Zarejestruj    Zaloguj    Dział    Szukaj    FAQ

Strona główna forum » Eksploracja » Inne » Reportaż z podróży




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 6 ] 
Autor Wiadomość
 Post Napisane: 3 paź 2016, o 22:34 
Offline
Przyjaciel

Dołączył(a): 30 lis 2010, o 00:14
Posty: 2453
Lokalizacja: Oława
Imię: paulina
W Gory Izerskie ruszamy w poniedzialek, coby uniknac tlumow rowerzystow i zobaczyc te gorki we w miare spokojnej szacie. Wrzesien, srodek tygodnia, moze nie bedzie tak zle. Suniemy w lekko okrojonym skladzie i z tej racji nasze plecaki sa nadpodziw lekkie! Zapewne zaden nie przekracza 20 kg ;) Na pierwszy nocleg wybieramy jedna z wiat polozona niedaleko drogi nr 3 ze Szklarskiej do Jakuszyc. Tą pod dawna skocznia. Pod same wiaty prowadzi asfaltowa droga ale stoi przy niej zakaz wjazdu. Co nie znaczy ze jest na niej spokojnie. Co chwile przemyka jakies auto, albo do polozonego powyzej hotelu, albo drwale, albo jakis bus z karniszami. Skodusia zostaje w rowie przy glownej szosie, kłopotow z lesnikami nam nie trzeba.. Na miejscu zastajemy trzy wiaty. Jedna ta okragla co ich 11 postawili. Wygieta we wlasciwa strone, tak ze wnetrze jest zaciszne i w srodku mozna rozpalic ognisko. Sa jeszcze dwie, chyba starsze, wygladajace jakby kiedys, moze za czasow skoczni byl tu jakis bufet? Cos sprzedawali? Miejsca do spania jest tyle ze mozna by tu zrobic zlot na kilkadziesiat osob!

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Pierwsze wyjscie w las po drzewo na ognisko konczy sie nie za wesolo. Najpierw wlaze w porzucona przez kogos puszke z resztka piwa, ktore lezy tam juz chyba dlugo i paskudnie sie zasmierdzialo. W czasie nadepniecia na ukryty w trawie metal wyzwala sie fontanna cieczy ktora obryzguje mi cale spodnie. Cuchnie potwornie! Gdy zmartwiona ide prac spodnie do potoku zeslizguje sie ze skarpy i rozcinam noge chyba na dlugosci 20 cm. To tak na dobry poczatek tygodniowego wyjazdu ;) Drewna jest w brod wiec ognicho palimy do poznej nocy. Pierwszy dzien wiec zarcia mamy w cholere, rozne ogoreczki, papryczki, naleweczki, czego dusza zapragnie. W nocy swieci nam ksiezyc jak latarnia i jakies dwa auta robia rundke pod wiata ale nie zatrzymuja sie ani nie zagaduja. Jeden na lokalnych blachach i jeden Niemiec.

Obrazek

Obrazek

Rano budzi nas syrena a chwile pozniej odglosy kilku solidnych wybuchow od ktorych drzy ziemia. Poczatkowo mamy rozne wizje i wytlumaczenia ale najprawdopodobniej byl to pobliski kamieniolom Izer-granit. Kolejna wiata tez lezy niedaleko glownej drogi, miedzy rzeka a torami. I tez z tych fajnych z ognichem w srodku.

Obrazek

Obrazek

Pobliska rzeczka dosc urokliwa jak wszystkie cieki wodne w Izerskich.

Obrazek

Potem suniemy do Jakuszyc gdzie planujemy zostawic skodusie. Niestety nie ma juz miejsca gdzie zwykle ją porzucalismy, wszedzie porobili platne parkingi. Ide wiec spytac ile beda chcieli za 5 dni. Gosc podaje mi cene za 5 godzin. Dwa razy mu powtarzamy ze chodzi o 5 DNI. Jego zdumiona mina swiadczy o tym ze chyba nieczesto ludzie maja w zwyczaju zostawiac tu samochody na dluzej niz weekend. Gosc kilka razy dopytuje- ale napewno potem to auto stad zabierzecie? Suniemy w strone Orla. Po drodze rozwalona drewutnia opatrzona napisami ze jest miejscem szczegolnie niebezpiecznym.

Obrazek

Siodlasta droga

Obrazek

I kolejna wiata przy niej.

Obrazek

Tu rozwazamy kapiel.

Obrazek

Orle nie jest tak zatloczone jak podczas naszego ostatniego zimowego pobytu, gdy narciarze mnozyli sie tu przez pączkowanie. Ale pusto tez nie jest.

Obrazek

Dzis dla odmiany nie jest moda na narty czy rowery tylko na niemowleta. Moze jakies znizki za nie daja? Jakas gorska odmiana 500+? przynies niemowle piwo gratis! Jestesmy chyba jedynymi ktorzy przybyli tu bez takowego. Kroluja wozki, chusty, nosidla a w koszach jest wiecej pieluch niz butelek po piwie. Az nam troche glupio ze kabaczka z nami nie ma… Aha! Jak ktos nie ma niemowlaka to konieczny jest przynajmniej pies. Albo dwa. Koniecznie z kokardka na szyi i w kraciastym ubranku. Wreszcie moge obejrzec wnetrze schroniska bo go widac spod ludzi.

Obrazek

Obrazek

W srodku rozne madre i zyciowe odezwy :P

Obrazek

Mala przekaska i suniemy dalej

Obrazek

Bardzo mi sie udaly te domki ptasie!

Obrazek

Tuptamy dalej drogami asfaltowymi gdzie wjezdzajac np. skodusia bylibysmy przestepcami ale masowo jezdza tu taksowki! Na krotkim odcinku mijaja nas chyba ze 4 sztuki. Jedna nawet sie zatrzymuje i pyta gdzie podwiesc. Gdyby to byla ciezarowka z otwarta paka to pewnie bysmy skorzystali, ale niestety nie jest wiec trzeba isc :P Pogoda jak na wrzesien upalna i taka bedzie do soboty.

Obrazek

Mijamy geste lasy gdzie slonce oswietla tylko ich przedsionek a dalej czai sie mrok…

Obrazek

Na rozdrozu pod Dzialem Izerskim kolejna wiata, taka w polowie przerwana i bez krążka ogniskowego.

Obrazek

Odbijamy na poludnie gdzie nawierzchnia drogi staje sie sympatyczniejsza.

Obrazek

Obrazek

Jakis kawalek dalej w oczy rzuca sie takowy oto przybytek.

Obrazek

Z zewnatrz wyglada rokujaco na nocleg, wnetrze jest jednak mocno zdemolowane i solidnie smierdzi.

Obrazek

Znajdujemy kolejna wiate, tym razem wygieta w zla strone, tak ze ognisko trzeba palic na zewnatrz a w srodku wiatr hula. Plusem tejze jest polozenie, droga ktora obok przebiega nie jest zbyt popularna. Od godziny 17 do chyba 11 smignelo tylko trzech rowerzystow. Jechali na tyle szybko ze chyba ani nas, ani wiaty nie zauwazyli.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Wieczorem odzywaja sie sowy i gdzies z bardzo daleka jelenie. W wiacie grasuje za to cichy i podstepny zlodziej. Upieklam dwie grzanki, polozylam na stole aby ostygly i.. zniknely. Juz nigdy nie zostaly odnalezione :P


cdn

_________________
"ujrzałam kiedyś o świcie dwie drogi, wybrałam tą mniej uczęszczaną - cała reszta jest wynikiem tego, że ją wybrałam.. "

na wiecznych wagarach od życia...


Góra 
 Zobacz profil  
 
 Post Napisane: 4 paź 2016, o 22:09 
Offline
Przyjaciel

Dołączył(a): 30 lis 2010, o 00:14
Posty: 2453
Lokalizacja: Oława
Imię: paulina
No tak.. Wieczorem (wraz z tajemniczym porywaczem kanapek) wciagnelismy ponad pol chleba w postaci grzanek! Hmm.. zostalo pol chleba na 3 dni… hmmm. Na tym etapie mamy plan ze pewnie cos kupimy do zarcia w Jizerce albo przynajmniej do knajpy pojdziemy.. Taaaaa… Poki co wedrujemy sobie zuzlowymi drogami obserwujac po drodze ażurowe huby

Obrazek

Obrazek

Inne grzyby tez urozmaicaja okolice

Obrazek

Spotykamy dwa sztuczne jeziorka

Obrazek

Obrazek

Orle z perspektywy innej niz wczoraj

Obrazek

Obrazek

Zamawiamy zupe. Nawet nie dlatego ze mamy ochote na zupe ale dlatego ze daja do niej chleb. Bedzie na wieczorne grzanki! Probuje tez zagadac o kupno kilku surowych ziemniakow ale jest problem bo trzeba by isc do piwnicy, piwnica daleko, ruch w barze spory i takie tam rozne wykrety. Tuptamy sobie przez gorke Granicznik gdzie sa rozne skalki

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Mostkiem przelazimy przez Izere i korzeniastymi drogami zmierzamy w strone Jizerki.

Obrazek

Obrazek

Wreszcie na tablicach edukacyjnych zamieszczono jakies ciekawe i przydatne informacje. Nie omieszkamy kiedys zasiedlic

Obrazek

Na obrzezach Jizerki, przy duzym parkingu napotykamy otwarta knajpe gdzie niestety podaja jedynie pozywienie w postaaci plynnej. Dobre i to na poczatek wiec sie zatrzymujemy, rozsiadamy i podejmujemy dluzsza degustacje

Obrazek

Okolica przyknajpowa obfituje w korzenie o fantazyjnych ksztaltach, ktore chyba byly łowione gdzies z wody, a przynajniej mi sie kojarza z takowymi ktore wyrzuca morze.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Widoczki tez nienajgorsze i ciekawe zagospodarowanie scietych pni. I po co karczowac?

Obrazek

Idziemy dalej asfaltem ktory chyba przed chwila rozwinieto z rolki bo jest idealnie gladki, nie ma na nim chyba jednej ryski, pobocza rowniusie jak od linijki. Jakis taki nierzeczywisty, jakis taki obcy, jak z kosmosu. Wrecz mam wrazenie ze nasze buty go zaraz porysuja ;) Jak wiadomo samochody niszcza asfalt wiec nie sa tu mile widziane. Za knajpa stoi zakaz wjazdu… Przy owej zamknietej super szosie stoja stare drewniane domki ktorych obecnosc tu, przy tej drodze, przypomina mi stare przyslowie “pasowac jak kwiatek do kozucha”.

Obrazek

Obrazek

Cala Jizerka robi dosc przyjemne wrazenie, zwlaszcza z oddali, bo nie ma tu ani jednego nowego domu. Same stare drewniane budynki, o ciekawych ksztaltach, z wiezyczkami, z malymi okienkami.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Im blizej sie jednak podchodzi tym bardziej wies robi “kartonowe” wrazenie. Chyba wszystkie domki sa odremontowane na blysk i przerobione na pensjonaty i knajpy, w duzej czesci w tej chwili puste i wyzamykane. Sklepu nie ma. Chyba nie ma tu normalnych gospodarstw. W dwoch czy trzech budynkach ktos sie kreci ale jedzenie i picie jest sprzedawane tylko nocujacym. Juz wiadomo na kim sie swego czasu wzorowala Chatka Gorzystow…

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Troche drewutni, porabanego drewna i unoszacego sie gdzieniegdzie dymu przypomina ze moze jednak nie jest to tylko gustownie pomalowana makieta ze styropianu?

Obrazek

Obrazek

W tle gorka Bukovec

Obrazek

Glodni opuszczamy to dziwne miejsce wracajac na polska strone, do wiaty. Po drodze dziwujemy sie tak nisko rosnacej kosodrzewinie.

Obrazek

Hmm.. czyzby Czesi zauwazyli istotny problem- rozjezdzania pieszych przez opętanych mania szybkosci rowerzystow. (zamiast znakow przydalyby sie progi zwalniajace ;)

Obrazek

Jeden z doplywow Izery to tez bardzo ciekawa rzeczka, pelna niesamowicie wielkich glazow.

Obrazek

Obrazek

Sama Izera przypomina mi zdjecia z jakis polnocnosyberyjskich klimatow. Nie wiem czy te kamienie, czy polamane drzewa? Brakuje tylko siedzacego na brzegu niedzwiedzia ktory wcina rybe!

Obrazek

Obrazek

Czesc glazow porasta ciekawy czerwonawy porost

Obrazek

Nad rzeka znajdujemy dwa dzikie biwakowiska, bedace swiadkami zapewne niejednej fajnej imprezy. Teren wokol jednego jest ogrodziny swierkowa zeribą

Obrazek

Obrazek

My natomiast zasiedlamy wiate polozona nieopodal mostku. Wiata o konstrukcji wydziwiastej, przerwanej w polowie nie wiadomo po co. Podesty do spania sa w niej trojkatne- bez problemu mieszcza sie dwie osoby w gornej czesci ale nogi juz nie bardzo..

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Wieczorem zaglada do wiaty jakis czeski rowerzysta. Oglada ją dokladnie wewnatrz i pyta czy planujemy tu spac. Potwierdzamy. Pyta czy nie mamy nic przeciwko aby i on sie tu przespal. Jasne ze nie mamy. Zapraszamy go do ogniska. On jednak twierdzi ze musi gdzies jeszcze jechac i wroci (wrocą?) dopiero w nocy. Rozmowa toczyla sie po polsko- czesku wiec nie ma stuprocentowej pewnosci ze sie dobrze zrozumielismy. Czech mial maly plecaczek, nie mial sakw. Moze pojechal po kogos kto przywiezie spiwory? Moze jest survivalowiec i sypia przykryty galezia? Moze teraz pojechal zjesc cos na Orle? (bo jak juz wiemy po czeskiej stronie sie nie jada). Siedzimy dosyc dlugo przy ogniu.

Obrazek

Obrazek

Trzymamy nawet dla nocnych gosci dwie grzanki z serem. Jako ze do pierwszej w nocy nie nadchodza zjadamy je sami. Rano Czecha rowniez nie ma we wiacie…

cdn

_________________
"ujrzałam kiedyś o świcie dwie drogi, wybrałam tą mniej uczęszczaną - cała reszta jest wynikiem tego, że ją wybrałam.. "

na wiecznych wagarach od życia...


Góra 
 Zobacz profil  
 
 Post Napisane: 5 paź 2016, o 18:36 
Offline
Przyjaciel

Dołączył(a): 30 lis 2010, o 00:14
Posty: 2453
Lokalizacja: Oława
Imię: paulina
Rano chyba ze dwie godziny lazimy sobie nad Izera, skaczemy po kamieniach, zagladamy na bezludne wyspy, pluskamy sie w wodzie, wygrzewamy na skalach.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Na rzece jest kilka glebokich buniorow nadajacych sie nawet do poplywania, woda zapewne zakrywa tam z glowa.

Obrazek

Okoliczne lasy, powoli bo powoli, ale zaczynaja juz nabierac lekkich barw jesieni. Wyjatkowy urodzaj jest tu na jarzebiny

Obrazek

Obrazek

Ciekawy slupek graniczny zrobiony ze zwyklego kamienia, w porownaniu z innymi wyglada jakby sie rozpuscil i rozlal :D

Obrazek

Tu inny strumyczek ktory do Izery wplywa. Tez mily.

Obrazek

Obrazek

Po drodze z Orla do Chatki Gorzystow kolejna wiata do kolekcji

Obrazek

Po raz pierwszy chyba ide przez torfowiska w rejonie Chatki Gorzystow i widze je w letniej szacie. Zwykle byla to zima albo pozna jesien. Trawy maja tu rudawy odcien, podobnie zreszta jak woda przeplywajacego strumienia. Gdzieniegdzie leza fajne korzenie.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

A tu przystanek sciezki dydaktycznej- “Brzoza Karlowata”. I teraz pytanie - gdzie ona jest? Czy to ten uschly zlamany pien? Albo te iglaste drzewka? A moze jest tak karlowata ze jej nie widac i przyslonily ją krzaczki jagod? ;)

Obrazek

Zagladamy do chatki choc po ostatnim pobycie obiecywalam sobie ze bede to miejsce mijac szerokim łukiem, kiedy to zrobili nam awanture ze przyszlismy bez rezerwacji. Jest przeciez telefon, internet a my smiemy przyjsc o 23 w piatek w zimie. I powinni nas nie przyjac ale sa łaskawi wiec niech to bedzie ostatni raz. Tej nocy w schronisku spaly 4 osoby. Lacznie z nami… A potem jeszcze te opowiesci znajomych o podziale turystow na lepszych i gorszych, i sprzedawaniu jedzenia z kuchni tylko tym co nocuja. Ale coz, jestesmy glodni to sprobujemy tu zarcie pozyskac. Nie wiem czy od naszego ostatniego pobytu zmienila sie obsluga, czy jest ta sama ale poszli po rozum do glowy ze takimi akcjami odstraszaja turystow i sami sobie bija tylek. Nie wiem. Ale dzis bylo bardzo milo. Nalesniki sa teraz dla wszystkich, chyba ze sie skoncza to nie ma dla nikogo co jest zupelnie logiczne. Rezerwacja jest niekonieczna, cena za glebe jest nawet w cenniku. Wrzatek za darmo. Pytam o mozliwosc kupna kilku surowych ziemniakow. Gosc zza baru usmiecha sie od ucha do ucha- “na ognisko?”, nie ma sprawy. Ziemniaki dostaje w prezencie i jeszcze do tego troche maselka.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Jedyne co pozostalo niemilego to nadal jest zakaz dotykania ksiazek ktorymi ozdobione sa sciany. Od razu staje mi przed oczami schronisko Jagodna, gdzie tez jest duzo ksiazek ale sluza one do czytania, i wywieszone napisy wrecz zachecaja kazdego wedrowca aby pokopal w regalach i znalazl cos dla siebie. Wiec mozna. Jak widac dowcip “poprosze 5 metrow ksiazek, maja ladnie wygladac na polce” nie jest wcale oderwany od rzeczywistosci. Przy schronisku stoi samochod na ciekawym podwoziu. Takie opony zimowe do skodusi chcemy!!!!!!

Obrazek

Przy chacie nie jestesmy sami. Jest z nami kilkadziesiat sztuk harcerzy z Rajdu Granica ktory przebiega kilkoma trasami na terenie Karkonoszy i Gor Izerskich. Wszystkich uczestniczacych w rajdzie jest kilkaset. 80 z nich nocuje dzis w Chatce Gorzystow. Co chwile przychodza nowe grupki wesolej mlodziezy. Wszyscy wygladaja bardzo sympatycznie, z wielkimi plecakami, potroczonymi roznistymi rzeczami typu patelnia, garnek, latawce. Niektore grupki spiewaja rozne piosenki, widzialam dwie osoby grajace na gitarze idac. Wiek uczestnikow wskazuje w wiekszosci na liceum acz przewijaja sie tez ludzie majacy lat zapewne dwadziesia kilka (nie tylko wsrod druzynowych). Niektorzy maja na sobie harcerskie mundurki, acz to raczej mniejszosc. Raczej dominuja bojowki, sztruksy, dzinsy, koszule flanelowe lub kwieciste , mundury calego swiata, kapelusze, chusty, a nawet czapki wykonane z gazety. Wiele osob ma na sobie koszulki z roznych rajdow czy koncertow. Tak jakby sie nagle przeniesc w gory sprzed kilkunastu lat.... Ciekawe jest to ze nie zauwazylismy nikogo z rajdu w modnych ostatnimi czasy szeleszczacych obcislych wdziankach. Dlaczego? Nie wiem czy byl jakis odgorny przykaz ze nie wolno czy wsrod mlodziezy jest inna moda? Grupki po przybyciu pod chatke maja rozne zadania np. odgrywaja Akcje pod Arsenalem , skades maja odbijac wiezniow i inne tam misje stylizowane na partyzanckie. Maja jakies mapki i bardzo glowia sie jak to wszystko rozplanowac nie uzywajac telefonu komorkowego.. Troche niektorych zawstydza stwierdzenie ktoregos z przelozonych - “pomyslcie ze oni byli w waszym wieku i bez telefonow sobie poradzili. A! I do was nikt nie strzela…” Ciekawe wyglada tez musztra ktorą robi dziewczyna grupie chlopakow przynajmniej o glowe od niej wyzszych. Grupki rajdowe bedziemy spotykac juz do konca naszego wyjazdu. Dalej podazamy w strone Sinych Skalek, Przedniej Kopy itp. Po drodze ciekawa kapliczka, fajna, drewniana z mila rzezba w srodku i tematycznym napisem.

Obrazek

Wszystko by bylo utrzymane w jednej konwencji gdyby nie dziwna plaskorzezba z boku slupa. Kogo ona przedstawia i co autor mial na mysli chyba na zawsze pozostanie tajemnica..

Obrazek

Po wyjsciu na czerwony szlak wreszcie otwieraja sie widoki, ktorych jestesmy dosyc spragnieni po kilku dniach w lesnych tunelach.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Szlak jest raczej pusty. Spotykamy tylko sympatycznego acz dosc dziwnego mlodego chlopaka. Wedruje juz ktorys dzien, z plecakiem w ktorym ma sweter i butelke wody. Pyta nas dokad dojdzie idac prosto, czy tam jest jakies schronisko i czy w schroniskach sie placi za nocleg.. Ma tez w planach kapiele w roznych potokach i wodospadach i to jest jego glowny cel wedrowek. Polecamy mu wiaty ale chyba by zmarzl- nie ma spiwora. Acz bardzo go ten rodzaj noclegu zainteresowal. Opowiada przygody swoich poprzednich dni w trasie, gdy jakos zawsze trafil na dobrych ludzi. Mowi tez ze planuje pojsc pieszo gorami, polami, lasami do Zakopanego i co mu radzimy zeby zabrac ze soba. Zapisuje sobie w telefonie (bo twierdzi ze nie zapamieta) ze musi pozyskac spiwor/koc, karimate/materac, latarke , kurtke od deszczu, zapalki i jakis gar na ognisko.. Mapy twierdzi ze nie potrzebuje, bedzie pytal ludzi, a najwyzej jak trafi gdzie indziej niz chcial to tez nie problem. Nie wiem skad gosc sie urwal ale biorac pod uwage radosc i optymizm ktory ze soba niosl- to swiat z ktorego pochodzi jest piekny i chetnie bym sie tam wybrala! Wiata do ktorej dzis docieramy jest chyba najfajniejsza na calej trasie. Polozona w widokowym i nie bardzo zadeptanym miejscu. Ksztalt wlasciwy, miejsce na ognisko w srodku. Drewna wbród.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Dodatkowo uroku tej nocy dodaje pelnia ksiezyca, ktora sprawia ze skapany w srebrzystej poswiacie swiat jest prawie jasny jak w dzien.

Obrazek

Obrazek

I trafilismy w sam srodek rykowiska jeleni. Dziwimy sie ze tak wczesnie, zawsze myslalam ze to pazdziernik w to obfituje, a tu niespodzianka. Ryczenie slychac z kilku stron, najblizsze chyba z gdzies 50 metrow. Za wiata jest troche drzew a potem polanka, i chyba tam jakis osobnik dokazuje. Kilka razy slychac tez chrobotanie zuzlu na drodze, jakby jechalo auto lub rower, ale nic nie nadjezdza. Widac lezie cos ciezkiego. Niestety mimo bliskosci i jasnosci zadnego jelenia nie udaje sie zobaczyc. Ale klimat jest! Dobrze ze zgromadzilismy po poludniu duzo drewna i nie trzeba teraz wlazic w las bo troche bym sie bala! Chyba nawet w namiocie bym sie czula nieswojo. Pieczemy pozyskane ziemniaki, takie zawsze lepiej smakuja niz kupione. Lepsze byly jedynie te ukopane na cudzym polu na Roztoczu, we wrzesniu 2005. Popijane bulgarska rakija figową ,mmmmmm… Dzis do picia mamy jedynie herbate (nie tylko chleb sie skonczyl ;)) acz w dzisiejszych okolicznosciach i herbata smakuje wybornie!

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek


cdn

_________________
"ujrzałam kiedyś o świcie dwie drogi, wybrałam tą mniej uczęszczaną - cała reszta jest wynikiem tego, że ją wybrałam.. "

na wiecznych wagarach od życia...


Góra 
 Zobacz profil  
 
 Post Napisane: 7 paź 2016, o 11:12 
Offline
Przyjaciel

Dołączył(a): 30 lis 2010, o 00:14
Posty: 2453
Lokalizacja: Oława
Imię: paulina
Poranek jest jakis mglisty, ni to chmury, ni to smog… nie wiem co to, ale to chyba nie jest “na pogode”...

Obrazek

Suniemy sobie dalej m.in. przez Zwalisko gdzie wdrapujemy sie na tamtejsze rozniste skalki i ogladamy widoki ktorych za bardzo nie ma. W tym rejonie probuja nas tez rozjechac rowerzysci, ktorym chyba popsuly sie hamulce, bo zamiast zwolnic krzycza tylko “z drogi, aaaaaa”

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Mijamy nietypowa kapliczke. Albo ktos zajumal z niej świątka, albo glownym obiektem kultu jest tu strumien? :)

Obrazek

Spotykamy dzis ponownie wczorajszego wedrowca o znikomo malym bagazu. Dotarl jak planowal do wodospadu Kamienczyk ale sie w nim nie wykapal- jak sie okazalo strzega go kraty i nastraszono chlopaka mandatem. Gdzies w Szklarskiej znalazl nocleg w jakims osrodku wypoczynkowym, gdzies pozwolili mu kimnac w jakiejs kanciapie. Ponoc noc byla bardzo zimna i tej wlasnie nocy obiecal sobie ze koniecznie kupi spiwor. A dzis wraca spowrotem czerwonym szlakiem w strone Swieradowa. Nie udalo sie z Kamienczykiem to idzie poplywac w Izerze. Tlumaczymy mu gdzie sa fajne buniory. Trzymamy kciuki aby dzis chlopakowi sie udalo zrealizowac plan!

Dzis dolacza do wedrowki Tomek. Umawiamy sie z nim na Wysokim Kamieniu, gdzie czekamy wcinajac jablka z chmielem.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obiekt na Wysokim Kamieniu oferuje jedzenie i picie ale nie posiada na stanie ani kibla ani nawet kosza na smieci. Gdy pytam o smietnik mowia ze nie ma i oni zadnych smieci nie przyjmuja. Nie wiem czy to byla sugestia ze worek ze smieciami ktory niesiemy od dwoch dni mamy rąbnac w krzaki czy jak? i butelki po piwie zakupionym w schronisku rowniez???

Po odebraniu Tomka idziemy do wiaty pod Zwaliskiem. Po drodze odkrywamy dziwny bunkier. Od strony drogi stoi jakby budka straznicza. Dalej przechodzi sie przez załamany tunelik i za wysokim wałem ziemnym jest bialy budynek z betonu. W srodku kilka pomieszczen i nawet w miare czysto jak na takie obiekty. Gdy jestesmy w bunkrze slyszymy silnik samochodu. Jako ze przy wejsciu zostaly nasze plecaki to idziemy sprawdzic kto przyjechal. Gdy wyłaniamy sie z bunkrowej czelusci samochod pospiesznie wrzuca wsteczny i z piskiem opon odjezdza...

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Niedaleko jest tez niewielkie gołoborze ktore odkrywam przypadkiem idac do kibelka.

Obrazek

Wieczorem docieraja jeszcze trzy osoby- Ania, Ada i Szymon, wiec nocne godziny plyna na pogaduchach i konsumpcjach jak to zawsze w takich okolicznosciach bywa.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Rano jeszcze nie leje ale dokladnie widac ze niedlugo zacznie. Ekipa dzis wraca bo maja we Wroclawiu spotkanie przedwyjazdowe jako ze w listopadzie jada do Nepalu. Tzn, Szymon i Ada wracaja bo Ania zdecydowala sie na nocne przejscie do Jeleniej Gory. My z Tomkiem przez Cicha Rownie schodzimy do Jakuszyc. Po drodze mijamy duzo harcerzy i budki ptasie do ktorych łatwo by nadac list.

Obrazek

Podjezdzamy do Szklarskiej Poreby i idziemy do ostatniej wiaty na Zbojnickich Skalach. Znak chyba ktos powiesil tu dla hecy.

Obrazek

Na gorce faktycznie sporo skalek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Wiata jest okragla jak wszystkie inne tylko ze nie ma podestow do spania. I to nie ze ktos zdemolowal czy spalil w ognisku, ale po prostu nie ma i nie bylo, tak konstrukcyjnie.. Do spania wiec jest ziemia albo 4 stoly. Tomek uklada sobie poslanie na ziemi, ja i toperz zasiedlamy dwa stoly, po czym zajmujemy sie pospiesznym zbieraniem drewna i rozpalaniem solidnego ogniska bo wlasnie zaczelo lac. Ile sie da suchych beli chowamy do wiaty zeby starczylo na caly wieczor. Na pogaduchy przy piwie pojawia sie tez Chris ktory z Kaśka nocuja w Szklarskiej.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Szlak przez Zbojnickie Skaly wydawal mi sie zawsze taki boczny i malo uczeszczany, ale dzisiaj wala nim cale pielgrzymki! Co sie okazuje- od wczoraj idzie okolicą Przejscie Wokol Kotliny Jeleniogorskiej i kilkaset uczestnikow wlasnie dociera w ten rejon. Poczatkowo jest bardzo sympatycznie. Uczestnicy przejscia wpadaja pod wiate ogrzac sie przy ogniu i troche przeschnac (deszcz przybiera na sile). Czestujemy ich herbata i grzankami z serem. Niektorzy mysla ze jest tu “pit stop” zalozony przez organizatorow i to taki najbardziej wypasny. Wyprowadzamy ich z bledu- ze to moze cos w tym rodzaju ale calkowicie nielegalne i niezrzeszone :D Inne “pit stopy” sa ponoc bezogniskowe i daja tylko wody sie napic. Z roznych opowiesci wynika ze ktos niezla kase na tym przejsciu robi! Placi sie ponad stowe i za to sie dostaje koszulke, troche wody i dyplom.. Razy kilkaset… Zalujemy ze wczesniej nie wiedzielismy ze trafimy na owo “Przejscie” to bysmy ze dwie zgrzewki piwa wtargali czy pare flaszek zeby wedrowcow witac kielonem na zmarzniete kosci :D Nikomu z nas do Szklarskiej leciec sie nie chce wiec jedynie marusia chodzi na okraglo i grzeje herbate. Dobrze ze duzo wody wtachalismy! Przy dymiacym czajniczku gawedzimy na rozne tematy, sporo osob okazuje sie byc jakimis znajomymi z forow i twierdza ze nas znaja. Naprawde tego wieczora spotkalismy kupe ciekawych ,fajnych ludzi, uslyszelismy duzo opowiesci o gorach i nie tylko.

Kolo polnocy atmosfera zaczyna sie troche psuc, nie bardzo da sie juz milo pogadac. Ukladamy sie wiec spac. Czesciej zaczynaja docierajac jacys dziwni ludzie o coraz bardziej roszczeniowym podejsciu do swiata (ktorzy np. bez pytania wypijaja nasza wode). Nie wiem czy jest to spowodowane ze przychodzacy sa coraz bardziej wykonczeni, przemoczeni i sa to te osoby ktore troche przeliczyly sie z trasa ponad wlasne sily. Ale coraz czesciej pojawiaja sie pretensje ze nie dorzucamy do ogniska (albo ze dorzucamy za duzo i zniszczymy im ubrania). Niektorzy zachowuja sie jak obłakani, siadaja, zaraz potem wstaja, kłada sie na lawkach, trzesa jak w febrze, zalamuja rece i bulgotajac znikaja w lesie. W wiacie zaczyna sie tez robic coraz ciasniej, coraz gesciej, bo duzo ludzi dociera a malo kto wiate opuszcza. Mam wrazenie ze wiele osob jest wscieklych widzac nas- suchych, nakarmionych ,lezacych w cieplych spiworkach. Fakt- wielu z przybylych wyglada jak zombie. Ja wrecz czuje na sobie ten ich wzrok ktory oglednie mowiac nie jest na tym etapie zbyt przyjazny. Ale czy to nasza wina ze nie jestesmy zmarznieci, przemoknieci i zmeczeni? W pewnym sensie tak- bo taki sobie wybralismy pomysl na weekend. A oni sobie wybrali z wlasnej woli i za wlasna kase inny- to powinni sie chyba z tego cieszyc ze napier@#%@$ nocą po lesie? Nie daja rady przejsc calej trasy- to odpuscic w polowie. A nie toczyc piane i wylewac frustracje w przypadkowej wiacie na przypadkowych ludzi. Przychodzacy zaczynaja nas potracac, siadac nam na nogach, ktos oblewa mi plecak cola. Non stop dostajemy po oczach latarkami, ludzie przesuwaja, strącaja, przekladaja nasze rzeczy, wyglaszajac przy tym komentarze ktorych przez dobre wychowanie nie przytocze….Pod wiata dzieje sie cos niedobrego, czuc jakby narastajace napiecie, agresje, wogole zla energie. W koncu jakis gosc zaczyna wyciagac spod stolu galezie (te suche na ognisko) i wyrzucac je na zewnatrz (bo zajmuja miejsce w wiacie), nieprzejmujac sie ze jezdzi mi tymi galeziami po spiworze i po twarzy. Nieeeeee, szala goryczy sie przelewa. Trzeba natychmiast opuscic to miejsce bo jeszcze moze 5 minut, moze jeszcze pol godziny a dojdzie do jakis rekoczynow.

Szybko sie pakujemy i uciekamy z tego tumultu. Jasna plamka pelgajacego ognia powoli znika za ciemna sciana wody. Podniesione, podminowane glosy i histeryczne smiechy zostaja za nami. Jestesmy tylko my, las i woda lejaca sie strumieniami zewszad. Pospiesznie schodzimy na upatrzone zawczasu pozycje. Skodusie zostawilismy przy opuszczonym budynku stacyjki kolejowej Szklarska Poreba Dolna. Budynek byl otwarty i tam zamierzamy dzis spac. W ciszy, spokoju i lekkim zapachu kibla. Rozscielamy folie malarska ktora nieslismy przez cale Izerskie (do uszczelniania wiat w czasie deszczu). I jednak sie przydala! Zwiazujemy plecaki z butami i ukladamy sie do snu. Dochodzi godzina druga..

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Za oknami opad przybiera na intensywnosci, dach stacyjki zaczyna tu i owdzie odrobine przeciekac. Kurde.. Dach byl troche w nadwatlonym stanie- mam nadzieje ze nam sie zaraz na łby nie zawali od tych wodospadow wody.. Zastanawiamy sie co sie teraz dzieje w wiacie.. Ognisko zapewne juz zgaslo, jako ze nikt nie poczuwal sie dolozyc ani patyka, a i suche drewno zostalo wyrzucone w mokry las.. Ciekawe czy zziebnieci ludzie sie juz zaczeli gryzc jak chomiki w zamknietej klatce? Czy moze nasze znikniecie uzdrowilo atmosfere bo teraz wszyscy tam jada na tym samym wozku? Jakos dlugo nie moge zasnac. Co chwile mi sie wydaje ze ktos wchodzi do pomieszczenia, slysze jakies kroki w sasiednich pokojach, nawet raz ide sprawdzic ale nikogo tam nie ma. Momentami slysze jakby melodie, jakby zawodzacy spiew? Acz to wszystko rozmyte bo zagluszone szumem ulewy.. Przypomina mi sie ksiazka o Miedziance gdzie ostatni mieszkancy zapadajacego sie do sztolni miasteczka mowili ze sciany w ich domach spiewaja. A oznacza to nic innego jak to, ze ow dom niedlugo sie zawali i trzeba sie niebawem przeniesc do innego. Zdecydowanie nasza stacyjka spiewa.....

Zastanawiam sie tez nad jednym- ci ludzie z Przejscia, ktorzy nie spia od ponad doby i czesto ledwo trzymaja sie na nogach ze zmeczenia dotra dzis do Jakuszyc. Jest niedziela. I co- powsiadaja w swoje wygodne miekkie autka, zalacza klime i pojada do domu? Kilkaset zasypiajacych, ba! tracacych przytomnosc kierowcow na drogach naraz? Pozostaje miec nadzieje ze jednak sporo z nich wraca do domu pociagiem...

Rano pogoda nie rokuje na rychla poprawe. Ciemno jak w nocy... Nic tu po nas w gorach. Byly jeszcze plany odwiedzenia Grzbietu Kamienieckiego ale chyba odlozymy na inny raz.

Obrazek

Jakby to powiedziec- ostatnie miejsce noclegowe tez bylo utrzymane w konwencji- stacyjka, podobnie jak okragle wiaty, tez ma trawe na dachu :D

Obrazek

Aby nie przemoczyc pakowanych rzeczy wierna skodusia wstawia kuper prosto na stacyjke.

Obrazek

Obrazek

W gestych mglach wracamy do domu...

Obrazek

KONIEC

_________________
"ujrzałam kiedyś o świcie dwie drogi, wybrałam tą mniej uczęszczaną - cała reszta jest wynikiem tego, że ją wybrałam.. "

na wiecznych wagarach od życia...


Góra 
 Zobacz profil  
 
 Post Napisane: 7 paź 2016, o 17:33 
Offline
Przyjaciel
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 29 maja 2009, o 22:58
Posty: 3408
Lokalizacja: Jankowice
Pochwały: 1
Imię: Renata
W Górach Izerskich byłam w zeszłym roku latem. Bardzo mi się tam podobało. Szłam ze Świeradowa na Stóg Izerski, potem do Chatki Górzystów i przez Polanę Izerską do Świeradowa. Przez pierwsze pół dnia pogoda była deszczowa, więc spotkałam niewiele ludzi. Byłam sam na sam z otoczeniem. Pewno nie jestem ani w połowie tak towarzyska jak Wy. Przy takim zlocie ludzi w jednej wiacie chyba bym prysnęła zanim nastrój zaczął się psuć, gdyż tłoku nie znoszę. Dobrze, że stamtąd uciekliście. Sądząc po Twojej opowieści tak naprawdę mogło wydarzyć się coś niedobrego. Zupełnie nie rozumiem takich zachowań. Przecież decydując się na taką wyprawę każdy powinien przewidzieć, że pogoda może się w każdej chwili popsuć. Każdy wchodzi w to na własne ryzyko i dobrowolnie. Ich zachowania były już z pogranicza normalności. Wszystko jest lepsze niż przebywanie z takimi ludźmi. Ale tak na pociechę - niedługo w Rajczy szykuje się turystyczny zlot. Leśna opowiadać będzie o swej wędrówce po Nowej Zelandii :D


Góra 
 Zobacz profil  
 
 Post Napisane: 13 paź 2016, o 23:21 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 3 sty 2015, o 23:44
Posty: 183
Lokalizacja: Racibórz/Ratibor
Imię: Paweł
W połowie sierpnia zrobiłem sobie z synem wycieczkę czerwonym szlakiem ze Szklarskiej Poręby do Świeradowa (z odbiciem ze Stogu Izerskiego, zielonym szlakiem na czeską wieżę widokową na Smreku i z powrotem) - wyszło nam jakieś 9 godzin spokojnego marszu z popasami tu i tam oraz zwiedzaniem opuszczonej kopalni kwarcu "Stanisław". Przez cały dzień na szlaku spotkaliśmy max. 15 osób (nie licząc samego schroniska na Stogu, gdzie sporo osób wjeżdża gondolą ze Świeradowa) - i to mimo całkiem fajnej pogody oraz trwających jeszcze wakacji - co oczywiście absolutnie mnie nie zmartwiło :)
A wracając do tematu samych wiat - natknęliśmy na jedną, nowiutką, pod Wysoką Kopą. Ja osobiście byłem bardzo pozytywnie zaskoczony, zwłaszcza tym, że projektanci i konstruktorzy zadbali o ich funkcję noclegową! Czegoś takiego wcześniej w polskich górach (a łażę po nich od 1984 roku...) nie spotkałem. Mam nadzieję, że pomysł się upowszechni...

:brawa:


Załączniki:
WK 1.JPG
WK 1.JPG [ 125.53 KiB | Przeglądane 313 razy ]
WK 2.JPG
WK 2.JPG [ 120.89 KiB | Przeglądane 313 razy ]
WK 3.JPG
WK 3.JPG [ 127.21 KiB | Przeglądane 313 razy ]
WK 4.JPG
WK 4.JPG [ 153.97 KiB | Przeglądane 313 razy ]
Góra 
 Zobacz profil  
 
Dodaj do: Dodaj do Gadu-Gadu Dodaj do Grono.net Dodaj do Twitter Dodaj do Blip Dodaj do Flaker Dodaj do Pinger Wypowiedź dla Wykop Wypowiedź dla Facebook Wypowiedź dla Gwar Wypowiedź dla Delicious Wypowiedź dla Digg Wypowiedź dla Google Wypowiedź dla Reddit Wypowiedź dla YahooMyWeb Śledzik Dodaj do Kciuk.pl Dodaj do Spinacz.pl Dodaj do Yam.pl
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
 
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 6 ] 

Strona główna forum » Eksploracja » Inne » Reportaż z podróży


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

 
 

 
Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL

[ Time : 0.124s | 18 Queries | GZIP : Off ]