
„ Bo tam gdzie Ikwy srebrne fale płyną byłem ja niegdyś jak Zośka dzieciną” napisał Mickiewicz w wierszu „Z pamiętnika Zofii Bobrówny”…


To mnie uczyli inaczej :P

A odnosnie Ikwy to zawsze bedzie mi sie przypominac jedna z lekcji jezyka polskiego w liceum. Pani zapytala nad jaka rzeką lezy Krzemieniec. Tylko ja wiedzialam. Pani byla zachwycona i chciala mi postawic piatke. Zapytala jeszcze skad o tym wiem (pewnie myslala ze wymienie jakis utwor, wiersz albo co) A ja powiedzialam, zgodnie z prawdą, ze z tabliczki na moscie. Babki jakos moja odpowiedz nie usatysfakcjonowala ;)

Cytuj:
Czekaliśmy na desperata, który wypróbuje jak jest głęboka. Wjechał i zaraz zakryła go fala wody. Jakoś wyjechał, ale nam się nie uśmiechało tak ryzykować w obcym kraju. Wypowiadaliśmy mnóstwo niepochlebnych słów o ukraińskich drogach i GPS-ie, który nas w tą drogę wpuścił, ale trzeba było zawrócić i próbować przejechać gdzie indziej.


Ja zwykle ubieram sandałki i ide sprawdzic. Rzadko jest glebiej niz za kostke czyli gdzies pół kola. Ale badac warto... Raz sie wycofalam gdy bylo po uda i pod noga czuc bylo krawedz a dalej cos bezdennego ;) Do teraz nie wiem co to bylo - moze brama do piekieł? :rotfl3: Dawno temu, ale gdzies wlasnie w tych rejonach ;)

_________________
"ujrzałam kiedyś o świcie dwie drogi, wybrałam tą mniej uczęszczaną - cała reszta jest wynikiem tego, że ją wybrałam.. "

na wiecznych wagarach od życia...


Góra 
 Zobacz profil  
 
 Post Napisane: 12 lut 2019, o 18:17 
Offline
Przyjaciel
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 29 maja 2009, o 21:58
Posty: 3669
Lokalizacja: Jankowice
Pochwały: 1
Imię: Renata
Cytuj:
A w Czerwonohradzie nie bylo dogodnie?


W lipcu były tam straszne tłumy nastawione na kąpiel i piknik. W dodatku przy ruinach są takie zabudowania kolonijne i wtedy były użytkowane. Nie byliśmy pewni czy nas nie zakapują, że nielegalnie nocujemy, a na parkingu samochód był widoczny jak na dłoni. Przy dróżce do wodospadów stała jakaś tablica z zakazami, ale nie chciało nam się czytać. Masz rację - warunki na biwak w Czerwonohradzie są super! Piękna okolica, ruiny, wodospady... Jakoś nie pomyśleliśmy, że można zanocować poniżej parkingu, przy samej drodze, tak jak Wy nocowaliście. Jesienią już nie zjeżdżaliśmy na dno kotliny, tylko poszliśmy zboczem na skróty niosąc cały majdan do gotowania. Pogoda była równie kiepska jak droga na dno kotła i baliśmy się, że nie wyjedziemy.

Cytuj:
gdyż na mapach.cz wyświetlił nam się jakiś pałacyk. Był już nieźle zrujnowany. W środku rosły samosiejki.

Cytuj:
To w Sudowej?


W Sudovej :)

Cytuj:
Potem przyszła kolej na Busk i opuszczony pałac Badenich, do którego wiodła brama pomalowana w narodowe barwy.

Cytuj:
Otwarty? Dalo sie wejsc do srodka?


Niestety zamknięte...

Cytuj:
Miałam pecha – za każdym razem kiedy zapuściłam się w tunele spotykałam tego samego faceta z rowerem i opuszczonymi spodniami. Nie wiem czy tak chodził, bo lubił, czy też uporczywie przeszkadzałam mu w załatwieniu potrzeb fizjologicznych :)

Cytuj:
Te bramy prowadzily w jakies wieksze tunele czy wychodzily zaraz na powierzchnie? A ten gosc przed wami uciekal - czy wlasnie wrecz przeciwnie - prezentowal sie?

Te tunele po których chodziliśmy znajdowały się na powierzchni, a bramy łączyły świat zewnętrzny z wnętrzem fortu. Co z częścią podziemną tego nie wiem. Byliśmy tam już wieczorem, w forcie odbywał się festyn, grała muzyka. Nie zapuszczaliśmy się za głęboko, gdyż nie byliśmy pewni czy się tam nie ulokowało jakieś podejrzane towarzycho. Facet był bardziej podpity niż ekshibicjonista. Może dopiero dojrzewał do pójścia do toalety :)

Cytuj:
Zanocowaliśmy w starym hotelu, przestronnym i prawie pustym. Zaparkowaliśmy w podwórzu – studni. Czy rano odnajdziemy tam naszego Matrixa?

Cytuj:
Nie masz zdjecia? Jak sie nazywal, gdzie go szukac? Jak nic zamkne sie tam w lazience! :D


Hotel nazywa cię "Centralny", dawniej "Bristol". Został wybudowany w 1909 r. Mieliśmy szczęście, że nam nie kazali zapłacić za 100-letnie drzwi. Wpuścisz raz polską dziewczynę i zaraz straty materialne :) Znajduje się na rogu ul. Szewczenki, w rejonie ruin synagogi. Szkoda, że nie zrobiłam żadnego zdjęcia. Polecam! Tylko 200 hrywni za pokój, dostęp do kuchni, a jakie klimaty...

Cytuj:
A to jest ten fort Tarakaniw? Bo on tez jest kolo Dubna i sie teraz zastanawiam czy to ten czy jest jeszcze jakis drugi?


To na 100% ten sam! Byłaś tam może? Eksplorować można cały dzień i warunki na biwak wspaniałe. Tylko niestety samochód trzeba dalej zostawić, bo do środka chyba się nie wjedzie. Na ścianach były jakieś napisy. Możliwe, że młodzież bawi się tu w jakieś gry terenowe. Tego dnia pogoda była kiepska, więc nikogo wewnątrz nie spotkaliśmy. Ten fort należy do czołówki moich ulubionych miejsc, które odwiedziliśmy na Ukrainie, razem z Czerwonohradem i Bakotą.

Cytuj:
Ja zwykle ubieram sandałki i ide sprawdzic. Rzadko jest glebiej niz za kostke czyli gdzies pół kola. Ale badac warto... Raz sie wycofalam gdy bylo po uda i pod noga czuc bylo krawedz a dalej cos bezdennego ;) Do teraz nie wiem co to bylo - moze brama do piekieł? :rotfl3: Dawno temu, ale gdzies wlasnie w tych rejonach ;)


Jak byliśmy na Ukrainie pod koniec września to Ania z Rafałem mierzyli głębokość kijem :) Całe narady toczyliśmy jak sforsować taką Nysę Łużycką :) Środkiem niefajnie, bo można zostać pośrodku w zalanym samochodzie. Wiem co mówię, bo już raz to przeżyliśmy dawno temu w Bieszczadach. Musieliśmy szukać najbliższej wsi i wyciągali nas koniem :face: Tak więc człowiek powinien uczyć się na własnych błędach. A jednym kołem po brzegu, a drugim w kałuży, to jak nic bak można rozorać.


Góra 
 Zobacz profil  
 
 Post Napisane: 12 lut 2019, o 20:19 
Offline
Przyjaciel
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 29 maja 2009, o 21:58
Posty: 3669
Lokalizacja: Jankowice
Pochwały: 1
Imię: Renata
Zanocowaliśmy w Krzemieńcu. Stąd niedaleko do ławry Poczajowskiej, najważniejszego ośrodka prawosławnego życia monastycznego na Wołyniu i drugiego na całej Ukrainie (po ławrze Peczerskiej w Kijowie). Do Kijowa mieliśmy za daleko, ale Poczajów na wyciągnięcie dłoni… Już przy wjeździe rzuciły nas na kolana wspaniałe białe wieże ze złotymi kopułami. Całość jest jak sen i bajka.

Załącznik:
IMG_4583.JPG
IMG_4583.JPG [ 124.79 KiB | Przeglądane 64 razy ]


Z prawosławnymi sanktuariami żartów nie ma. Trzeba się przyzwoicie ubrać. Miałam na sobie getry, koszulkę z rękawem po łokieć i leciutką chusteczkę. Uważałam, że wyglądam na cud przyzwoitości. Montenegro obrzucił mnie czujnym spojrzeniem i zarządził założenie czarnego softshella, aby broń Boże jakiś mały kawałeczek ciała nie rozbudził wyobraźni mnichów. Zanim dotarliśmy z parkingu do bramy ławry, zawrócił mnie po ogromną chustę, gdyż uznał, że ta, którą mam na głowie za mało zakrywa. Tak więc melduję się przy bramie ubrana jak wzorzec przyzwoitości, ale strażnik kręci głową i coś tam opowiada, czego nie rozumiem. Powtarza się słowo „pidnica”. Co to może być? W końcu wyciąga jakieś szmatki i doznaję olśnienia… Spódnica! Djakuju very much! Mam swoją pidnicę w samochodzie! No tak, kobieta w spodniach to skandal… Ja mam na wszelki wypadek bardzo profesjonalną pidnicę do kostek, w której zadawałam szyku w krajach arabskich. I tak przystrojona niczym kabaretowa Genowefa Pigwa i Baba Jaga szykująca się do odlotu na miotle, wkraczam w końcu na święte terytorium.

Załącznik:
DSCN3237.JPG
DSCN3237.JPG [ 120.34 KiB | Przeglądane 64 razy ]


Załącznik:
IMG_4558.JPG
IMG_4558.JPG [ 120.91 KiB | Przeglądane 64 razy ]


Ślicznie tu. Ustawiamy się do kolejki, aby zobaczyć celę błogosławionego Hioba, byłego przeora i zobaczyć odcisk stopy Matki Boskiej na skale. Wpuszczają tylko po kilka osób. Wszystkie torby zamyka się w specjalnych szafkach. Czekamy i czekamy… Pocę się w tych wszystkich uroczystych strojach, a tu kolejki nie ubywa. W końcu jesteśmy już w pierwszej piątce, kiedy bez kolejki wpuszczają na święty obszar całą grupę pielgrzymkową. Tu już się buntuję. Albo stąd odchodzimy, albo zrzucam z siebie wszystkie warstwy. Montenegro prawie płacze – tam miały być same cuda – odcisk stopy Matki Boskiej i jakaś święta woda spływająca po ścianach. Daje się jednak przekonać.
Mnisi jak widać nie próżnują. Uczestniczą w remontach ławry.

Załącznik:
IMG_4577.JPG
IMG_4577.JPG [ 120.28 KiB | Przeglądane 64 razy ]


To zdjęcie zrobiłam dla kolegi zajmującego się dekarstwem. Czy przy pracach na takiej wysokości pracownicy są właściwie zabezpieczeni?

Załącznik:
IMG_4578.JPG
IMG_4578.JPG [ 124.07 KiB | Przeglądane 64 razy ]


Po drodze toczy się prawdziwe codzienne życie

Załącznik:
IMG_4585.JPG
IMG_4585.JPG [ 122.97 KiB | Przeglądane 64 razy ]


Zachwycają kolorami drewniane cerkwie

Załącznik:
IMG_4590.JPG
IMG_4590.JPG [ 122.22 KiB | Przeglądane 64 razy ]


Przychodzi kolej na Wiśniowiec i odnowiony pałac Wiśniowieckich.

Załącznik:
IMG_4600.JPG
IMG_4600.JPG [ 126.74 KiB | Przeglądane 64 razy ]


Niedaleko znajduje się samotna brama – pozostałość po klasztorze, w którym schronili się polscy mieszkańcy przed bandami UPA. Niestety, wszyscy zginęli.
Podobna sytuacja miała miejsce w Starym Wiśniowcu. Polacy schronili się w kościele. Jednak nacjonaliści spalili kościół mordując ok. 200 osób.

Załącznik:
IMG_4623.JPG
IMG_4623.JPG [ 117.41 KiB | Przeglądane 64 razy ]


Załącznik:
IMG_4627.JPG
IMG_4627.JPG [ 127.65 KiB | Przeglądane 64 razy ]


Koło ruin kościoła coś tam robiła jakaś kobieta. Przyszła zapytać, czy jesteśmy krewnymi tych, którzy tu zginęli.. Ale tylko tyle. Nie poruszaliśmy trudnych tematów. Interesowała ją głównie teraźniejszość i perspektywy pracy w Polsce. W gruncie rzeczy każdy z naszych rozmówców na Ukrainie był jakoś związany z Polską – albo miał polskie korzenie albo ktoś z rodziny w Polsce pracował.

Z Wiśniowca pomknęliśmy do Zbaraża. I tu rozpoczyna się kolejny wątek mojego powrotu do dzieciństwa. Książki Henryka Sienkiewicza. Przeczytałam je wcześniej niż stały się szkolnymi lekturami, których również nie wypadało czytać. Ale ja nigdy nie byłam uprzedzona do lektur. Jak można decydować o wartości czegoś, czego się nie przeczytało? W naszej podróży Sienkiewicz towarzyszył nam nieustannie – Kamieniec Podolski, Chocim, Beresteczko, Zbaraż, Bar, Jampol, Raszków czy Chreptiów, wszystkie te miejscowości królowały wzdłuż trasy przejazdu wywołując poważne dylematy. W dwa tygodnie nie da się zobaczyć wszystkiego.
Zbaraż. To właśnie tutaj w 1649 r. kilkunastotysięczna załoga twierdzy pod wodzą księcia Jeremiego Wiśniowieckiego obroniła się przed 100 –tysięczną armią Chmielnickiego, co zostało uwiecznione w powieści „Ogniem i mieczem”. To stąd przez bagna (obecnie osuszone) przedzierał się do króla Jan Skrzetuski, a dzielny Longin Podbipięta zginął przeszyty tatarskimi strzałami.

Załącznik:
IMG_4645.JPG
IMG_4645.JPG [ 125.36 KiB | Przeglądane 64 razy ]


Załącznik:
IMG_4641.JPG
IMG_4641.JPG [ 124.41 KiB | Przeglądane 64 razy ]


Dużo w Zbarażu ciekawych miejsc – kościół bernardynów, którzy opiekowali się polskim cmentarzem, znajdująca się na terenie jakiegoś zakładu synagoga, stare cmentarze i pozostałości po pierwszej zbaraskiej twierdzy. Synagogę próbowaliśmy fotografować przez przerwy w ogrodzeniu z blachy falistej, ale przybiegł strażnik i nas pogonił.
W polskiej części cmentarza w promieniach zachodzącego słońca tłoczyły się nagrobki z uszkodzonymi figurami.

Załącznik:
IMG_4736.JPG
IMG_4736.JPG [ 118.98 KiB | Przeglądane 64 razy ]


Załącznik:
IMG_4738.JPG
IMG_4738.JPG [ 126.64 KiB | Przeglądane 64 razy ]


W drugiej części cmentarza nagrobki ukraińskie. Niektóre zresztą świeże – młodych żołnierzy, którzy zginęli podczas ostatnich starć z wojskami rosyjskimi.

Załącznik:
IMG_4712.JPG
IMG_4712.JPG [ 126.14 KiB | Przeglądane 64 razy ]


Nie zabrakło też zarośniętego cmentarza żydowskiego.

Załącznik:
IMG_4754.JPG
IMG_4754.JPG [ 121.99 KiB | Przeglądane 64 razy ]


Następnego dnia odwiedziliśmy pięknie położone wśród zieleni miejsce po pierwszej zbaraskiej twierdzy. Szerokie puste przestrzenie, malownicze wzgórza, zagubiony cmentarz oraz głaz z krzyżem i napisem.

Załącznik:
IMG_4764.JPG
IMG_4764.JPG [ 112.21 KiB | Przeglądane 64 razy ]


Kolejny był Tarnopol. Zamek nie zachwycał formą, ale zbiegliśmy nad błękitny zalew.

Załącznik:
IMG_4789.JPG
IMG_4789.JPG [ 126.77 KiB | Przeglądane 64 razy ]


Okrążały go alejki z wodnymi kurtynami – prawdziwa przyjemność w upalny dzień. Krążąc wśród cerkwi dotarliśmy do teatru. Jego szczyt zdobią takie urocze socrealistyczne scenki.

Załącznik:
IMG_4818.JPG
IMG_4818.JPG [ 125.62 KiB | Przeglądane 64 razy ]


Jednak Tarnopol wywołuje w nas inne skojarzenia – pyszne gofry z bitą śmietaną i polewą, które kosztują 1/3 polskiej ceny :jupi:

Pomknęliśmy dalej szlakiem zrujnowanych zamków do Mikuliniec.

Załącznik:
IMG_4869.JPG
IMG_4869.JPG [ 116.32 KiB | Przeglądane 64 razy ]


Góra 
 Zobacz profil  
 
 Post Napisane: 17 lut 2019, o 21:24 
Offline
Przyjaciel
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 29 maja 2009, o 21:58
Posty: 3669
Lokalizacja: Jankowice
Pochwały: 1
Imię: Renata
Zamku strzegły malwy i ptactwo

Załącznik:
IMG_4876.JPG
IMG_4876.JPG [ 121.55 KiB | Przeglądane 33 razy ]


Jest tu jeszcze inny obiekt warty odwiedzenia – pałac Potockich, w którym mieści się sanatorium.

Załącznik:
IMG_4845.JPG
IMG_4845.JPG [ 115.43 KiB | Przeglądane 33 razy ]


Załącznik:
IMG_4854.JPG
IMG_4854.JPG [ 123.22 KiB | Przeglądane 33 razy ]


Mikulińce to także XVIII-wieczny kościół ufundowany przez Ludwikę z Mniszchów Potocką

Załącznik:
IMG_4921.JPG
IMG_4921.JPG [ 120.11 KiB | Przeglądane 33 razy ]


oraz zarośnięty polski cmentarz.

Załącznik:
IMG_4892.JPG
IMG_4892.JPG [ 114.35 KiB | Przeglądane 33 razy ]


Ruiny zamku znajdują się także w Trembowli. I to nie byle jakiego – drugiej twierdzy po Kamieńcu Podolskim. Przy nich postawiono pomnik upamiętniający Annę Dorotę Chrzanowską (na pomniku nie wiadomo dlaczego występującą pod imieniem Zofii), żonę komendanta twierdzy, dzięki której w czasie oblężenia przez wojska turecko-tatarskie, twierdza została obroniona. Anna Dorota podobno nosiła przy sobie dwa noże i groziła mężowi, że w razie kapitulacji zabije nimi siebie i ich dzieci.

Załącznik:
IMG_4942.JPG
IMG_4942.JPG [ 114.83 KiB | Przeglądane 33 razy ]


Idąc do ruin zamku przechodzimy obok obronnego kościoła karmelitów (obecnie cerkwi). Wnętrza kościoła pełne są barwnych malowideł. Przed kościołem wywiązała się zabawna rozmowa między Montenegro, a mężczyzną, który zabraniał mu wejścia do kościoła w spodniach do kolan. „W galotkach nie można?” – zapytał Montenegro. „Wy z Polski? A to można, można…” :)

Załącznik:
IMG_4954.JPG
IMG_4954.JPG [ 130.74 KiB | Przeglądane 33 razy ]


Tak jak i Bubę na Ukrainie zachwycały mnie umiejscowione na budynkach socrealistyczne malowidła. To zdjęcie zostało wykonane wcześniej, chyba w Zbarażu.

Załącznik:
IMG_4704.JPG
IMG_4704.JPG [ 129.21 KiB | Przeglądane 33 razy ]


Za pierwszym pobytem w Czortkowie zobaczyliśmy ruiny zamku

Załącznik:
IMG_4996.JPG
IMG_4996.JPG [ 115.48 KiB | Przeglądane 33 razy ]


synagogę

Załącznik:
IMG_4973.JPG
IMG_4973.JPG [ 126.62 KiB | Przeglądane 33 razy ]


oraz ciekawy budynek dawnego ratusza, przy którym mieściły się miejskie jatki.

Załącznik:
DSCN3397.JPG
DSCN3397.JPG [ 127.41 KiB | Przeglądane 33 razy ]


Za to nie mogliśmy natrafić na żaden hotel. W każdym miejscu wskazanym przez mapy.cz nikt o noclegu nie słyszał. Długo trwało zanim zorientowałam się, że litera „H” na mapach oznaczała nie hotel, lecz hospital… Podjechaliśmy pewno pod wszystkie hospitale w mieście :D
No i nie ma noclegu, wszystkie hotele okazały się być przepełnione… Nikt nam nie pisnął ani słowa, że w samym centrum Czortkowa jest nowiutki hostel. Pewno uważali, że obcokrajowcy w takich miejscach, w salach wieloosobowych nie nocują. Odesłali nas z powrotem w kierunku Trembowli, do hotelu "Oriesnik", który już po drodze zauważyliśmy, ale na pierwszy rzut oka wyglądał nam wypaśnie – z wieżyczką i delikatnymi ludowymi wzorkami na elewacji. Okazał się jednak cenowo do przyjęcia.

Przeczytałam gdzieś w necie o miejscowości Czerwonogród, niezwykłym, opuszczonym, niedostępnym miejscu położonym na dmie wielkiego skalnego kotła. Były tam ponoć najpiękniej na Ukrainie zlokalizowane ruiny zamku. Bardzo chciałam tam dotrzeć, chociaż wyglądało, że nie będzie łatwo.

Po drodze trafiliśmy do Jagielnicy, gdzie przy kościele ufundowanym przez Lackorońskich mieściło się małe prywatne muzeum. Jego twórcą i kustoszem był starszy pan pochodzący z dawnej Łemkowszczyzna. Miał tam wszystko – stroje z różnych łemkowskich wsi, pamiątki związane z historią wsi oraz te pamiętające różne okresy z czasów ZSRR. Opowiadał niezwykle ciekawie. Widać było, że to prawdziwy pasjonat.

Muzeum

Załącznik:
DSCN3411.JPG
DSCN3411.JPG [ 121.26 KiB | Przeglądane 33 razy ]


Niedaleko, w Nagórzance znajduje się opuszczony zamek Lanckorońskich, w którym w czasie rozbiorów władze austriackie urządziły fabryką tytoniu.

Załącznik:
IMG_5032.JPG
IMG_5032.JPG [ 119.12 KiB | Przeglądane 33 razy ]


Załącznik:
IMG_5047.JPG
IMG_5047.JPG [ 118.77 KiB | Przeglądane 33 razy ]


Jeszcze tylko miejscowość Tołste z zapomnianym kościołem

Załącznik:
IMG_5081.JPG
IMG_5081.JPG [ 123.76 KiB | Przeglądane 33 razy ]


I skręcamy przy stacji kolejowej w pola.

Załącznik:
IMG_5088.JPG
IMG_5088.JPG [ 126.23 KiB | Przeglądane 33 razy ]


Czy uda nam się dotrzeć do Czerwonogrodu”? Droga jest wąska, ale całkiem niezła. Jeszcze tylko szlaban, przy którym płacimy 10 hrywni i już można zjeżdżać na dno kotła. Właściwie temu zjeżdżaniu to jestem przeciwna. Gruntowa droga wije się serpentynami o dużym spadku i już na oko widać, że nie będzie łatwo.

Załącznik:
IMG_5091.JPG
IMG_5091.JPG [ 120.41 KiB | Przeglądane 33 razy ]


Jak sobie coś urwiemy w samochodzie, to pozostaniemy tam na amen. Ale Montenegro ani myśli pokonywać w takim upale długiej drogi, chociaż ma w perspektywie kąpiel w 16-metrowym wodospadzie. Jedziemy więc wolniutko w dół, kombinując jak koń pod górę, którą stronę drogi wybrać. Dobrej nie ma, jedynie zła i bardzo zła. Nie ma się co czarować – pod górę będzie jeszcze gorzej, a samochód wyładowany do granic możliwości.
Na dnie doliny jest wzgórze z malowniczymi ruinami kościoła i zamku. Obok jakiś obóz młodzieżowy. Schodzimy najpierw do wodospadów. Ruch tutaj duży. Pewno to jedyne miejsce w okolicy z takimi warunkami do pikniku i kąpieli.

Załącznik:
IMG_5123.JPG
IMG_5123.JPG [ 116.69 KiB | Przeglądane 33 razy ]


Na bramie jakieś zakazy, więc obchodzimy obóz dróżką wiodącą od wodospadów.

Wychodzimy w ruinach kościoła. To właśnie tutaj był ostatni bastion obrony polskich mieszkańców Czerwonogrodu, kiedy w lutym 1945 r. napadły na wieś bojówki UPA. Ocaleli nieliczni. Nic dziwnego, to miejsce było niczym pułapka. Jak bowiem wspiąć się niespostrzeżenie po stromym zboczu. Zamordowanych mieszkańców wrzucono do wspólnego dołu z wapnem. Nie doczekali się pogrzebu. Miejsce to upamiętnia skromna mogiła przy kościele.

Kościół

Załącznik:
IMG_5155.JPG
IMG_5155.JPG [ 125.04 KiB | Przeglądane 33 razy ]


Załącznik:
IMG_5146.JPG
IMG_5146.JPG [ 123.07 KiB | Przeglądane 33 razy ]


Góra 
 Zobacz profil  
 
 Post Napisane: wczoraj, o 17:51 
Offline
Przyjaciel

Dołączył(a): 29 lis 2010, o 23:14
Posty: 2747
Lokalizacja: Oława
Imię: paulina
Cytuj:
Z prawosławnymi sanktuariami żartów nie ma. Trzeba się przyzwoicie ubrać.


Nigdy nie zapomne co odwalila kolezanka w jednej z lawr w Kijowie. Idziemy takim tunelem sie tam wchodzilo i stoi babka i mowi, ze kumpela nie wejdzie bo nie ma nakrycia glowy. Kumpela pyta "a czy na glowie moze byc koszulka". Tamta mowi ze tak. Kumpela sciaga koszulke, ubiera na glowe i w samym staniku idzie dalej. Wiesz ze tamta tak zamurowalo ze nas puscila? :D

Cytuj:
Raszków czy Chreptiów


Byliscie???????

Cytuj:
Jeszcze tylko szlaban, przy którym płacimy 10 hrywni i już można zjeżdżać na dno kotła


W ktorym miejscu? Nie zauwazylismy, bo nikogo nie bylo. Szlaban musial byc..

_________________
"ujrzałam kiedyś o świcie dwie drogi, wybrałam tą mniej uczęszczaną - cała reszta jest wynikiem tego, że ją wybrałam.. "

na wiecznych wagarach od życia...


Góra 
 Zobacz profil  
 
Dodaj do: Dodaj do Gadu-Gadu Dodaj do Grono.net Dodaj do Twitter Dodaj do Blip Dodaj do Flaker Dodaj do Pinger Wypowiedź dla Wykop Wypowiedź dla Facebook Wypowiedź dla Gwar Wypowiedź dla Delicious Wypowiedź dla Digg Wypowiedź dla Google Wypowiedź dla Reddit Wypowiedź dla YahooMyWeb Śledzik Dodaj do Kciuk.pl Dodaj do Spinacz.pl Dodaj do Yam.pl
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
 
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 7 ] 

Strona główna forum » Eksploracja » Inne » Reportaż z podróży


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

 
 

 
Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL

[ Time : 0.425s | 18 Queries | GZIP : Off ]