Zarejestruj    Zaloguj    Dział    Szukaj    FAQ

Strona główna forum » Eksploracja » Inne » Reportaż z podróży




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 117 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3, 4, 5, 6  Następna strona
Autor Wiadomość
 Post Napisane: 19 wrz 2016, o 19:11 
Offline
Przyjaciel

Dołączył(a): 30 lis 2010, o 00:14
Posty: 2453
Lokalizacja: Oława
Imię: paulina
W tym roku z racji przyplywu duzej ilosci wolnego czasu postanowilismy wyjechac gdzies na dluzej niz zazwyczaj. Tak aby jechac przed siebie, na spokojnie, bez pospiechu, bez liczenia dni, bez scislego planowania. Wrocimy jak sie nam znudzi albo jak tak wyniknie. Jechac w dal nie zwazajac na to czy to sroda czy sobota i zostawac tam gdzie nam sie sie spodoba. Odlozyc na bok zegarki i kalendarze. Poczuc inny wymiar czasu, ktory przestaje miec znaczenie i nie wciska czlowieka w jakies ramy.

Kierunek wypadu zapewne dla nikogo nie jest zaskoczeniem- oczywiscie wschod, no moze taki lekko dryfujacy na poludnie.

Postanowilismy tez sprawdzic czy nasza skodusia nie tylko dzielnie sobie radzi na bezdrozach- ale moze tez potrafi morze przeplynac?

Wycieczka trwala 71 dni w czasie ktorych wloczylismy sie po 7 krajach i jednym morzu.

Ponizej kilka migawek z trasy. Relacja tez zapewne bedzie i bedzie dluga. Bardzo dluga.

Polska

Obrazek

Obrazek

Slowacja

Obrazek

Wegry

Obrazek

Rumunia

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Bulgaria

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Gruzja

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Ukraina

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Morze Czarne

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek



cdn

_________________
"ujrzałam kiedyś o świcie dwie drogi, wybrałam tą mniej uczęszczaną - cała reszta jest wynikiem tego, że ją wybrałam.. "

na wiecznych wagarach od życia...


Góra 
 Zobacz profil  
 
 Post Napisane: 19 wrz 2016, o 21:23 
Offline
Przyjaciel
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 29 maja 2009, o 22:58
Posty: 3408
Lokalizacja: Jankowice
Pochwały: 1
Imię: Renata
buba napisał(a):
Tak aby jechac przed siebie, na spokojnie, bez pospiechu, bez liczenia dni, bez scislego planowania. Wrocimy jak sie nam znudzi albo jak tak wyniknie. Jechac w dal nie zwazajac na to czy to sroda czy sobota i zostawac tam gdzie nam sie sie spodoba. Odlozyc na bok zegarki i kalendarze. Poczuc inny wymiar czasu, ktory przestaje miec znaczenie i nie wciska czlowieka w jakies ramy.

Myślałam, że to jest tylko piękne marzenie, którego spełnić nikt nie jest w mocy.
buba napisał(a):
Wycieczka trwala 71 dni w czasie ktorych wloczylismy sie po 7 krajach i jednym morzu.

I w ten sposób tegoroczna Igiełkowa trasa została pobita :rotfl3:
buba napisał(a):
Relacja tez zapewne bedzie i bedzie dluga. Bardzo dluga.

Już od dawna czekam niecierpliwie. Czekam tak długo, że w końcu przestraszyłam się, czy nie przydarzyło Wam się coś złego. Nie przyszło mi na myśl, że wakacje mogą trwać aż 71 dni :D


Góra 
 Zobacz profil  
 
 Post Napisane: 19 wrz 2016, o 21:30 
Offline
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 31 maja 2009, o 17:15
Posty: 1511
Lokalizacja: Bielsko-Biała
Pochwały: 3
Imię: Asia
Ja tak samo się zastanawiałam, gdzie są bubowe relacje z podróży, bo tak długo nic się w tym dziale nie pojawiało. Cieszę się, że będzie można poczytać znowu o Waszych wycieczkach.


Góra 
 Zobacz profil  
 
 Post Napisane: 19 wrz 2016, o 21:34 
Offline
Bratnia dusza

Dołączył(a): 12 maja 2015, o 19:24
Posty: 1861
Lokalizacja: Śląsk, Małopolska
Imię: Zygmunt
Nie ogarniam :shock: , taki kawał czasu :o . Jesteście niesamowici :brawa: :brawa: :brawa:
Cierpliwie czekam na cd :thumright:


Góra 
 Zobacz profil  
 
 Post Napisane: 19 wrz 2016, o 21:40 
Offline
Przyjaciel

Dołączył(a): 30 lis 2010, o 00:14
Posty: 2453
Lokalizacja: Oława
Imię: paulina
Mam nadzieje ze sie jakos ogarne i do wiosny ta relacje napisze :P



Kumari! a na wyjezdzie wpadlismy zupelnym przypadkiem na pewna miejscowosc na Ukrainie- specjalnie dla ciebie fota! :rotfl3:

Obrazek

_________________
"ujrzałam kiedyś o świcie dwie drogi, wybrałam tą mniej uczęszczaną - cała reszta jest wynikiem tego, że ją wybrałam.. "

na wiecznych wagarach od życia...


Góra 
 Zobacz profil  
 
 Post Napisane: 24 wrz 2016, o 22:27 
Offline
Przyjaciel

Dołączył(a): 30 lis 2010, o 00:14
Posty: 2453
Lokalizacja: Oława
Imię: paulina
Ruszamy w poniedzialek, aby przez Polske jechac z dala od weekendu. Mamy dzis w planach dojechac w Beskid Niski (pobyt tam opisany w osobnej relacji "Przejazdem przez Beskid Niski"). Na wysokosci Czeladzi skodusia odmawia dalszej wspolpracy, gasnie i nie chce zapalic. No niezle jak na samochod ktory ma w najblizszym czasie przejechac przynajmniej 5 tys km ;) Najblizszy mechanik (przy drodze 94 gdzie stanelismy) mowi nam ze ma nas gdzies bo od jutra maja urlop wiec i dzis nikomu nie pomoga, nawet nie racza spojrzec by zdiagnozowac problem i mamy spadac. Konkurencji oczywiscie nie poleci i mamy sobie sami szukac w okolicy bo “on nie zna innych mechanikow w Czeladzi”. Smutno sie robi w takich chwilach po niezwykle sympatycznych doswiadczeniach z mechanikami w innych krajach.. Za kladka jest kolejny zaklad ale zajmuja sie tylko blacharstwem wiec nasz problem nie lezy w zakresie ich kompetencji. Jednoczesnie sa bardzo mili i dokladnie tlumacza jak dojsc do innych mechanikow na terenie miasta ktory zajmuja sie elektryka. Kolejny mijany zaklad jest dziwny. Szef, z ktorym mamy okazje gadac, to na mechanika nie wyglada- czarne odprasowane gacie, blyszczace buty i czyste łapy, wogole jakies wypicowane biuro. Gdzie mysmy trafili? Na dodatek mowia ze na skodusie to moga spojrzec za tydzien, jak dobrze pojdzie. Dopiero w czwartym miejscu, na ulicy Sadowej spotykamy osobe mila, kompetentna i gotowa sie podjac naprawy. Gosc zapuszcza zurawia pod maske i diagnoza brzmi o zdechlym alternatorze. Aby przywiesc skodusie na miejsce korzystamy z pomocy taksowkarza bo nikt inny nie ma mozliwosci nas doholowac, a na pchanie Czeladz jest zbyt pagorkowata. Na postoju taksowek po raz pierwszy trafiamy na osobe taksówkarki. W samochodzie siedzi wesola babuszka :) Jakos wczesniej spotykalismy w tym zawodzie wylacznie mezczyzn. Odwiedzamy jeszcze skup zlomu gdzie za niewielkie pieniadze nabywamy potrzebna do wmontowania czesc, ktora wyglada jak nowa.

Obrazek

Gdy ekipa ze zlomowiska slyszy o naszych planach wakacyjnych- proponuje zakup przyczepki i drugiej skodusi rozebranej na czesci pierwsze, bo szlag wie co moze sie przydac w krajach gdzie skodusie nie wystepuja? Mechanik mowi ze za godzine bedzie gotowe. Idziemy zwiedzac okoliczne osiedle ktore jest dosc przyjemne jak na polskie warunki tzn zielone i przestronne. Tu kabaczek zalicza pierwsza hustawke na trasie i probuje podrywac o rok starszego Stefanka, niestety bezskutecznie bo chlopiec jest niesmialy i natychmiast ucieka babci na rece.

Obrazek

Jak sie potem okazuje byla to jedyna skodusiowa awaria na calej naszej trasie. Potem suniemy z ominieciem Krakowa i autostrady wiec udaje sie nie wpakowac w zaden korek i tylko dwa razy miec tira wjezdzajacego w bagaznik. Polske opuszczamy przez Barwinek. Nad zalewem Velka Domasa widzimy fajne kempingi, mignal nam nam tam jakis szkielet ciezarowki czy autobusu, na innym domki do wynajecia o wygladzie blaszanych kontenerkow. W Novej Kelcy na polwyspie stoi samotny kosciol o ciekawej bryle. Wyglada jak jedyna pozostalosc jakiejs dawnej wsi zalanej wodami sztucznego jeziora.

Obrazek

Na Wegry wjezdzamy w Satoraljaujhely, gdzie przy stacyjce stoi duzo opuszczonych pociagow.

Obrazek

Obrazek

W Sarospatak szukajac kibelka na nadrzecznych walach udaje mi sie wypatrzec zamek.

Obrazek

Noclegu planujemy szukac przy ktoryms z promow w widlach rzek Bodrog i Tisza. Wogole mam jakas dziwna mape- jest usiana znaczkami kilkudziesieciu promow na bocznych drogach. Jak pozniej pokazuje rzeczywistosc ¾ z tych promow i drog nie istnieje. Czy kiedys byly i je zamknieto czy to tylko bujna wyobraznia kartografa? Tym samym upada nasz plan kilkudniowego jezdzenia wegierskimi promami.. Chocby tu, w najblizszej okolicy z 6 znaczonych promow jest jeden- na trasie Kenezlo- Balsa. Do reszty wogole ciezko dojechac do rzek, za wsiami Viss, Zalkod, Gyorgytario drogi rozplywaja sie w chaszczach. Postawione gdzieniegdzie tablice z mapami dla kajakarzy potwierdzaja ze moja mapa jest wyssana z palca. (Węgry Express Maps, taka z papryczkami na okladce) W koncu stajemy za Viss, tam gdzie sie konczy skodusioprzejezdzna droga nad rozlewiskami starorzecza. Woda jest tu ciepla jak zupa i mocno zakwitla. Kapiel w niej nie przyniesie ochlody po upalnym dniu a zapewnie wyjdziemy tez brudniejsi niz przed kapiela. Przez caly dzien jest dosc nieprzyjemny upal, ciezki, lepki i duszny. Obiektywnie wcale nie jest tak goraco, nie ma chyba nawet 30 stopni ale nie ma czym oddychac a czlowiek sie czuje jakby go oblepiala lepka i goraca maz. Jestesmy prawie pewni ze wieczorem bedzie burza. Burzy jednak nie ma, ani dzis ani w kolejne dnie. Bezburzowa duchota bedzie nam towarzyszyc przez wieksza czesc wyjazdu. Wilgotny upal w czasie ktorego nie chce schnac pranie. Dziwne to tegoroczne lato. Niby suche bo bezdeszczowe ale z powietrzem przesianym wilgocia jak gdzies w tropikach. Wieczorem nad starorzeczem gromadzi sie sporo rybakow i gzow. Noc jest ciepla, pelna spiewu ptactwa i pluskania wodnych stworzen.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Tisze przekraczamy pomiedzy Kenezlo a Balsa. Oprocz nas przeprawia sie tez babka z dwojgiem dzieci, ktorzy przyjechali tu na wycieczke a glowna atrakcja programu jest wozenie sie promami tam i spowrotem. Madre dzieciaki! Co prom to prom! :)

Obrazek

Dzisiejszy prom, podobnie jak ten ktory widzielismy w majowke, jest udekorowany skrzynkami pelnymi kwiatow. Mile ze komus sie chce :)

Obrazek

Kwiatki wieszaja tu tez na wiejskich latarniach!

Obrazek

Miedzy Balsa a Rakamaz napotykamy na zadzewiala lodke. Stoi na jakims zarosnietym placyku, z dala od wody. Jakby sobie tu wylądowala.

Obrazek

Obrazek

W miasteczku Neiregyhaza sa rozne stare mozaiki i plaskorzezby zdobiace od lat elewacje budynkow. Tu jakas biblioteka,

Obrazek

Obrazek

a tu fabryka.

Obrazek

Granice z Rumunia przejezdzamy miedzy Vallaj a Carei.

Wiecej zdjec:

https://goo.gl/photos/jrzLmRg5ugwRsgFf9

cdn

_________________
"ujrzałam kiedyś o świcie dwie drogi, wybrałam tą mniej uczęszczaną - cała reszta jest wynikiem tego, że ją wybrałam.. "

na wiecznych wagarach od życia...


Góra 
 Zobacz profil  
 
 Post Napisane: 26 wrz 2016, o 22:29 
Offline
Przyjaciel

Dołączył(a): 30 lis 2010, o 00:14
Posty: 2453
Lokalizacja: Oława
Imię: paulina
Niedaleko za granica zatrzymujemy sie przy zrodelku. Oprocz nas nabiera tam wody tez koles, ktory przyjechal dziwnym pojazdem- zadaszona furmanka, ktora kojarzy mi sie z filmami kowbojskimi.

Obrazek

Gosc wola toperza i pokazuje gestami, ze chce zebysmy mu dali pieniadze- po czym wskazuje na siedzacego obok chlopca. Toperz odpokazowuje, ze tez chce pieniadze i pokazuje na kabaka. Rumun wznosi oczy ku niebu, wzrusza ramionami i odjezdza. Chyba sie dogadali :) W Zalau mijamy budynki pofabryczne o scianach udekorowanych mozaikami,

Obrazek

Zdobione sa tez bloki z wielkiej plyty.

Obrazek

Nie brakuje tez w rejonie moich ulubionych kablowisk.

Obrazek

Obrazek

Mijane wioski, mimo ze przy dosc glownej drodze obfituja w rozne scenki rodzajowe i sielskie klimaty.

Obrazek

Obrazek

W wiosce Poarta Salajului rzuca sie w oczy drewniany kosciolek polozony na gorce, o ksztalcie przypominajacym cerkiewki z okolic Bukowiny i Maramureszu, tylko ze wieza jest nizsza.

Obrazek

Obrazek

Kukam przez zasiatkowane okno do srodka- wnetrze jest stare i ciekawe. Trzymajac sie okiennej obudowy wciagam zapach impregnatu do drewna, swiec i wykrochmalonych ręczniczkow. Drzwi sa jednak zamkniete i brak mi pomyslow gdzie szukac kogos z kluczem.

Obrazek

Wokol kosciolka jest kilka drewnianych, podrzezbianych krzyzy.

Obrazek

Obrazek

Probujemy szukac miejsca na nocleg nad jeziorkami kolo Gilau (J. Gilau, Somesul Cald i Tarnita) ale zbocza sa albo zabudowane czy ogrodzone albo pionowo opadajace do wody i pokryte trudnym do przebycia chaszczem ktory łapie sie skal. Na drodze, ktora z mapy wydawala mi sie boczna, jest potworny ruch i ciezko sie nawet zatrzymac aby obejrzec jakies miejsce bo zaraz ma sie w bagazniku 5 trąbiacych aut ktorym gdzies sie potwornie spieszy. Na domiar zlego zaczyna lac. Na noc zatrzymujemy sie ostateczznie na obrzezach Gilau ,na kempingu “Eldorado”, a cala noc gra nam do snu glowna rumunska droga nr 1. Wieczorem doznajemy olsnienia, ze spadzista maska skodusi moze sie swietnie nadawac na stol- wystarczy tylko zaparkowac na odpowiednio nierownym gruncie :) Posilamy sie wiec w ten sposob a biwakujacy w okolicy ludzie patrza na nas jak na jakies ufo bo wszyscy woza tu ze soba stoliki. Tokaj kupiony na ostatniej wegierskiej stacji benzynowej okazuje sie byc calkiem nienajgorszy, mimo ze ja bardzo nie lubie bialego wina.

Obrazek

Aha! Jakies pol godziny po przyjechaniu dostrzegamy pasazera na gape. Teraz pytanie- uwil sobie domek w niecale pol godziny czy z nami jechal? Chyba to pierwsze bo raczej ped powietrza by mu porozrywal te cienki sieci..

Obrazek

Rano kabaczek pomaga w skladaniu namiotu, trwa to kolo godziny ale ile radosci! I ludzie mowia ze dzieciom na wyjazd trzeba zabierac pol domu zabawek!

Obrazek

Gdy ide do kibla zaczepia mnie jakas babka z Holandii - chce ode mnie kupic koszulke. Moze moglam wlasnie zrobic interes zycia ale zbytnio ją lubie aby tak po prostu sprzedac. Co innego dac komus w prezencie, np. bedac w gosciach, po wspolnej biesiadzie. To bym nie miala oporow. Potem para w srednim wieku z Niemiec zachwyca sie kabakiem i skodusia. Co oni tam na tym calym zachodzie nie maja ubran, dzieci i aut? ;) Zostajemy nawet bohaterami kilku zdjec robionych mniej lub bardziej ukradkiem. A glownie kabak! Smiesznie byc po tej drugie stronie obiektywu i zamiast fotografowac z biodra lumpikow i babuszki, samej robic za bialego niedzwiedzia :) Teraz jeszcze tego nie wiem, ale na tym wyjezdzie bede musiala do tego przywyknac ;) Potem dochodze do tego ze rzeczywiscie zasiedlony przez nas kawalek kempingu wyglada nieco inaczej. Po pierwsze jestesmy jedynym namiotem, wszedzie stoja tylko kampery. I nikt nie suszy prania.

Obrazek

A tak na marginesie- ktos wie czemu wiekszosc orginalnych kamperow jest bialych? Bo np. busy juz maja umaszczenie we wszystkich kolorach tęczy.

Obrazek

W Turdzie i kolejnych miejscowosciach mijamy cyganskie palace. Ogromne wille kapiące od zdobien. Zwlaszcza wykonczenia daszkow robia wrazenie, ile tam jest detali i zawijasow. Albo to jest z plastiku, albo w okolicy byc kowalem to niezla fucha.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Brama tez nie moze byc gorsza.

Obrazek

Ciekawe jest to ze Cygan to nawet jak jest bogaty to ma w dupie obecne mody i trendy w budownictwie. Ma wlasny gust, wlasne upodobania i nie ozdabia domow tak jak pokazali ze nalezy w telewizji czy zachodnim folderku. Podoba mi sie to w roznych narodowosciach czy grupach etnicznych- nie poddawanie sie unifikacji i chec pozostania soba. Mijamy wioski, ktore z oddali sie czerwienia dachami z prawdziwej dachowki, z daleka to takie rude plamy wsrod plowosci letnich pol.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Upal doskwiera rowniez bydlatkom

Obrazek

Pierwszy raz widze taki znak na drodze. Wiem co znaczy ale na zywo nigdy nie spotkalam. Ciekawe tez czemu 19 t a nie 20? Sprawdzal to ktos ze 20 byloby juz za duzo? ;)

Obrazek

Milo sie jedzie przez rumunskie wsie, nawet glownymi drogami. Wsie nadal pozostaja tu wsiami, nie to co u nas… Od czasu do czasu zdarzaja sie ciekawe domki, takie jakby lepione z gliny, przysadziste, o krzywych scianach, jakby grubsze u dolu a wezsze u gory.

Obrazek

W wioskach mijamy tez klimatyczne knajpy lub sklepobary. W zadymionych wnetrzach siedza faceci w roznistych kapelusikach i skorzanych tloczonych pasach. Wymieniamy zwykle uprzejmosci powitalne, szczerzymy do siebie zęby i tyle by bylo z rozmow o zyciu. Coz zrobic- taki kraj.. A moze warto sie zaczac uczyc rumunskiego? Noszone w rejonie kapelusze sa bardzo roznego fasonu.

Obrazek

Obrazek

Na ktoryms etapie przegapiamy jakis skręt i zjezdzamy w droge, ktorej nie planowalismy. I tak trafiamy do wsi Bahnea. Jest tam cerkiew ktora z zewnatrz wyglada calkiem zwyczajnie

Obrazek

Akurat przy wejsciu kreci sie dziadek z chlopcem wiec idziemy zajrzec do srodka. I tu stajemy z otwarta gębą- cale wnetrze jest pelne malowidel, wszystko łącznie z gankiem, sufitem.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Malowidla przedstawiaja rozne opowiesci biblijne,ale tez jakby historie zwiazane z ta cerkwia, przedstawiony jest pozar jakiejs drewnianej cerkiewki, moze to jej poprzedniczka? Sa tez podobizny innych znanych cerkiewek z terenow Rumunii np. z Densus. Mi sie najbardziej podoba obraz piekla- krwawa rzeka ktora wypija smok

Obrazek

Dziadek z chlopcem wyraznie na kogos czekaja w swiatyni i chyba nie chodzilo tu o trojke zblakanych turystow z Polski ;) Potem idziemy zobaczyc palac ktory wyglada na opuszczony. Otwarte pomieszczenia sluza za smietnik a inne sa zamkniete. Pod daszkiem grupka starszych panow spozywa coca- cole. Nie wiem czy mieli cos do niej domieszane czy raczyli sie orginalnym napojem orzezwiajacym.

Obrazek

Obrazek

Spod palacu udaje sie wypatrzec procesje, z jakimis sztandarami zmierzaja w strone cerkwi.

Obrazek

W Fantanele przejezdzamy obok opuszczonego zakladu przemyslowego o ogromnych grubasnych kominach. Na jednym z nich mozna dojrzec resztki komunistycznych napisow. Ktos przetlumaczy? Ze wszyscy kochamy "slonce Karpat" czy cos w ten desen? ;)

Obrazek

Obrazek

W nastepnym miasteczku odwiedzam market. Zwykle w Polsce czy w krajach gdzie potrafie sie porozumiec unikam jak ognia takich miejsc stawiajac na bazary albo malutkie wiejskie sklepiki. Zawsze milej i ciekawiej. Tu jednak sklep samoobslugowy bardzo ulatwia pozyskiwanie pozywienia a pokazywanie w sklepie na migi ze chce kupic np. srajtasme jest dla mnie nieco krepujace :P Jak pokazuje dzisiejszy dzien w marketach tez czasem bywa ciekawie. W Sangeoriu de Padure jest zadyma z Cyganami. Grube baby w kwiecistych sukniach pija co popadnie z butelek, chmara dzieciakow łapczywie zjada lody. Sprzedawczynie sie dra, ze tak nie wolno. Cyganki machaja plikiem banknotow, co zapewne ma oznaczac ze maja pieniadze i zaplaca. Chwile pozniej juz nikt nie wie ile lodow zjadla dzieciarnia, maluchy znikaja, Cyganki placa w kasie za 3 lody i wychodza. W sklepie zostaje pobojowisko, papierki, rozdeptane lody i rozrzucone niedopite butelki. Wczoraj w innym markecie, chyba w Gilau tez byla ciekawa scenka. Wsrod polek z towarem i nowoczesnych reklam pojawilo sie dwoch pasterzy. Wygladali jakby sie teleportowali prosto z dzikich gor. W futrzanych szubach, podpierajac sie sękatymi kijami, roztaczajac wokol siebie won prawdziwej bacowki- owcy, dymu i wiatru. Miedzy tymi sterylnymi regalami wygladali jak zjawy, jak przybysze z innej planety. Kupili piwo ursus w ilosci duzo i odjechali skodusia taka sama jak nasza tylko bardziej poobijana. Hmmmm.. Znaczy ze skodusia potrafi dojechac do rumunskich bacowek na hali? Hmmmmm… skodusią przez rumunskie Karpaty? Hmmmm… Toperz szybko gasi moje galopujace plany. Jak rozwalimy skodusie juz w Rumunii to bedzie bardzo szybkie i smutne zakonczenie dlugich wakacji.. Co racja to racja! To kij z Karpatami- suniemy w takim razie nad jezioro. Jedno z tych jezior z ktorego wystaje ruina zatopionego kosciola. Nad jezioro nie prowadzi zadna asfaltowa droga… ;)


cdn

_________________
"ujrzałam kiedyś o świcie dwie drogi, wybrałam tą mniej uczęszczaną - cała reszta jest wynikiem tego, że ją wybrałam.. "

na wiecznych wagarach od życia...


Góra 
 Zobacz profil  
 
 Post Napisane: 27 wrz 2016, o 04:30 
Offline
Przyjaciel
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 18 wrz 2009, o 01:48
Posty: 3755
Lokalizacja: Będzin/Sosnowiec/Łeba
Pochwały: 1
Imię: Beata
Cytuj:
A tak na marginesie- ktos wie czemu wiekszosc orginalnych kamperow jest bialych? Bo np. busy juz maja umaszczenie we wszystkich kolorach tęczy

Bo biały jest najtańszy.
Bo jak się odrapie..

_________________
(...)po co kończysz to piwo? Masz karabin zamiast gitary!...JA, KIESZENIE PEŁNE CZEREŚNI!! Pidżama Porno.


Góra 
 Zobacz profil  
 
 Post Napisane: 27 wrz 2016, o 18:28 
Offline
Przyjaciel

Dołączył(a): 30 lis 2010, o 00:14
Posty: 2453
Lokalizacja: Oława
Imię: paulina
klamerka napisał(a):
Cytuj:
A tak na marginesie- ktos wie czemu wiekszosc orginalnych kamperow jest bialych? Bo np. busy juz maja umaszczenie we wszystkich kolorach tęczy

Bo biały jest najtańszy.
Bo jak się odrapie..


Ale jednak inne modele aut- osobowe, ciezarowki, busy, autobusy nie maluje sie na bialo kierujac sie ekonomia?

_________________
"ujrzałam kiedyś o świcie dwie drogi, wybrałam tą mniej uczęszczaną - cała reszta jest wynikiem tego, że ją wybrałam.. "

na wiecznych wagarach od życia...


Góra 
 Zobacz profil  
 
 Post Napisane: 27 wrz 2016, o 23:16 
Offline
Przyjaciel

Dołączył(a): 30 lis 2010, o 00:14
Posty: 2453
Lokalizacja: Oława
Imię: paulina
Jedziemy nad zalew i probujemy znalezc mala wioseczke Bezidu Nou. Z wioski zostalo kilka domow, z czego obecnie chyba tylko dwa zamieszkane.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Miala tez byc ruina kosciola wystajacego z wody, ktorego zalaly nurty zalewu. Znajdujemy jakas ruine ale mocno zniszczona, praktycznie tylko jedna sciana. Dom to raczej nie byl.

Obrazek

Kosciol powinien miec wieze, przynajmniej na zdjeciach ktore widzialam mial. Ruina nie ma. Moze zle szukamy? A moze wieza sie zawalila? Nigdzie indziej nie widac zeby z wody wieza sterczala. Przy cmentarzyku na rozdrozu stoja tablice ze zdjeciami jak wygladala wioska przed zalaniem. Sa tez zdjecia zalanego kosciola ktorego szukamy.

Obrazek

Obrazek

Staramy sie znalezc miejsce z ktorego zdjecia mogly byc robione. Gorki sie jakby zgadzaja, domki niby tez. Tylko kosciol wzial i wyparowal ;) Probuje pytac na migi o kosciol wedkarzy, ale albo o nim nic nie wiedza albo pokazywanie nie idzie mi zbyt dobrze ;) Droga prowadzaca do resztek dawnej wsi jest gliniasta i blotnista ale udaje sie dojechac.

Obrazek

Droga glownie sluzy plazujacym, rybakom i biwakowiczom. My tez gdzies tu postawimy namiocik. Wypatrzylam z daleka puste trawiaste zatoczki ale aby sie tam dostac trzeba pokonac brod. Ide pomacac patykiem. Sliskie, grzaskie i dosyc glebokie. Ostetecznie sobie odpuszczamy, po tym gdy minal nas samochod miejscowych, a po wyjezdzie z rzeczki zrobil puf i odmowil dalszej jazdy.

Obrazek

Znalezienie spokojnego miejsca na nocleg nie jest latwe bo dzis akurat jest sobota. Wszedzie wiec przewala sie kupa luda wykladajaca na dachy aut glosniki i zapuszczajaca na ful jakies dicho. Ostatecznie udaje sie takie miejsce znalezc, na gorce, daleko od wody ale za to z ladnym widokiem. Tu graja nam tylko swierszcze, cykady i zaby, a jakies ciche bum bum z daleka ma nawet swoj urok. Na naszej gorce wszedzie rosnie mieta wiec opijamy sie jak bąki jej wywarem. Zbieram tez kilka bukietow do suszenia, ktore pozniej podskakujac na wybojach rozsypia sie po calej skodusi i jej resztki bedziemy znajdowac jeszcze kilka miesiecy pozniej. Skodusia tez na dobre przesiaknie mietowym aromatem.

Obrazek

Tu tez pierwszy raz widze traktor ciagnacy przyczepe kempingowa :)

Obrazek

Obrazek

Rano sie kapiemy tzn ja i toperz bo kabak nie chce wlozyc do wody nawet nozki. A do pobliskiego blota bez problemu. Jeszcze przytupuje radosnie! Zrozum tu niemowlaka! :D

Obrazek

Obrazek

Dalszej drodze towarzysza widoki na polozone na wzgorzach zamki- Saschiz

Obrazek

Obrazek

Rupea- miasteczko

Obrazek

A nad nim stozkowata gorka ze starymi murami!

Obrazek

Tutejsze bilbordy sa blisko rzeczywistosci

Obrazek

Braszow omijamy przez Bod i Harman. Troche sie gubimy i wplatujemy w szutrowki gdzie Cyganie pokazuja nam dopiero wlasciwa droge. Wogole w rejonie jest sporo Cyganow i prawie wszyscy sprzedaja grzyby. Takie pomaranczowe, wywiniete jak rydze. W Teliu zwraca uwage gipsowa rzezba slimaka. Ciekawe kto i po co ją postawil. A moze jakis slimak sie faktycznie czyms zasluzyl dla miejscowej spolecznosci?

Obrazek

Obrazek

Wreszcie dzis wjezdzamy troche w gory. Chyba przypadkiem wybralismy taka droge ze praktycznie wiekszosc naszego przejazdu przez Rumunie to rowniny. Tak trafic w takim gorzystym kraju to prawie niemozliwe. W gorach pojawia sie troche fajnych zjazdow nad rzeke na tereny rokujace biwakowo. Nad jeziorem Siriu odradzaja nam biwaki w namiocie w tym rejonie, ponoc nocami schodza w doline misiaki. Zwykle zeruja na smieciach ale moze i smakowitym turysta nie wzgardza?

Obrazek

Obrazek

A tu przestroga- nie wycinaj nigdy ostatniego drzewa na polanie!

Obrazek

W Nehoiu cerkiewka o ciekawym ksztalcie, niestety zamknieta

Obrazek

W wiosce Paltineni wpada nam w oczy kladka bujana.

Obrazek

Obrazek

Przed kladka sa tory, malenka acz czynna stacyjka z zarosnietym peronem

Obrazek

i studnia zrobiona ze starego szlabanu kolejowego.

Obrazek

Kawalek dalej taki sam mechanizm opuszcza prawdziwy szlaban.

Obrazek

Sa i inne studniowe kolowrotki

Obrazek

Gdzies przy drodze...

https://4.bp.blogspot.com/-zvoJ_raHOv0/ ... CN4995.JPG

Wieczorem planujemy dotrzec na wulkany blotne


cdn

_________________
"ujrzałam kiedyś o świcie dwie drogi, wybrałam tą mniej uczęszczaną - cała reszta jest wynikiem tego, że ją wybrałam.. "

na wiecznych wagarach od życia...


Góra 
 Zobacz profil  
 
 Post Napisane: 28 wrz 2016, o 01:38 
Offline
Przyjaciel
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 18 wrz 2009, o 01:48
Posty: 3755
Lokalizacja: Będzin/Sosnowiec/Łeba
Pochwały: 1
Imię: Beata
buba napisał(a):
klamerka napisał(a):
Cytuj:
A tak na marginesie- ktos wie czemu wiekszosc orginalnych kamperow jest bialych? Bo np. busy juz maja umaszczenie we wszystkich kolorach tęczy

Bo biały jest najtańszy.
Bo jak się odrapie..


Ale jednak inne modele aut- osobowe, ciezarowki, busy, autobusy nie maluje sie na bialo kierujac sie ekonomia?

Nie, bo mają przyciągać wzrok. Stąd te wszystkie kolorowo - ryczące reklamy. Im większy bajzel, tym większa sprzedaż.
No i jeszcze upodobania osobiste, bo kto bogatemu zabroni pomalować kampera na różowo?

_________________
(...)po co kończysz to piwo? Masz karabin zamiast gitary!...JA, KIESZENIE PEŁNE CZEREŚNI!! Pidżama Porno.


Góra 
 Zobacz profil  
 
 Post Napisane: 28 wrz 2016, o 18:39 
Offline
Przyjaciel
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 29 maja 2009, o 22:58
Posty: 3408
Lokalizacja: Jankowice
Pochwały: 1
Imię: Renata
Cytuj:
Kumari! a na wyjezdzie wpadlismy zupelnym przypadkiem na pewna miejscowosc na Ukrainie- specjalnie dla ciebie fota!


Kochani, dziękuję za pamięć i fotę! Teraz nie tylko mam swoją boginię, ale i miejscowość :D

Cytuj:
Gdy ekipa ze zlomowiska slyszy o naszych planach wakacyjnych- proponuje zakup przyczepki i drugiej skodusi rozebranej na czesci pierwsze, bo szlag wie co moze sie przydac w krajach gdzie skodusie nie wystepuja?


Trzeba przyznać, że ryzykanci z Was... W taką podróż wybierać się samochodem "po przejściach", w dodatku z małym dzieckiem... Kiedy myślę o takiej wyprawie szczególnie przeraża mnie myśl, że samochód popsuje się na Węgrzech, a dogadać się po węgiersku to łojojoj...

Cytuj:
W Novej Kelcy na polwyspie stoi samotny kosciol o ciekawej bryle. Wyglada jak jedyna pozostalosc jakiejs dawnej wsi zalanej wodami sztucznego jeziora.


Świetne miejsce na nocleg - wśród łąk, nad wodą, a kościółek taki piękny.

Cytuj:
Gosc wola toperza i pokazuje gestami, ze chce zebysmy mu dali pieniadze- po czym wskazuje na siedzacego obok chlopca. Toperz odpokazowuje, ze tez chce pieniadze i pokazuje na kabaka. Rumun wznosi oczy ku niebu, wzrusza ramionami i odjezdza. Chyba sie dogadali :)


Popłakałam się ze śmiechu :D

Cytuj:
Posilamy sie wiec w ten sposob a biwakujacy w okolicy ludzie patrza na nas jak na jakies ufo bo wszyscy woza tu ze soba stoliki.


Pamiętam jak kiedyś w Czeskim Raju rozbiliśmy się na prywatnym campingu na wsi przy jakimś gospodarstwie. Wokół same pola i widok na ruiny zamku. Camping wyglądał skromnie i sielsko, a wi-fi można było dopaść tylko siedząc obok toalet. Jakież było nasze zdziwienie kiedy okazało się, że oprócz nas są same wypaśne kampery z Danii, Niemiec, Holandii i Francji.
Ich mieszkańcy rozłożyli stoliki i wyplatane fotele. Na stolikach elegancka zastawa, kryształowe kieliszki i wino. Mieli tam wszystko, łącznie z telewizją satelitarną. A my wyglądaliśmy przy nich jak trzy Kopciuszki :D

Cytuj:
Rano kabaczek pomaga w skladaniu namiotu, trwa to kolo godziny ale ile radosci! I ludzie mowia ze dzieciom na wyjazd trzeba zabierac pol domu zabawek!


Zastanawiałyśmy się z Igiełką czy Majka w ogóle używa zabawek. Doszlyśmy do wniosku, że takie sklepowe zabawki chyba jej nie zainteresują skoro prowadzi taki ekscytujący tryb życia :)

Cytuj:
Milo sie jedzie przez rumunskie wsie, nawet glownymi drogami. Wsie nadal pozostaja tu wsiami, nie to co u nas… Od czasu do czasu zdarzaja sie ciekawe domki, takie jakby lepione z gliny, przysadziste, o krzywych scianach, jakby grubsze u dolu a wezsze u gory.


Fajnie byłoby zanocować w takim domku. Nie próbowaliście?

Cytuj:
Akurat przy wejsciu kreci sie dziadek z chlopcem wiec idziemy zajrzec do srodka. I tu stajemy z otwarta gębą- cale wnetrze jest pelne malowidel, wszystko łącznie z gankiem, sufitem.


Uwielbiam takie barwne wnętrza świątyń. Tyle w nich radości życia...


Góra 
 Zobacz profil  
 
 Post Napisane: 29 wrz 2016, o 07:57 
Offline

Dołączył(a): 8 lut 2010, o 09:29
Posty: 259
Lokalizacja: Katowice
Imię: Piotr
Kumari napisał(a):
Pamiętam jak kiedyś w Czeskim Raju rozbiliśmy się na prywatnym campingu na wsi przy jakimś gospodarstwie. Wokół same pola i widok na ruiny zamku. Camping wyglądał skromnie i sielsko, a wi-fi można było dopaść tylko siedząc obok toalet. Jakież było nasze zdziwienie kiedy okazało się, że oprócz nas są same wypaśne kampery z Danii, Niemiec, Holandii i Francji.
Ich mieszkańcy rozłożyli stoliki i wyplatane fotele. Na stolikach elegancka zastawa, kryształowe kieliszki i wino. Mieli tam wszystko, łącznie z telewizją satelitarną. A my wyglądaliśmy przy nich jak trzy Kopciuszki :D

A ja pamiętam skromny camping nad Wisłą w Ustroniu-Jaszowcu,gdzieś tak w połowie lat 80 ub.wieku.
Same Maluchy,Syrenki,duże Fiaty.Przy każdym samochodzie jakiś zwykły,mniejszy lub większy namiot.
Tylko jeden samochód się wyróżniał.Miał duńskie blachy.
Kiedy przyjechał,ciągnął za sobą niewielką przyczepkę bagażową.
Pasażerowie ustawili przyczepkę w pewnej odległości od samochodu,coś tam zdjęli i zaczęli kręcić korbą.
I z tej przyczepki rozwinął się duży namiot.Nawet pod przyczepką zrobiła się budka dla pieska.
Dokładnie już nie pamiętam jaka to była konstrukcja.Ale pamiętam,że ani wi-fi ani telewizji satelitarnej nie mieli. :D


Góra 
 Zobacz profil  
 
 Post Napisane: 29 wrz 2016, o 13:10 
Offline
Przyjaciel

Dołączył(a): 30 lis 2010, o 00:14
Posty: 2453
Lokalizacja: Oława
Imię: paulina
Cytuj:
Trzeba przyznać, że ryzykanci z Was... W taką podróż wybierać się samochodem "po przejściach", w dodatku z małym dzieckiem... Kiedy myślę o takiej wyprawie szczególnie przeraża mnie myśl, że samochód popsuje się na Węgrzech, a dogadać się po węgiersku to łojojoj...


Na Wegrzech czy w Rumunii to by byl problem z dogadaniem sie. Z drugiej strony tez troche obawialismy sie awarii auta w Gruzji bo tam by mogl byc problem z czesciami zamiennymi bo tam skoda nie jest popularnym autem, wogole tylko 3 razy widzielismy auta marki skoda i to tych nowszych typow niz nasza. A jakby zaszla koniecznosc sprowadzania czesci np. droga lotnicza z Europy to cala akcja moglaby sie stac oglednie mowiac malo oplacalna ;) Najlepiej jakby skodusia postanowila sie zepsuc albo na Slowacji (tam sa same skody) albo na Ukrainie gdzie juz wiele razy sie przekonalismy ze mechanicy to czarodzieje no i klimat zacny, i tanio teraz niesamowicie! A skodusia postanowila sie zepsuc w Polsce i wyszlo nienajgorzej!

Cytuj:
Świetne miejsce na nocleg - wśród łąk, nad wodą, a kościółek taki piękny.


tylko nie bylo jak autem zjechac pod kociol bo wszedzie byly barierki :(

Cytuj:
Zastanawiałyśmy się z Igiełką czy Majka w ogóle używa zabawek. Doszlyśmy do wniosku, że takie sklepowe zabawki chyba jej nie zainteresują skoro prowadzi taki ekscytujący tryb życia :)


W domu to ma kupe zabawek, chocby dlatego ze kto z rodziny czy znajomych przyjdzie w odwiedziny to cos przynosi. Ma kilka takich grajacych co nawet je lubi i osladzaja jej trudne chwile spedzane w kojcu. Choc najwieksza frajda to jest wyrzucanie zabawek z kojca i patrzenie jak robia bum- nie wiem czy inne dzieci tez tak maja? Na wyjazdy zabieramy zawsze i koniecznie dzdzownice do spania, bez dzdzownicy chyba by nie usnela bo zawsze ją przytula, pileczke i kaczuszke pacynke.

Obrazek



A tak to szyszki i kamyczki ciesza sie wiekszym uznaniem. A dzis idziemy kupic wiaderko z lopatka bo chyba nam dziecko doroslo do piaskownicy! wczoraj zawziecie kopala patykiem!

Cytuj:
Ich mieszkańcy rozłożyli stoliki i wyplatane fotele. Na stolikach elegancka zastawa, kryształowe kieliszki i wino. Mieli tam wszystko, łącznie z telewizją satelitarną. A my wyglądaliśmy przy nich jak trzy Kopciuszki :D


ooo to my tez czesto mamy wino! :P acz krysztalowych kieliszkow to nie mamy nawet w domu :P

Cytuj:
Fajnie byłoby zanocować w takim domku. Nie próbowaliście?


Fajnie by bylo ale nie probowalismy.. Tam nie idzie sie dogadac w tej Rumunii. Bylismy jak za szklana sciana. Udawalo sie kupic zarcie, zanocowac czasem na kempingu czy zatankowac auto ale jakakolwiek rozmowa wyzszego rzedu nie wchodzila juz w gre... No chyba ze w Sarichioi, juz nad Dunajem, to inna sprawa, ale o tym w nastepnych kawalkach relacji :D

A tak wogole to wiele razy sobie myslimy jadac chocby przez nasz Dolny Slask i mijajac fajne stare domy- jakby bylo fajnie w nich zanocowac. I pewnie nie raz ludzie tam mieszkajacy tez by chcieli zarobic bo im sie nie przelewa. Ale u nas nikt sie nie zgodzi bo sie boja ze sasiad doniesie i beda miec klopoty. A jak juz jest jakas agroturystyka to przewaznie taka wypicowana, odnowiona i bez klimatu ze nie mamy ochoty tam spac..

Cytuj:
Kiedy przyjechał,ciągnął za sobą niewielką przyczepkę bagażową.
Pasażerowie ustawili przyczepkę w pewnej odległości od samochodu,coś tam zdjęli i zaczęli kręcić korbą.
I z tej przyczepki rozwinął się duży namiot.Nawet pod przyczepką zrobiła się budka dla pieska.


Cos bardzo podobnego spotkalismy w tym roku w Bulgarii. Przyjechalo auto z dachowym bagaznikiem. Wyjeli korbe, zakrecili pare razy i z tego co bylo przykrecone do dachu zrobil sie namiot. Weszli po drabince i poszli spac. Rewelka normalnie, acz na skodusie sie nie nadaje bo jest za mala powierzchnia dachu (i chyba udzwig bo jak raz siedzilismy na dachu to od tego czasu zrobily sie tam solidne wglebienia i sie zbiera woda deszczowa w kaluzy ;)

A to ten bulgarski namiot na korbe

Obrazek

_________________
"ujrzałam kiedyś o świcie dwie drogi, wybrałam tą mniej uczęszczaną - cała reszta jest wynikiem tego, że ją wybrałam.. "

na wiecznych wagarach od życia...


Góra 
 Zobacz profil  
 
 Post Napisane: 29 wrz 2016, o 13:57 
Offline
Przyjaciel

Dołączył(a): 30 lis 2010, o 00:14
Posty: 2453
Lokalizacja: Oława
Imię: paulina
Na wulkany jedziemy z Bercy przez Policiori. Po drodze mijamy jakas osade cyganska, gdzie kazde auto opada chmara dzieciakow wyciagajac łapy po kase i podarki. Chyba musi tu przejezdzac sporo turystow i musza byc hojni dla Cyganiatek. Dorosli siedza pod domami (faceci) albo wieszaja pranie, czyszcza wiadra, karmia kury (baby).

Obrazek

Obrazek

Juz z daleka widac reklame obiektu.

Obrazek

Wulkany blotne wystepuja w roznych czesciach swiata. Sa to miejsca gdzie z duzej glebokosci wydobywa sie na powierzchnie gaz i zabiera ze soba ziemie, bloto, wode. Dlatego tez wszedzie prosza i przestrzegaja aby przy kraterach nie palic ognia bo moze byc bum. Wczesniej bylismy przy takich na Krymie, na polwyspie kerczenskim, kolo Bondarenkowa (tu stare zdjecia stamtad: https://goo.gl/photos/A6oT84NBMiz4MzD76 Inne wulkany wystepuja tez w Azerbejdzanie, Iranie, USA czy Indonezji. Nocujemy na kempingu “La Hangar”. Miejsce jest rewelacyjne i ma w sobie zdecydowanie cos z klimatu studenckich baz namiotowych (z ta roznica ze tu sie nie zabrania spozywania alkoholu tylko go sprzedaje :D )

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Na terenie jest sklepik w ktorym nigdy nie brakuje zimnego piwa. Sa wiaty z piecykami czy grilowiskami. Jest kibelek kucany. Namioty mozna stawiac gdziekolwiek. Obsluga bardzo mila.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Oprocz nas nocuje tu rumunska para. Potem wychodzi na jaw ze to matka z synem, z szoku nie mozemy wyjsc dlugo. Widac ze chlopak jest ciut mlodszy, moze 5 lat? No gora 10! Przyjezdzaja tu co roku na dwa tygodnie. Rozwiesili hamak, rozpostarli daszek, postawili stolik z krzeslami i sobie siedza. Maja pilke, rakietki i latajacy dysk. Robia wrazenie bardzo szczesliwych. Przyjezdzaja tez Niemcy terenowa ciezarowka ktora przerobili na domek. Auto chyba wygodne do mieszkania i dzielne w terenie- ale chyba ma jedna wade- cholernie rzuca sie w oczy. Ale i tak mi sie podoba! Ciekawe tez czy na granicach stoja na pasie z tirami?

Obrazek


Zagladaja tez na chwile Polacy ktorzy probuja robic awanture ze dojscie/dojazd na wulkany nie jest odpowiednio oznaczony. Wogole sprawiaja wrazenie ze sa na wakacjach za kare. Wulkany sa malo atrakcyjne, dzieciom jest za goraco, baby sa oburzone kiblem bez siedzacej porcelany, faceci marudza ze bedac kierowcami nie moga sie napic zimnego piwa. Na nocleg na szczescie nie zostaja, jada marudzic gdzie indziej. Stawiamy namiot gdzies kolo snopkow i owocowych drzewek.

Obrazek

Obrazek

Na terenie kempingu podczas naszego pobytu sa sianokosy!

Obrazek

Obrazek

Kolejnego dnia nigdzie nie jedziemy tylko lazimy po wulkanach. Najpierw zapodajemy na te polozone nad polem namiotowym.

Obrazek

Obrazek

Wulkany robia bul bul, zapodajac nieco zapachem topionego asfaltu. Bąbelki sa roznej wielkosci i ksztaltu. Wbrew pozorom wydobywajace sie na powierzchnie bloto wcale nie jest jednobarwne, w niektorych kraterach tworzy rozniste mazaje roznych barw.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Widac ze sa okresy w roku gdy plynacego blota jest wiecej- susza nie oszczedzila i wulkanow. Łazimy tu sobie chyba z godzine, gapimy sie w kratery i bulgoczace kaluze, nacieramy blotem i wygrzewamy do slonca.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Kabak z ochota wlazi nozkami w plynaca rzeke mazi. Pelzajac wykazuje ogromna chec wpadniecia do krateru- ciagnie ją tam jak magnes.

Obrazek

Obrazek

Plynace blotko tworzy meandrujace rzeczki, wąwozy

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

oraz ciekawe desenie

Obrazek

Obrazek

Mamy szczescie byc prawie sami wsrod bulgajacych stozkow i iscie ksiezycowego krajobrazu. Ale chyba nie zawsze tu jest tak dobrze... Do kolejnych wulkanow idziemy asfaltowa droga nagrzana sloncem jak patelnia. Nie ma ani jednego drzewka ktore mogloby dac schronienie w odrobinie cienia.

Obrazek

Drugie wulkany sa bardziej zagospodarowane, jest przy nich knajpa i hotel. Spotykamy tam Polakow z Bialegostoku ktorzy jezdza kamperem i wjezdzaja nim w rozne ciekawe miejsca. Opowiadaja np. o noclegu sprzed roku gdzie pol nocy wokol auta chodzil niedzwiedz i szabrowal dzikie wysypiska smieci po biwakujacych. Byly to tereny na poludniowy wschod od Braszowa, niedaleko drogi 1A, miedzy jeziorem Tarlung a wioska Cheia. Jak kiedys sobie kupimy busa to tez pojedziemy tam spac :) Poza tym polecamy sobie nawzajem rozne ciekawe miejsca w rejonie i nie tylko. Tu teren wulkanonosny jest mniejszy ale stozki sa tu wyzsze i ciekawsze formy ziemne plujace blotnista mazia.

Obrazek

Obrazek

Obrazek


Jeden ze stozkow wyglada jak pochylajaca sie postac.

Obrazek

Obrazek

Jest ponoc jeszcze jedno zgrupowanie wulkanow w rejonie, najmniejsze, ale go juz nie znalezlismy. Wieczorem przychodzi do nas wlasciciel pola i wyraznie chce nam cos sprzedac. Chyba chodzi mu o ser. Pytamy wiec jaki? Gosc przyklada palce do glowy imitujac rogi i robi muuuuuu. Czyli ze nie kozi lub owczy, ale czy bialy czy zolty, czy twarog czy twardy wedzony to sie nie dowiemy, dobra bierzemy jaki jest! Mam nadzieje ze nie kupilismy wlasnie krowy :) Rano okazuje sie ze rzeczywiscie chodzilo o ser, bialy, twardy, lekko podwedzany. Cos pysznego! Pol zjadamy od razu. Zal nam ze nie zamowilismy wiecej tego specjalu!

cdn

_________________
"ujrzałam kiedyś o świcie dwie drogi, wybrałam tą mniej uczęszczaną - cała reszta jest wynikiem tego, że ją wybrałam.. "

na wiecznych wagarach od życia...


Góra 
 Zobacz profil  
 
 Post Napisane: 29 wrz 2016, o 21:03 
Offline
Przyjaciel

Dołączył(a): 30 lis 2010, o 00:14
Posty: 2453
Lokalizacja: Oława
Imię: paulina
No to jedziemy w strone morza. W okolicach Policiori mijamy krzyz przydrozny ktory nam przypomina nieco ormianski chaczkar. A moze krzyz pokutny z Dolnego Slaska?

Obrazek

Kolo Sapoca znow bujana kladka, chyba najwezsza z tych co poki co widzialam. Tęższa osoba mialaby problem sie przecisnac.

Obrazek

W Vaduu Pasil nietypowy malowany znak drogowy uwzgledniajacy wiele detali

Obrazek

Kawalek dalej pomnik z kolorowym zolnierzem i ptaszyskiem z krzyzem w dziobie

Obrazek

Ciekawe mocowanie anten satelitarnych- w pionie, na jednym slupie.

Obrazek

Dalej suniemy bocznymi drogami przez Jirlau, wsrod pol uprawnych spalonych sloncem. Widac ze woda jest tu cenna bo pojawiaja sie przydrozne studnie, widac zadbane i otoczone opieka. Niektore sa zdobione, inne polaczone z miejscem do odpoczynku lub biesiady. Prawie jak w Moldawii, mimo przeciecia granica widac ze to ten sam narod i cos ich nadal łączy np. sympatia do studni przydroznych :)

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Na tej drodze mijamy malo aut, za to sporo roznistych pojazdow zaprzegowych, glownie zwożących siano.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek
W Filipesti znow napotykamy cerkiew o malowanym wnetrzu.

Obrazek

Jest otwarta wiec sobie wchodzimy i ogladamy wszystkie zakamarki.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Zwraca uwage zdobiony piec kaflowy ktory zapewne w chlodne zimowe dni ogrzewa wnetrze swiatyni. Chcialabym trafic na msze gdy wsrod spiewow slychac trzaskanie ognia w piecu, a zapach dymu miesza sie z aromatem kadzidel!

Obrazek

Po chwili przybiega babuszka i poczatkowo robi wrazenie ze chce na nas nakrzyczec. Jednak gdy zauwaza na rekach gugajace niemowle to zlosc natychmiast jej znika z twarzy i zaczyna sie wdzieczyc do malenstwa. Kabak prawie sciaga jej chustke z glowy a babuszka jest tym zachwycona. Caly czas cos nam opowiada, pokazuje, widac bardzo chce pogadac. My tez jej opowiadamy rozne rzeczy ale niewiele z tego wynika. W kolejnych wioskach tez mijamy cerkiewki, rokujace malowanym wnetrzem, ale niestety sa zamkniete

Obrazek

Obrazek

W miasteczku Ianca znow nas opadaja Cyganieta z wyciagnietymi łapami. Myslalam ze jak im zaczne robic zdjecia to sie spesza i pojda ale gdzie tam!

Obrazek

Oprocz zebrajacej dzieciarni maja tu tez samolot

Obrazek

W Braili nieco sie gubimy trafiajac w tereny postindustrialne o kaluzach jak jeziora .

Obrazek

Na obrzezach tego miasta przeplywamy Dunaj. Jest to tutaj juz bardzo solidna rzeka po ktorej plywaja ogromne statki wygladajace na morskie.

Obrazek

I promy wożące m.in. skudusie :D

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek


Na brzegach machaja dzwigami portowe maszyny do zaladunku. Skrzyp ich zardzewialych łap miesza sie z chlupotem wody o nasze burty. Nie pachnie morzem ani wodorostem. Wszystko przycmiewa won benzyny i smaru. W przesianym pylem powietrzu rozszczepiaja sie promienie wiszacego juz dosc nisko slonca.

Obrazek

W Luncavita mijamy dziwny przystanek. Na nim namalowani jakby swieci ale w dosyc nietypowy sposob. Postacie sa smukle, w sukniach o pstrokatych barwach i dziwnych nieprzytomnych twarzach. Troche jakby wizja na jakims haju, po grzybach albo czyms jeszcze lepszym. Postacie kojarza sie bardziej z galeria artystyczna lub komuna hipisow niz kosciolem..

Obrazek

Obrazek

Obrazek

W Isaccea sporo ruin

Obrazek

Przy drogach towarzysza nam rozniste krzyze i kapliczki.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Popularne w tym regionie sa kapliczki oszklone, do ktorych sie wchodzi przez plastikowe drzwi.

Obrazek

Obrazek

Wzdluz Dunaju jedziemy w strone morza, tzn poki co w strone zatok, jezior i okolodunajskich bagien…

cdn

_________________
"ujrzałam kiedyś o świcie dwie drogi, wybrałam tą mniej uczęszczaną - cała reszta jest wynikiem tego, że ją wybrałam.. "

na wiecznych wagarach od życia...


Góra 
 Zobacz profil  
 
 Post Napisane: 2 paź 2016, o 14:41 
Offline
Przyjaciel

Dołączył(a): 30 lis 2010, o 00:14
Posty: 2453
Lokalizacja: Oława
Imię: paulina
Wieczorem docieramy do Sarichioi, wioski nad morzem, tzn w tej czesci Rumunii, na polnocy, gdzie sa zatoki, pooddzielane od pelnego morza polwyspami,mierzejami i innymi naddunajskimi rozlewiskami. Rok temu byl tu na rowerach eco z Michalem i bardzo polecali kemping Zorile Albe. Zatem go szukamy. Gdy wjezdzamy do wioski juz sie sciemnia. Za ostatnim rzedem domow, na samym brzegu odnajdujemy cos co mogloby byc tym kempingiem. Wszystko jest jednak pozamykane i jakby troche opuszczone. Droge przegradza szlabanik, furtka zamotana pordzewialym lancuchem, chodniki zarastaja rozne chwasty. Daleko w tle, na gorce, widac domek ale nawolywanie niewiele pomaga. Stad tez nie widac czy dom jest zamieszkaly. W zapadajacym zmierzchu udaje sie jednak wypatrzec w obejsciu trzy wykoszone swiezo trawniki- wiec ktos tu bywa.. Trzeba zatem popytac po domach. Przed jednym z nich stoi grupka ludzi. Ide wiec do nich i probuje cos zagadac po angielsku: “kemping Zorile Albe, spac w namiocie, wszystko zamkniete” i patrze wyczekujaco.. Ekipa widac radzi sobie z angielskim jeszcze gorzej ode mnie, bo zaczynaja sie ze soba naradzac z ktorego domu wyłuskac jakiego sasiada aby mogl sie ze mna porozumiec. Przez chwile mi sie wydaje, ze musze juz ze zmeczenia miec jakies omamy, ale wydaje mi sie ze oni rozmawiaja ze soba po rosyjsku. Hę? Ki diabel? Czy moze mysmy przejechali jedna granice wiecej niz nam sie wydawalo? Moze my juz jestesmy na Ukrainie? Pomysl jednak szybko wydaje mi sie totalnie niedorzeczny, nie ma takiej mozliwosci zebysmy nie zauwazyli Dunaju i unijnej granicy. Chyba ze wkroczylismy w inny wymiar ale to rowniez nie zdarza sie przeciez zbyt czesto ;) Prawda okazuje sie jednak inna-zdecydowanie jestesmy nadal w Rumunii ale trafilismy do wioski zamieszkanej przez mniejszosc narodowa i religijna- rosyjskich staroobrzedowcow, ktorzy stanowia tu grubo ponad polowe mieszkancow. Na tym etapie faktycznie przypomina mi sie tabliczka miejscowosci na wjezdzie, zapisana w dwoch jezykach.

Obrazek

I to ze widzielismy na ulicy dwoch facetow z brodami do pasa. Ze starowiercami spotkalismy sie juz na wyjazdach kilkukrotnie- w Wodziłkach na Suwalszczyznie, w gruzinskiej Dzawachetii i nad Dunajem- po drugiej stronie granicy, w ukrainskim Wiłkowie. Jest to grupa wyznaniowa ktora w XVII wieku nie uznala reform w kosciele prawoslawnym i postanowila zachowac dawne obrzedy i tradycje. Jako ze innym nie zawsze sie to podobalo, staroobrzedowcy czesto osiedlali sie na zadupiach, w miejscach trudnodostepnych i pustych. Delta Dunaju i jej rozlewiska byla jednym z takich miejsc. Ponoc miejscowosci takich jak Wiłkowe czy Sarichioi jest tu calkiem sporo. Odnosnie poszukiwanego miejsca noclegowego zostaje nam wskazany odpowiedni domek z poleceniem aby mocno łomotac w drzwi bo gospodarze moga juz spac o tej porze. Faktycznie wychodzi nieco zaspany gospodarz, otwiera szlaban i futke. Rozbic sie mamy gdzies na trawce, gdzie mamy ochote. A pogadamy jutro bo teraz jest noc. Dobranoc. Gospodarz znika w domku na gorce a my zostajemy sami. W przepastnym ogrodzie pelnym roznych szopek i budyneczkow, wiat i altanek. Dokladne ogledziny terenu wokol zostawiamy sobie na rano. Aha! W czasie otwierania szlabanu udalo sie dowiedziec ze pędza tu domowe wino i buklaczek otrzymalismy. Jeszcze tylko nocna kapiel w morzu, ktore jest cieple, plytkie i pelne roslinnosci. Zanurzenie sie w nim jest cudowne po calym dniu gotowania sie w aucie. Nie wiem tylko czemu , jak kapie sie w nocy w nieznanym zbiorniku wodnym, to zawsze boje sie topielcow czy jakis nieznanych podwodnych stworow.. Taki irracjonalny strach ze jakas oslizgla łapa zlapie mnie za noge i wciagnie w odmety... Rozstawiamy namiot przy jakiejs starej łodzi, pod owocowym drzewem. Zaraz obok znajdujemy kilka metalowych krzesel i stolik, ktore ustawiamy na zarosnietym zielskiem brukowanym placyku.

Obrazek

Wino jest kwaskowate i pyszne. Zaraz staje mi przed oczami podluzna łodz, bezmiar wody w ujsciu rzeki do morza, chlodny jesienny wiatr łopoczacy w trzcinach na bezimiennych wysepkach i łachach piachu.. Niesamowite jak jakis aromat moze natychmiast przywolac wspomnienia, szybciej i dokladniej niz jakiekolwiek zdjecie czy opowiesc. Przy kazdym łyku znow jest listopad 2009 a my krążymy po ukrainskim Wiłkowie i tamtejszych rozlewiskach. Ten sam smak. Identyczny. Widac to smak Dunaju… Z miejsca gdzie postawilismy namiot widac morze. Odziela nas od niego tylko plot i waski pas nibyplazy gdzie samotnie stoi skodusia. Ksiezyc odbija sie w rownej tafli zatoki, wiatr nawiewa zapach glonu i starego impregnowanego drewna. Wiatr jest niesamowicie cieply. Wpelzamy do spiworow wsrod grania cykad i z mocnym postanowieniem ze zostaniemy tu dluzej niz planowalismy. A na skodusi znow sie nam cosik zalęglo!

Obrazek

Wczesny poranek ogladany w drodze do kibelka

Obrazek

Rano wychodzac nad morze trafiam na moment gdy Jakub (gospodarz) wypuszcza kaczki. Biegna grupka i chlup do wody. Jakos nigdy morze nie kojarzylo mi sie z plywajacym po nim przydomowym inwentarzem. Ponoc nie ma tu duzego zasolenia, woda jest praktycznie slodka jak w calym Dunaju. Nie zdarza sie tez aby kaczuchy gdzies daleko odplynely i sie zgubily.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Wokol woda, trzciny, łodzie, rybackie kladki i majaczaca z oddali cerkiew

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Dzis dokladniej ogladamy teren kempingu. Kiedys byla tu chyba spora knajpa, sladem po niej sa wiaty z lodowkami i bardzo duza ilosc starych zelaznych krzesel. Czesc z nich pelni nadal klasyczne funkcje, inne sluza do podpierania lodzi albo wrastaja wkomponowane w zywoplot

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Na terenie jest kilka zewnetrznych umywalni i piecykow

Obrazek

Namiotowiska. Spalismy w dwoch roznych miejscach, bo co drugi dzien trawniki sa podlewane z automatycznej sikawki przez caly dzien a nie bylismy pewni wytrzymalosci naszego namiotu na 12 godzinny obfity opad ciagly ;)

Obrazek

Obrazek

Sniadanie przygotowuja nam gospodarze i puszczaja nam polski kanal w telewizorze. Odbiornik przykrywaja kurtka bo wlasnie zaczelo lekko kropic a stol stoi na dworze, pod pergola z winorosli.

Obrazek

Leci akurat program o polskich zolnierzach na misjach i co tam jedza. A jedza dokladnie to co my- jajecznice i ogorki! Zona Jakuba, Katja przynosi kabaczkowi cale pudlo zabawek, bo maja wnuczke w podobnym wieku. Najwieksza atencja ciesza sie nakrecane rozowe myszki ktore z wielkim chrobotaniem jezdza po stole i wpadaja do jajecznicy.

Obrazek

A na obiad oczywiscie ryba!

Obrazek

Dzis wloczymy sie po wsi. Najpierw idziemy obejrzec cerkiew. Sa dwie- starowiercow i rumunska. Przy tej pierwszej spotykamy babuszke.

Obrazek

Obrazek

Babuszka jest z gatunku takowych co do swojej religii podchodzi w sposob bardzo ortodoksyjny, zeby nie powiedziec fanatyczny. Rozmowa zaczyna sie od stopek niemowlecia ale szybko schodzi na religie. Wlasnie ta ich jest ta jedyna prawdziwa, pierwotna, wlasciwa i ukochana przez Boga. Inne odlamy chrzescijanstwa to schizmy, herezje i sekty. Najbardziej ze wszystkich błądza prawoslawni Rumunii- bo maja szanse sie nawrocic a jednak tego nie robia. Jednoczesnie ponoc sporo mlodych z wioski wyjezdza i przechodzi na inne wyznania albo co gorsze- wogole wyrzeka sie Boga. Babuszka twierdzi ze sa przekupywani ale nie udaje sie ustalic przez kogo. Jej dzieci i wnuki trwaja w religii przodkow, za co ona codziennie modli sie dziekczynnie. Mowi ze nie ma nic gorszego jak porzucenie tradycji przekazywanej przez pokolenia. Pytam czy nas uwaza za heretykow. Oczywiscie. Czy powinnismy sie wedlug niej nawrocic na stare prawoslawie. Oczywiscie. A co z naszymi babciami? Ktore od pokolen wychowywaly nas w innej religii, bo inna byla zawsze zwiazana z terenem z ktorego pochodzimy i na ktorym zyjemy. Babuszka sie zacukala… Prawdziwa religia czy zlamanie tradycji pokolen? Chyba zadalam jej za trudne pytanie… Zmienia wiec temat. Opowiada ze marzy o pielgrzymce do Jerozolimy ale poki co nie ma funduszy. Za to niebawem jada grupa z okolicznych wiosek do Moldawii, do jakiegos skalnego monastyru gdzie zyje 3 mnichow, kultywujac religie sprzed lat. Nadstawiam ucha dokladniej. Jaka to miejscowosc? Czy wie jak nazywa sie ten klasztor? W ktorej czesci Moldawii? Babcia niestety nie pamieta, twierdzi ze nie zna sie na geografii i zawiezie ich tam bus. A moze nie chce zdradzic tajemnicy zagubionego w skalach klasztoru komus, kto jest heretykiem.. ;) Babuszka opowiada tez o roznych zwyczajach okolicznych, np. ze lokalne kobiety musza nosic caly czas chustke na glowie, nie tylko do cerkwi. Przez to czesto w innych srodowiskach sa brane za muzulmanki, co bardzo je irytuje. A teraz maja post na Piotra i Pawla. Wogole maja 5 postow w roku i moga wtedy jesc tylko chleb bez masla i ziemniaki popijajac woda. Zadne ryby. Wieczorem pytam o to Jakuba, ktory tez wyznaje lokalna religie. Mowi ze to bzdura, ze w poscie ryby mozna jesc a i wino pic bez ograniczen. Bo to przeciez i Chrystus lubowal sie w tym trunku, a jego powinnismy nasladowac. Oni robia 500 litrow wina rocznie. Nie robia z wlasnych winogron tylko sprowadzaja z wioski 50 km dalej gdzie ich znajomi maja slodsze i lepsze odmiany tych owocow. Dowiadujemy sie jak nalezy sprawdzac mus w winogron czy nalezy dodawac cukru. Wrzuca sie jajo albo ziemniak i patrzy czy plywa. Jak tonie to trzeba dodac 200 g cukru. Łazimy wsrod starych chat, z ktorych czasem ktoras kryta jest jeszcze strzecha (te ze strzechami juz zwykle sa niezamieszkane). Wiekszosc domkow ma ganeczki, okiennice, podrzezbiane dachy i oplata je winorosl.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Niektore maja orginalne zdobienia.

Obrazek

Rzadki widok- morze a nad nim wies, nie kurort. Nadmorska miejscowosc a w niej normalne sielskie wiejskie zycie, nie halasliwe tlumy turystow…

Obrazek

Obrazek

Jedna z drog na “plaze”

Obrazek

Czasem mozna przegapic jakis znak drogowy..

Obrazek

A tu cerkiew rumunska.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

W centrum mijamy bardzo sympatyczna spelune. Wnetrze wyglada bardzo zachecajaco ale jest puste. Spora grupka facetow siedzi z nieznanych przyczyn na zewnetrz, gdzie nie ma stolikow tylko krzesla jakby ze starego kina. Nikt nic nie je ani nie pije. Siedza i gadaja. Chwile sie im przysluchuje ale nie moge tego poskladac do kupy w jakas logiczna calosc. Kilku z nich ma dlugie do pasa brody. Chetnie bysmy sie przysiedli albo cos zamowili, ale obawiamy sie ze moze nie wypada? Raz ze nie ma miedzy nimi kobiet i dzieci, a dwa ze jesli maja tu post a my wyskoczymy z piwem w rece i kotletem to moze byc jakos niezrecznie ;) Nieopodal knajpy takowa mozaika

Obrazek

Siedzimy tez na brzego morza, obserwujac zmagania rybakow z sieciami, zaladunek ryb czy konserwowanie lodzi.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Kapiemy sie wsrod glonow i kudlatych opon.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Dostrzegamy wsrod podwodnych zarosli trzy spore weze co troche gasi nasza radosc z pluskania sie.. Ale skoro nie zezarly kacząt to chyba nie sa badzo niebezpieczne? Jeden z wezy ma w paszczy rybe. Pytamy Jakuba o wodne weze. Mowi ze nie slyszal zeby kogos ugryzly. Acz on z Katja sie nigdy nie kapia bo nie lubia ;)

Obrazek

Wieczor spedzamy z Katja i Jakubem ktorzy puszczaja nam na komputerze rozne filmy, glownie z imprez u nich organizowanych. Co roku przyjezdza np. grupa 50 Czechow i wtedy caly ogrodek wyglada jak woodstock a na nadmorskim brzegu plona wielkie ogniska i gotuja sie wielkie gary rybnej zupy. Kiedys z inna ekipa piekli jagnie na ogniu. Wszyscy zdazyli pobiesiadowac, upic sie i isc spac a jagnie sie pieklo, pieklo i nad ranem wciaz bylo twarde. Sa tez filmiki z jakas polska ekipa. Jeden gosc jest niezmordowany, chyba przez godzine spiewa rozne piosenki probujac rozruszac reszte grupy. Ukrainskiej piosenki “Pidmanuła” zna chyba 50 zwrotek!

Obrazek

Zabieramy tez kabaczę aby poznawalo zwierzeta gospodarskie. Dluzsza chwile obserwuje kury na wybiegu.

Obrazek

Potem Katja przynosi najladniejsza swoja kure do blizszego zapoznania. Kura jest kudlata, jakby w spodenkach i skarpetach. Jakas egzotyczna i ponoc bardzo droga.

Obrazek

Obrazek

Ale i tak nie kura a ogrodek cieszy sie najwiekszym zainteresowaniem niemowlat. I mozliwosc biegania w kolko, i skubanie winorosli.

Obrazek

Obrazek

W dlugie zimowe wieczory Jakub projektuje nietypowe litery do cerkiewnych ksiag. Swiete teksty sa tam pisane w jezyku starocerkiewnoslowianskim i niektore litery sa zupelnie dziwacznych ksztaltow (jestem zachwycona usmiechnieta litera w kapeluszu- to moja ulubiona!) Pierwsze litery akapitow powinny byc ozdobne. W roznych komputerowych programach mozna takowe rysowac. I tak nowoczesnosc miesza sie ze stara religia nieuznajaca zadnych zmian...

Obrazek

Obrazek

Obrazek


cdn

_________________
"ujrzałam kiedyś o świcie dwie drogi, wybrałam tą mniej uczęszczaną - cała reszta jest wynikiem tego, że ją wybrałam.. "

na wiecznych wagarach od życia...


Góra 
 Zobacz profil  
 
 Post Napisane: 2 paź 2016, o 21:02 
Offline
Przyjaciel
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 29 maja 2009, o 22:58
Posty: 3408
Lokalizacja: Jankowice
Pochwały: 1
Imię: Renata
Niesamowita jest ta wieś starowierców i położony przy niej camping. Jakby człowiek przeniósł się w zupełnie inny wymiar. Aż trudno uwierzyć, że docierają tu jakieś zorganizowane grupy. Takie grupy przyjeżdżają najczęściej w miejsca ogólnie znane, z infrastrukturą turystyczną. Chyba, że to były zdjęcia z czasów świetności tego miejsca.

Cytuj:
Łazimy wsrod starych chat, z ktorych czasem ktoras kryta jest jeszcze strzecha (te ze strzechami juz zwykle sa niezamieszkane). Wiekszosc domkow ma ganeczki, okiennice, podrzezbiane dachy i oplata je winorosl.


Wcale się nie dziwię, że trudno Wam było rozstać się z tym miejscem. Wydawałoby się, że takich wsi już nie ma. Ale Wy potraficie odnaleźć to wszystko, co jest tak rzadkie jak kwiat paproci :)

Cytuj:
Chetnie bysmy sie przysiedli albo cos zamowili, ale obawiamy sie ze moze nie wypada? Raz ze nie ma miedzy nimi kobiet i dzieci, a dwa ze jesli maja tu post a my wyskoczymy z piwem w rece i kotletem to moze byc jakos niezrecznie ;)


Pamiętam taką podobną sytuację w Tunezji na Dżerbie. Stoliki wystawione przed kawiarnię i facetów popijających miętową herbatę. Tak samo brak kobiet. Przejeżdżaliśmy obok nich na rowerach. Strasznie mnie korciło, aby też usiąść i zamówić herbatę. Nie po to, aby posiedzieć i pogadać. Cieszyła mnie myśl o skandalu jaki w ten sposób wywołam - kobieta narusza stary męski obyczaj bezczynnego wysiadywania, zamiast prać, gotować i niańczyć dzieci :D

Cytuj:
Kapiemy sie wsrod glonow i kudlatych opon.


Przypomniało mi się Twoje zdjęcie z Nocy Świętojańskiej, kiedy mkniesz w w korowodzie z wieńcem we włosach. To wielka strata, że nie zagrałaś w "Starej Baśni". Prawdziwie słowiańska z Ciebie dziewoja :)


Góra 
 Zobacz profil  
 
 Post Napisane: 2 paź 2016, o 22:33 
Offline
Przyjaciel

Dołączył(a): 30 lis 2010, o 00:14
Posty: 2453
Lokalizacja: Oława
Imię: paulina
Nasza dalsza trasa wiedzie do wsi Enisala. Na rozlewiskach przed wioska stoja zacumowane dwa stateczki. Na pierwszy rzut oka robia wrazenie opuszczonych i chcemy je zwiedzic. Gdy podchodzimy blizej stwierdzamy pomylke- suszy sie jakies pranie, wisza dywany a za łodziami stoi terenowka. I teraz pytanie- czy ktos mieszka na stale na tych lodkach czy moze inni turysci zeskłotowali je przed nami? :)

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Potem suniemy w strone zamku na wzgorzu. Chyba polowa murow jest odbudowana a spora czesc zamku jest udekorowana metalowymi schodkami barwy niebieskiej. Na wejsciu siedzi ciec i pobiera haracz.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Widoki z murow sa fajne, na rozlewiska, bagna, zatoczki i lagodne trawiaste wzgorza.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Na okolicznych drogach czasem tworza sie korki

Obrazek

Obrazek

Potem odwiedzamy Babadag- dosyc senne miasteczko z meczetem w centrum i wyprazonymi sloncem ulicami. Pewnie gdyby nie slawa zwiazana z tytulem ksiazki Stasiuka duzo mniej turystow by tu zagladalo.

Obrazek

Obrazek

Co mozna jeszcze powiedziec o tym miasteczku? Ze jest tu 1034 km z Lipowca w Beskidzie Niskim

Obrazek

Obrazek

Na jego obrzezach zatrzymujemy sie pod cerkiewka, gdzie wystepuja ogromne owady. Ten akurat juz nie zyl ale jego wielkosc byla dosc porazajaca- z 10 cm?

Obrazek

Obrazek

Z Babadag jedziemy boczna szutrowa droga w strone dwoch wsi- Ruska Slawa i Slawa Czerkieska- tam tez mieszkaja starowiercy i stamtad Jakub bierze owoce na swoje pyszne wino. Wzdluz drogi ciagna sie pasieki, glownie takie mobilne, gdzie ule stoja na ciezarowkach. Jeden gosc jest jakis niezniszczalny. Pozostali chodza w ubraniech kosmonautow, z zaslonietymi twarzami, a ten w podkoszulce golymi rekami pszczoly maca!

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Okolice wypelnia miarowe brzeczenie. Taki dzwiek jak czasem latem mozna uslyszec pod dojrzala lipa tylko duzo duzo glosniejszy. Akurat trwa podkurzanie pszczol, wiec na wszelki wypadek jedziemy z zakreconymi oknami ;) Wszedzie roznosi sie zapach dymu. Droga jest oznakowana po bokach czerwonymi szmatami, takie jak czasem wisza po lasach w czasie polowan. Czy to tu tez ma znaczyc ze teren niebezpieczny - z racji na te pszczoly? Nie mamy pojecia, ale cieszymy sie ze nie musimy tej trasy pokonywac pieszo. Pola wokol żółca sie jak u nas w maju. Z daleka faktycznie jakby rzepak.

Obrazek

Ale to sloneczniki, cale łany slonecznikow!

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Mijamy tez sporo wypasow.

Obrazek

Obrazek

Czesc drogi przebiega wawozem.

Obrazek

Obrazek

Kolo Slawy Ruskiej mam znaczone na mapie trzy klasztorki. Dlugo kluczymy wsrod wiejskich zabudowan i udaje sie znalezc tylko jeden z nich. Monastyrek jest ukryty w dolince wsrod niewysokich gesto obrosnetych kozuchem roslinnosci gor. Brama jest otwarta, ludzi nie ma. Za murami sa dwie cerkiewki i kilka domow mieszkalnych. Widac ze trwaja prace remontowe- wymiana cerkiewnych dachow.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Przy drodze stoja znaki kierujace do jakiejs atrakcji turystycznej, chyba twierdzy. Jedziemy chwile za nimi i ukazuje sie naszym oczom cos takiego

Obrazek

Gdzies po drodze byl jeszcze taki budynek a raczej ruiny czegos, co zwykla chalupa raczej nie bylo. Ludzi jakos wymiotlo wiec ostatecznie z nikim nie pogadalismy.

Obrazek

Okrążamy tez jezioro Babadag o stromych urwistych brzegach i pelne ptactwa.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

cdn

_________________
"ujrzałam kiedyś o świcie dwie drogi, wybrałam tą mniej uczęszczaną - cała reszta jest wynikiem tego, że ją wybrałam.. "

na wiecznych wagarach od życia...


Góra 
 Zobacz profil  
 
 Post Napisane: 3 paź 2016, o 09:34 
Offline
Przyjaciel

Dołączył(a): 30 lis 2010, o 00:14
Posty: 2453
Lokalizacja: Oława
Imię: paulina
Cytuj:
Niesamowita jest ta wieś starowierców i położony przy niej camping. Jakby człowiek przeniósł się w zupełnie inny wymiar. Aż trudno uwierzyć, że docierają tu jakieś zorganizowane grupy. Takie grupy przyjeżdżają najczęściej w miejsca ogólnie znane, z infrastrukturą turystyczną. Chyba, że to były zdjęcia z czasów świetności tego miejsca.


Te zdjecia i filmiki byly wspolczesne, sprzed roku czy paru lat. Napewno nie przyjedzaja tam grupy z biura podrozy, raczej jakies grupy znajomych. Ten wielki sped Czechow to chyba jakis klub kajakowy ktory przy okazji plywaja po delcie Dunaju zawsze tam wstepuje na kilka dni.
Jak tam wygladalo jak dzialala knajpa to dokladnie nie wiem. Jakub jakos nie bardzo chcial rozmawiac na ten temat. Po ilosci krzesel widac bylo ze byla solidna a ponoc i jakies potancowki sie tam odbywaly. Z roznych stwierdzen miedzy wierszami wydaje mi sie ze knajpie mogly zaszkodzic rozne unijne przepisy, bo jak Jakub mowil o unii to prawie toczyl piane z pyska, ze niszczy dobnych przedsiebiorcow itp

Cytuj:
Wcale się nie dziwię, że trudno Wam było rozstać się z tym miejscem. Wydawałoby się, że takich wsi już nie ma. Ale Wy potraficie odnaleźć to wszystko, co jest tak rzadkie jak kwiat paproci :)


Sami pewnie nigdy bysmy tam nie zajrzeli. Ale rok temu jakims dziwnym trafem pojechali tam znajomi na rowerach, chyba GPS im znalazl to miejsce po wpisaniu w Tulczy "kemping". Polecili mi to miejsce ze fajne ale nie mowili ze jest az tak rewelacyjne! Chcielismy poczatkowo spac tam jeden nocleg a zostalismy na trzy!

Cytuj:
Przypomniało mi się Twoje zdjęcie z Nocy Świętojańskiej,


Strasznie lubie noce swietojanskie, to chyba moje ulubione swieto, ma w sobie jakas taka tajemniczosc, no i moja ulubiona pora roku!

_________________
"ujrzałam kiedyś o świcie dwie drogi, wybrałam tą mniej uczęszczaną - cała reszta jest wynikiem tego, że ją wybrałam.. "

na wiecznych wagarach od życia...


Góra 
 Zobacz profil  
 
Dodaj do: Dodaj do Gadu-Gadu Dodaj do Grono.net Dodaj do Twitter Dodaj do Blip Dodaj do Flaker Dodaj do Pinger Wypowiedź dla Wykop Wypowiedź dla Facebook Wypowiedź dla Gwar Wypowiedź dla Delicious Wypowiedź dla Digg Wypowiedź dla Google Wypowiedź dla Reddit Wypowiedź dla YahooMyWeb Śledzik Dodaj do Kciuk.pl Dodaj do Spinacz.pl Dodaj do Yam.pl
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
 
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 117 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3, 4, 5, 6  Następna strona

Strona główna forum » Eksploracja » Inne » Reportaż z podróży


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

 
 

 
Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL

[ Time : 0.220s | 18 Queries | GZIP : Off ]