Zarejestruj    Zaloguj    Dział    Szukaj    FAQ

Strona główna forum » Eksploracja » Inne » Reportaż z podróży




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 13 ] 
Autor Wiadomość
 Post Napisane: 5 mar 2017, o 18:54 
Offline
Przyjaciel
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 29 maja 2009, o 22:58
Posty: 3408
Lokalizacja: Jankowice
Pochwały: 1
Imię: Renata
Myśl o Malcie towarzyszyła mi już od dłuższego czasu. Kiedy w grudniu trafiłam na promocyjne oferty do tego kraju, w dodatku z wylotem z Krakowa, wiedziałam już że wyprawa zimowa będzie niezłym pomysłem. Latem upały bardzo utrudniają zwiedzanie. W dodatku te tłumy ludzi… Marzyło mi się spokojne wędrowanie w przedsezonowej pustce.

Istnieją okoliczności, które determinują napotkany typ ludzi. To tak jak w górach - im dalej od dróg dojazdowych i wyciągów, im mniej schronisk i punktów gastronomicznych, tym więcej ludzi nieprzypadkowych, pełnych pasji i świadomych celu swojej obecności w danym miejscu. Tak też było na Malcie przed sezonem. Turyści, których napotykałam wiedzieli czego szukają i jak w takie miejsca dotrzeć.
Przelot z noclegami kupiłyśmy z Igiełką dosłownie w ostatniej chwili. Prawie do końca nie wiedziałyśmy czy uda nam się polecieć. Złożyło się na to parę trudnych spraw.
Koniec końców startujemy z Balic, totalnie przeziębione. W takim stanie lepiej unikać latania. Już przy starcie zatkały nam się uszy i leciałyśmy dalej wpół ogłuszone.
Z lądowaniem było dużo gorzej. Miałyśmy wrażenie, że eksplodują nam uszy. Przy zatkanych drogach oddechowych są jakieś problemy z rozkładem ciśnienia.
Za to widok za oknem wszystko wynagradza. Opuszczałyśmy Polskę w ponury, pełen smogu dzień.

Załącznik:
IMG_6074.JPG
IMG_6074.JPG [ 120.99 KiB | Przeglądane 1192 razy ]


Ponad chmurami przywitał nas nieskalany błękit i blask słońca. To tak jakby nagle przejść w zupełnie inny wymiar. Koniec zimowej szarości. Lecimy do krainy wiosny…
Tatry widziane z góry… Ile jeszcze upłynie czasu zanim zejdą śniegi i będę mogła wkroczyć w ich progi?

Załącznik:
IMG_6086.JPG
IMG_6086.JPG [ 124.67 KiB | Przeglądane 1192 razy ]


Piękny jest świat widziany z góry. Świętą rację miał nasz Lonek: „Jeśli raz posmakowałeś latania, będziesz już zawsze chodził z oczami utkwionymi w niebo, bo tam byłeś i zawsze będziesz chciał tam wrócić”. Czuję to za każdym lotem.

Załącznik:
20170219_131450.jpg
20170219_131450.jpg [ 88.4 KiB | Przeglądane 1192 razy ]


Załącznik:
DSCF7049.JPG
DSCF7049.JPG [ 125.71 KiB | Przeglądane 1192 razy ]


Załącznik:
20170219_131327.jpg
20170219_131327.jpg [ 84.57 KiB | Przeglądane 1192 razy ]


Z lotniska mamy załatwiony transfer. O tej porze do Sliemy dojechałybyśmy bez problemu na własną rękę. W samolocie poznałam sympatyczną panią, której córka mieszka na Gozo. Udzieliła mi kilku porad i o dziwo stwierdziłam, że prawie wszystko już wyczytałam w necie, czyli jestem nieźle przygotowana do tej wyprawy.
Już same widoki z drogi do Sliemy świadczyły o tym, że wybór Malty to świetny pomysł. Przy drodze rosły palmy. Na zboczach kwitły żółte wiosenne kwiaty. W samym polarze było przyjemnie ciepło. Po drodze twierdze widziane od strony Msidy.
Hotel położony był przy głównej ulicy. Po drugiej stronie kołysały się w zatoce najróżniejszych kształtów łódki. Szybko wypakowałyśmy swoje rzeczy. W szufladzie toaletki czekała na nas Biblia w czterech językach.

Igiełka nie dała mi nawet wypić kawy. Dzień jeszcze krótki. Miałyśmy wykupione tylko śniadania. Trzeba rozejrzeć się za jakimś jedzeniem i kupić wodę. Tak oto zetknęłyśmy się od razu z pastizzerią, czyli sklepikiem bądź stoiskiem z pizzą, timpaną, pastizzi, qassate, chicken pie itp. Zaczęłyśmy od pastizzi czyli ciasta francuskiego z twarożkowym wsadem. Tak wzmocnione wyruszyłyśmy wzdłuż wybrzeża, aby z tej perspektywy pooglądać Sliemę. Przede wszystkim poszukałyśmy najbliższych przystanków autobusowych. Malta jest dobrze skomunikowana. Autobusy jeżdżą często. Jedyny problem, że często węzłem szlaków jest zatłoczona Valetta. Jak dla mnie najfajniejszym pomysłem komunikacyjnym jest bilet siedmiodniowy. Płaci się 21 euro i można jeździć po całym kraju bez żadnych ograniczeń czasowych, przesiadając się gdzie popadnie. Jednorazowy przejazd to 1,5 euro, więc do intensywnego podróżowania zupełnie się nie nadaje.
Zaraz zachwyciły nas słynne maltańskie balkoniki.

Załącznik:
IMG_6241.JPG
IMG_6241.JPG [ 117.32 KiB | Przeglądane 1192 razy ]


Przez zatokę czarowały nas wspaniałe mury obronne Valetty, kopuły kościołów i latarnie morskie.

Załącznik:
IMG_6154.JPG
IMG_6154.JPG [ 116.76 KiB | Przeglądane 1192 razy ]


Załącznik:
IMG_6155.JPG
IMG_6155.JPG [ 124.66 KiB | Przeglądane 1192 razy ]


Załącznik:
IMG_6156.JPG
IMG_6156.JPG [ 127.22 KiB | Przeglądane 1192 razy ]


Dotarłyśmy do Tigne Point.

Załącznik:
IMG_6163.JPG
IMG_6163.JPG [ 117.67 KiB | Przeglądane 1192 razy ]


Pięknie tu było, ale niebo pokryło się chmurami i wiał zimny wiatr.
W zapadającym zmroku wędrowałyśmy uliczkami odkrywając nowe miejsca.

Załącznik:
IMG_6194.JPG
IMG_6194.JPG [ 117.85 KiB | Przeglądane 1192 razy ]


Załącznik:
IMG_6202.JPG
IMG_6202.JPG [ 120 KiB | Przeglądane 1192 razy ]


Maltańczycy to naród pobożny. Liczba kościołów porównywalna jest z warunkami polskimi. Tyle że w Polsce budownictwo sakralne jest bardziej zróżnicowane. Na Malcie większość kościołów wygląda podobnie. Z zewnątrz pokryte są dużą ilością żarówek, nie choinkowych tylko takich konkretnych. Na iluminację nie trafiłyśmy. Pewno tylko w większe święta.
Ludzie tutaj życzliwi. Wieczorem trafiłyśmy na jakieś nabożeństwo.

Załącznik:
IMG_6215.JPG
IMG_6215.JPG [ 119.81 KiB | Przeglądane 1192 razy ]


Stanęłyśmy grzecznie przy drzwiach, próbując zrobić zdjęcie wnętrza bez urażania czyichkolwiek uczuć. Nagle jakaś zamodlona kobieta zaczęła zaczęła nam dawać znaki. Pokazywała na coś z przodu. Okazało się, że wnętrze kopuły jest ozdobione ładnymi malowidłami.

Załącznik:
DSCF7149.JPG
DSCF7149.JPG [ 117.57 KiB | Przeglądane 1192 razy ]


Na pożegnanie jeszcze nam z uśmiechem pomachała, nie przerywając modlitwy. Strasznie miły ten kraj. Nikt nam niczego nie zabraniał, ani nie miał za złe. Wszyscy cieszyli się, że chcemy coś zobaczyć lub czegoś się dowiedzieć.
Na lotnisku otrzymałyśmy powitalną kopertę, na której napisano, że następnego dnia odbędzie się spotkanie z „reprezentantem” i uściślenie powrotnego transportu na lotnisko. Co za pech! Pół dnia w plecy! Wieczorem czekała na nas kolejna koperta z informacjami po niemiecku i spotkaniem wyznaczonym na 12,00.

Śniadania zaczynały się już od 7,00, więc jeszcze przed spotkaniem z „reprezentantem” postanowiłyśmy poszukać miejsca, gdzie sprzedają bilety 7-dniowe. Miejsce pokazała nam Marina, która przy przystani promowej sprzedawała wycieczki firmy „Capitan Morgan”. Bez mrugnięcia oka przyjęła wiadomość, że my jesteśmy „Zosie - samosie” i na nic zorganizowanego nie mamy ochoty. To dzięki niej dowiedziałyśmy się, że akurat trafiłyśmy na prawdziwą gratkę – karnawał na Malcie (w Valetcie) i Gozo (w Nadurze). Przyznam się szczerze, że słyszałam o karnawale w Rio de Janeiro i w Wenecji. O karnawale w Valetcie nie przeczytałam, chociaż był taki rozdział w przewodniku.

Do spotkania zostało jeszcze dużo czasu, więc postanowiłyśmy dotrzeć na Wyspę Manoela, zakończoną zbudowaną przez joannitów twierdzą. Tutaj za czasów joannitów przybywały statki, aby odbyć kwarantannę przed wpłynięciem na maltański archipelag.

Najpierw trafiłyśmy na prawdopodobną siedzibę kur, które zniosły jajka na nasze śniadanie. Jajka były bez pieczątek, czyli od kur wyhodowanych bezstresowo. I to jak bezstresowo! Oto ich oryginalne chatki z widokiem na zatokę i kołyszące się jachty…

Załącznik:
IMG_6224.JPG
IMG_6224.JPG [ 127.23 KiB | Przeglądane 1192 razy ]


Załącznik:
IMG_6225.JPG
IMG_6225.JPG [ 119.64 KiB | Przeglądane 1192 razy ]


Do twierdzy jakoś nie dotarłyśmy. Wszędzie były przystanie i warsztaty naprawiające jachty. Za to dokładnie zobaczyłyśmy ją parę godzin później z Valetty.

Załącznik:
IMG_6458.JPG
IMG_6458.JPG [ 127.85 KiB | Przeglądane 1192 razy ]


Załącznik:
IMG_6460.JPG
IMG_6460.JPG [ 113.65 KiB | Przeglądane 1192 razy ]


Teraz jednak wędrowałyśmy przez Ta’ Xbiex, małe miasteczko pełne ambasad

Załącznik:
IMG_6275.JPG
IMG_6275.JPG [ 127.71 KiB | Przeglądane 1192 razy ]


docierając na przedmieścia Msidy z portem pełnym jachtów i zacumowanym statkiem „Czarna Perła”, który grał w filmie „Popeye”.

Załącznik:
IMG_6282.JPG
IMG_6282.JPG [ 124.01 KiB | Przeglądane 1192 razy ]


Po powrocie do hotelu okazało się, że spotkanie z „reprezentantem”, to wielka ściema. W przeciągu pół godziny pojawiły się dwie agentki biur podróży, aby zaproponować nam ekskluzywne wycieczki. Pierwsza z nich okazała się sympatyczna i chociaż z góry zaznaczyłyśmy, że wszystko zorganizujemy sobie same, to dała nam mapkę, zaznaczyła ciekawe miejsca i napisała numery autobusów, którymi można w te miejsca dotrzeć. Druga zasyczała, że jeśli nie kupimy wycieczki na Gozo, to sami niewiele zobaczymy, bo to daleko i braknie nam czasu. Miałyśmy przed sobą sześć dni absolutnej wolności. Nie ma mowy, aby zrezygnować choćby z jej ułamka i dostosowywać się do kogokolwiek!

Do Valetty jadą ze Sliemy trzy numery autobusów. Wszystkie przystanki są „na żądanie”. Wysiadający naciska guzik, czekający na przystanku macha ręką. Bez tego autobus się nie zatrzyma. Nie zatrzyma się również kiedy ma wewnątrz za dużo ludzi. W środku jest opis ile miejsc siedzących i stojących, w zależności od ilości zabranych inwalidów na wózkach oraz wózków dziecięcych. Chyba tego faktycznie przestrzegają. W Polsce w autobusie dopchało by się jeszcze parę osób.
„Kanarów” na Malcie nie ma. Za to jest dobra organizacja. Wsiada się wejściem przy kierowcy. Pod jego okiem odbija się kartę lub kupuje bilet, który drukowany jest w tym samym urządzeniu. Wysiada się drzwiami środkowymi, nad którymi znajduje się kamera. Kierowca wszystko obserwuje i jeśli ktoś chce się przemycić środkiem - zaraz interweniuje.

Pierwszego dnia nie zabrały nas dwa autobusy. Zatrzymał się za to jakiś zagubiony, który jechał do Valetty, chociaż nie powinien jechać tą trasą. Też nas nie zabrał,
ale w środku był wielki hałas i gorąca dyskusja. Co się takiego wydarzyło? Zapytaliśmy o to stojącą z nami na przystanku kobietę. W Msidzie był zamach bombowy i drogi są pozamykane. W Msidzie? Czyli tam gdzie byłyśmy rano? „No widzisz” – mówi Igiełka. „Gdybym się nie uparła na kąpiel w basenie, to znalazłybyśmy się w niewłaściwym czasie
o niewłaściwej porze”. „Obiecałam ci… bombowe wakacje, no to masz jak najbardziej bombowe wakacje…” :D Po głowach nam chodziło, że to może zamach terrorystyczny
w związku z prezydencją Malty w Unii, ale to były „tylko” porachunki gangsterskie.


Góra 
 Zobacz profil  
 
 Post Napisane: 7 mar 2017, o 18:51 
Offline
Przyjaciel
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 29 maja 2009, o 22:58
Posty: 3408
Lokalizacja: Jankowice
Pochwały: 1
Imię: Renata
Kolejny autobus okazał się być w sam raz. Mijamy piękną bramę miejską we Florianie, przedmieściu stolicy. Autobus zatrzymuje się na placu przed murami obronnymi. Tak wkraczamy w nowy świat. Znajdujący się kawałek dalej dworzec autobusowy będziemy oglądać każdego dnia. Poznamy dokładnie jego zakątki i tablice przystankowe. Na sześć dni stanie się prawie naszym domem.
Mijamy ruiny starej opery. To tutaj za kilka dni przywitamy maltański karnawał.

Załącznik:
IMG_6294.JPG
IMG_6294.JPG [ 116.91 KiB | Przeglądane 1141 razy ]


Skręcamy w prawo. Mijamy posąg Jana de Valette – wielkiego mistrza joannitów, który przeniósł tutaj stolicę swego państwa z centralnie położonej Mdiny.

Załącznik:
DSCF7211.JPG
DSCF7211.JPG [ 124.73 KiB | Przeglądane 1141 razy ]


Dużo kościołów jest w tej Valetcie. Wszystkie mają piękne wnętrza.

Załącznik:
IMG_6300.JPG
IMG_6300.JPG [ 123.78 KiB | Przeglądane 1141 razy ]


Załącznik:
IMG_6307.JPG
IMG_6307.JPG [ 120.26 KiB | Przeglądane 1141 razy ]


Podobno najpiękniejsza jest w środku katedra, ale żeby oglądać ją za 10 euro to chyba przesada. Ogólnie ceny biletów są wysokie, jak na nasze polskie warunki.
Uliczki są niezwykle urokliwe, wąskie, pełne zdobionych balkoników, ale też z dużymi spadkami. Z podziwem przyglądałam się parkowaniu samochodów – nachył duży, a kamienne kostki śliskie. Gdyby któryś miał słaby hamulec…

Załącznik:
IMG_6339.JPG
IMG_6339.JPG [ 122.56 KiB | Przeglądane 1141 razy ]


Załącznik:
IMG_6448.JPG
IMG_6448.JPG [ 120.38 KiB | Przeglądane 1141 razy ]


Przechodzimy obok Pałacu Wielkiego Mistrza (obecnie Pałacu Prezydenckiego)

Załącznik:
IMG_6326.JPG
IMG_6326.JPG [ 119.26 KiB | Przeglądane 1141 razy ]


i zaraz sobie przypominamy, że Malta to ten kraj, który ma polską flagę założoną na opak :D

Pałac udostępniony jest do zwiedzania, nikt na zewnątrz nie pilnuje i niczego nie zakazuje. Pamiętam jak to było kiedy w Warszawie Igiełka przeskoczyła przez łańcuch przy Pałacu Prezydenckim, aby zrobić sobie zdjęcie na tle lwa. Zaraz ochrona przybiegła krzycząc, że tu nie wolno...

Dziedzińca pałacu strzeże Neptun z trójzębem.

Załącznik:
IMG_6333.JPG
IMG_6333.JPG [ 119.4 KiB | Przeglądane 1141 razy ]


Wokół placu rosną mandarynki

Załącznik:
IMG_6327.JPG
IMG_6327.JPG [ 115.44 KiB | Przeglądane 1141 razy ]


Wszędzie urocze balkoniki w różnych wersjach

Załącznik:
IMG_6319.JPG
IMG_6319.JPG [ 119.97 KiB | Przeglądane 1141 razy ]


I tak sobie niespiesznie podążamy do fortu św. Elma i dalej – w stronę Dzwonu Wolności.

Załącznik:
IMG_6377.JPG
IMG_6377.JPG [ 127.69 KiB | Przeglądane 1141 razy ]


Mamy jak na dłoni Fort Ricasoli

Załącznik:
IMG_6352.JPG
IMG_6352.JPG [ 119.12 KiB | Przeglądane 1141 razy ]


Latarnie morskie

Załącznik:
IMG_6355.JPG
IMG_6355.JPG [ 118.75 KiB | Przeglądane 1141 razy ]


Załącznik:
IMG_6384.JPG
IMG_6384.JPG [ 120.1 KiB | Przeglądane 1141 razy ]


Domki rybackie z namalowanymi sylwetami statków

Załącznik:
IMG_6379.JPG
IMG_6379.JPG [ 127.98 KiB | Przeglądane 1141 razy ]


Załącznik:
IMG_6386.JPG
IMG_6386.JPG [ 126.9 KiB | Przeglądane 1141 razy ]


Koło Dzwonu Wolności napotykamy sympatycznego młodego chłopaka, którego poznałyśmy na lotnisku w Balicach. Miło zobaczyć znajomą twarz. Potem okazało się, że również z powrotem polecimy razem.
Zapuszczamy się w uliczkę poniżej dzwonu. Takimi czerwonymi piętrusami z otwartym dachem podążają wycieczki zorganizowane

Załącznik:
IMG_6396.JPG
IMG_6396.JPG [ 127.68 KiB | Przeglądane 1141 razy ]


Dochodzimy do Lower Barracca Gardens

Załącznik:
IMG_6400.JPG
IMG_6400.JPG [ 127.75 KiB | Przeglądane 1141 razy ]


Z Upper Barracca Gardens są ponoć najlepsze widoki na Grand Harbour. W dodatku popołudniowe słońce daje taką ciepłą poświatę.

Załącznik:
IMG_6422.JPG
IMG_6422.JPG [ 117.36 KiB | Przeglądane 1141 razy ]


Załącznik:
IMG_6423.JPG
IMG_6423.JPG [ 121.53 KiB | Przeglądane 1141 razy ]


Ostatnio edytowano 12 mar 2017, o 18:26 przez Kumari, łącznie edytowano 1 raz

Góra 
 Zobacz profil  
 
 Post Napisane: 7 mar 2017, o 19:03 
Offline
Przyjaciel
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 29 maja 2009, o 22:58
Posty: 3408
Lokalizacja: Jankowice
Pochwały: 1
Imię: Renata
Widoki rzeczywiście wspaniałe

Załącznik:
IMG_6424.JPG
IMG_6424.JPG [ 116.07 KiB | Przeglądane 1139 razy ]


Załącznik:
IMG_6407.JPG
IMG_6407.JPG [ 120.07 KiB | Przeglądane 1139 razy ]


Załącznik:
IMG_6434.JPG
IMG_6434.JPG [ 123.89 KiB | Przeglądane 1139 razy ]


Załącznik:
IMG_6435.JPG
IMG_6435.JPG [ 116.41 KiB | Przeglądane 1139 razy ]


Dni jeszcze krótkie. Szukamy fajnego miejsca na widowisko zachodu słońca. Widać stąd całą panoramę.

Załącznik:
IMG_6457.JPG
IMG_6457.JPG [ 121.85 KiB | Przeglądane 1139 razy ]


Załącznik:
IMG_6455.JPG
IMG_6455.JPG [ 125.51 KiB | Przeglądane 1139 razy ]


Do hotelu wracamy już przy świetle lamp. Szkoda, że nie zabrałyśmy statywu. Bez nich wieczorne zdjęcia są słabe.

Załącznik:
IMG_6465.JPG
IMG_6465.JPG [ 119.51 KiB | Przeglądane 1139 razy ]


Góra 
 Zobacz profil  
 
 Post Napisane: 8 mar 2017, o 22:57 
Offline
Przyjaciel
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 29 maja 2009, o 22:58
Posty: 3408
Lokalizacja: Jankowice
Pochwały: 1
Imię: Renata
Następnego dnia rano tylko widok na miasto z tarasu hotelowego

Załącznik:
IMG_6128.JPG
IMG_6128.JPG [ 122.37 KiB | Przeglądane 1092 razy ]


i ruszamy na przystanek.
Wg prognoz to właśnie wtorek ma być najgorszy pogodowo, więc wybieramy wyprawę do dwóch połączonych z sobą miast - Rabatu i Mdiny, dawnej stolicy Malty. Mdina jest wspaniale ufortyfikowana, wzniesiona na wzgórzu. Jej uliczki wyłączone są z ruchu kołowego. Tym samym autobusem można dotrzeć na klify Dingli, świetny punkt widokowy.

Miałyśmy zacząć od Mdiny, ale jakoś nas zmamiło i nie wysiadłyśmy w mieście. No to jedziemy do końca i zobaczymy czy miasteczko Dingli i klify Dingli to to samo. Wysiadłyśmy wraz z ostatnią pasażerką. Droga wyprowadzała nas zaraz za miasto, między puste przestrzenie wypełnione murkami, ułożonymi z kamienia bez użycia zaprawy murarskiej. Murki dzieliły przestrzeń na działki, pełne kamieni, krzewów opuncji i żółto kwitnących kwiatów. Żadnych domów ani upraw. Za to wiosna w pełni. Czasem napotykałyśmy na kwitnące biało drzewka, chyba dzikie.

Załącznik:
IMG_6478.JPG
IMG_6478.JPG [ 121.57 KiB | Przeglądane 1092 razy ]


Załącznik:
DSCF7481.JPG
DSCF7481.JPG [ 112.1 KiB | Przeglądane 1092 razy ]


Załącznik:
IMG_6483.JPG
IMG_6483.JPG [ 117.48 KiB | Przeglądane 1092 razy ]


Nagle wynurzył się na horyzoncie pałac Verdala – letnia siedziba prezydenta Malty. Może by tak…

Załącznik:
IMG_6485.JPG
IMG_6485.JPG [ 123.64 KiB | Przeglądane 1092 razy ]


„Za daleko!” orzekła Igiełka. Szukamy klifów. Ruszamy więc raźno zapyloną, pustą drogą. Przed sezonem. Któż rozsądny kłusowałby zobaczyć jakieś klify… Będzie cisza i pustka. Siądziemy sobie obie na klifie i pomarzymy patrząc na morze.
Przed nami kaplica św. Marii Magdaleny.

Załącznik:
IMG_6490.JPG
IMG_6490.JPG [ 126.64 KiB | Przeglądane 1092 razy ]


W środku trwa remont, więc niewiele udało się zobaczyć poprzez rusztowania. A za kaplicą klify i … jakaś japońska wycieczka pozująca do zdęcia. Pofotografują i pójdą, ale… Co to? Podjeżdżają jakieś autobusy. Koniec marzeń o samotności na klifach.

Decydujemy się pójść w kierunku widocznej w oddali jakiejś budowli przypominającej wieżę ciśnień. Okazuje się, że to stacja radarowa.

Załącznik:
IMG_6495.JPG
IMG_6495.JPG [ 123.93 KiB | Przeglądane 1092 razy ]


Nad klifami kwitną różne ciekawe roślinki, od drobnych żonkili po jakieś zupełnie nieznane.

Załącznik:
IMG_6534.JPG
IMG_6534.JPG [ 127.47 KiB | Przeglądane 1092 razy ]


Załącznik:
IMG_6540.JPG
IMG_6540.JPG [ 119.92 KiB | Przeglądane 1092 razy ]


Na brzegiem klifów ustawione są ławeczki. Można usiąść i zapatrzyć się w nieskończoność morza.

Załącznik:
IMG_6532.JPG
IMG_6532.JPG [ 121.42 KiB | Przeglądane 1092 razy ]


Załącznik:
IMG_6546.JPG
IMG_6546.JPG [ 120.48 KiB | Przeglądane 1092 razy ]


Załącznik:
IMG_6582.JPG
IMG_6582.JPG [ 123.22 KiB | Przeglądane 1092 razy ]


Różne słowa przychodzą na myśl, kiedy patrzy się na taki nieskończony przestwór – infinity, endless sea. Niesamowite musiały być uczucia dawnych żeglarzy, kiedy wdzierali się coraz głębiej w te bezkresne przestrzenie. Myślę, że musieli mieć w sobie dużo pokory, takiej pokory, którą czuję zawsze w Tatrach. Tylko one decydują jak daleko zajdę i zawsze są nieprzewidywalne. Odsłaniają całe swe piękno albo odcinają mgłami drogę. Ostatnie słowo do nich należy.
„Endless sea…” Tak brzmi jeden z utworów cudownej płyty zespołu The Gentle Storm „The Diary”, opowiadającej historię średniowiecznego żeglarza, który wypłynął na bezkresny ocean, pozostawiając w Amsterdamie swą ukochaną Suzanne.
https://www.youtube.com/watch?v=zmLcMcj2gxc

Morze jest zupełnie puste, pełne srebrzystych refleksów. W oddali majaczy wyspa Filfla. Nie widać żadnych żagli. Gdzie jest Joseph? Czy wróci kiedykolwiek, do tych którzy na niego czekają?

Przy drodze odnajdujemy przystanek.

Załącznik:
IMG_6566.JPG
IMG_6566.JPG [ 122.63 KiB | Przeglądane 1092 razy ]


Do przyjazdu autobusu jeszcze około godziny. Może poszukamy drogi do pałacu Verdala i ogrodów Buskett? Droga była ciekawa, taka prawdziwa maltańska dróżka między pólkami, gdzie w czerwonej kamienistej ziemi pojawiły się jakieś uprawy.

Załącznik:
20170221_120553.jpg
20170221_120553.jpg [ 122.12 KiB | Przeglądane 1092 razy ]


Natomiast ogrody Busketta można sobie podarować. Drzewka z pomarańczami nie zrobiły na nas jakiegoś oszałamiającego wrażenia.

Załącznik:
DSCF7546.JPG
DSCF7546.JPG [ 112.17 KiB | Przeglądane 1092 razy ]


Znajdujemy nowy przystanek, skąd można dojechać do Mdiny. Nigdy nie byłam w Sajgonie, ale jak to wynika z tabliczki przystankowej – dane mi było znaleźć się w Psajgonie :jupi:

Załącznik:
IMG_6603.JPG
IMG_6603.JPG [ 124.27 KiB | Przeglądane 1092 razy ]


Załącznik:
IMG_6605.JPG
IMG_6605.JPG [ 118.22 KiB | Przeglądane 1092 razy ]


Ostatnio edytowano 12 mar 2017, o 18:29 przez Kumari, łącznie edytowano 1 raz

Góra 
 Zobacz profil  
 
 Post Napisane: 12 mar 2017, o 17:50 
Offline
Przyjaciel
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 29 maja 2009, o 22:58
Posty: 3408
Lokalizacja: Jankowice
Pochwały: 1
Imię: Renata
Wysiadamy w Rabacie. Musimy zacząć od zakupu wody i obiadu. Od śniadania nic nie jadłyśmy. W dodatku zapomniałyśmy kupić wodę.

Trochę szkoda czasu straconego na ogrody Busketta. W Rabacie i Mdinie tyle jest rzeczy wartych zobaczenia.
Zaczynamy od katakumb św. Pawła. W 60r. apostoł Paweł płynął z Palestyny do Rzymu. Wtedy jego statek rozbił się u północnych wybrzeży Malty. Zdarzenie to opisane jest w Dziejach Apostolskich. Św. Paweł spędził na Malcie 3 miesiące, mieszkając głownie w jaskini w Rabacie, zwanej Grotą św. Pawła. W tym czasie nawrócił na chrześcijaństwo namiestnika wyspy Publiusza, który został przez św. Pawła mianowany pierwszym biskupem Malty.

Załącznik:
IMG_6616.JPG
IMG_6616.JPG [ 124.75 KiB | Przeglądane 1014 razy ]


Przy katakumbach znajduje się małe muzeum.

Załącznik:
IMG_6624.JPG
IMG_6624.JPG [ 120.19 KiB | Przeglądane 1014 razy ]


Potem schodzimy do królestwa zmarłych, po którym wiodą wąskie metalowe kładki.

Załącznik:
IMG_6633.JPG
IMG_6633.JPG [ 123.38 KiB | Przeglądane 1014 razy ]


Załącznik:
IMG_6650.JPG
IMG_6650.JPG [ 126.38 KiB | Przeglądane 1014 razy ]


Na ulicach Rabatu napotykamy stoiska z kolorowymi miejscowymi ciasteczkami. Wybór jest bardzo duży, a sympatyczny sprzedawca częstuje nas różnymi pysznościami.

Załącznik:
IMG_6661.JPG
IMG_6661.JPG [ 126.34 KiB | Przeglądane 1014 razy ]


Teraz pora na otoczoną potężnymi murami obronnymi Mdinę.

Załącznik:
IMG_6670.JPG
IMG_6670.JPG [ 125.75 KiB | Przeglądane 1014 razy ]


Załącznik:
IMG_6675.JPG
IMG_6675.JPG [ 123.82 KiB | Przeglądane 1014 razy ]


Załącznik:
IMG_6729.JPG
IMG_6729.JPG [ 117.72 KiB | Przeglądane 1014 razy ]


Jej specjalnością są artystyczne kołatki do drzwi.

Załącznik:
IMG_6680.JPG
IMG_6680.JPG [ 117.85 KiB | Przeglądane 1014 razy ]


Z murów Mdiny widać prawie całą Maltę.
Valettę

Załącznik:
IMG_6691.JPG
IMG_6691.JPG [ 126.55 KiB | Przeglądane 1014 razy ]


Bazylikę w Moście

Załącznik:
IMG_6692.JPG
IMG_6692.JPG [ 117.16 KiB | Przeglądane 1014 razy ]


Katedra w Mdinie została wybudowana w miejscu gdzie znajdował się namiestnika wyspy, później biskupa – Publiusza. Ma dwa zegary. Każdy z nich pokazuje inną godzinę. Podobno po to by zmylić śmierć.

Załącznik:
IMG_6700.JPG
IMG_6700.JPG [ 122.05 KiB | Przeglądane 1014 razy ]


Załącznik:
IMG_6701.JPG
IMG_6701.JPG [ 123.15 KiB | Przeglądane 1014 razy ]


Załącznik:
IMG_6702.JPG
IMG_6702.JPG [ 127.36 KiB | Przeglądane 1014 razy ]


Mnie najbardziej spodobały się piękne posadzki – marmurowe płyty nagrobne duchownych.

Załącznik:
IMG_6704.JPG
IMG_6704.JPG [ 126.68 KiB | Przeglądane 1014 razy ]


Kiedy jechałyśmy rano w kierunku Mdiny, zafascynował nas widok miasta od strony szosy. Trudno jednak zrobić zdjęcie z szybko jadącego autobusu. W dodatku droga obsadzona jest drzewami. Postanowiłyśmy więc, że w drodze powrotnej pójdziemy tak długo na piechotę aż znajdziemy się na tyle daleko, aby zrobić zdjęcie.

Załącznik:
IMG_6744.JPG
IMG_6744.JPG [ 120.37 KiB | Przeglądane 1014 razy ]


Łapiemy autobus. Po drodze wysiadamy jeszcze, aby zobaczyć akwedukt Wignacourta wybudowany w XVII wieku, aby ułatwić przepływ wody między Attard i Valettą.

Załącznik:
IMG_6748.JPG
IMG_6748.JPG [ 123.07 KiB | Przeglądane 1014 razy ]


Ostatni przystanek robimy sobie przy bramie miejskiej Valetty,

Załącznik:
IMG_6753.JPG
IMG_6753.JPG [ 127.38 KiB | Przeglądane 1014 razy ]


a potem długo krążymy nie mogąc znaleźć właściwego przystanku do Sliemy. Stoimy na przystanku w licznym gronie czarnoskórych chłopaków. Widać, że do Afryki jest stąd naprawdę blisko. Nie wyglądają jednak na świeżych imigrantów.


Góra 
 Zobacz profil  
 
 Post Napisane: 13 mar 2017, o 20:11 
Offline
Przyjaciel
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 29 maja 2009, o 22:58
Posty: 3408
Lokalizacja: Jankowice
Pochwały: 1
Imię: Renata
W środę rano powitał nas błękit nieba. Tego nam było potrzeba, aby wybrać się na Gozo. Na szczęście nie trzeba było jechać przez Valettę. Na naszym przystanku znalazłyśmy autobus, który jechał do Cirkewwy, miasta z przeprawą promową. Początkowo straciliśmy dużo czasu stojąc w korkach we wszystkich nabrzeżnych miastach, ale potem już było lepiej. Objechaliśmy Zatokę St. Julian’s, minęli Melliehę. Szkoda, że nie pojechałyśmy w tą stronę jeszcze raz. Malta północna różniła się od południowej. Teren był bardziej pofałdowany, więc ej otwartych przestrzeni, mniej miast. Wiadomo było, że w jeden dzień nie uda się wszystkiego zobaczyć. Nie udałoby się to nawet jeżdżąc z wycieczką zorganizowaną, gdyż podczas niej zaplanowany był lunch i zakupy w wiosce rękodzielników. Miałyśmy w zapasie jeszcze jeden dzień, który można było przeznaczyć na powrót do północnej Malty i na Gozo, ale dwa wieczory poświęciłyśmy na karnawał.
Tak więc postawiłyśmy stopy na pokładzie promu płynącego na Gozo.

Załącznik:
IMG_6756.JPG
IMG_6756.JPG [ 121.21 KiB | Przeglądane 985 razy ]


Pogoda była ładna, ale na górnym pokładzie wiał zimny wiatr. Obserwowałyśmy technikę odbijania od brzegu. Kotwicy nie było. Obsługa kierowała promem używając grubych lin.
Wybrzeża strzegły bliźniaczo podobne do siebie wieże obserwacyjne.

Załącznik:
IMG_6771.JPG
IMG_6771.JPG [ 125.14 KiB | Przeglądane 985 razy ]


Wszędzie klify i skały. Minęliśmy Comino. Między skałami mieniła się wspaniała lazurowa woda Blue Lagoon.

Załącznik:
IMG_6774.JPG
IMG_6774.JPG [ 123.71 KiB | Przeglądane 985 razy ]


Niedaleko jest na Gozo. Prom dopływa do portu Mgarr, ozdobionego potężnymi kościołami i twierdzą.

Załącznik:
IMG_6790.JPG
IMG_6790.JPG [ 127.35 KiB | Przeglądane 985 razy ]


Załącznik:
IMG_6801.JPG
IMG_6801.JPG [ 124.67 KiB | Przeglądane 985 razy ]


Żal mi tego miasta. Miałam nadzieję, że jeszcze zdążymy po nim pochodzić, ale zabrakło nam czasu. Na promie sami profesjonaliści. Ledwo przybiliśmy do brzegu, wszyscy rzucili się w stronę przystanku autobusowego, aby pojechać do stolicy Gozo – Victorii, gdzie podobnie jak w Valettcie krzyżują się wszystkie linie komunikacyjne. Na próżno przybiegli sprzedawcy wszelakich wycieczek. Każdy z naszych współtowarzyszy miał przy sobie 7-dniowy bilet i przewodnik. W ciągu dnia wielokrotnie napotykaliśmy na znane twarze. Pewną czteroosobową rodzinę z dorosłymi siostrami bliźniaczkami spotykaliśmy każdego dnia. Wygląda na to, że ułożyliśmy sobie jednakową marszrutę.

Najpierw postanowiłyśmy dotrzeć do Azure Window, póki niebo bezchmurne. Jeszcze krótkie spojrzenie na twierdzę w Victorii, szybki zakup kawałków pizzy i w drogę.
W Dwejrze ludzi nie brakowało. Zaczęłyśmy od Inland Sea – malowniczej zatoki otoczonej skałami i połączonej z morzem za pomocą korytarza między tymi skałami.

Załącznik:
IMG_6810.JPG
IMG_6810.JPG [ 116.49 KiB | Przeglądane 985 razy ]


Załącznik:
IMG_6821.JPG
IMG_6821.JPG [ 117.46 KiB | Przeglądane 985 razy ]


Można między tymi skałami przepłynąć łódką i dotrzeć pod samo Azure Window.
Po małej sesji fotograficznej udałam się z moją „modelką” w stronę słynnego „Okna”. Nad nami królowała na wzgórzu kolejna charakterystyczna wieża.

Załącznik:
IMG_6839.JPG
IMG_6839.JPG [ 125.89 KiB | Przeglądane 985 razy ]


W pobliżu znajduje się inne znane miejsce – Fungus Rock – skała, wyrastająca z morza na wysokość ok. 50 metrów. Joannici wprowadzili surowy zakaz wstępu na tą skałę, rosło bowiem na niej cynomorium szkarłatne, stosowany w ziołolecznictwie cenny grzyb, który joannici wymieniali na narzędzia i broń oraz wysyłali jako prezent na europejskie dwory. Skały pilnował oddział gwardzistów.

Załącznik:
IMG_6856.JPG
IMG_6856.JPG [ 121.37 KiB | Przeglądane 985 razy ]


Wreszcie słynne Azure Window, kamienne okno przez które przepływa woda.

Załącznik:
IMG_6847.JPG
IMG_6847.JPG [ 125.46 KiB | Przeglądane 985 razy ]


Załącznik:
IMG_6887.JPG
IMG_6887.JPG [ 124.68 KiB | Przeglądane 985 razy ]


Załącznik:
IMG_6896.JPG
IMG_6896.JPG [ 123.41 KiB | Przeglądane 985 razy ]


Podobno wycieczki zatrzymują się przy nim 20-30 minut na foto-stop. My spędziłyśmy w tym miejscu 2 godziny! Igiełka chciała mieć perfekcyjne zdjęcia. Wspinała się po skale, zwisała i fociła, fociła, fociła, mnie zaś cierpła skóra ze strachu, że wpadnie do morza lub nagły przypływ fal zrzuci ją do Blue Hole, przepastnej kamiennej dziury, ulubionego miejsca dla sprawdzonych nurków.

Nie były to najlepsze warunki na fotografowanie. Z powodu obsuwu czasowego zbyt mało zobaczyłyśmy na Gozo, ale był w tym jakiś palec przeznaczenia. Tydzień czy dwa po naszym powrocie do Polski nadszedł wielki sztorm, który zniszczył to cudo natury. Można powiedzieć, że były to ostatnie chwile Azure Window, a my dobrze je wykorzystałyśmy.

Na koniec mała dygresja w stylu filmu „Jak rozpętałem drugą wojnę światową…” Kiedy Igiełka przechodzi obok ulicznej lampy – lampa gaśnie. W jej pokoju całą noc mrugają po zgaszeniu światła świetlówki. W hotelu w Sliemie też całą noc coś tajemniczo mrugało. Kiedy Igiełka miała praktykę w elektrowni, popsuł się IMOS i nie działał przez kolejnych parę miesięcy. Gdy zawaliło się Azure Window, Montenegro dzwoni do Igiełki: „Tym razem to naprawdę przesadziłaś! Jak mogłaś to zrobić Maltańczykom!” Franek Dolas rozpętał II wojnę światową, Igiełka zniszczyła Azure Window :D

Z Dwejry wracamy do Victorii. Przesiadamy się na autobus do Xlendi, aby obejrzeć tamtejsze klify. Na ich szczyt wiodą dłuuugie schody…

Załącznik:
IMG_6901.JPG
IMG_6901.JPG [ 115.31 KiB | Przeglądane 985 razy ]


Trasa między skałami jest stosunkowo krótka, ale widoki ładne.

Załącznik:
IMG_6912.JPG
IMG_6912.JPG [ 115.07 KiB | Przeglądane 985 razy ]


Załącznik:
IMG_6917.JPG
IMG_6917.JPG [ 115.99 KiB | Przeglądane 985 razy ]


Bulwar w Xlendi okolony jest palmami. Mają tu najtańszą na Malcie lazanię. Niestety, za pół godziny odjeżdża nasz autobus. Zanim przygotują i podadzą… Nie zdążymy.

W Victorii jesteśmy już tak głodne, że znów kupujemy pizzę. Igiełka zarzeka się, że w Polsce nigdy więcej pizzy. Łapiemy jedzonko w dłonie i z powrotem na dworzec. Mamy do wyboru albo panwie solne w Marsalforn albo Bazylika Ta’Pinu, jeden z najważniejszych kościołów na Malcie. Wybieramy kościół. Po drodze jeszcze akwedukt.

Załącznik:
IMG_6926.JPG
IMG_6926.JPG [ 119.47 KiB | Przeglądane 985 razy ]


W miejscu Bazyliki Ta’Pinu wcześniej znajdował się XVI-wieczny kościół. Biskup wysłany na Maltę przez papieża podjął decyzję o wyburzeni zniszczonej świątyni. Kiedy robotnik dokonał pierwszego uderzenia kilofem, złamał rękę, uznano to za znak i pozostawiono kościół w spokoju. Niezwykłe wydarzenia, które miały tu miejsce w XIX wieku sprawiły, że bazylikę rozbudowano.

Załącznik:
IMG_6928.JPG
IMG_6928.JPG [ 123.72 KiB | Przeglądane 985 razy ]


Przy Ta’Pinu jest jeden przystanek. Wysiadłyśmy tu na trasie Victoria – Gharb. Przed nami na skale oświetlona ciepłymi promieniami popołudniowego słońca błyszczy latarnia morska.

Załącznik:
IMG_6935.JPG
IMG_6935.JPG [ 117.65 KiB | Przeglądane 985 razy ]


Jak wrócić znów na Victorii? Miejscowi twierdzą, że wsiada się na tym samym przystanku i autobus robi jakieś kółko. Może zakręca w Gharb? Zrobiło się strasznie zimno. Wieje wiatr. Autobus nieprędko przyjedzie. Zapada zmrok. Igiełka namawia mnie na łapanie „stopa”. Łapanie „stopa” na odludziu wieczorową porą? Niekoniecznie. Kto wie kogo zastaniemy w środku. Igiełka jest jednak nieugięta. Z myślą o Azure Window wystroiła się w kusą sukieneczkę i w tej sytuacji nawet polar z kurtką wiosny nie czynią. Zbieram więc swe całe zamarznięte jestestwo, resztkę sił i angielskich słówek i gnam za babcią z dziadkiem oraz malutkim wnuczkiem. Na szczęście jadą do Victorii, a kiedy się okazuje że pochodzimy z ojczyzny Jana Pawła II, odstawiają nas pod sam dworzec. Jak już wcześnie pisałam – ludzie tutaj bardzo życzliwi. Podrzuciliby nas i bez JP II, ale wszelkie wzmianki, że na Malcie jest tak dużo kościołów jak w Polsce i kult maryjny równie gorący, sprawia że wszyscy stają się jeszcze bardziej otwarci i mili. W pewnym kościele w Gzirze, gdy weszłyśmy do niego po porannej mszy, kościelny na wieść że przyjechałyśmy z Polski oprowadził nas po całej świątyni, pokazując różne ciekawostki. Fotografowałyśmy jeszcze po zamknięciu kościoła i wyszły przez zakrystię, przez drzwi na skobelek.

Czekała na nas Victoria nocą i pusta oświetlona twierdza.

Załącznik:
IMG_6963.JPG
IMG_6963.JPG [ 123.47 KiB | Przeglądane 985 razy ]


Załącznik:
IMG_6969.JPG
IMG_6969.JPG [ 126.11 KiB | Przeglądane 985 razy ]


Góra 
 Zobacz profil  
 
 Post Napisane: 15 mar 2017, o 19:10 
Offline
Przyjaciel
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 29 maja 2009, o 22:58
Posty: 3408
Lokalizacja: Jankowice
Pochwały: 1
Imię: Renata
Pożegnalne spojrzenie na twierdzę

Załącznik:
IMG_7001.JPG
IMG_7001.JPG [ 121.22 KiB | Przeglądane 952 razy ]


Potem już droga do Mgarru i przeprawa promowa. Z promu wyskakuje i przebiega obok nas jak błyskawica rodzina z Wrocławia, wołając: „Szybko, może zdążymy ma autobus”. Biegniemy i my, chociaż nie wiemy, o który autobus chodzi. Niestety, nie zdążyliśmy. Na przystanku zimno jak diabli. Długo czekamy na autobus do Valetty, ale kiedy podjeżdża decydujemy się w ostatniej chwili poczekać na ten do Sliemy. Nie mamy już siły na kolejne przesiadki.

Powrót trwa błyskawicznie. Kierowca nie zatrzymuje się nawet na czerwonym świetle. Pewno zakłada, że nocą ruch jest nieduży. Warto tu wspomnieć o maltańskich kierowcach. W necie ktoś ostrzegał, że na Malcie dopuszczalna jest jazda z 0,8 promila we krwi. Puentował, że to nie ma znaczenia, gdyż kierowcy bez względu na spożycie jeżdżą kiepsko. W tym miejscu chciałabym zamieścić dementi. Maltańscy kierowcy są super, a manewrówkę mają w małym paluszku. Drogi w miastach są bardzo wąskie. W dodatku brak parkingów, więc samochody osobowe parkują przy wąskiej drodze . Mijanie się w tych warunkach autobusu z osobówką to już sztuka. Wymijanie się dwóch autobusów to akrobatyka. Wiele razy wydawało mi się, że ten manewr się nie uda, ale powoli, powoli … i przejeżdżaliśmy. Ronda też nie przytłaczają wielkością. Objazd ronda przez kilka autobusów naraz, to też ciekawe widowisko. Całkiem rozbroił nas jednak kierowca, który na dźwięk syreny straży pożarnej nie zatrzymał się, aby ją przepuścić, tylko śmignął w lukę , kiedy inni zareagowali na syrenę. „Pali im się czy co?” :D

Późno wróciłyśmy z Gozo. Trudno było rano wstać. W dodatku w czwartek miało się odbyć otwarcie karnawału. Jaką trasę wybrać, aby zdążyć na czas wrócić do Valetty? Do Blue Grotto trzeba przyjechać przed południem. Wtedy refleksy na wodzie są najładniejsze. Postanawiamy, że pojedziemy w stronę Hagar Qim. Jeśli nawet nie zdążymy popłynąć do Blue Grotto, to zwiedzimy świątynie megalityczne. W oczekiwaniu na autobus widok z ogrodów Hastings

Załącznik:
IMG_7004.JPG
IMG_7004.JPG [ 123.91 KiB | Przeglądane 952 razy ]


Załącznik:
IMG_7005.JPG
IMG_7005.JPG [ 113.87 KiB | Przeglądane 952 razy ]


Jesteśmy na miejscu ok. 10,30. Schodzimy w kierunku przystani.
Widok z góry na Blue Grotto jest niesamowity.

Załącznik:
IMG_7122.JPG
IMG_7122.JPG [ 115.94 KiB | Przeglądane 952 razy ]


Niesamowite są też wyschłe kwiatostany jukki na tle srebrzystego morza.

Załącznik:
IMG_7023.JPG
IMG_7023.JPG [ 122.86 KiB | Przeglądane 952 razy ]


Wszędzie klify i skąpa roślinność. Jest także nieodłączna wieża obserwacyjna.

Załącznik:
IMG_7033.JPG
IMG_7033.JPG [ 127.28 KiB | Przeglądane 952 razy ]


Wsiadamy do łódek. Czas na rejs wzdłuż wybrzeża, penetrowanie jaskiń, podziwianie cudownej barwy morza i gry cieni na skałach.

Załącznik:
DSCF8130.JPG
DSCF8130.JPG [ 127.54 KiB | Przeglądane 952 razy ]


Załącznik:
IMG_7058.JPG
IMG_7058.JPG [ 115.22 KiB | Przeglądane 952 razy ]


Załącznik:
IMG_7046.JPG
IMG_7046.JPG [ 122.73 KiB | Przeglądane 952 razy ]


Załącznik:
IMG_7070.JPG
IMG_7070.JPG [ 126.3 KiB | Przeglądane 952 razy ]


Uwielbiam kaktusy

Załącznik:
IMG_7098.JPG
IMG_7098.JPG [ 127.2 KiB | Przeglądane 952 razy ]


Miło jest zobaczyć kwitnącą roślinę pod koniec lutego

Załącznik:
IMG_7102.JPG
IMG_7102.JPG [ 116.15 KiB | Przeglądane 952 razy ]


Ciekawa byłam jak wyglądają maltańskie domki poza miastem. Trudno takowe znaleźć. A ten? Czy jest zamieszkały? W tych beczkach grzeje się chyba woda.

Załącznik:
IMG_7105.JPG
IMG_7105.JPG [ 124.33 KiB | Przeglądane 952 razy ]


Do czego służą takie dziwne budowle z otworem, to już całkiem nie mam pojęcia

Załącznik:
IMG_7106.JPG
IMG_7106.JPG [ 120.9 KiB | Przeglądane 952 razy ]


Wreszcie jakieś uprawy i ludzie pracujący na roli.

Załącznik:
IMG_7128.JPG
IMG_7128.JPG [ 112.69 KiB | Przeglądane 952 razy ]


Podjeżdżamy do kompleksu świątyń megalitycznych Hagar Qim, zbudowanych ok. 5000 lat temu z wapiennych bloków.

Załącznik:
IMG_7159.JPG
IMG_7159.JPG [ 123.22 KiB | Przeglądane 952 razy ]


Załącznik:
IMG_7147.JPG
IMG_7147.JPG [ 124.34 KiB | Przeglądane 952 razy ]


Zdobienia

Załącznik:
IMG_7150.JPG
IMG_7150.JPG [ 124.98 KiB | Przeglądane 952 razy ]


Bogini z Hagar Qim

Załącznik:
IMG_7143.JPG
IMG_7143.JPG [ 124.1 KiB | Przeglądane 952 razy ]


Nad prehistorycznymi budowlami rozpięte są białe baldachimy, które chronią je przed czynnikami atmosferycznymi.

Ok. 300 metrów dalej w kierunku morza znajduje się kolejny kompleks świątyń - Mnajdra, które powstały 4000 lat p.n.e. Oba kompleksy zostały odkryte w XIX wieku.

Załącznik:
IMG_7174.JPG
IMG_7174.JPG [ 125.71 KiB | Przeglądane 952 razy ]


Góra 
 Zobacz profil  
 
 Post Napisane: 15 mar 2017, o 21:06 
Offline
Przyjaciel

Dołączył(a): 30 lis 2010, o 00:14
Posty: 2453
Lokalizacja: Oława
Imię: paulina
Niesamowicie wyglada to miasto w oddali- takie rowno bezowe! jakby zrobione ze skaly albo piasku!

Cytuj:
Najpierw trafiłyśmy na prawdopodobną siedzibę kur, które zniosły jajka na nasze śniadanie. Jajka były bez pieczątek, czyli od kur wyhodowanych bezstresowo. I to jak bezstresowo! Oto ich oryginalne chatki z widokiem na zatokę i kołyszące się jachty…


oj nie dosc ze bezstresowo to jeszcze z pieknymi widokami! to musialy byc bardzo zdrowe jajka!

a odnosnie pieczatek na jajkach- wiesz ze kabaczek nie ruszy jajka z pieczatka 2 lub 3?? ni cholery!

Cytuj:
W Msidzie był zamach bombowy i drogi są pozamykane


brrrrr.. takich rzeczy nie lubie... to byl glowny powod (poboczne tez byly) ze nie jechalismy w poprzednie wakacje przez Turcje- bo tam ciagle cos wybucha.. Rozni znajomi sie z nas smiali ze jestesmy przewrazliwieni, ale jakos wybuchow boje sie bardzo!

Cytuj:
pełne zdobionych balkoników


Cudne te balkoniki! i fajnie ze kazdy ma inny kolor i tak asymetrycznie umieszczone! u nas to by albo sie sypaly albo by wymalowali jadnakowo i pod linijke...

_________________
"ujrzałam kiedyś o świcie dwie drogi, wybrałam tą mniej uczęszczaną - cała reszta jest wynikiem tego, że ją wybrałam.. "

na wiecznych wagarach od życia...


Góra 
 Zobacz profil  
 
 Post Napisane: 16 mar 2017, o 21:02 
Offline
Przyjaciel
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 29 maja 2009, o 22:58
Posty: 3408
Lokalizacja: Jankowice
Pochwały: 1
Imię: Renata
buba napisał(a):
a odnosnie pieczatek na jajkach- wiesz ze kabaczek nie ruszy jajka z pieczatka 2 lub 3?? ni cholery!


Majka ma już podczas życia płodowego zaszczepione zamiłowanie do zdrowej żywności. Jak tak czytam Twoje relacje, to widzę, że w każdym kraju biegacie po bazarach lub gospodarzach szukając prawdziwie naturalnych wiejskich wyrobów. W ogóle nie sądziłam, że u Was w domu mogłyby się pojawić jajka z pieczątką :D
Przyznaję się bez bicia, że ja w ogóle nie potrafię rozróżnić po smaku jajek z pieczątką i bezpieczątkowych. Cóż, smakoszem nie jestem :)


Góra 
 Zobacz profil  
 
 Post Napisane: 17 mar 2017, o 22:00 
Offline
Przyjaciel

Dołączył(a): 30 lis 2010, o 00:14
Posty: 2453
Lokalizacja: Oława
Imię: paulina
Cytuj:
że w każdym kraju biegacie po bazarach lub gospodarzach szukając prawdziwie naturalnych wiejskich wyrobów.


Staramy sie! bo raz ze to niebo w gebie a dwa ze jaką radoscia jest to samo bieganie! :)

Cytuj:
W ogóle nie sądziłam, że u Was w domu mogłyby się pojawić jajka z pieczątką :D


Nie tyle pojawiaja sie co goszcza na codzien. Nie mam pomyslu skad brac dobre jaja :( Niby na targu iles osob sprzedaje ale nie bardzo im ufam. Za duzo tych jaj maja... Jedna babka sama mi sie przyznala ze karmi kury jakas pasza z marketu- bo taniej a jaja i tak sa na sprzedaz. Babula ma tez kilka kurek dla siebie i tym sypie pszenice. To sa wogole poldzikie kurki ktore nie niosa sie w kurniku tylko gdzie im fantazja podpowie. I babula szuka jajek w calym obejsciu- gdzie to dzisiaj schowaly. A czasem lis znajdzie pierwszy. Kilka razy mi przyniosla pudlo jajek w podziece ze jej przynosze leki z apteki i nie musi sie fatygowac. I te jaja naprawde maja smak nieziemski. Ale to czasem sie udaje pozyskac. A tak kupuje w sklepie takie z 0-ekologiczne lub 1- wolnowybiegowe. I te kabak je z checia. Z 2 lub 3 nie tknie. I wiekszosci z targu tez nie... Zwykle te od babuli od dzikich kurek trzymam tylko dla kabaczka!

Cytuj:
Przyznaję się bez bicia, że ja w ogóle nie potrafię rozróżnić po smaku jajek z pieczątką i bezpieczątkowych. Cóż, smakoszem nie jestem :)


Ja tez nie odrozniam. W jajecznicy z cebula i kielbasa to nawet zjadlam gęsie i sie nie zorientowalam ;) Odrozniam jedynie te od dzikich kurek i kilka razy trafilam na takie czerwonozoltkowe z dwoma zoltkami- one sa w smaku jakby tłuste! cos strasznego!

_________________
"ujrzałam kiedyś o świcie dwie drogi, wybrałam tą mniej uczęszczaną - cała reszta jest wynikiem tego, że ją wybrałam.. "

na wiecznych wagarach od życia...


Góra 
 Zobacz profil  
 
 Post Napisane: 19 mar 2017, o 20:54 
Offline
Przyjaciel
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 29 maja 2009, o 22:58
Posty: 3408
Lokalizacja: Jankowice
Pochwały: 1
Imię: Renata
Na kamieniach megalitycznychy świątyń zachowały się oryginalne zdobienia w postaci kropek.

Załącznik:
IMG_7200.JPG
IMG_7200.JPG [ 126.04 KiB | Przeglądane 796 razy ]


Świątynie Mnajdra położone są prawie nad samym morzem, na ogromnym pustym i kamienistym płaskowyżu.

Załącznik:
IMG_7217.JPG
IMG_7217.JPG [ 116.32 KiB | Przeglądane 796 razy ]


Wśród kamieni kwitną najróżniejsze sucholubne rośliny. Przez te przestrzenie wytyczone są ścieżki dydaktyczne, wiodące w kierunku wieży

Załącznik:
IMG_7227.JPG
IMG_7227.JPG [ 126.73 KiB | Przeglądane 796 razy ]


i tajemniczego obelisku. Obelisk ten upamiętnia sir Waltera Concreve, gubernatora Malty, którego prochy rozsypano 04.03.1927r. pomiędzy tym miejscem, a widoczną w oddali bezludną wyspą Filfla.

Załącznik:
IMG_7206.JPG
IMG_7206.JPG [ 115.82 KiB | Przeglądane 796 razy ]


Pora wracać do Valetty na otwarcie karnawału. Przed Pałacem Wielkich Mistrzów ustawiono już widownię na jutrzejsze zawody taneczne. Trzeba się dowiedzieć gdzie można kupić bilety.
Dzisiejsze rozpoczęcie imprezy będzie w ruinach starej opery. Wszystko na luziku. żadnych bramek z wykrywaczami metalu, nikt niczego nie sprawdza. Wciąż mi chodzi po głowie, że jeśli ma się wydarzyć na Malcie jakiś zamach terrorystyczny, to lepszej okazji niż tu taj chyba nie będzie. Obiekt nie jest zadaszony, ale boki ma okratowane. W razie czego uciec będzie trudno. Na początek para konferansjerów opowiada jak się ewakuować w razie czego. Ale jaka tu ewakuacja... Wyjścia tak wąziuchne, że nawet tancerki nie mogą się przecisnąć w swych krynolinach...
Stroje mają bajeczne.

Załącznik:
IMG_7269.JPG
IMG_7269.JPG [ 119.43 KiB | Przeglądane 796 razy ]


Załącznik:
IMG_7310.JPG
IMG_7310.JPG [ 123.58 KiB | Przeglądane 796 razy ]


Załącznik:
DSCF8445.JPG
DSCF8445.JPG [ 122.77 KiB | Przeglądane 796 razy ]


Załącznik:
IMG_7346.JPG
IMG_7346.JPG [ 122.82 KiB | Przeglądane 796 razy ]


Maltański karnawał datuje się podobno od 1470r. Wtedy miał miejsce w sąsiednim, starszym od Valetty mieście Vittariosie zwanej też Birgu. Przygotowania do karnawału trwają na Malcie przez cały rok. Przez ten czas specjaliści od strojów i ruchomych platform tworzą swoje dzieła.

Późno docieramy tego wieczoru do hotelu.

Następnego dnia wczesna pobudka, śniadanie i znów jedziemy na dworzec w Valetcie. Tego dnia planujemy wizytę w Moście, mieście słynącym z potężnej bazyliki, o kopule czwartej co do wielkości w Europie. Tak przynajmniej piszą w przewodniku.

Załącznik:
IMG_7370.JPG
IMG_7370.JPG [ 117.41 KiB | Przeglądane 796 razy ]


Załącznik:
IMG_7376.JPG
IMG_7376.JPG [ 118.24 KiB | Przeglądane 796 razy ]


Kopuła kościoła kojarzy się Maltańczykom także z pewnym zdarzeniem uznawanym za cud. Otóż 9 kwietnia 1942r. na kopułę spadła bomba, która okazała się niewybuchem i nikogo nie raniła. Jej replika przechowywana jest w zakrystii.

Załącznik:
DSCF8482.JPG
DSCF8482.JPG [ 127.25 KiB | Przeglądane 796 razy ]


Mosta położona jest w środkowej części Malty. Na planie miasta widać jeszcze kilka ciekawych obiektów, ale Igiełka pili do powrotu. W głowie ma już tylko karnawał. Przekonuję ją, że zdążymy jeszcze sobaczyć Marsalxlok, rybackie miasteczko słynące z tradycyjnych kolorowych łódek luzzi i smacznych dań rybnych.

Załącznik:
IMG_7400.JPG
IMG_7400.JPG [ 119.31 KiB | Przeglądane 796 razy ]


Załącznik:
IMG_7410.JPG
IMG_7410.JPG [ 117.91 KiB | Przeglądane 796 razy ]


Załącznik:
IMG_7430.JPG
IMG_7430.JPG [ 127.94 KiB | Przeglądane 796 razy ]


Wracamy do Valetty. Chodzi za nami coś słodkiego, kupujemy więc duże ciacho, które starcza na nas obie.

Załącznik:
IMG_7398.JPG
IMG_7398.JPG [ 119.12 KiB | Przeglądane 796 razy ]


W Valetcie pełno przebierańców. Na dworcu spotykamy tancerza z wczorajszego wieczoru. Chętnie pozuje do zdjęć.

Załącznik:
IMG_7432.JPG
IMG_7432.JPG [ 127.25 KiB | Przeglądane 796 razy ]


Nie tylko on. Wszyscy tancerze chętnie fotografują się z każdym kto tego zapragnie.

Załącznik:
DSCF8386.JPG
DSCF8386.JPG [ 119.69 KiB | Przeglądane 796 razy ]


Załącznik:
DSCF8797.JPG
DSCF8797.JPG [ 123.1 KiB | Przeglądane 796 razy ]


Po całym mieście biegają poprzebierane dzieciaki

Załącznik:
DSCF8560.JPG
DSCF8560.JPG [ 126.28 KiB | Przeglądane 796 razy ]


Nawet zwierzęta uczestniczą w ogólnej zabawie

Załącznik:
IMG_7365.JPG
IMG_7365.JPG [ 125.43 KiB | Przeglądane 796 razy ]


Góra 
 Zobacz profil  
 
 Post Napisane: 26 mar 2017, o 19:57 
Offline
Przyjaciel
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 29 maja 2009, o 22:58
Posty: 3408
Lokalizacja: Jankowice
Pochwały: 1
Imię: Renata
Jeszcze trochę dnia przed nami, więc wsiadamy w autobus do Birgu, inaczej Vittoriosy, aby zobaczyć Grand Harbour z drugiej strony. Vittoriosa (Birgu), Cospicua (Bormla) i Senglea (L-Isla) tworzą maltańskie Trójmiasto. Vittoriosa była pierwszą siedzibą joannitów, zaraz po ich przybyciu na Maltę. Jest pięknie ufortyfikowana.

Załącznik:
IMG_7434.JPG
IMG_7434.JPG [ 119.17 KiB | Przeglądane 704 razy ]


Załącznik:
IMG_7437.JPG
IMG_7437.JPG [ 117.16 KiB | Przeglądane 704 razy ]


Znajduje się tu również Pałac Inkwizytora, udostępniony do zwiedzania. Urocze są uliczki Birgu. Ściany ozdabiają ceramiczne tabliczki z nazwami ulic oraz akcentami religijnymi.

Załącznik:
IMG_7461.JPG
IMG_7461.JPG [ 124.13 KiB | Przeglądane 704 razy ]


Załącznik:
IMG_7462.JPG
IMG_7462.JPG [ 119.69 KiB | Przeglądane 704 razy ]


Napotykam też ciekawe rozwiązania wodno-kanalizacyjne :D

Załącznik:
IMG_7456.JPG
IMG_7456.JPG [ 118.95 KiB | Przeglądane 704 razy ]


Widoki na Grand Harbour także inne niż od strony Valetty.

Załącznik:
IMG_7466.JPG
IMG_7466.JPG [ 127.42 KiB | Przeglądane 704 razy ]


Załącznik:
IMG_7469.JPG
IMG_7469.JPG [ 125.42 KiB | Przeglądane 704 razy ]


Wieczorem zawody karnawałowe przenoszą się przed Pałac Wielkich Mistrzów czyli obecny Pałac Prezydencki.

Załącznik:
IMG_7497.JPG
IMG_7497.JPG [ 122.57 KiB | Przeglądane 704 razy ]


Załącznik:
IMG_7511.JPG
IMG_7511.JPG [ 119 KiB | Przeglądane 704 razy ]


Tu także nie ma specjalnych środków ostrożności. Kupujemy bilet i wchodzimy na trybuny. Z każdą chwilą jest coraz zimniej. Siedzimy w polarach i kurtkach, a poprzebierane dzieciaczki w cieniutkich strojach. Aż dziw, że to wytrzymują. Czy Maltańczycy mają większą wytrzymałość na niską temperaturę? Chyba nie. Rodzice o dziwo, jak my, siedzą w kurtkach.

Na wiadomość gdzie jesteśmy Montenegro przeszukuje widoki z kamerek internetowych i robi dla nas screena. Jesteśmy zaraz za barierką, w lewo od lamy - jedna postać niebieska, druga zielona :)

Załącznik:
malta7.jpg
malta7.jpg [ 117.72 KiB | Przeglądane 704 razy ]


W końcu wjeżdża ruchoma platforma z królem karnawału.

Załącznik:
IMG_7519.JPG
IMG_7519.JPG [ 125.35 KiB | Przeglądane 704 razy ]


Nie jedyna. Prawie każda szkoła tańca ma swoją platformę.

Załącznik:
IMG_7540.JPG
IMG_7540.JPG [ 127.5 KiB | Przeglądane 704 razy ]


Noc już zapada, kiedy wracamy w radosnych tłumach na dworzec autobusowy. Wszyscy śpiewają i tańczą, robiąc sobie wzajemnie foty.

Ostatni dzień. Jesteśmy nieco zmęczone późnymi powrotami do hotelu i wczesnym wstawaniem.
Decydujemy się jeszcze na wyprawę do Kalkary, najbardziej wysuniętego punktu Grand Harbour.

Załącznik:
IMG_7619.JPG
IMG_7619.JPG [ 126.03 KiB | Przeglądane 704 razy ]


Załącznik:
IMG_7626.JPG
IMG_7626.JPG [ 116.35 KiB | Przeglądane 704 razy ]


Jeszcze mały spacer po Valetcie

Załącznik:
IMG_7566.JPG
IMG_7566.JPG [ 124.55 KiB | Przeglądane 704 razy ]


Załącznik:
IMG_7573.JPG
IMG_7573.JPG [ 112.82 KiB | Przeglądane 704 razy ]


Załącznik:
IMG_7596.JPG
IMG_7596.JPG [ 127.57 KiB | Przeglądane 704 razy ]


Trochę już mamy dość twierdz i kościołów, więc proponuję Igiełce wyprawę na jedną z nielicznych piaszczystych plaż - Ghajn Tuffieha.

Załącznik:
IMG_7652.JPG
IMG_7652.JPG [ 127.38 KiB | Przeglądane 704 razy ]


Co prawda Igiełka twierdzi, że plaża bez kąpieli nie ma sensu, ale woda jest zbyt zimna na takie zabawy.
Okolica jest ciekawa. Po wspięciu się na wzgórze z wieżą obserwacyjną widać kolejne zatoczki, w których próbują swych sił początkujący surfingowcy. Nad zatoczkami wznoszą się solidne wzgórza pocięte siecią ścieżek.

Załącznik:
IMG_7664.JPG
IMG_7664.JPG [ 114.41 KiB | Przeglądane 704 razy ]


Załącznik:
IMG_7696.JPG
IMG_7696.JPG [ 122.35 KiB | Przeglądane 704 razy ]


Góra 
 Zobacz profil  
 
 Post Napisane: 26 mar 2017, o 20:03 
Offline
Przyjaciel
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 29 maja 2009, o 22:58
Posty: 3408
Lokalizacja: Jankowice
Pochwały: 1
Imię: Renata
Odnajduję też ogród oliwny założony przez Fundację Gaja, upamiętniający wszystkich walczących o wolność, pokój, prawa człowieka, wolność słowa oraz o zachowanie środowiska naturalnego.

Załącznik:
IMG_7681.JPG
IMG_7681.JPG [ 118.56 KiB | Przeglądane 703 razy ]


Załącznik:
IMG_7668.JPG
IMG_7668.JPG [ 125.65 KiB | Przeglądane 703 razy ]


W ogrodzie ustawiono stanowiska omawiającymi kolejne postacie.

Załącznik:
IMG_7670.JPG
IMG_7670.JPG [ 117.43 KiB | Przeglądane 703 razy ]


Od tego czasu chodzi za mną cytat Martina Luthera Kinga:

Cytuj:
I have a dream that one day this nation will rise up and live out the true meaning of its creed: "We hold these truths to be self-evident; that all men are created equal."
I have a dream that one day on the red hills of Georgia the sons of former slaves and the sons of former slave owners will be able to sit down together at the table of brotherhood.
I have a dream that one day even the state of Mississippi, a state sweltering with the heat of injustice, sweltering with the heat of oppression, will be transformed into an oasis of freedom and justice.
I have a dream that my four little children will one day live in a nation where they will not be judged by the color of their skin but by the content of their character.
I have a dream today. I have a dream that one day down in Alabama, with its vicious racists, with its governor having his lips dripping with the words of interposition and nullification, that one day right down in Alabama little black boys and black girls will be able to join hands with little white boys and white girls as sisters and brothers.


Jest taka piosenka “ABBY”, która zaczyna się od tych samych słów. Czy jej słowa mają swe źródło w słowach Martina Luthera Kinga?

Ostatni wieczór na Malcie. Jesteśmy nad morzem, po zachodniej stronie Malty. Fajnie byłoby zobaczyć na pożegnanie spektakularny zachód słońca. Mimo zimna czekamy. Słońce staje się coraz bardziej blade, zasłonięte mgłami. Przypomina księżyc w pełni. W końcu zupełnie znika.

Załącznik:
IMG_7702.JPG
IMG_7702.JPG [ 127.75 KiB | Przeglądane 703 razy ]


Załącznik:
IMG_7701.JPG
IMG_7701.JPG [ 69.03 KiB | Przeglądane 703 razy ]


Pora wracać do hotelu. Rano pobudka o 4,00.
Na szczęście rano pada, więc nie jest tak żal wyjeżdżać. Przeważnie w dniu wyjazdu bywa najlepsza pogoda. Na lotnisku znów spotykamy sympatycznego młodego chłopaka, z którym leciałyśmy w tamtą stronę. Dzielimy się wrażeniami z pobytu.
W Polsce wita nas wczesna słońce. Widoczność poza Krakowem jest tak dobra, że dostrzegam ośnieżoną Babią Górę. Jeszcze trochę, a spłyną śniegi i rozpocząć można będzie górskie wędrówki.

The End


Góra 
 Zobacz profil  
 
Dodaj do: Dodaj do Gadu-Gadu Dodaj do Grono.net Dodaj do Twitter Dodaj do Blip Dodaj do Flaker Dodaj do Pinger Wypowiedź dla Wykop Wypowiedź dla Facebook Wypowiedź dla Gwar Wypowiedź dla Delicious Wypowiedź dla Digg Wypowiedź dla Google Wypowiedź dla Reddit Wypowiedź dla YahooMyWeb Śledzik Dodaj do Kciuk.pl Dodaj do Spinacz.pl Dodaj do Yam.pl
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
 
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 13 ] 

Strona główna forum » Eksploracja » Inne » Reportaż z podróży


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

 
 

 
Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL

[ Time : 1.233s | 18 Queries | GZIP : Off ]