Zarejestruj    Zaloguj    Dział    Szukaj    FAQ

Strona główna forum » Eksploracja » Inne » Reportaż z podróży




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 12 ] 
Autor Wiadomość
 Post Napisane: 21 gru 2015, o 17:44 
Offline
Przyjaciel

Dołączył(a): 30 lis 2010, o 00:14
Posty: 2453
Lokalizacja: Oława
Imię: paulina
Wycieczke zaczynamy we Wronowie- krainie bruku, drewnianych plotow i milych okienek

Obrazek

Obrazek

okoliczne drogi

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Lazimy sobie tez wokol palacu. Budynek jest zamkniety ale po otaczajacym go ogrodzie przechodzacym w las mozna sie swobodnie przemieszczac. Palac pelnil funkcje jakis biur i urzedow a obecnie jest prywatny.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

W przypalacowym terenie zwraca uwage stary punkt przeciwpozarowy

Obrazek

Obrazek

Obrazek

oraz waga

Obrazek

Obrazek

Gdzies tu ponoc siedzi w lesie jeszcze dawny cmentarz ale jakos nie mozemy go znalezc mimo ze ponad godzine lazimy plątanina sciezek za palacem. Pewnie w zlym miejscu szukamy. Znajdujemy za to mnostwo bagienek, jeziorek i zarosnietych starorzecz. Las trzesie sie od spiewu ptakow jak w kwietniu, dziecioly sie tluka a i czasem brzeknie jakis zagubiony owad. Wszystko pachnie wilgocia i butwiejacym lisciem. Teren wyglada na zdziczaly park.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Potem jedziemy do Mikolina gdzie odwiedzamy wielki obelisk dokladniej opisany w temacie komunistycznych pomnikow

Obrazek

W Mikolinie sa tez resztki poniemieckiego cmentarza- nagrobki zostaly rownoustawione w trojszeregu

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Kawalek dalej stoi palac, otoczony roznymi ruinami

Obrazek

Obrazek

Obrazek

W calej okolicy obserwujemy tez dzisiaj straszny wysyp kotow. Puszyste kulki wrecz sie roja a z plowych traw co chwile wystaje jakis ogon!

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Golebie tez sie wygrzewaja do slonca a na niektorych dachach jest ich wiecej jak dachowek

Obrazek

W Golczowicach mijamy wieze o nieznanym przeznaczeniu

Obrazek

A w Naroku swiezo wyremontowany palac.

Obrazek

W jego najblizszej okolicy jednak nie brakuje ruin, kur, kałuż i powiewajacego prania. Nazwa adekwatna do klimatu- ulica Boczna

Obrazek

Obrazek

_________________
"ujrzałam kiedyś o świcie dwie drogi, wybrałam tą mniej uczęszczaną - cała reszta jest wynikiem tego, że ją wybrałam.. "

na wiecznych wagarach od życia...


Góra 
 Zobacz profil  
 
 Post Napisane: 21 gru 2015, o 18:08 
Offline
Muszkieter
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 29 maja 2009, o 22:16
Posty: 4110
Lokalizacja: Silesia
Pochwały: 1
Ciekawe tereny. Już tyle lat minęło odkąd objeżdżałem tamte okolice rowerem mając wtedy kartę 16MB w pierwszej cyfrówce, więc zdjęcia trzeba było robić tylko tym najciekawszym obiektom.

Widzę, że w Mikolinie żadnych zmian nie ma, ale co do Naroka to ogromna prośba o wrzucenie jakiś fotek do tematu pałacu - nie do poznania po remoncie :)

Pozdrawiam


Góra 
 Zobacz profil GG  
 
 Post Napisane: 21 gru 2015, o 18:16 
Offline
Przyjaciel

Dołączył(a): 30 lis 2010, o 00:14
Posty: 2453
Lokalizacja: Oława
Imię: paulina
Mam tylko to jedno zdjecie, jechalam tam bo znalazlam zdjecia palacu tak jak wygladal wczesniej.. Na miejscu mega rozczarowanie, wiec i zdjec jakos nie chcialo mi sie robic... Ale ok- wrzuce to jedno do palacowego tematu

_________________
"ujrzałam kiedyś o świcie dwie drogi, wybrałam tą mniej uczęszczaną - cała reszta jest wynikiem tego, że ją wybrałam.. "

na wiecznych wagarach od życia...


Góra 
 Zobacz profil  
 
 Post Napisane: 23 gru 2015, o 11:59 
Offline
Przyjaciel

Dołączył(a): 30 lis 2010, o 00:14
Posty: 2453
Lokalizacja: Oława
Imię: paulina
Dzis uderzamy w rejony Lewina Brzeskiego. W Graczach ciekawe skrzyzowanie ulic- a gdzie 10 i 40 lecie? ;)

Obrazek

Przypylenie ulic i domow sugeruje ze zblizamy sie do kopalni

Obrazek

Zabudowania kamieniolomu bazaltu widziane z drogi

Obrazek


Dalej jest wybudowana nowa droga, wielkim łukiem mijajaca kamieniolom. Stara droga zawalila sie do wyrobiska. Troche mam problemu z odnalezieniem osuwiska- teren zostal otoczony kolczastym plotem, ktory jednak jakos udaje mi sie sforsowac. Fragmenty spekanego asfaltu opadaja stromo w wielka dziure

Obrazek


Obrazek

Obrazek

Obrazek

Do przewleglej sciany przelepione jest cos w stylu kapliczki, zrobionej z wykorzystaniem kopalnianego wagonika.

Obrazek

Slepa droga konczaca sie zasiekiem z kolczastego drutu i dalej osuwiskiem zarasta i biegaja po niej bazanty w ilosci duzo. Zmykaja mi z kwikiem spod nog, chyba nie przywykly ze je tu ktos niepokoi..

Obrazek

Miejsce jest zaglebiem tarninowym, opycham sie slodkimi juz owocami po brzegi

Obrazek

Z Krasnej Gory do Grabina staramy sie wybrac najfajniejsza droge

Obrazek

Glownym celem dzisiejszej wycieczki jest Klucznik, ktory lezy miedzy Jakubowicami a Łambinowicami, niedaleko Niemodlina. Obecnie to ogromna plowa polana usiana od czasu do czasu jakims zmurszalym betonem albo kupka cegiel. Byla tu kiedys wies, przed wojna zamieszkiwalo ja ponad 400 osob. Wies byla wysiedlana dwukrotnie, najpierw w 45 roku jej niemieckich mieszkancow zawieziono do obozu pracy w Łambinowicach a na ich miejsce osadzono przesiedlencow polskich ze wschodu. Ale i oni nie pomieszkali tu dlugo. Juz w latach 50 tych rozlokowano ich po innych okolicznych wsiach a tereny Klucznika wlaczono do poligonu. Wtedy tez zniknela zabudowa wioski bo pozostawione domy i koscioly sluzyly jako cel dla szkolacych sie zolnierzy i ich artylerii.
Obecnie poligonu juz nie ma, zabudowan zostalo niewiele a atmosfera i specyficzny klimat dla miejsc o burzliwej historii roznosi sie nad polami i nieuzytkami. Jakby ktos chcial wiecej o historii miejscowosci poczytac:
https://pl.wikipedia.org/wiki/Klucznik_ ... polskie%29
http://opolankazpasja.pl/klucznik-zaginiona-wies/
http://dolny-slask.org.pl/3849599,Klucz ... _wies.html

Do Klucznika docieramy od strony Jakubowic. Droga jest taka jakie lubie najbardziej- troche bruku, troche blota, troche szutru. Sa tez odcinki dla amfibii. Ale jednoczesnie jest na tyle utwardzona, rowna, szeroka i bez niespodzianek w stylu duzych kolein czy glebokich dziur ze nie ma niebezpieczenstwa utkniecia i jest calkowicie przejezdna dla osobowego autka- nawet po opadach!

Juz mijana tabliczka konca miejscowosci wrozy dobrze- ze jedziemy we wlasciwym kierunku a rejon jest przyjazny dla bub!

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Kolory wokol jak przystalo na piekna druga polowe grudnia!

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Polne kroliki sie wiec ciesza, wystawiaja ryjek do slonca, cieplego wiatru i wierzgaja radosnie nozkami!

Obrazek

Obrazek

Najlepiej zachowanym budynkiem jest ogromna stodola z kolumnada w srodku! miejsce dogodne na nocleg, ognisko, impreze wiec powaznie rozwazamy taki wariant na wiosne!

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek


Jest tez kilka innych fragmentow budynkow

Obrazek

Obrazek

oraz kilka malych bunkierkow- chyba pozostalosci poligonu

Obrazek

Obrazek

Obrazek


Wsrod plowych traw okolicznych łąk widac charakterystyczna kepe drzew- w ktorej siedzi maly cmentarzyk

Obrazek

jakas dziura w ziemi- nie wiem czy wejscie do jakiejs kaplicznej piwnicy czy do grobowca

Obrazek

widok na cmentarz z pryzmy ziemi i cegiel

Obrazek

Obrazek

pojedyncze zachowane nagrobki

Obrazek

Obrazek

Obrazek


Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

dominuje zielona puchata czcionka

Obrazek

Obrazek

jest po deszczu.. na poprzewracanych starych plytach tworza sie jeziorka w ktorych przeglada sie niebo i drzewa

Obrazek


resztki duzego krzyza

Obrazek

Nieopodal rosnie ogromniasta tuja

Obrazek

Popoludniem pojawiamy sie nad jeziorkami w okolicy Kantorowic, gdzie spotykamy sie z wedrujacymi wioskami i polami eco, Grzesiem i Kamką. Zapodajemy wspolne ognisko i degustacje swojskich kielbas i nalewek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

_________________
"ujrzałam kiedyś o świcie dwie drogi, wybrałam tą mniej uczęszczaną - cała reszta jest wynikiem tego, że ją wybrałam.. "

na wiecznych wagarach od życia...


Góra 
 Zobacz profil  
 
 Post Napisane: 6 sty 2016, o 16:21 
Offline
Przyjaciel

Dołączył(a): 30 lis 2010, o 00:14
Posty: 2453
Lokalizacja: Oława
Imię: paulina
W Ozimku gubimy sie w jakis terenach przemyslowych. Platanina uliczek z betonowych plyt czy zaszronionego starego asfaltu. A wokol rury giganty, jakies silosy, zsypy, jezdzace po torach dziwne pojazdy i stare wagi. Dlugo nie mozemy znalezc drogi wyjazdowej z tej dzielnicy ale sobie nie krzywdujemy ;)

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek



Gdzies dalej na trasie, jakas droga, jakas wioska. Jakos tak pyliscie i plowo…

Obrazek

W Smardach natrafiamy na palacyk

Obrazek

Obrazek

Obrazek

oraz przydomowe baszty- ni to nowe ni to stare? ni to brama ni kapliczka...

Obrazek

W Roznowie nie brakuje ciekawych miejsc- jest drewniany kosciolek, za nim ceglana piramida,

Obrazek

Obrazek

a kawalek dalej ruiny palacu otoczone zabudowaniami gospodarczymi w roznym stopniu zachowania i uzytkowania. Gdzieniegdzie mieszkaja ludzie, z niektorych wystawia gebe jakis bizon zapadniety w sen zimowy a niektore calkowicie wypatroszone obiekty sluza tylko lokalnym pijaczkom.

Obrazek

Obrazek

Palac zloci sie w ostatnich promieniach slonca, lekko przesloniety przez tuje giganta. A za nim rociaga sie zdziczaly park.. acz krzewy i drzewa zdaja sie tu byc dosc mlode.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Caly rejon to zaglebie bialych tablic

Obrazek

Obrazek

W Jakubowicach zwraca uwage pomnik krokodyla.

Obrazek

W Brunach wjezdzamy na teren dawnego PGRu, zatrzymujemy sie na ministacji benzynowej i rozgladamy za palacem. Jak spod ziemi wyrasta straznik tego terenu a w calej jego postaci dojmujacym obrazem zdaje sie byc ogromne zdziwienie. Widac nie codziennie jacys nieznajomi przyjezdzaja tu zatankowac ;) Widok toperza czytajacego ksiazke przyprawia go o wytrzeszcz oczu, a moja geba wylaniajaca sie z krzakow skrywajacych ruiny poteguje tylko ten objaw. Mimo wszystko probujemy nawiazac mila rozmowe podczas ktore sie dowiaduje ze palac jeszcze 15 lat temu byl zamieszkany a stojace obok nas dystrybutory nadal skrywaja w swych czelusciach benzyne, acz sluzy ona jedynie miejscowym rolnikom i nie jest dopuszczona do sprzedazy. Gdy juz sie wydaje ze trafilismy u miejscowego w jakas przegrodke i nie budzimy niepokoju, stroz dostrzega kabaczka. Nie wiem czy po raz pierwszy w zyciu widzi spiace niemowle ale pyta “a co to?”. Udzielamy odpowiedzi zgodnej ze stanem rzeczywistym i tym samym mam wrazenie ze jego spokojny i uporzadkowany swiat zostaje po raz kolejny zburzony ;) Atmosfery dodaje wyjacy nieopodal kundel ktory nie baczac na swe gabaryty i umaszczenie poczul nagle zew wilczych przodkow. Jak przystalo na tajemniczych i podejrzanych przybyszow milo sie zegnamy i rozplywamy w niebycie za stalowa brama niegdysiejszego gospodarstwa.

Obrazek

Obrazek

Na koniec jeszcze Krzywiczyny z ogromnym palacem o topornym ksztalcie stodoly.

Obrazek

I drewnianym kosciolkiem. I cmentarzem rzadzacym sie twardym prawem kapitalizmu- płać albo wypier***. Nie masz kasy to zbieraj kostki, kwiatki i ruszaj w emigracje - do lasu, albo gdziekolwiek, byle dalej od poswieconej ziemi..

Obrazek

_________________
"ujrzałam kiedyś o świcie dwie drogi, wybrałam tą mniej uczęszczaną - cała reszta jest wynikiem tego, że ją wybrałam.. "

na wiecznych wagarach od życia...


Góra 
 Zobacz profil  
 
 Post Napisane: 11 sty 2016, o 19:08 
Offline
Przyjaciel

Dołączył(a): 30 lis 2010, o 00:14
Posty: 2453
Lokalizacja: Oława
Imię: paulina
Juz w Przeczowie pojawia sie pierwszy budynek do ktorego zagladam, jakas fabryczna hala. Dostepu do niej bronia tak zjadliwe rosliny ze udaje mi sie podrapac nogi przez dwie pary spodni..

Obrazek

Obrazek

W Wilkowie przy torach zawijamy pod stara fabryczke, czesc jest opuszczona, fragment budynku chyba ktos uzywa..

Obrazek

Obrazek

Kawalek dalej stoi zrujnowany dwór. Ponoc odnalazl sie jego wlasciciel i nawet chcial odkupic ale pogmatwane losy wlasnosciowe go zniechecily. Mozna wejsc do srodka, nie ma zadnych utrudnien (no moze oprocz walacego sie dachu). Miejscowi ktorzy zajmowali sie pozyskiwaniem opału w terenie przypalacowym chcieli mnie po nim oprowadzac ale troche sie balam ze to wszystko zaraz runie nam na łby… Pogadalismy wiec na zewnatrz, pod zaroslymi bluszczem oknami. O pogodzie, o polityce, o wlasnosciach palnych impregnowanych belek oraz o niecheci miejscowych do wroclawskich rowerzystow

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Latem chyba tu wroce- musi to pieknie wygladac jak roslinnosc sie zazieleni. Chyba widac wtedy tylko zielona bryle bluszczu ktora calkowicie zjadla dawną dzialanosc czlowieka..


Drugi palac stoi za szosa. Zamkniety, ogrodzony, jakby troche podremontowany.

Obrazek

Proba wejscia na teren konczy sie miejscowymi we wszystkich oknach okolicznych domow. Za szyba pojawiaja sie staruszki i trzymane na rekach niemowleta. Nawet kot wylazl na parapet.

Obrazek

Dalej sa Kowalowice, owiane dymem pelzajacym nisko i sugerujacym ze sezon grzewczy trwa w najlepsze.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Wokol palacu duzo roznych szop, stodol i innych mniej lub bardziej opuszczonych zabudowan sluzacych lokalnej ludnosci.

Obrazek

Po wiosce dlugo mozna sie wloczyc platanina wyboistych drog, na ktorych mozna niezle zatanczyc i powycinac hołubce, zarowno na butach jak i na oponach.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Ulica Jednosci. Ciekawe czy wciaz sie tak nazywa czy stara tabliczka przetrwala w chaszczach dziejowe zawirowania?

Obrazek

W Głuszynie przypadkiem trafiamy na stary cmentarz, zarosniety gestym bluszczem, pod ktorego liscmi znikaja drzewa, nagrobki i glebokie rozpadliny w ktore raz po raz mozna wpasc.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

W Buczku Wielkim krecimy sie tu i owdzie, zerkajac na zroznicowane lokalne zabudowania

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

I w koncu Miechowa- juz od poczatku widac ze bedzie dobrze- biala tablica!

Obrazek

Palac lezy na uboczu wioski. Mozna do niego bez problemu wejsc, wszystko pootwierane- chyba ze kogos zniecheca walace sie stropy. Wnetrze wypatroszone, nic za bardzo tam nie ma.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Gdy tylko zajechalismy pod palac z okolicznych domow zaczely wylazic tlumy ludzi i grupowac sie przy skodusi. Rodziny z dziecmi, babcie z siatami. Poczulismy sie lekko nieswojo zeby nie powiedziec - nierzeczywiscie. Chwile pozniej tajemnica masowych migracji miechowskiej ludnosci na plac przypalacowy sie rozwiazala- przyjechal objazdowy sklep odziezowy!

Obrazek

Na drugim krancu wioski stoi drewniany kosciolek.

Obrazek

Miejsce wydaje sie byc na tyle sympatyczne ze tu obwolujemy popas. Przed nami droga ktora znika gdzies w polach. Chmury podzielily sie z czystym niebem po polowie.

Obrazek

Obrazek

Godzine pozniej stan ten ulega zmianie ;)

Obrazek

Przy kosciele i cmentarzu stoi kibelek. Drewniana lekko rozleciana sławojka bez dachu. Wnetrze pomalowane w roznokolorowe mazaje. Jakby wyrwany z jakiejs innej rzeczywistosci i tu tajemniczo przeniesiony. Duzo bardziej pasowalby gdzies kolo jakiejs chatki studenckiej, bazy namiotowej czy domu szalonego artysty.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Po drodze do domu jeszcze palac w Pomianach, zamieszkany przez kilka rodzin.

Obrazek

Dzisiejszy dzien byl tez owocny w przydomowe zelazne sprzety rozniste.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

_________________
"ujrzałam kiedyś o świcie dwie drogi, wybrałam tą mniej uczęszczaną - cała reszta jest wynikiem tego, że ją wybrałam.. "

na wiecznych wagarach od życia...


Góra 
 Zobacz profil  
 
 Post Napisane: 22 mar 2017, o 17:53 
Offline
Przyjaciel

Dołączył(a): 30 lis 2010, o 00:14
Posty: 2453
Lokalizacja: Oława
Imię: paulina
Sobotnim porankiem opuszczamy sloneczna i sucha Olawe kierujac sie na wschod. Im dalej tym bardziej zmienia sie pogoda i krajobraz… Pod Krapkowicami jest juz tak…

Obrazek

Obrazek

Gdyby nie drzewa to ciezko by odroznic niebo od horyzontu a i przebieg drogi staje sie jakis rozmyty. Trzeba bylo w lubuskie pojechac albo co… Teraz juz niestety za pozno na zmiany planow, marudzenie nic nie da, trzeba realizowac program ;)

Przypadkiem wpadamy na pomniczek w Chrzowicach. Od wszechobecnej bieli i szarosci odcinaja sie trzy czerwone gwiazdy.

Obrazek

Obrazek

Dzis mamy do zobaczenia kilka palacykow:

Rozkochów.
Palacyk robi wrazenie opuszczonego, acz w czesci okien sa kraty, stalo na terenie auto i widzialam psia bude. Z tej ostatniej racji nie podeszlam blizej z obawy co z tej budy moze wylezc i w jakim bedzie nastroju

Obrazek

W Dobieszowicach trafiamy na jakiegos typa ktory “nie zyczy sobie aby fotografowac palac”. Wiec ja mu dla odmiany zycze szczesliwego nowego roku i jako ze stoje na ogolnodostepnym terenie to olewam jego bulgotanie.

Obrazek

Palac w Twardawie robi wrazenie jakies bezksztaltnej ukladanki z kilku pudełek

Obrazek

ale ma ciekawe balkoniki i kolumny

Obrazek

Obrazek

Jest tez mila dla oka stacja benzynowa

Obrazek

W Trawnikach palac jest duzy i niestety zamkniety ( a jeszcze pare lat temu dalo sie ponoc wejsc swobodnie do srodka)

Obrazek

Obrazek

W najblizszej okolicy jakies sklady zelastwa

Obrazek

W Karchowie mijamy budynek robiacy wrazenie skrzyzowania kosciola ze szklarnia

Obrazek

W Borzysławicach ciekawa brame przegradzajaca ulice

Obrazek

Obrazek

i palacyk niesamowicie zarosniety- nawet teraz ciezko do niego podejsc i sobie oka nie wykolic, latem to tu musi byc niesamowita dzungla!

Obrazek

W Grudni Małej to nam sie juz nie chce podchodzic i robimy zdjecie zza plotu bo jest coraz ciemniej i zimniej

Obrazek

W opolskim bardzo popularne jest stawianie dwujezycznych tabliczek z nazwami miejscowosci, jako ze zyje tutaj spora mniejszosc niemiecka. Sprawa wydaje sie zrozumiala w przypadku gdy nazwy miejscowosci brzmia inaczej. Ale gdy brzmia identycznie- nie rozniac sie ani jedna litera? Chyba nawet w patriotyzmie lokalnym czy manifestowaniu swojej przynaleznosci warto zachowac odrobine zdrowego rozsadku...

Obrazek

Obrazek


W jednej z wiosek mielismy dzis przedziwne spotkanie. Zauwazamy ze kolo skodusi kreci sie jakis typ, robi chyba z 4 okrazenia, spisuje numery blach do notesika. Ostatecznie nie wytrzymuje i puka do okna wypytujac (dosc grzecznie ale stanowczo) kim my jestesmy i czemu na tak dlugo (z pol godziny) zatrzymalismy sie na obrzezach wioski, kilkanascie metrow od jego domu. Mowimy mu ze karmimy niemowlaka, co zreszta jest zgodne z prawda. Widok kabaka wciagajacego z apetytem butelke troche go zbija z tropu, bo widac nie okazalismy sie az tak niebezpieczni jak przypuszczal. Na tym etapie gosc doznaje naglego olsnienia- i stwierdza ze my napewno jestesmy z telewizji! Bo po jakiego czorta by ktos przyjechal do wioski X w mglisty zimowy dzien? Turysci tu nie bywaja, a nawet jak sie jaki przewinie to maja inne samochody. Musimy byc z telewizji. I my napewno jestesmy z tego programu, co reporterzy przebieraja sie za uchodzcow i sprawdzaja reakcje ludzi. Jakas akcja “kto mnie przygarnie” czy jakos tak. Troche dostaje ataku smiechu bo toperz obleci jako uchodzca, kabaczek moze tez, ale ja??? Faktycznie facet przyznaje mi racje, ale zaraz dopowiada ze my napewno reporterzy bo widzial w telewizji moja czapke! Na pewno taka sama! To juz drugie podwojne zycie mojej czapki- jedna machala ogonem, warczala , jezdzila bez biletu koleja i prawie dostala mandat. Druga jak widac bez mojej wiedzy wystepuje w telewizji. A moze ona tam byla zanim byla moja? W koncu w lumpeksie ją nabylam! :D Gadamy jeszcze o zyciu, o tym ze ciezko z praca, ze syn za granica, ze ludzie na wsi za duzo pija i takie tam jak zwykle w takich okolicznosciach. Widze jedynie ze gosciowi oczy lataja na wszystkie strony tak szuka tej kamery. Koles uznaje w koncu ze chce dobrze wypasc i wyjsc na goscinnego bo zaprasza nas na kawe, przedstawia sie z imienia i nazwiska i profesji. Jakos tym razem nie mamy ochoty skorzystac. Nie wiem kim byl, czy wariatem z lękami i maniami przesladowczymi, czy moze emerytowanym tajniakiem ktory nie moze sie pogodzic ze jest w stanie spoczynku i ze zyje w wiosce w ktorej nic sie nie dzieje. Aha! gosc nie byl pijany ani nie mial wygladu typowego żula.

Na nocleg zajezdzamy do schroniska PTSM w Pokrzywnej.

Obrazek

Obrazek

Oprocz nas zakwaterowaly sie tu harcerki w wieku nastoletnim. Kolektywnie przyrzadzaja pulpopodobny posilek i nas nim czestuja. Sa pulpy na makaronie, na ryzu, na kaszy a ta byla na brokule :) I duuuuzo czosnku. Pycha! Chyba wstapie do harcerstwa :P
Potem schronisko pustoszeje, harcerki kryja sie po pokojach, slychac chyba trzy lub cztery piosenki o plonacych ogniskach spiewane akapela a potem i to cichnie. Ogniska nikt nie robi. Innych turystow nie zarejestrowalismy, nie bylo, albo byli dobrze ukryci. Pozostaje nam wiec spedzenie wieczoru we wlasnym gronie.

Obrazek

A przepraszam! jeden napotkany osobnik byl bardzo towarzyski.

Obrazek

W kolejny dzien odwiedzamy Łąke Prudnicka gdzie w palacyku zaszly niekorzystne zmiany (ostatnio bylismy tu w 2010) teraz dachy sie wala a ktos zamiast w nie zainwestowal w solidna brame grodzaca dziedziniec i zamurowanie okien.

Obrazek

Za Ścinawa Mała chyba dawny palac przeksztalcony w dom wielorodzinny

Obrazek

Obrazek

A w Przydrozu Małym wielki palac, w wielkim parku, sluzacy jako magazyn wielkich opon w duzej ilosci.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Pod czujnym okiem sarnich stadek suniemy do domu

Obrazek

_________________
"ujrzałam kiedyś o świcie dwie drogi, wybrałam tą mniej uczęszczaną - cała reszta jest wynikiem tego, że ją wybrałam.. "

na wiecznych wagarach od życia...


Góra 
 Zobacz profil  
 
 Post Napisane: 22 mar 2017, o 17:53 
Offline
Przyjaciel

Dołączył(a): 30 lis 2010, o 00:14
Posty: 2453
Lokalizacja: Oława
Imię: paulina
Glownym celem naszej wycieczki w pewien sloneczny majowy dzionek jest znalezienie Wilczej Budy- zagubionej w Borach Stobrawskich samotnej chalupy o ciekawej historii. I sprawdzenie jej walorow noclegowych. Zbudowany z grubych beli domek jest dosc stary- pochodzi z XVIII wieku. Ponoc była tu kiedys karczma, w ktorej spotykali sie po polowaniach lokalni moznowladcy i grzali kupry przy kominku (ktory wciaz sie zachowal). Wedlug legendy z okien karczmy czesto strzelano do wilkow i stad sie wziela nazwa. Inna wersja głosi, ze byla tu kiedys wieksza osada, ale przyszla epidemia cholery, wszyscy wymarli a ich ciała rozwloczyly po lasach wilki. Zostala tylko karczma owiana zła sławą.

Niestety przyjechalismy tu troche za pozno.. Miejsce jest cudne i chata rowniez- acz jest juz w takim stanie rozpadu, ze strach by w srodku spac. Zwlaszcza jakby w nocy zerwal sie wiatr czy burza to dechy latają... Nawet grube bele scian zaczynaja sie rozłazic, ktos je podparł drągami ale na ile to pomoze? O szczelnosci dachu tez juz nie ma mowy... Szkoda, ze nie przyjechalismy tu 10 lat temu..

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Widac, ze miejsce bylo swiadkiem wielu imprez urodzinowych, wieczorow kawalerskich, mniej lub bardziej romantycznych schadzek oraz bytowania obozow harcerskich. Na ścianach zachowalo sie mnóstwo podpisów osób odwiedzających karczmę, można poczytać imiona odwiedzających – niektóre wyryte w drewnie z dawnych lat, a niektóre świeże, markerem napisane. Najstarsze, ktore wpadly mi w oczy byly z lat 70 tych. Znalazlam tez pamietnik mlodego chlopaka. Bardzo ciekawa i mroczna lektura. O braku zrozumienia swiata, o ucieczkach od rodziny i znajomych do lasu, ktory jedyny dawał chwilowe ukojenie. O przesladujacych, schizofrenicznych snach i myslach samobojczych. Opatrzony rysunkami olowkiem jak z jakiegos koszmaru... Dwadziescia kilka wpisow z lat 2000-2002. Ostatni wpis z maja, dokladnie 14 lat temu.. Co do dnia... Dlugi tekst jak w malignie, zupelnie bez sensu... Odkladam pamietnik na miejsce, zabezpieczam jak bylo... Duzo bym dala, zeby sie dowiedziec co teraz sie dzieje z tym gosciem, co robi, czy odnalazl swoje miejsce w zyciu i czy wogole pamieta o leśnej kryjowce sprzed kilkunastu lat.. O ile jeszcze wogole zyje...

Naprzeciw chałupy jest kapliczka, odwiedzana chyba glownie przez mysliwych.

Obrazek

Potem przewijamy sie przez senne miasteczko jakim jest Murów. Ma w sobie cos takiego przemyslowego, przypylonego, przypomina mi Gorny Slask w czasow mojego dziecinstwa. Choc juz nic tu nie dymi- to cos z tych klimatow pozostalo jednak w czasoprzestrzeni.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Tu powinien byc hotelik albo PTSM!

Obrazek

Mozna tu wstapic do baru w klimatach jakie lubie najbardziej.

Obrazek

Spotykamy tu Radka i Adriana, ktorzy twierdza, ze knajpa knajpą, ale na zakrapiane nasiadowki z kumplami to jednak najlepsza jest fabryka. Przestrzen, spokoj, muzyczke mozna sobie właczyc wedle gustow a i jak sen zmorzy mozna kimnąc do rana, zeby w stanie zbyt wskazujacym do chałupy nie wracac. Jeden z nich nawet zaprasza na swoje urodziny za 3 tygodnie.

Skoro maja tu opuszczona fabryczke to nie sposob jej nie zwiedzic :)

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek


Na lesnym parkingu miedzy Ładzą a Nowymi Siołkowicami zapodajemu drugie sniadanie- pieczone kielbaski!

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Potem jeszcze włóczymy sie troche nad Odra i jej starorzeczami, gdzies miedzy Popielowem a Brzegiem

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek


Z racji na remont na moscie i korki do Oławy - jedziemy bokiem, jedną z sympatyczniejszych okolicznych drog- z Lipek do Ścinawy.

Obrazek

Droga prowadzi przez plantacje szparagów, gdzie pracuja setki ludzi ze wschodu. Czesto tedy jezdzimy ale dzis jest tu wyjatkowe zamieszanie. Chyba cos wkopują, wykopują albo tylko zmieniaja folie? Ale sciągaja ją wszedzie. Oglos szeleszczenia i szurania spowija cala okolice. Dosc silny wiatr nie pomaga calej akcji przenoszac zwaly folii tam gdzie ma ochote a nie tam gdzie chcieliby ją ulozyc ludzie. Pracownicy na plantacji chodza tam i spowrotem. Czesc z nich ciagnie za soba folie a inni tylko pomiedzy nimi spaceruja jak po nadmorskim deptaku. To wszystko w cieniu monumentalnych wiatrakow a czasem w tle mignie pociag.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

_________________
"ujrzałam kiedyś o świcie dwie drogi, wybrałam tą mniej uczęszczaną - cała reszta jest wynikiem tego, że ją wybrałam.. "

na wiecznych wagarach od życia...


Góra 
 Zobacz profil  
 
 Post Napisane: 31 maja 2017, o 21:51 
Offline
Przyjaciel

Dołączył(a): 30 lis 2010, o 00:14
Posty: 2453
Lokalizacja: Oława
Imię: paulina
Pewnej deszczowej niedzieli trafiamy w okolice Kluczborka. Polecaja tu uwazac na płazy.

Obrazek

W parku w Gorzowie Śląskim, na porosłym mchem placyku, napotykamy betonowy pomnik z dawnych czasow- ku czci wyzwolicieli “ziem piastowskich”.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Naprzeciw skweru jest jakis urzad - a na nim napisy juz niby calkiem wspolczesne, na jakis unijno-finansowanych projektach. Ale ich patetyczne brzmienie jakos kojarzy sie raczej z czasami pobliskiego zapomnianego pomnika... ;)

Obrazek

A tak naprawde to przyjechalismy tu szukac pałacyków. Pierwszy jest w Kozłowicach.

Obrazek

Poczatkowo nie mam zludzen, zeby udalo sie go zobaczyc rowniez w srodku. Obchodze go dookola raczej z przyzwyczajenia. A tu niespodzianka! Otwarte na osciez drzwi!!! Wewnatrz troche zdobien z dawnych lat, rzezbiony kominek, jakas scena, ogromne drewniane odrzwia. Chyba kiedys byla tu jakas klinika czy przychodnia?

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Rozne ciekawe zdobienia okien, dachow

Obrazek

Obrazek

Roslinnosc wkracza juz na mury budynku i czuje sie tu calkiem zadomowiona

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Pod palacykiem ma tez miejsce wazna chwila- pierwsze tegoroczne spotkanie ze slimakiem!

Obrazek

Snujemy sie dalej jakimis bocznymi drogami o wyboistej nawierzchni, obsadzonych pieknymi alejami.

Obrazek

Nastepny palac odwiedzamy w Bąkowie. Takie napisy jak najbardziej do mnie przemawiaja.

Obrazek

Palac sprawia wrazenie opuszczonego, ale jest pozamykany.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Zajrzec mozna jedynie przez szybe

Obrazek

W ogromnym parku wszystko kwitnie a siąpiąca mżawka tylko potęguje wszechobecny zapach wiosny.

Obrazek

Kolejny palac probujemy znalezc w Brzezince ale chyba nam sie cos pomylilo- nic takiego tu nie ma. Za to trafiamy na sklad starych aut!

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

A kawalek dalej na sympatyczna przyczepe mieszkalna. Z jednym kołem ogumowanym i trzema na obręczach.

Obrazek

Obrazek

Polnymi drogami wsrod ciągnacych sie alei wjezdzamy od tylu na czyjes podworko. Wyjazd tylko przez zadaszoną brame- na szczescie jest otwarta.

Obrazek

Mijamy sympatyczna stacje benzynowa- ciekawe czy czynna? Nie bylo kogo spytac…

Obrazek

A na koniec znow żabie klimaty :)

Obrazek

_________________
"ujrzałam kiedyś o świcie dwie drogi, wybrałam tą mniej uczęszczaną - cała reszta jest wynikiem tego, że ją wybrałam.. "

na wiecznych wagarach od życia...


Góra 
 Zobacz profil  
 
 Post Napisane: 1 cze 2017, o 09:46 
Offline
Przyjaciel

Dołączył(a): 30 lis 2010, o 00:14
Posty: 2453
Lokalizacja: Oława
Imię: paulina
A tu mi sie jeszcze zaplątała relacja sprzed roku - maj 2016

Bagaz na wycieczke przygotowany do zabrania

Obrazek

Dzis pierwsza kabacza jazda pociagiem! Maleństwo wiec rozciekawione i niespokojne.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Z Przeczy idziemy do wioski Niwa. Tam stoi pewien niepozorny budynek

Obrazek

A w srodku taka kolumnada!

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Klimaty popegieerowskich wsi

Obrazek

Obrazek

Polami, miedzami, przez chaszcze, krzaki i pachnace zioła wiją sie sciezyny….

Obrazek

Obrazek

Nieraz robi sie pusto, łyso i tylko hula wiatr

Obrazek

Autostrada dwupasmowa!

Obrazek

Na trasie Niwa- Zorgi w srodku pol stoja jakies ruiny. Kilka zapomnianych budynkow

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Wyjatkowo tu czysto…

Obrazek

Swoisty rodzaj kapliczki ;)

Obrazek

Ruiny palacu w Ciepielowicach.

Obrazek

Na obrzezach wsi cale krzaki sa pokryte jakby “pajeczynami” pelnymi tłustych gąsienic!

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Strach na wroble schowal glowe do wiaderka i pilnuje pokrzyw…

Obrazek

Stary i bardzo zarosniety cmentarzyk na trasie Nowa Jamka- Lipowa

Obrazek

Obrazek

W Lipowej mix kosciola z biurami albo szkołą?

Obrazek

I miłe komorki

Obrazek

Pod sklepem w Lipowej robimy sobie popas. W tym samym budynku jest swietlica wiejska a w niej odbywa sie jakas uroczystosc dla dzieci. Wiekszosc dzieciakow ciagle biega wokol budynku, we wszystkich kierunkach i plaszczyznach wydajac z siebie nieludzkie okrzyki. Czujemy sie jak w mrowisku. Nie pojelam reguł zabawy. No moze oprocz tego, ze wygrywa ten kto drze sie najglosniej i popchnie najwiecej kolegow. Tylko jedna osoba w tej chwili emanuje spokojem..

Obrazek

Obrazek

W oczekiwaniu na pociag powrotny, na krzesełkach dla karzełkow- przy samej ziemi

Obrazek

Obrazek

_________________
"ujrzałam kiedyś o świcie dwie drogi, wybrałam tą mniej uczęszczaną - cała reszta jest wynikiem tego, że ją wybrałam.. "

na wiecznych wagarach od życia...


Góra 
 Zobacz profil  
 
 Post Napisane: 2 cze 2017, o 14:33 
Offline
Przyjaciel

Dołączył(a): 30 lis 2010, o 00:14
Posty: 2453
Lokalizacja: Oława
Imię: paulina
Pewnej cieplej majowej soboty postanawiamy sie wybrac w Bory Stobrawskie. Wycieczke zaczynamy od okolic wioski Pokoj i tamtejszych stawow. Nie zajmuja az tak duzego obszaru jak np. Milickie ale klimat podobny.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Prawie na kazdym stawiku jest łodka ale niestety wszystkie przypiete.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek


Raz jedyny udalo nam sie kiedys w milickich okolicach ( koło Rudy Sułowskiej) poplywac łodka po stawie! Nie byla przywiązana. Godzina zabawy i odstawilismy w poczatkowe miejsce. Mozna...

Obrazek

Obrazek

Obrazek


Groble miedzy stawami przewaznie porastaja aleje drzew

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Sporo w okolicy jest pozostalosci dawnych czasow. Spotykamy ruiny robiace wrazenie jakby mialy jakis poprzemyslowy charakter. Gdzies znalazlam tez informacje, ze jest to stara strzelnica.

Obrazek

Drugi zarosły budynek na wzgorzu przywodzi na mysl skojarzenia ze sztucznymi ruinami budowanymi “dla romantyzmu” przy zamkach i palacach.

Obrazek

Obrazek

A to ponoc bylo niegdys smolną latarnią

Obrazek

Jest tez obelisk, pomnik, kolumna? Polozony na wyspie wiec nie mamy szans do niej dotrzec

Obrazek

Obrazek

Czasem pojawiaja sie nietypowe drzewa

Obrazek

Obrazek

Natrafiamy na ławice małych rybek

Obrazek

I mrówek. Chyba jeszcze nigdy nie widzialam tylu mrowek na raz. Chyba mialy jakis zlot z calego wojewodztwa ;)

Obrazek

Obrazek

Potem wkraczamy w tereny bagienne. Jak powszechnie wiadomo- chodzenie po bagnach wciaga.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Ale ostatecznie nie mamy wyjscia i musimy minąć najwieksze bagienko lasem ;)

Obrazek

W Pokoju odwiedzamy dwa stare cmentarze- niemiecki, pelen rzezb, bluszczu i tuj. O czesc grobow widac, ze ktos dba

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Jest tez cmentarz zydowski gdzie musze przelezc przez plot bo furtka nie jest przewidziana. Napisy jak widac sa dwujezyczne i dwualfabetowe. Niektore sa złocone.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Jedna z tablic ma fakture ciekawego marmurku. Nie wiem czy taka byla od nowosci czy zestarzala sie w taki nietypowy sposob?

Obrazek

A na koniec dnia ognisko- na jednym z naszych ulubionych lesnych parkingow

Obrazek

Obrazek

Obrazek

_________________
"ujrzałam kiedyś o świcie dwie drogi, wybrałam tą mniej uczęszczaną - cała reszta jest wynikiem tego, że ją wybrałam.. "

na wiecznych wagarach od życia...


Góra 
 Zobacz profil  
 
 Post Napisane: 29 sie 2017, o 18:38 
Offline
Przyjaciel

Dołączył(a): 30 lis 2010, o 00:14
Posty: 2453
Lokalizacja: Oława
Imię: paulina
W okolice Góry św. Anny ruszamy juz chyba 6 raz. Tu krotkie przypomnienie naszych poprzednich wycieczek:

2008- https://goo.gl/photos/8cQttSGYZj4sLwVV8

2009- https://goo.gl/photos/zXsa5HG4pq45ZiBo7

2010- https://goo.gl/photos/h73c5SB1DyBYyNJq7

2011- https://goo.gl/photos/FusCF1UQCKU7MQXC8

2012- http://jabolowaballada.blogspot.com/201 ... -2012.html




Tegoroczną wyprawe zaczynamy od Zdzieszowic i wizyty na terenie dawnego kempingowego osrodka wczasowego. Drewniane domki zostaly w wiekszosci wykupione na prywatne dacze lub sie rozpadły. Cały teren zapodaje jeszcze jednak mocno melodią przeszlosci i roznymi klimatami milymi dla oka. Jest cos dla milosnikow dywanow:

Obrazek

Najlepszy jest drewniany piwny grzybek. Teraz pozamykany ale niegdys byly w nim okienka do wydawania zlocistego napoju, ktory spozywalo sie na stojaco.

Obrazek

Caly budyneczek zdobią tematyczne malowidła. Fajne to bylo kiedys, ze ludziom sie chcialo samodzielnie cos przyozdobic, cos dac od siebie, puscic wodze fantazji i swoim mniej lub bardziej artystycznych zapędom. Mam wrazenie, ze jest to cos co zdechło obecnie w narodzie a przynajmniej zeszło gdzies mocno do podziemia. Ludzie jakby zatracili umiejetnosci aby zrobic cos z niczego. Ograniczaja sie jedynie do kupowania tego co modne w tym sezonie i uznane za “eleganckie”, czy ostatecznie złozenia wedlug instrukcji gotowych elementow o scislym i konretnie dedykowanym przeznaczeniu. Komu by sie chcialo teraz malowac grajace na harmoszce podgrzybki o czerwonych pijackich noskach??

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Oprocz miejsca zabaw dla doroslych zostal tu rowniez plac zabaw dla dzieci. Acz i dla takich bardzo duzych tez sie nada ze wzgledu na swoja solidnosc. Ciężka, żelazna karuzela jest jednoczesnie siłownią dla kręcącego.

Obrazek

Obrazek

Nie jest wprawdzie az tak masywna jak slawna karuzela z rynku w ukrainskim Chyrowie (tam musialy ją rozkrecac trzy silne chłopy a potem trzeba bylo czekac az sie sama zatrzyma, bo innej opcji nie bylo, bez obawy o zycie ;)) Ta zdzieszowicka jest delikatniejszej budowy ale i tak wpada na zaszczytne drugie miejsce w mojej klasyfikacji najlepszych karuzel! :D

Jest tez dosc nietypowa hustawka stojaca. Chyba zostaly tu wprowadzone jakies spore modyfikacje w stosunku do stanu poczatkowego.

Obrazek

Wieczor spedzamy włóczac sie po lokalnych knajpach, ze szczegolnym uwzglednieniem co ciekawszych spelun.

Obrazek

Tylko “Baśki” brak.. Uroczej knajpy z widokiem na dymiace kominy koksowni, zwanej przez niektorych “mordownią”. Zrobili teraz z niej pizzerie :(

Noc jest niesamowicie ciepla. Wrecz upalna. Ostatni raz kojarze taka noc chyba na Krymie. Tylko cykad brakuje!

Obrazek

Znak dwa w jednym :P

Obrazek

Mete noclegową mamy najlepsza w miescie! A moze i w wojewodztwie? Z wyjątkowo sympatycznym gospodarzem i piwniczką wypelnioną dziesiatkami wszelakich darow ziemi zapeklowanych i zamarynowanych w apetyczne sloiczki, butelki i gąsiory, o konsystencjach stalych, plynnych i mieszanych.

Rano przemykamy przez miasto a w oczy rzuca sie ciekawy kosciol o dosyc nietypowej bryle. Wyglada na bardzo stary a nie ma jeszcze nawet 100 lat!

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Na jednym z domostw wiszą pokryte patyną tabliczki.

Obrazek

Jako ze do pociagu mamy jeszcze troche czasu odwiedzamy kolejna do kolekcji knajpe.

Obrazek

PKP dzis tez stanelo na wysokosci zadania i podjechal miły sklad.

Obrazek

Nie jedziemy daleko, bo tylko do Jasionej. Na tyle blisko, ze nawet zadnej flaszki nie zdazylismy otworzyc! ;) Jak nie my ;)

Niestety pogoda nie dopisuje. Slonce swiecilo i zar sie lał z nieba w tygodniu, gdy trzeba bylo siedziec w domu czy pracy i czlowieka skrecalo ze zlosci i z tesknoty za szerokim swiatem, przyroda i biwakami. Tylko przyszla sobota i szaro, mokro i wieje chłodem. Parszywe licho!

Z Jasionej podążamy w strone Zakrzowa. Po drodze rozne popasy, popoje i przeczekiwanie mocniejszych opadow. Pod drzewami obroslymi bluszczem, nad jeziorkami ukrytymi w zaroslach albo pod wiaduktami autostrady. Wszedzie milo, jako ze klimat tworza glownie ludzie :) Mamy na dzis tez powazną misje degustacji produktow regionalnych- jest malinówka, jest wieloowocowe wino dopiero co sciągniete z gąsiora ukrytego w czelusciach zdzieszowickich piwnic!

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

W Zakrzowie dreptamy sobie nad stawkiem, niepokojąc nieco kaczą rodzinke.

Obrazek

Obrazek

Zagladamy w niektore podworka, zwlaszcza takie gdzie kreci sie jakies ptactwo.

Obrazek

Na obrzezach wsi stoi sobie odremontowany pałac gdzie chyba wlasnie ma sie odbywac jakies wesele.

Obrazek

Kręcą sie wyfiokowani ludzie o czystych butach i gębach kapiących od makijazu. Na grupke postaci z wielkimi plecakami patrza troche jak na ufo, ktore wyladowalo tu bez uprzedniego zawiadomienia.

Po drugiej stronie drogi, naprzeciw pałacu, jest inny swiat. Nasz swiat. Stoją tu ruiny zamku, do ktorych przytyka jakis dawny zakład przemyslowy, rowniez mocno juz nadgryziony zębem czasu. Wszystko porasta bluszcz.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Kawałek za zamkiem mozna natrafic na pozostalosci chyba jakiegos PGRu, chyba czesciowo uzytkowane bo napotykamy tam sympatycznego żuka wygladajacego, ze jest na chodzie. Jest tez skladzik minizłomu.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Drogami o roznej nawierzchni, przewaznie w mniej lub bardziej siąpiącym deszczu, suniemy w strone Góry św. Anny.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Biała tabliczka do kolekcji!

Obrazek

I juz wiadomo skad biorą sie chmury! Produkują je w fabryce! :D

Obrazek

A tu wspomniane wczesniej wzgorze.

Obrazek

Nocleg zapodajemy na znanym i lubianym opuszczonych folwarku, ktory tego roku zarósł wyjatkowo dorodnym chaszczem i nieprosto jest znalezc miejsce na namioty.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Widac, ze to wszystko namioty ludzi, ktorzy sypiają po krzakach!

Obrazek

Chris- łowca mirabelek! :)

Obrazek

O dziwo, mimo wszechogarniajacej wilgoci, nie ma problemu z rozpaleniem ogniska.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Pogoda tez okazuje sie dosc łaskawa- gdy przyłazimy do ruin deszcz zanika. Caly wieczor jest bez opadow. Dopiero w nocy, gdy juz spimy, zaczyna sie kolejna zlewa.

Rano znow wpełzamy na gore. Mijamy zniewoloną ulice Wolności ;)

Obrazek

Przemykamy przez amfiteatr.

Obrazek

Po drodze zawijamy tez pod kapliczke, ufundowaną przez ojca i jego dwoch synow w podziece za szczesliwy powrot z wojny.

Obrazek

Obrazek

Miejsce chyba stalo sie celem jakis grabieży- bo powieszono kartke. Co mozna ukrasc z kapliczki? Obrazek? Kwiatek? Świeczke?

Obrazek

Ze Zdzieszowic nasza trasa prowadzi za Odre. A tam przerwa w kursowaniu promu prawie na poltorej godziny... Moze kapitan pływadła do kosciola idzie? Albo na obiad? Wiec i my ruszamy cos zjesc- na pizze pod koksownie. I dopada nas tam klimat rodem z dawnych lat. Duch mordowni “Baśki” unosi sie w powietrzu ;) Przychodzi halasliwa ekipa dwoch kobiet w wieku nieokreslonym i tak zaszpachlowanych pyskach kosmetykami, ze strach obok tupnąć. Do tego jest dwoch gosci o twarzach mowiacych, ze nie przepadaja za rozwiazywaniem problemow i zatargow w dyplomatyczny sposob. Juz chyba cos tu zmalowali bo obsługa ich wyprasza- nie beda obsłuzeni. Na tym etapie zaczyna sie rzucanie kartami, krzesłami, telefony na policje i tego typu radosne zabawy w sielskie, niedzielne popoludnie. Pizza na ostro na cienkim ciescie smakuje calkiem niezle ze wzrokiem wbitym w smugi dymów nad koksownia i czasem z przelatującym lotem ślizgowym “menu” na pierwszym planie. Łatwo zamalowac sciany i powstawiac nowe sterylne meble. Atmosfera miejsca jednak wgryza sie gdzies głębiej i jej zabicie jest znacznie trudniejsze. Troche dawnej “Baśki” mozna jednak w Zdzieszowicach wciąż odnalezc :D

Potem prom. Juz czynny. Moj ulubiony bo samoobslugowy- bezsilnikowy, przeciaga sie go recznie po linie kijankami! Przy brzegu zacumowana jakas niewielka łajba..

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Na koniec wpadamy jeszcze pod Twardawe. Chris udowadnia, ze do jazdy osobowym autem nie tyle, ze nie potrzebny jest asfalt! Nie trzeba nawet drogi!

Obrazek

A my zmierzamy do opuszczonego folwarku ocenic jego walory noclegowo- imprezowe. Ocena wypada dosc słabo. Budynki to juz rozpierduszka totalna, o schronieniu w niepogode nie ma co mowic, raczej o spadajacych na łeb cegłach to i owszem.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Dziedziniec został przeznaczony na magazyn siana, wiec ognisko mogloby nie cieszyc sie uznaniem miejscowych. A gdyby sie dobrze zajarało to mysle, ze o uczestnikach imprezy byloby glosno ;) A i straze pozarne z calego powiatu mialyby dogodne okolicznosci aby sie wykazac swym kunsztem. Ogolnie mowiac- siana jest tu sporo ;)

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Walące sie stropy i siano jednak nie do konca dyskwalifikuje miejsce biwakowo. Ale gnojówka juz tak. Oprocz siana trzymają tu tez gnojowice, co gorsza taka jakas ulepszoną. Z dodatkiem mączki rybnej czy szlag wie jakiego innego chemicznego syfu. Bo czysta gnojówka pachnie. A to śmierdzi potwornie. Az dusi i powoduje mdłosci. Na nocleg wiec raczej tu nie zawitamy, ale odwiedzic bylo warto bo miejsce ciekawe! Zagubiony folwark wsrod pól...

Chris podrzuca nas do Gogolina, gdzie czekamy na naszego ciapąga. A! I jest z nami kaczuszka, nabyta na Górze św. Anny. Na imie jej Kłapcia. Wbrew pozorom bardzo solidna konstrukcja. Podczas wycieczki jezdzilam nią bo kostce brukowej, bo blocie i trawie. Kilka dni pozniej przezyła rowniez upadek z balkonu. Dzielna Kłapcia! :)

Obrazek

_________________
"ujrzałam kiedyś o świcie dwie drogi, wybrałam tą mniej uczęszczaną - cała reszta jest wynikiem tego, że ją wybrałam.. "

na wiecznych wagarach od życia...


Góra 
 Zobacz profil  
 
Dodaj do: Dodaj do Gadu-Gadu Dodaj do Grono.net Dodaj do Twitter Dodaj do Blip Dodaj do Flaker Dodaj do Pinger Wypowiedź dla Wykop Wypowiedź dla Facebook Wypowiedź dla Gwar Wypowiedź dla Delicious Wypowiedź dla Digg Wypowiedź dla Google Wypowiedź dla Reddit Wypowiedź dla YahooMyWeb Śledzik Dodaj do Kciuk.pl Dodaj do Spinacz.pl Dodaj do Yam.pl
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
 
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 12 ] 

Strona główna forum » Eksploracja » Inne » Reportaż z podróży


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

 
 

 
Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL

[ Time : 0.118s | 16 Queries | GZIP : Off ]