Zarejestruj    Zaloguj    Dział    Szukaj    FAQ

Strona główna forum » Eksploracja » Inne » Reportaż z podróży




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 21 ]  Przejdź na stronę 1, 2  Następna strona
Autor Wiadomość
 Post Napisane: 2 sie 2016, o 20:24 
Offline
Przyjaciel
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 29 maja 2009, o 21:58
Posty: 3501
Lokalizacja: Jankowice
Pochwały: 1
Imię: Renata
Ostatni dzień w rejonie Bledu. Reszta załogi chce już rwać nad morze. Być tak blisko Alp i nie dotknąć ich nawet palcem… Po co więc wleczemy ze sobą górskie buty? Stawiam sprawę jasno – bez Alp nigdzie się z stąd nie ruszam. Marzy mi się Triglav, ale na Triglav potrzeba przynajmniej dwóch dni. Staje na Pršivcu. Powinny być z niego ładne widoki na jez. Bohinj.

Wyruszamy do Starej Fužiny. Po drodze to co lubię najbardziej – prawdziwe wsie bynajmniej nie nastawione na turystów. Alpejskie łąki u podnóża gór, małe ukwiecone domki, kozale – piętrowe suszarnie na siano, ażurowe stodoły z zawieszonymi narzędziami, wąskie drogi między domami…

Załącznik:
IMG_2474.JPG
IMG_2474.JPG [ 124.52 KiB | Przeglądane 1099 razy ]


Załącznik:
IMG_2479.JPG
IMG_2479.JPG [ 122.24 KiB | Przeglądane 1099 razy ]


Załącznik:
IMG_2486.JPG
IMG_2486.JPG [ 122.58 KiB | Przeglądane 1099 razy ]


Docieramy do Starej Fužiny.

Załącznik:
IMG_2491.JPG
IMG_2491.JPG [ 120.4 KiB | Przeglądane 1099 razy ]


Załącznik:
IMG_2492.JPG
IMG_2492.JPG [ 124.46 KiB | Przeglądane 1099 razy ]


Jest tutaj informacja turystyczna. W gruncie rzeczy nie najlepsza. Przy niej parking, ale krótkoterminowy – do 2 godzin. Mapka szlaków także bardzo ogólna. Można kupić normalną za 8 euro, ale po co nam taka mapa skoro będziemy tu tylko jeden dzień. Pani pokazuje nam parking płatny, na którym można stać cały dzień. Problem w tym, że z tego parkingu na wybrany przez nas szlak jest bardzo daleko. Pani rozkłada ręce. Pytam miejscowych czy będzie z tego problem jeśli przekroczymy 2 godziny na parkingu przy informacji. Wygląda, że będzie. Nie mamy ochoty sprawdzać jaki jest słoweński cennik mandatowy, więc postanawiamy pojechać na ten odległy parking. Po drodze okazuje się, że jednak jest jeszcze drugi parking blisko początku naszej trasy. Ale tu niespodzianka – parkomat, który „wypluwa” banknoty. Oplata za cały dzień postoju to 12 euro, a nikt z nas nie ma tyle drobnych. Przy parkomacie stoi już ze 20 osób i kombinuje w różnych językach jak obsłużyć to dziwo. Pomaga nam dopiero chłopak, który obsługuje szlaban wjazdowy na ten wyższy parking. Po prostu banknot trzeba wkładać nie na środek wpustu, tylko blisko jednego brzegu. Już 11,00 a my dopiero startujemy. Wygląda na to, że reszta towarzystwa ruszyła z parkingu do wąwozu Mostnica i Doliny Voje, aby zobaczyć wodospad. Na naszego Pršivca nikt się nie wybiera.

Załącznik:
IMG_2490.JPG
IMG_2490.JPG [ 125.05 KiB | Przeglądane 1099 razy ]


Załącznik:
IMG_2493.JPG
IMG_2493.JPG [ 115.53 KiB | Przeglądane 1099 razy ]


Pierwszy etap to dojście do schroniska Kosijev dom na Vogarju. Droga głównie przez las. Widać wapienne skałki. Niezupełnie to miałam na myśli marząc o Alpach. Stromo jest, upał doskwiera. Gdzie te wspaniałe widoki, dla których tu przyszłam?

Załącznik:
IMG_2508.JPG
IMG_2508.JPG [ 118.32 KiB | Przeglądane 1099 razy ]


Dopiero koło schroniska punkt widokowy skąd widać Jez. Bohinj i okoliczne góry, w tym wyciąg gondolowy na Vogel.

Załącznik:
IMG_2514.JPG
IMG_2514.JPG [ 118.94 KiB | Przeglądane 1099 razy ]


Załącznik:
IMG_2505.JPG
IMG_2505.JPG [ 115.99 KiB | Przeglądane 1099 razy ]


Załącznik:
IMG_2532.JPG
IMG_2532.JPG [ 122.85 KiB | Przeglądane 1099 razy ]


Po drodze napotykamy na skarlałą dziką różę oraz nieznane nam górskie kwiaty.

Załącznik:
IMG_2536.JPG
IMG_2536.JPG [ 120.28 KiB | Przeglądane 1099 razy ]


Załącznik:
IMG_2615.JPG
IMG_2615.JPG [ 120.21 KiB | Przeglądane 1099 razy ]


Załącznik:
IMG_2588.JPG
IMG_2588.JPG [ 123.08 KiB | Przeglądane 1099 razy ]


Rozsiadamy się przy jakimś pomniku, z widokiem na jezioro. A tu niespodzianka – rodacy, którzy przyjechali tutaj uprawiać paralotniarstwo. Skaczą ze zbocza góry. Rozmawiamy przez chwilę z chłopakiem z Międzybrodzia Bialskiego. Wspominamy swoje wyprawy na górę Żar, Żar jest bowiem miejscem miłym sercu lotniarzom z południa kraju.

W końcowych partiach trzeba już uważać. Jest stromo. Trzeba umiejętnie wyszukiwać oparcie dla nóg i rąk. Czuję jakbym wchodziła na Orlą Perć. Mieliśmy farta obierając taki właśnie kierunek drogi. Nie chciałabym w żadnym razie tędy schodzić. Przy wchodzeniu przyczepność jest lepsza. Od czasu do czasu spotykamy jakichś ludzi. Sądząc po języku są to najczęściej są to młodzi Czesi. Prawie rodacy.

Pršivec zwany przez nas pieszczotliwie Parszywkiem (konia z rzędem kto wie co znaczy Pršivec) zasługuje na takie miano. Parę razy mamy wrażenie, że jesteśmy na szczycie. Rozsiadamy się, robimy zdjęcia, a tu okazuje się, że to jeszcze nie jest główny wierzchołek. A czas już nas goni. Cały dzień krążą nad nami ciemne chmury. W góry powinno się wychodzić rano. Po południu najczęściej psuje się pogoda. W dodatku nie jesteśmy jeszcze nawet w połowie drogi, chociaż mamy już za sobą najbardziej stromą część trasy. Warto tutaj dodać jak znakowane są górskie trasy w Alpach Julijskich. To nie trzy poziome paski jak w Polsce, ale czerwone kółko z białym polem w środku.

Załącznik:
IMG_2582.JPG
IMG_2582.JPG [ 125.17 KiB | Przeglądane 1099 razy ]


Żadnych innych kolorów. Gdyby się człowiek zgubił, to po kolorze szlaku na pewno kierunku nie odnajdzie. Czasem zamiast kółka jest tylko czerwone maźnięcie na skale. Tabliczki na szlakach też nie są jednolite. Sprawiają wrażenie wypisanych odręcznie.

Załącznik:
IMG_2578.JPG
IMG_2578.JPG [ 126.38 KiB | Przeglądane 1099 razy ]


Widoki na otaczające nas szczyty wynagradzają trud wspinaczki

Załącznik:
IMG_2537.JPG
IMG_2537.JPG [ 123.46 KiB | Przeglądane 1099 razy ]


Załącznik:
IMG_2541.JPG
IMG_2541.JPG [ 122.54 KiB | Przeglądane 1099 razy ]


Załącznik:
IMG_2560.JPG
IMG_2560.JPG [ 114.44 KiB | Przeglądane 1099 razy ]


Góra 
 Zobacz profil  
 
 Post Napisane: 2 sie 2016, o 20:33 
Offline
Przyjaciel
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 29 maja 2009, o 21:58
Posty: 3501
Lokalizacja: Jankowice
Pochwały: 1
Imię: Renata
Na szczycie odkrywamy skrzyneczkę z księgą pamiątkową oraz pieczątkę, którą obie z Igiełką podbijany nasze książeczki GOT – tak na pamiątkę z alpejskiej wyprawy.

Załącznik:
IMG_2579.JPG
IMG_2579.JPG [ 125.19 KiB | Przeglądane 1096 razy ]


Załącznik:
IMG_2571.JPG
IMG_2571.JPG [ 119.82 KiB | Przeglądane 1096 razy ]


Załącznik:
IMG_2563.JPG
IMG_2563.JPG [ 123.67 KiB | Przeglądane 1096 razy ]


Schodzimy. Po drodze jedno z najpiękniejszych, przynajmniej dla mnie, miejsc jakie spotkałam w Słowenii. Otoczona wysokimi górami łąka pełna drewnianych bacówek i rozsypanych wśród trawy białych kamieni.

Załącznik:
IMG_2591.JPG
IMG_2591.JPG [ 124.45 KiB | Przeglądane 1096 razy ]


Załącznik:
IMG_2592.JPG
IMG_2592.JPG [ 122.37 KiB | Przeglądane 1096 razy ]


Załącznik:
IMG_2593.JPG
IMG_2593.JPG [ 114.46 KiB | Przeglądane 1096 razy ]


Nad chatami unosi się zapach oscypków. Nie widać żywej duszy, ani ludzi ani zwierząt. Raz tylko zamajaczył nam wśród chat staruszek. Jak tutaj żyją ludzie? Nie ma tu żadnej drogi, żadnych wsi ani sklepów. Nie spotkaliśmy rzeki ani źródła. Z czego wyrabiają te oscypki skoro nie spotkaliśmy owiec ani krów?
Chciałabym tu zostać dłużej, wsłuchać się w ciszę przerywaną jedynie stukotem kamyczków osuwających się w żlebach. Chciałabym tu zanocować wprost pod gwiazdami albo w drewnianym szałasie, zobaczyć niebo pełne gwiazd. Miejsce idealne na samotnię pustelnika, miejsce w którym odzyskuje się wewnętrzną harmonię, wyzbywa wszelkich potrzeb obciążających wolną duszę…
Niestety… Moi towarzysze poganiają mnie niczym powolnego wielbłąda. Nie zdążymy przed zmrokiem, a trasa stroma, pełna głazów i słabo oznakowana. Rozumiem to, ale jednocześnie chciałabym zostać.

Podobne miejsce znajduje się nieco niżej, przy kolejnym schronisku – na Planini pri Jezeru. Schronisko położone jest w górskiej kotlinie, wśród gór, które zabierają nam ostatnie promienie słońca i rzucają cień na pobliskie jezioro.

Załącznik:
IMG_2602.JPG
IMG_2602.JPG [ 111.64 KiB | Przeglądane 1096 razy ]


Załącznik:
IMG_2605.JPG
IMG_2605.JPG [ 120.73 KiB | Przeglądane 1096 razy ]


Załącznik:
IMG_2608.JPG
IMG_2608.JPG [ 127.24 KiB | Przeglądane 1096 razy ]


Tutaj też fajnie byłoby zanocować. Schodzimy, schodzimy, schodzimy…
Na punkcie widokowym przy pomniku zachodzące słońce zaróżawia końcówki gór.

Załącznik:
IMG_2617.JPG
IMG_2617.JPG [ 120.06 KiB | Przeglądane 1096 razy ]


Kiedy docieramy do samochodu wisi już nad nim sierp księżyca.

Załącznik:
IMG_2622.JPG
IMG_2622.JPG [ 119.76 KiB | Przeglądane 1096 razy ]


Góra 
 Zobacz profil  
 
 Post Napisane: 4 sie 2016, o 20:56 
Offline
Przyjaciel
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 29 maja 2009, o 21:58
Posty: 3501
Lokalizacja: Jankowice
Pochwały: 1
Imię: Renata
Pomysłów na dalszą podróż było wiele. Igiełka marzyła o Wenecji. Ja wolałabym poznać lepiej Słowenię. Tyle jeszcze w sobie kryła tajemnic i niezbadanych terenów. Jeszcze w Polsce planowaliśmy Przełęcz Vršič z jej kilkudziesięcioma zakrętami, wspaniałymi widokami na Alpy i cmentarzem rosyjskich jeńców, którzy tutaj zginęli podczas I wojny zmieceni przez lawiny. Jednak po naszych poprzednich górskich doświadczeniach nie mieliśmy odwagi na kolejną próbę hamulców. Szkoda. Zjazd z Przełęczy Vršič do źródeł rzeki Sočy stanowił jeden z najważniejszych dla mnie punktów tej wyprawy. W czasie I wojny toczyły się nad Sočą zacięte walki, a łączący jej brzegi jednoprzęsłowy most wspaniale prezentował się na tle szmaragdowych wód, przynajmniej w necie. Od tego mostu dzieliło nas tylko 20 km, ale i tak dotarcie do Wenecji zwiedzając po drodze Skofię Lokę już napinało nasz dzienny program. Po drodze dodatkowo czekały na nas nieoczekiwane przygody. Jednak kiedy rankiem opuszczaliśmy Radovljicę, zupełnie się tego nie spodziewaliśmy.

Skofja Loka z najlepiej zachowanym średniowiecznym Starym Miastem w Słowenii. Dotrzeć tu trzeba koniecznie. Miasto piękne, może nieco zaniedbane, ale dzięki temu prawdziwe, pokryte patyną czasu. Aż dziw, ale turystów jak na lekarstwo. Chyba pozostali w Bledzie.
Przy wjeździe do miasta rewelacyjna informacja turystyczna, pełna map i folderów, które poprowadzą nas we wszystkie ciekawe zakątki. Pani w informacji również bardzo sympatyczna i gotowa odpowiedzieć na każde pytanie. W dodatku można tu bezpłatnie zaparkować.
Ruszamy przez miasteczko wśród kolorowych kamieniczek ozdobionych freskami.

Załącznik:
IMG_2624.JPG
IMG_2624.JPG [ 115.8 KiB | Przeglądane 972 razy ]


Załącznik:
DSCF5438.JPG
DSCF5438.JPG [ 119 KiB | Przeglądane 972 razy ]


Załącznik:
DSCF5441.JPG
DSCF5441.JPG [ 123.08 KiB | Przeglądane 972 razy ]


Załącznik:
IMG_2639.JPG
IMG_2639.JPG [ 120.6 KiB | Przeglądane 972 razy ]


Załącznik:
IMG_2640.JPG
IMG_2640.JPG [ 115.41 KiB | Przeglądane 972 razy ]


Załącznik:
DSCF5429.JPG
DSCF5429.JPG [ 127.58 KiB | Przeglądane 972 razy ]


Załącznik:
IMG_2642.JPG
IMG_2642.JPG [ 117.92 KiB | Przeglądane 972 razy ]


Załącznik:
IMG_2635.JPG
IMG_2635.JPG [ 121.84 KiB | Przeglądane 972 razy ]


Nad miastem góruje zamek Loka.

Załącznik:
IMG_2670.JPG
IMG_2670.JPG [ 126.56 KiB | Przeglądane 972 razy ]


Na jego fasadzie zafascynował mnie taki oto portret smutnej dziewczyny. Kim była? Jakie były dzieje jej życia? Przypominała mi obraz „Dziewczyna z perłą”. Może uda mi się znaleźć coś na jej temat…

Załącznik:
IMG_2673.JPG
IMG_2673.JPG [ 119.26 KiB | Przeglądane 972 razy ]


Czas naglił. Do Włoch daleko. I tak oto GPS-ik znów wpuścił nas w hardcorową trasę. Droga pięła się ostro pod górę, wciąż się zwężając.

Załącznik:
DSCF5479.JPG
DSCF5479.JPG [ 119.66 KiB | Przeglądane 972 razy ]


Załącznik:
DSCF5487.JPG
DSCF5487.JPG [ 118.69 KiB | Przeglądane 972 razy ]


Nagle przestaliśmy spotykać inne samochody. W tym wypadku stanowiło to pozytyw. Przy tej szerokości drogi nie wyobrażałam sobie jakiegokolwiek wymijania. Z jednej strony piętrzyły się skały, z drugiej przepaść.

Załącznik:
DSCF5483.JPG
DSCF5483.JPG [ 114.67 KiB | Przeglądane 972 razy ]


Barierki nie było. Czasem tylko kolorowe proporczyki zawieszone na sznurku. Przypominały nepalskie i tybetańskie chorągiewki modlitewne. Idealnie pasowały do sytuacji dając do zrozumienia, że w tej sytuacji modlitwa o szczęśliwy powrót byłaby bardzo na czasie. Droga wiła się serpentynami na czubki gór. Niektóre jej części pokrywał kredowy żwirek, z którego pył ciągnął się za nami jak biały welon.

Trafiały się nawet urocze skalne tunele.

Załącznik:
DSCF5495.JPG
DSCF5495.JPG [ 125.56 KiB | Przeglądane 972 razy ]


Załącznik:
IMG_2739.JPG
IMG_2739.JPG [ 114.95 KiB | Przeglądane 972 razy ]


Góra 
 Zobacz profil  
 
 Post Napisane: 4 sie 2016, o 21:11 
Offline
Przyjaciel
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 29 maja 2009, o 21:58
Posty: 3501
Lokalizacja: Jankowice
Pochwały: 1
Imię: Renata
Trafiliśmy na rozstaje dróg. GPS twierdził, że trzeba prosto, ale tam stał znak zakazu, więc uznaliśmy że pojedziemy w prawo. Może jakoś uda się wyjechać. Droga znów zaczęła się piąć stromo pod górę. Może uda się jakoś objechać tą głupią górę i zjechać z innej strony. To zjeżdżanie też nam się zresztą nie uśmiechało. Wjechaliśmy na czubek góry. Droga się skończyła. Staliśmy na podwórku jakiegoś gospodarstwa, a w górę była już tylko kamienista ścieżka. Wokół żywego ducha, ale w stodole słychać odgłosy jakiejś maszyny. Wchodzimy więc z Igiełką do stodoły i wołamy przekrzykując maszynę: „Do you speak English?!” Facet ma okrągłe ze zdziwienia oczy. Wygląda jakby w stodole wylądowali kosmici. Wcale mu się nie dziwię. Kto o zdrowych zmysłach wjeżdżałby taką drogą…. Niestety gospodarz po angielsku nie spika. Więc mu tłumaczymy w języku ogólnosłowiańskim, że my do Nowej Goricy. „Czy na gorku możno?” Ne możno. Tylko prosto, potem desno… Długo kombinujemy czy desno to left czy right. Na migi dogadujemy się, że right. Ale tam zakaz czyli zapreteno , nemożno i składamy ramiona w X pokazując, że droga zamknięta, ale facet powtarza, że możno – desno, a potem w dolinku. Dziękujemy i spadamy. Hamujemy silnikiem zjeżdżając w dół, dojeżdżamy do skrzyżowania, a tam dalej zakaz jak byk. Nie będziemy ryzykować mandatu. Skręcamy w kolejną drogę. Ta wcale nie szersza, ale docieramy do jakiejś wsi zawieszonej na zboczu góry jak plaster miodu. Domy dosunięte do samej drogi.

Załącznik:
IMG_2714.JPG
IMG_2714.JPG [ 117.99 KiB | Przeglądane 972 razy ]


Od „głównej drogi” wiją się dróżki prowadzące do domów. Przyjmujemy kierunek w dół mając nadzieję na zjazd do dolinki i… wjeżdżamy w czyjeś podwórko. Znowu żywej duszy. Biegamy z Igiełką po wsi, a wieś wygląda jak mieszkanie wielopoziomowe. W końcu dzwonimy do jakichś drzwi. „Do you spak English?” – pytamy. „Ne”. I znów na migi i po ogólnosłowiańsku, że my w dolinku do Nowej Goricy, a na kriżowatce je zapret i nemożno. ”Możno, możno” gada facet. Ręce nam opadają. Spotykamy jeszcze kobietę i rozmowa toczy się jak wyżej. Kobieta patrzy na samochód i mówi „wam se da”. Fizycznie może się i da, ale jak nas słoweńska policja złapie, to nie będzie już za co jechać do Włoch. Ale trudno. Dokonujemy cudów próbując wymanewrować z wąskiego podwórka zawieszonego nad przepaścią. Wracamy znów do feralnego skrzyżowania. Pod zakazem coś pisze po słoweńsku, ale nic nie rozumiemy. Wjeżdżamy w ten zakaz. Już nam wszystko jedno byle zjechać „w dolinku”. Faktycznie, kawałek drogi się rozmył i spadł w przepaść, ale samochód osobowy przejedzie. Może właśnie to pisało pod zakazem.

Załącznik:
IMG_2744.JPG
IMG_2744.JPG [ 116.95 KiB | Przeglądane 972 razy ]


Zjeżdżamy w okolice Čepovanu. Jest drogowskaz wskazujący drogę do pięknego mostu na Sočy. Nie pisali jak tam daleko, ale na pewno w przeciwną stronę niż prowadził GPS. Tu już Montenegro się zbuntował. Nie chce już oglądać Słowenii i nie pojedzie już w żadne góry. Prościutko do Wenecji, a potem brzegiem morza po płaskim terenie na Istrię, gdzie wchodzi do morza i nigdzie się nie rusza. Trudno mu się dziwić. Przez całe życie nie przejechał tylu wiraży co przez ostatnie dni. Skręcamy więc na Čepovan, gdzie przy drodze trafiamy na pokopaliszcze (czyli cmentarz) z I wojny. Sądząc po tablicy informacyjnej niewiele z niego zostało. Jedynie pomnik obok pasieki i pamiątkowe zdjęcie wojaka z wąsami.

Załącznik:
DSCF5502.JPG
DSCF5502.JPG [ 118.11 KiB | Przeglądane 972 razy ]


Załącznik:
IMG_2756.JPG
IMG_2756.JPG [ 119.02 KiB | Przeglądane 972 razy ]


Załącznik:
IMG_2757.JPG
IMG_2757.JPG [ 120.86 KiB | Przeglądane 972 razy ]


Wcześniej potkaliśmy też nietypowy pomnik z resztek samolotu

Załącznik:
IMG_2751.JPG
IMG_2751.JPG [ 123.31 KiB | Przeglądane 972 razy ]


Załącznik:
IMG_2752.JPG
IMG_2752.JPG [ 126.29 KiB | Przeglądane 972 razy ]


oraz zapomniany kościółek w dolinie.

Załącznik:
DSCF5507.JPG
DSCF5507.JPG [ 120.58 KiB | Przeglądane 972 razy ]


Bez przeszkód przeskakujemy na włoską stronę. Tam witają nas winnice

Załącznik:
IMG_2766.JPG
IMG_2766.JPG [ 126.87 KiB | Przeglądane 972 razy ]


Niesamowite maszyny do nawadniania pól

Załącznik:
IMG_2770.JPG
IMG_2770.JPG [ 120.02 KiB | Przeglądane 972 razy ]


oraz słoneczniki, które mijamy w pędzie.

Załącznik:
IMG_2767.JPG
IMG_2767.JPG [ 118.88 KiB | Przeglądane 972 razy ]


Szukamy taniego campingu, w miarę blisko Wenecji i morza.
Większość jest „wypaśna” i nieprzystępna cenowo, ale w końcu trafiamy na 3* Altaneę. Przed nią na przyczepce stoisko z ceramiką. Jak ja uwielbiam wszelkie gliniane naczynia...

Załącznik:
IMG_2952.JPG
IMG_2952.JPG [ 123.25 KiB | Przeglądane 972 razy ]


Meldujemy się, a sympatyczny Włoch na rowerze jedzie przed nami, aby wskazać miejsce dla namiotów, królują tu bowiem kampery. Naszymi sąsiadami okazują się być Polacy. Rozmawiamy przez chwilę, a potem ręczniki w dłoń i po ciemku na plażę. Jedni do wody, inni zbierają muszelki. W końcu tradycyjna obiadokolacja o 23,00.


Góra 
 Zobacz profil  
 
 Post Napisane: 9 sie 2016, o 21:09 
Offline
Przyjaciel
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 29 maja 2009, o 21:58
Posty: 3501
Lokalizacja: Jankowice
Pochwały: 1
Imię: Renata
Mówią, że nie da się dojechać do Chorwacji bez winietek. Da się. Tak samo można zwiedzić Wenecję pieszo. Kiedyś już tak przeszliśmy pieszo Pragę, Budapeszt i Wiedeń.

Tak więc wyruszyliśmy z campingu w Caorle na przedmieścia Wenecji. Zaparkowaliśmy w wielopiętrowym parkingu Tronchetto, a dalej mimo upału ruszyliśmy "w Wenecję". Oprócz w/w upału męczyła nas także nieznośna myśl czy nie stanęliśmy na parkingu dla VIP-ów. Tak jakoś dziwnie oznaczony był wjazd, że mieliśmy poważne wątpliwości.

Załącznik:
DSCF5510.JPG
DSCF5510.JPG [ 127.16 KiB | Przeglądane 873 razy ]


Załącznik:
IMG_2772.JPG
IMG_2772.JPG [ 125.12 KiB | Przeglądane 873 razy ]


Miało być eksplorowanie systematyczne i wg planu. Wyszło na żywioł. Na szczęście. Bo przecież nie chodzi o to, aby zarejestrować wszystkie zabytki tego pachnącego patyną czasu miasta. Chodzi o to, aby poczuć prawdziwe bicie serca tego miasta, jego wąskie uliczki i zapomniane kanały, dotknąć różnorodności przewijających się tutaj ludzi, wraz z ich odmiennością kulturową, bogactwem fizjonomii i strojów.
Niewiele może z tego pozostało na zdjęciach. Nie można przecież stanąć i i obcesowo kogoś fotografować. Najbardziej żal mi rodziny sikhów, którą spotkaliśmy przed dworcem kolejowym. Kobiety w barwnych strojach, mężczyźni z dostojnymi brodami i włosami zasłoniętymi turbanem. Nawet kilkuletni chłopcy nosili już turbany. Zapatrzyłam się, ale reszta ekipy ponagla: "szybciej, Wenecja czeka".
Ano czeka. Z całym swoim bogactwem historii, odpadającymi od wody tynkami, cudem architektonicznych detali.

Załącznik:
IMG_2775.JPG
IMG_2775.JPG [ 123.61 KiB | Przeglądane 873 razy ]


Załącznik:
IMG_2788.JPG
IMG_2788.JPG [ 125.59 KiB | Przeglądane 873 razy ]


Załącznik:
IMG_2789.JPG
IMG_2789.JPG [ 120.07 KiB | Przeglądane 873 razy ]


Czeka świat prawdziwy - okna z kwiatami w doniczkach, suszące się między budynkami pranie.

Załącznik:
IMG_2793.JPG
IMG_2793.JPG [ 116.73 KiB | Przeglądane 873 razy ]


Załącznik:
IMG_2797.JPG
IMG_2797.JPG [ 122.37 KiB | Przeglądane 873 razy ]


Przenikamy płynnie między różnymi światami. Od zapomnianych, pustych uliczek, po eleganckie rejony pełne sklepów znanych projektantów mody. Po ulicach snują się egzotyczne kobiety dźwigające zakupy w torbach z logami znanych firm. Arabki, Azjatki... Na pewno nie ubogie emigrantki uciekające przed wojną i głodem. Z ciałami często zakrytymi od stóp do głów. Czasem spod zasłony widać jedynie oczy. Najczęściej jednak uśmiechnięte i wyglądające na zadowolone z życia. Furorę robią tutaj wysięgniki do telefonów komórkowych. Nikt nie prosi, aby mu zrobić zdjęcie. Wszyscy samowystarczalni. Sami robią sobie "sweet focie".
Na wakacje przyjeżdżają tu całe wieloosobowe rodziny.

Załącznik:
IMG_2912.JPG
IMG_2912.JPG [ 117.35 KiB | Przeglądane 873 razy ]


Sklepy, kramy, kawiarnie. Wszędzie królują weneckie maski w przeróżnych modelach. Na wystawach restauracji owoce morza

Załącznik:
IMG_2806.JPG
IMG_2806.JPG [ 120.2 KiB | Przeglądane 873 razy ]


Docieramy do Placu Św. Marka. Wszędzie nieprzebrane tłumy ludzi. Wracam do Wenecji po dwudziestukilku latach. Jak zmieniło się miasto? A może to ja się zmieniłam?

Katedra jak zwykle piękna.

Załącznik:
IMG_2827.JPG
IMG_2827.JPG [ 122.52 KiB | Przeglądane 873 razy ]


Załącznik:
IMG_2817.JPG
IMG_2817.JPG [ 119.85 KiB | Przeglądane 873 razy ]


Nad jej wejściem kopia słynnych "rumaków Lizypa". Ich historia jest bardzo burzliwa. Pierwotnie znajdowały się w Chios, skąd w V wieku cesarz bizantyjski Teodozjusza II zabrał je na konstantynopolitański hipodrom, gdzie ozdobiły dach loży cesarskiej. Po złupieniu Konstantynopola w 1204 roku, podczas wyprawy krzyżowej, wywiezione zostały do Wenecji, gdzie umieszczono je na fasadzie bazyliki św. Marka. W 1797r. na rozkaz Napoleona zostały wywiezione do Paryża. Umieszczono je na szczycie Arc du Carrousel. Do Wenecji powróciły po upadku Napoleona w 1815 roku.
Obecnie nad wejściem do bazyliki znajdują się kopie. Oryginały trafiły do weneckiego Museo Marciano. Przypomniał mi się tutaj urywek pewnej książki. Polacy u boku Napoleona pragnęli walczyć o wolność, a to właśnie im kazano złupić Wenecjanom rumaki Lizypa. Ironia losu.

Załącznik:
IMG_2815.JPG
IMG_2815.JPG [ 127.23 KiB | Przeglądane 873 razy ]


Na Placu Św. Marka najwyższą budowlą jest Campanilla.

Załącznik:
IMG_2826.JPG
IMG_2826.JPG [ 120.71 KiB | Przeglądane 873 razy ]


Do katedry stoi długa kolejka. Zbyt długa. Wędrujemy więc nad wodę, gdzie na falach kołyszą się gondole.

Załącznik:
IMG_2843.JPG
IMG_2843.JPG [ 121.08 KiB | Przeglądane 873 razy ]


Pałac Dożów to koronkowa wprost budowla

Załącznik:
IMG_2848.JPG
IMG_2848.JPG [ 116.9 KiB | Przeglądane 873 razy ]


W uliczkach pełno akwareli z widokami Wenecji

Załącznik:
IMG_2859.JPG
IMG_2859.JPG [ 117.04 KiB | Przeglądane 873 razy ]


A widoki piękne

Załącznik:
IMG_2862.JPG
IMG_2862.JPG [ 125.58 KiB | Przeglądane 873 razy ]


Załącznik:
IMG_2877.JPG
IMG_2877.JPG [ 118.68 KiB | Przeglądane 873 razy ]


Załącznik:
IMG_2884.JPG
IMG_2884.JPG [ 125.83 KiB | Przeglądane 873 razy ]


Góra 
 Zobacz profil  
 
 Post Napisane: 9 sie 2016, o 21:34 
Offline
Administrator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 27 maja 2009, o 08:40
Posty: 6216
Lokalizacja: Dąbrowa Górnicza
Imię: Leszek
Kumari napisał(a):
Tak samo można zwiedzić Wenecję pieszo


Wyłącznie pieszo :)
Rejs vaporettem po Canal Grande to świetnie uzupełnienie, ale podstawa to łażenie, łażenie, łażenie :mrgreen:

_________________
— Patrz, Kościuszko, na nas z nieba! —
raz Polak skandował
i popatrzył nań Kościuszko,
i się zwymiotował.
K.I.Gałczyński


Góra 
 Zobacz profil GG  
 
 Post Napisane: 10 sie 2016, o 06:45 
Offline

Dołączył(a): 8 lut 2010, o 08:29
Posty: 275
Lokalizacja: Katowice
Imię: Piotr
le_szek napisał(a):

Wyłącznie pieszo :)
Rejs vaporettem po Canal Grande to świetnie uzupełnienie, ale podstawa to łażenie, łażenie, łażenie :mrgreen:


Dlaczego "jedzie" vaporetto,to każdy wie.
Ale jak działa napęd gondoli,to pewnie niewielu potrafi pojąć.
Przyglądałem się (oczywiście z zewnątrz gondoli) i nic nie pokapowałem. :glupek:


Załączniki:
Wenecja 1.JPG
Wenecja 1.JPG [ 73.65 KiB | Przeglądane 848 razy ]
Góra 
 Zobacz profil  
 
 Post Napisane: 10 sie 2016, o 17:46 
Offline
Przyjaciel
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 29 maja 2009, o 21:58
Posty: 3501
Lokalizacja: Jankowice
Pochwały: 1
Imię: Renata
To prawda. Z łażeniem po Wenecji problemów nie ma. Jest natomiast problem ... z siedzeniem.Można siedzieć w restauracji i kawiarni. Można posiedzieć w licznych kościołach. I nigdzie więcej. Ławek do siedzenia w Wenecji nie ma. Nie wolno siedzieć na żadnych schodach, murkach ani innych wystających elementach. Na Placu Św. Marka goni turystów miejscowa straż miejska. Pod arkadami siedzieć nie wolno, nawet jeśli zachowana jest drożność przejścia. Widziałam jak straż przegania nawet osoby w podeszłym wieku. Przy wystawach siedzieć nie wolno. Przekonaliśmy się o tym kiedy na chwilę usiedliśmy na murku przed sklepem jubilerskim rozkładając mapę, aby poszukać Mostu Westchnień.

Most Westchnień rozpięty jest między Pałacem Dożów a budynkiem nowego więzienia (Prigioni Nuove). Wybudowany został w XVII wieku. Przez most prowadzono skazańców do więziennych cel. Odchodząc do surowego więziennego życia mieli podobno wzdychać za wolnością i swymi ukochanymi kobietami.

A oto i on sam, widziany z obu stron.

Załącznik:
IMG_2926.JPG
IMG_2926.JPG [ 116.93 KiB | Przeglądane 815 razy ]


Załącznik:
IMG_2944.JPG
IMG_2944.JPG [ 121.3 KiB | Przeglądane 815 razy ]


Jest tutaj tyle miejsc wartych zobaczenia

Załącznik:
IMG_2885.JPG
IMG_2885.JPG [ 116.56 KiB | Przeglądane 815 razy ]


Załącznik:
IMG_2886.JPG
IMG_2886.JPG [ 118.5 KiB | Przeglądane 815 razy ]


Na jednym z półwyspów wcinających się w morze widziałam straż wodną obserwującą przez wielką lunetę ruch na otaczających ją wodach. Mieli jakieś dziwne oprzyrządowanie. Czyżby łapali na radar zbyt szybko poruszające się motorówki? A może obserwowali czy nie biorą zbyt dużo pasażerów na raz? Na weneckich wodach poruszały się najróżniejsze pływające modele - od gondoli poprzez łódki, motorówki i potężne niczym "Titanic" statki wycieczkowe.

Załącznik:
DSCF5747.JPG
DSCF5747.JPG [ 118.97 KiB | Przeglądane 815 razy ]


Załącznik:
DSCF5752.JPG
DSCF5752.JPG [ 125.92 KiB | Przeglądane 815 razy ]


Wracamy na Plac Św. Marka pod Wieżę Zegarową.

Załącznik:
IMG_2919.JPG
IMG_2919.JPG [ 123.14 KiB | Przeglądane 815 razy ]


Jak tam stan kolejki do katedry? Do zamknięcia zostało jeszcze 0,5 godziny. Kolejka zmalała. O dziwo, mimo tabliczek przestrzegających przed zbyt swobodnym strojem, wpuszczają wszystkich. Tych najbardziej swobodnych zakrywają narzutkami z włókniny. Byłam w Wenecji ponad 20 lat temu. Wtedy trzeba było mieć własna chustkę, aby zakryć ramiona i nogi. Facetów w krótkich spodenkach też nie wpuszczali, a teraz... idzie nowe.
W katedrze fotografować nie wolno, ale koło 17,00 czujność ochrony nieco maleje.

Załącznik:
IMG_2920.JPG
IMG_2920.JPG [ 114.94 KiB | Przeglądane 815 razy ]


Osiem godzin chodzenia non stop w upalny dzień, to max. Wracamy przez mostki i mosteczki. Na nich na szczęście można siedzieć. Można też nabierać wody pitnej w fontannach. Dopełniamy wciąż butelki. Woda paruje z nas natychmiast. W butelkach rozpuszczone są tabletki Izostar, trochę dla smaku, trochę dla mikroelementów, więc zmętnienie wody sugeruje, że zatankowaliśmy ją , w którymś z kanałów :D Każdy kto podchodzi do fontanny spogląda na moją butelkę z przerażeniem. Myślą, że to kolor wody nabranej z fontanny. Czy znajdzie się twardziel, który nabierze po tym wody z tego samego ujęcia? Znalazł się :)

Wenecja to stolica karnawału. Na mostach spotkać można zjawy w tajemniczych maskach :)

Załącznik:
IMG_2946.JPG
IMG_2946.JPG [ 124.03 KiB | Przeglądane 815 razy ]


Wracamy na parking. Supertani parking - 21 euro za dzień. Wszędzie było drożej. Serio :) Udaje nam się pomyślnie obsłużyć parkomat. Wracamy do Caorle. Co dziś na kolację? Makaron czy ryż z sosem? Mieliśmy też klopsy - podróżniczki. Przejechały 5 krajów i szczęśliwie wróciły do Polski. Wcześniej były też z Igiełką w Słowackim Raju. Wciąż czekają na swoją kolej.


Góra 
 Zobacz profil  
 
 Post Napisane: 10 sie 2016, o 18:03 
Offline
Administrator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 27 maja 2009, o 08:40
Posty: 6216
Lokalizacja: Dąbrowa Górnicza
Imię: Leszek
Ławki w Wenecji są :) Były w każdym razie jeszcze niedawno, jest nawet mikropark - i to tuż obok Placu Św. Marka :mrgreen:
Następnym razem warto zajrzeć: https://www.google.pl/maps/place/Wenecj ... !1e1?hl=pl

_________________
— Patrz, Kościuszko, na nas z nieba! —
raz Polak skandował
i popatrzył nań Kościuszko,
i się zwymiotował.
K.I.Gałczyński


Góra 
 Zobacz profil GG  
 
 Post Napisane: 11 sie 2016, o 12:56 
Offline
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 27 maja 2009, o 21:24
Posty: 2934
Pochwały: 1
Kumari napisał(a):
Załącznik:
IMG_2797.JPG
IMG_2797.JPG [ 122.37 KiB | Przeglądane 754 razy ]



Mam wrażenie, że szliście tą samą trasą, co ja dawno, dawno temu, kiedy robiło się tylko parę zdjęć. Ale fotkę mostku z którego zrobiliście to zdjęcie dziwnym trafem mam :mrgreen:
Wody było wtedy jakoś tak więcej.

Załącznik:
540 - Wenecja (07.1994).jpg
540 - Wenecja (07.1994).jpg [ 91.46 KiB | Przeglądane 754 razy ]

_________________
MM


Góra 
 Zobacz profil GG  
 
 Post Napisane: 11 sie 2016, o 18:28 
Offline
Przyjaciel
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 29 maja 2009, o 21:58
Posty: 3501
Lokalizacja: Jankowice
Pochwały: 1
Imię: Renata
le_szek napisał(a):
Ławki w Wenecji są :) Były w każdym razie jeszcze niedawno, jest nawet mikropark - i to tuż obok Placu Św. Marka :mrgreen:
Następnym razem warto zajrzeć: https://www.google.pl/maps/place/Wenecj ... !1e1?hl=pl


To prawda - są. Przechodziłam nawet koło tego parku. Tylko do takiego parku można iść posiedzieć na dłuższy czas i w dodatku nie widać stamtąd toczącego się wokół życia. Brakuje takich miejsc, aby przycupnąć i obejrzeć na mapie dalszą trasę, łyknąć wody i chwilę odsapnąć patrząc na płynące łodzie, weneckiego lwa, mozaiki na katedrze i Hinduski w sari :)

Aga napisał(a):
Mam wrażenie, że szliście tą samą trasą, co ja dawno, dawno temu, kiedy robiło się tylko parę zdjęć. Ale fotkę mostku z którego zrobiliście to zdjęcie dziwnym trafem mam :mrgreen:Wody było wtedy jakoś tak więcej.


Niesamowite! Kiedy się spogląda na te dwa zdjęcia, to jest to jakby powrót do przeszłości. Widać po śladach na tynkach, że wody bywało tutaj faktycznie więcej. Nie wiem jak się to wszystko trzyma przez tyle stuleci. Mieszkańcy chyba wciąż mają wodę w piwnicy. Ludziska narzekają, że kanały brzydko pachną. Ja tam nic nie czułam. Pachniało przeszłością :D


Góra 
 Zobacz profil  
 
 Post Napisane: 19 sie 2016, o 10:50 
Offline
Przyjaciel
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 30 maja 2009, o 11:26
Posty: 5882
Lokalizacja: Warszawa
Chyba na początku tej części opowieści wspominasz o Przełęczy Vršič. Nam również nie udało się jej odwiedzić. Utknęliśmy w koszmarnym korku. Podobno w jednym z tuneli prowadzącym do Austrii był wielki karambol. Staliśmy bez możliwości jakiegokolwiek manewru aż do zapadnięcia ciemności. Szczęśliwie na stojącej części autostrady jakieś dzieciaki z Austrii przyniosły piłkę i moja córeczka mogła sobie z nimi między stojącymi autami trochę pokopać. Później posiedziała na dachu Tojki, odwiedziła samochód z niemiecką rodziną oglądająca jakąś bajkę i jej czas zleciał. Ja byłem w gorszym nastroju ;)

_________________
Warszawiacy z krwi i kości...


Góra 
 Zobacz profil  
 
 Post Napisane: 22 sie 2016, o 19:41 
Offline
Przyjaciel
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 29 maja 2009, o 21:58
Posty: 3501
Lokalizacja: Jankowice
Pochwały: 1
Imię: Renata
Ano nigdy nie przewidzi się takich komplikacji. W czasie weekendu widziałam nawet w Słowenii korki na autostradzie. Wszyscy wtedy parli nad morze. Każdy sposób podróżowania ma swoje plusy i minusy. Z dzieckiem zawsze też jest trudniej, gdyż łatwiej się nudzi. Widzę jednak, że Twoja córeczka jest bardzo towarzyskim dzieciaczkiem i bariera językowa nie istnieje :D


Góra 
 Zobacz profil  
 
 Post Napisane: 6 wrz 2016, o 08:47 
Offline
Przyjaciel
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 9 gru 2009, o 00:27
Posty: 1441
Lokalizacja: Cieszyn
Imię: Daniel
Dorzucę przy okazji kilka swoich zdjęć z Wenecji. Na rowerze 15 lat temu (wrzesień 2001 r.)


Załączniki:
wen1.jpg
wen1.jpg [ 208.98 KiB | Przeglądane 523 razy ]
wen2.jpg
wen2.jpg [ 136.22 KiB | Przeglądane 523 razy ]
wen3.jpg
wen3.jpg [ 147.76 KiB | Przeglądane 523 razy ]
wen4.jpg
wen4.jpg [ 205.66 KiB | Przeglądane 523 razy ]
wen5.jpg
wen5.jpg [ 181.64 KiB | Przeglądane 523 razy ]
wen6.jpg
wen6.jpg [ 192.19 KiB | Przeglądane 523 razy ]
wen7.jpg
wen7.jpg [ 212.62 KiB | Przeglądane 523 razy ]
wen8.jpg
wen8.jpg [ 208.61 KiB | Przeglądane 523 razy ]
Góra 
 Zobacz profil  
 
 Post Napisane: 9 wrz 2016, o 20:13 
Offline
Przyjaciel
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 29 maja 2009, o 21:58
Posty: 3501
Lokalizacja: Jankowice
Pochwały: 1
Imię: Renata
Byłeś we Włoszech na rowerze? To musiała być świetna przygoda! Ale kondycyjnie bardzo wymagająca. Chyba wolałabym przejść tą trasę na piechotę :) Czy to możliwe, że jechałeś tylko z małym plecakiem? Sakw nie widać. Piętnaście lat temu chyba nie było tak zminiaturyzowanego sprzętu. Chyba, że podróżowałeś wyłącznie ze złotą kartą kredytową :D


Góra 
 Zobacz profil  
 
 Post Napisane: 9 wrz 2016, o 22:15 
Offline
Przyjaciel
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 9 gru 2009, o 00:27
Posty: 1441
Lokalizacja: Cieszyn
Imię: Daniel
Do Włoch dostałem się tirem. Z Wenecji (właściwie z Mestre) zaczynałem wyprawę. Miałem plecak 40 l. bo to wyszło tak na ostatnią chwilę. Kiedyś wrzuciłem sobie krótką relację na bloga http://daniel3ttt.bikestats.pl/1226665,Szance.html


Góra 
 Zobacz profil  
 
 Post Napisane: 13 wrz 2016, o 07:20 
Offline
Przyjaciel
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 29 maja 2009, o 21:58
Posty: 3501
Lokalizacja: Jankowice
Pochwały: 1
Imię: Renata
Przeczytałam Twoją relację na blogu. Fantastyczna wyprawa! Pięknie musi być w tych Dolomitach... Nie do wiary jak ciekawie mogą być ukształtowane wapienne skały. Ciebie pewno pociągają trudne trasy wymagające sprzętu wspinaczkowego, ale mam nadzieję, że dla takiego górskiego szaraczka jak ja też by się znalazła jakaś piękna widokowo trasa :D Mój najwyższy szczyt to Rysy. Szkoda, że podczas pobytu w Słowenii nie weszliśmy na Triglav. Żałuję też wielkiej Planiny i trasy do Doliny Siedmiu Jezior Triglavskich.


Góra 
 Zobacz profil  
 
 Post Napisane: 13 wrz 2016, o 23:07 
Offline
Bratnia dusza

Dołączył(a): 11 lis 2015, o 20:48
Posty: 786
Lokalizacja: Ziemia Kłodzka
Imię: Renia i Jurek
Gratulujemy wspaniałej wyprawy i równie wspaniałego opisu - czyta się z prawdziwą przyjemnością!

Drobne wtrącenie do dyskusji o Dolomitach.
Do tamtejszych ferrat wystarczy mieć nieco odwagi i nie można mieć lęku wysokości. Przyda się niezła kondycja.
Ferraty to cudowna, niezapomniana zabawa. Oczywiście najlepiej jechać we dwie lub więcej osób.
Znam tylko okolice Cortiny d’Ampezzo - ale szlaków i ferrat wystarczy tam na wiele tygodni.
Jest tylko jeden minus - po powrocie nasza Orla Perć (chociaż piękna) staje się szlakiem bardzo łatwym.
No nie, jest jeszcze druga niedogodność - po powrocie ferraty śnią się miesiącami. :)


Góra 
 Zobacz profil  
 
 Post Napisane: 15 wrz 2016, o 07:19 
Offline
Przyjaciel
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 29 maja 2009, o 21:58
Posty: 3501
Lokalizacja: Jankowice
Pochwały: 1
Imię: Renata
Ślicznie dziękuję :)

Skoro przy ferratach Orla Perć jest szlakiem łatwym, to chyba są to zbyt wysokie progi na moje nogi. Orlej przeszłam tylko kawałek i żałowałam, że przy stworzeniu nie ustawiłam się w kolejce po wysoki wzrost :) W niektórych miejscach przydałyby się dłuższe nogi, aby stabilniej wczepić się w skałę. Po tym pierwszym razie obiecywałam sobie, że już tam nie wrócę, ponieważ dodatkowo zeszła mi na trasę mgła, ale teraz już nie jestem tego pewna. Zanim wszystko zakryła mgła, widoki stamtąd były wspaniałe.


Góra 
 Zobacz profil  
 
 Post Napisane: 20 wrz 2016, o 22:53 
Offline
Przyjaciel

Dołączył(a): 29 lis 2010, o 23:14
Posty: 2507
Lokalizacja: Oława
Imię: paulina
Cytuj:
piętrowe suszarnie na siano, ażurowe stodoły z zawieszonymi narzędziami,


super by bylo w takim miejscu zanocowac! ciekawe czy maja/mieli tam taka tradycje jak u nas ze w stodolach spia turysci?

Cytuj:
Jest tutaj informacja turystyczna. W gruncie rzeczy nie najlepsza. Przy niej parking, ale krótkoterminowy – do 2 godzin. Mapka szlaków także bardzo ogólna. Można kupić normalną za 8 euro, ale po co nam taka mapa skoro będziemy tu tylko jeden dzień. Pani pokazuje nam parking płatny, na którym można stać cały dzień. Problem w tym, że z tego parkingu na wybrany przez nas szlak jest bardzo daleko. Pani rozkłada ręce. Pytam miejscowych czy będzie z tego problem jeśli przekroczymy 2 godziny na parkingu przy informacji. Wygląda, że będzie. Nie mamy ochoty sprawdzać jaki jest słoweński cennik mandatowy, więc postanawiamy pojechać na ten odległy parking. Po drodze okazuje się, że jednak jest jeszcze drugi parking blisko początku naszej trasy. Ale tu niespodzianka – parkomat, który „wypluwa” banknoty. Oplata za cały dzień postoju to 12 euro, a nikt z nas nie ma tyle drobnych. Przy parkomacie stoi już ze 20 osób i kombinuje w różnych językach jak obsłużyć to dziwo. Pomaga nam dopiero chłopak, który obsługuje szlaban wjazdowy na ten wyższy parking. Po prostu banknot trzeba wkładać nie na środek wpustu, tylko blisko jednego brzegu. Już 11,00 a my dopiero startujemy. Wygląda na to, że reszta towarzystwa ruszyła z parkingu do wąwozu Mostnica i Doliny Voje, aby zobaczyć wodospad. Na naszego Pršivca nikt się nie wybiera.


kurcze, przerazajacy jest ten zachod ze tam wszedzie sa platne parkingi, w miastach, na wsiach, w gorach, koszmar jakis!

Cytuj:
Warto tutaj dodać jak znakowane są górskie trasy w Alpach Julijskich. To nie trzy poziome paski jak w Polsce, ale czerwone kółko z białym polem w środku.


to chyba w calej byles Jugoslawii sa takie znaki! w Chorwacji i Bosni mocno sie zastanawialismy co to za cudo bo pojawialo sie wszedzie tam gdzie my- w gorach, na ruinach i bunkrach, rozwazalismy- czy to szlak czy to ostrzezenie przed minami?

Cytuj:
Na szczycie odkrywamy skrzyneczkę z księgą pamiątkową oraz pieczątkę, którą obie z Igiełką podbijany nasze książeczki GOT – tak na pamiątkę z alpejskiej wyprawy.


Bardzo mi sie ten zwyczaj podoba, spotkalam sie z tym kiedys w Czechach. Szkoda ze u nas to nie jest rozpowszechnione

Cytuj:
Schodzimy. Po drodze jedno z najpiękniejszych, przynajmniej dla mnie, miejsc jakie spotkałam w Słowenii. Otoczona wysokimi górami łąka pełna drewnianych bacówek i rozsypanych wśród trawy białych kamieni.


W pelni sie z toba zgadzam, wrecz nie spodziewalam sie ze mozecie cos tak pieknego i klimatycznego znalezc w kraju ktory sprawia wrazenie takiego bardzo zagospodarowanego i nowoczesnego. A tu myk! Szkoda ze nie zaplanowaliscie tej trasy na dwa dni- ale kto mogl wiedziec? Znam to uczucie, czlowiek nie zabierze rzeczy koniecznych do biwaku a potem zobaczy takie miejsce i go skreca ze zlosci. Tak samo mielismy w tym roku w Bieszczadach, poszlismy na jednodniowa wycieczke i znalezlismy cudowna chatke... A spiwory, pieluchy, zarcie, wszystko na dole w aucie. Wracac bez sensu. mozna tylko siasc i plakac....

Cytuj:
Barierki nie było. Czasem tylko kolorowe proporczyki zawieszone na sznurku. Przypominały nepalskie i tybetańskie chorągiewki modlitewne. Idealnie pasowały do sytuacji dając do zrozumienia, że w tej sytuacji modlitwa o szczęśliwy powrót byłaby bardzo na czasie. Droga wiła się serpentynami na czubki gór. Niektóre jej części pokrywał kredowy żwirek, z którego pył ciągnął się za nami jak biały welon.


Zawsze bylam przeciwniczka GPSow a tu prosze, w jakie fajne miejsca potrafi zaprowadzic!

Cytuj:
To prawda. Z łażeniem po Wenecji problemów nie ma. Jest natomiast problem ... z siedzeniem.Można siedzieć w restauracji i kawiarni. Można posiedzieć w licznych kościołach. I nigdzie więcej. Ławek do siedzenia w Wenecji nie ma. Nie wolno siedzieć na żadnych schodach, murkach ani innych wystających elementach. Na Placu Św. Marka goni turystów miejscowa straż miejska. Pod arkadami siedzieć nie wolno, nawet jeśli zachowana jest drożność przejścia. Widziałam jak straż przegania nawet osoby w podeszłym wieku. Przy wystawach siedzieć nie wolno. Przekonaliśmy się o tym kiedy na chwilę usiedliśmy na murku przed sklepem jubilerskim rozkładając mapę, aby poszukać Mostu Westchnień.


Wlasnie mi sie Wlochy kojarza z zakazem siedzenia. Kiedys w Toskanii poszlismy do kawiarni. Zamowilismy kawe. Odebralismy ją i chcielismy usiasc przy stoliku, ktorych bylo pelno wolnych. Ale zabronili siadac, chyba ze zaplacimy 5 razy wiecej. Mialam ochote wylac kawe na podloge i wyjsc trzaskajac drzwiami i chyba nie zrobilam tego tylko ze wzgledu na to ze bylam z rodzicami a oni nie lubia takich stresowych sytuacji...

Cytuj:
Hinduski w sari


a ci rozni egzotyczni ludzie z twoich zdjec to sa turysci czy oni mieszkaja w Wenecji?

_________________
"ujrzałam kiedyś o świcie dwie drogi, wybrałam tą mniej uczęszczaną - cała reszta jest wynikiem tego, że ją wybrałam.. "

na wiecznych wagarach od życia...


Góra 
 Zobacz profil  
 
Dodaj do: Dodaj do Gadu-Gadu Dodaj do Grono.net Dodaj do Twitter Dodaj do Blip Dodaj do Flaker Dodaj do Pinger Wypowiedź dla Wykop Wypowiedź dla Facebook Wypowiedź dla Gwar Wypowiedź dla Delicious Wypowiedź dla Digg Wypowiedź dla Google Wypowiedź dla Reddit Wypowiedź dla YahooMyWeb Śledzik Dodaj do Kciuk.pl Dodaj do Spinacz.pl Dodaj do Yam.pl
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
 
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 21 ]  Przejdź na stronę 1, 2  Następna strona

Strona główna forum » Eksploracja » Inne » Reportaż z podróży


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

 
 

 
Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL

[ Time : 0.424s | 16 Queries | GZIP : Off ]