Zarejestruj    Zaloguj    Dział    Szukaj    FAQ

Strona główna forum » Eksploracja » Inne » Reportaż z podróży




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 49 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3  Następna strona
Autor Wiadomość
 Post Napisane: 8 gru 2017, o 00:26 
Offline
Przyjaciel

Dołączył(a): 30 lis 2010, o 00:14
Posty: 2638
Lokalizacja: Oława
Imię: paulina
Jakos pod koniec listopada okazuje sie, ze toperz ma jeszcze dwa dni urlopu do wykorzystania w tym roku. Ciagle zapominamy o tych dniach na kabaka. I maja one to do siebie, ze nie przechodza na kolejny rok. Albo teraz albo nigdy. Zmarnują sie niewykorzystane do konca grudnia. Tym samym jestesmy zmuszeni do zaplanowania 4.5 dniowego weekendu w zimny i pluchowaty czas o najkrotszych w roku dniach. Wolelibysmy wiosną- ale trzeba sie cieszyc tym co sie ma! Wybor pada na lubuskie z racji na odbywajaca sie tam w weekend bunkrową impreze. A w pozostale dni powłoczymy sie gdzies zadupiami szukajac szczęscia, rozwalisk i przygod. Znalezienie noclegow (ciepłych i niedrogich) na pograniczu Dolnego Slaska i lubuskiego nie nalezy do prostych. Dzwonie chyba w 40 miejsc i ciagle ta sama spiewka- nie ma wolnych miejsc. Kwatery zamieszkują albo pracownicy KGHMu, albo Ukraincy, a w miastach przygranicznych Polacy z innych regionow kraju, ktorzy sezonowo pracują po niemieckiej stronie a mieszkają tu bo taniej. Tzw. kwatery pracownicze sa wiec zabombione pod sufit i mozna skladac rezerwacje na kwiecien. Najciekawsze sa jednak moje rozmowy z kilkoma obiektami typu agroturystyka. Az zaluje, ze nie nagrałam tych dialogow, bo ich publikacja moglaby byc bardzo ciekawa. Nastepnym razem powaznie to rozwaze! Wydawaloby sie, ze obiekty oferujace usługi zwiazane z udzielaniem noclegow powinny do potencjalnego klienta podchodzic przyjaznie a przynajmniej z zachowaniem podstawowych zasad kultury. Mam natomiast wrazenie, ze kilka osob robi wielką łaske, ze odbiera telefon i zachowuje sie wręcz odpychajaco aby zniechecic. “Na jedna noc nie przyjmujemy, wybijcie to sobie z glowy raz na zawsze! Nikt nie bedzie po was sprzatał”, “Odbiło wam? Chyba trzeba byc pojeb*** zeby przyjezdzac w grudniu w lasy i jeziora”, “Na za tydzien? Prosze pani- u nas sie rezerwuje przynajmniej z rocznym wyprzedzeniem, biegusiem wpłaca zaliczke a i tak nie dla wszystkich starczy miejsc”, “Prosze mi nie przeszkadzac teraz, mam wlasnie kuriera”... Bardzo jestem ciekawa czy naprawde pol Polski marzy o tym i planuje całe swoje urlopy na dolnoslaskich i lubuskich wsiach buląc po 80-100 zl od osoby (bo z takimi cenami nieraz wyskakują) i to zmanierowało wlasciciceli takich obiektow? Czy moze mamy do czynienia z jakimis pralniami brudnych pieniedzy, gdzie zbłąkany turysta jest raczej problemem - bo akurat moze cos wywąchac?

Po roznych wiec przebojach i nieraz ciekawych rozmowach udaje sie zaklepac nocleg w Chocianowie, Lubsku i Gubinie. Zatem juz w srodowe popoludnie ruszamy na zachod. Autostrada przedstawia sie dosc zabawnie, bo na odcinku Wrocław - Legnica prawy pas wyglada jak pociag - zwarty ciag tirow poruszajacych sie zderzak w zderzak z predkoscia 60 km/h. Niektore z nich przyjechaly z dosc odleglych krain. Pierwszy raz w zyciu widze kirgiskie blachy! Co oni nam przywiezli- albo po co przyjechali taki szmat terenu? Ciekawe czy kiedys bedzie nam dane taka naklejke przykleic na ktores z naszych autek?

Obrazek

Zatrzymujemy sie w Chocianowie. W naszym miejscu noclegowym mało kto mowi po polsku. Kilku chlopakow gra przy recepcji w szachy. Jakbym sie nagle przeniosla gdzies na przedmiescia Lwowa…

Ryneczek jest dosc wyludniony. Czasem przemknie ktos z siatkami ze sklepu. Jakis pies biega za reklamowką, rowniez z logo pobliskiego markeciku.

Obrazek

Mają tu ladny hydrant.

Obrazek

A w mijanych kamieniczkach zakręcone skrzypące schody.

Obrazek

Gdy przygladamy sie słupowi z ogloszeniami (szukamy czy nie ma jakis festynow czy jarmarkow w okolicy) przechodzacy obok gosc w srednim wieku komentuje.. Nie wiem czy do nas czy bardziej do siebie ale nagle rzuca w przestrzen… “Patriotyzm u nas w miasteczku jest, ale roboty nie ma. Takie tu zycie - najpierw sie macha flagą a potem jedzie pracowac do Niemiec. Ten słup to cały Chocianów w pigułce"...

Obrazek

Widok z naszego noclegowiska na szarą okolice i zaszronioną skodusie. Wlasnie sobie uswiadamiamy, ze nie mamy skrobaczki do okien ;)

Obrazek

Jedno z niewielu miejsc w okolicach gdzie mieli miejsca do spania i obsluga byla miła!

Obrazek

Na drodze z Chocianowa do Przemkowa mijaja nas dosyc niecodzienne pojazdy w ilosci duuuzo! Jakas wystawa? albo jada na wystepy goscinne na inny poligon? ;)

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

W Przemkowie przyciagaja nasza uwage niewielkie bunkierki rozsiane to tu to tam. Pierwszy jest dosc zasmiecony, o sufitach porosłych stalaktytami.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Drugi jest mocno zalany- bez gumiakow nie sposob wejsc. Obok stoi jeszcze mniejsze “jajo” z drzwiami.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Na terenie odlewni tez mijamy ze trzy sztuki. Tez pozalewane. Najciekawszy i najwiekszy zesmy jednak przegapili, mimo ze bylismy od niego pare metrow. Trzeba chyba wrocic latem jak bedzie bardziej sucho!

Obrazek

A zaraz obok jest tez ciekawa stacyjka “Przemków Odlewnia”. Wyglada zupelnie jak pałacyk! Pociagiem juz raczej tu nie dojedziemy. Chyba nawet tory sa zdjete.. Czesc budynku jest zamieszkana.

Obrazek

Obrazek

Fikuśne podcienia.

Obrazek

Okolice zdobią kolorowe klomby i płotki, ktore troche rozweselają ten szary i ponury dzien!

Obrazek

Obrazek

_________________
"ujrzałam kiedyś o świcie dwie drogi, wybrałam tą mniej uczęszczaną - cała reszta jest wynikiem tego, że ją wybrałam.. "

na wiecznych wagarach od życia...


Góra 
 Zobacz profil  
 
 Post Napisane: 9 gru 2017, o 18:01 
Offline
Przyjaciel

Dołączył(a): 30 lis 2010, o 00:14
Posty: 2638
Lokalizacja: Oława
Imię: paulina
Odlewnia i dom spokojnej starosci - co moze łączyc takie dwa zupelnie niezwiazane ze sobą byty? Wbrew pozorom duzo. Mogą stac ze soba sciana w sciane, byc opuszczone, zapomniane i spowite tym samym, charakterystycznym zapachem jakis chemikaliow.. Stanowic jakby jednosc pewnej mrocznej, poznojesiennej wycieczki... Ale po kolei..

W ten listopadowy czwartek zdawalo sie, ze dzien w ogole nie wstał. Nawet okolo poludnia bylo ciemno. Deszcz niby nie padał, ale cale powietrze bylo przepelnione wodnym pyłem. Cos takiego przed czym nie chroni ani parasol ani kurtka, bo to cos zachowuje sie jak zywe i aktywnie wpełza we wszystkie zakamarki odziezy, a takze powoli zalewa oczy i uszy. W takich klimatach wjechalismy do Przemkowa. Nie planowalismy tu nic zwiedzac. Wpadlismy tylko przejazdem, zmierzajac ku lubuskim pałacykom. Los jednak chcial widac inaczej. Nie wiem czy wszyscy tak mają, ale my na najciekawsze miejsca trafiamy zawsze przypadkiem. Chyba jakis wbudowany w podswiadomosc, mimowolny GPS, ktory kieruje nas wlasnie tam - gdzie bysmy chcieli sie znalezc. A im wiecej mamy zaplanowanych rzeczy do obejrzenia na trasie- tym wiecej znajdziemy innych, fajniejszych, a zaplanowane miejsca trzeba bedzie odlozyc na blizej nieokreslona przyszlosc. Tu bylo podobnie. Naszym oczom objawił sie sporych rozmiarow opuszczony zaklad przemyslowy. Grzechem byloby nie zaglebic sie w jego czeluscie.

Pierwsze witaja nas hale. Ogromniaste, przepelnione dziwnym hałasem. Poczatkowo myslelismy, ze to pracuja jakies maszyny. Potem sie okazalo, ze to dzwiek kropel spadajacych na rozne metalowe fragmenty, wibracje blach na wietrze i ... łoskot sypiacego sie powolutku acz nieubłagalnie dachu. Zdjecia sa wiec tylko przez okna. Pod te lawiny deszczu, blach i eternitu nie mielismy ochoty włazic. Kazda proba zrobienia zdjecia wiazała sie z zalanym obiektywem i koniecznoscia jego wycierania. Dwie paczki chusteczek do nosa zeszly bardzo szybko. Potem zostal szalik, bluza, a na koniec i reka.. Widoczne na zdjeciach "paćki" sa wiec wspomnieniem i ilustracja pogody i klimatu tego, jakze dobrze rozpoczętego dzionka.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Gdy minelismy pierwszy rzad hal to poczulismy sie swobodniej- juz nas nie bylo widac z ulicy. Mijamy kolejne budynki, taśmociagi, o roznym stanie zamkniecia i rozkladu.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Zachowalo sie sporo dawnych tabliczek ostrzegawczych.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Niektore hale nie sa chyba do konca opuszczone...

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Za ponizszym budynkiem zapodalismy natychmiastowy odwrot - uslyszelismy skowyt psów. Zwiedzanie zwiedzaniem- ale psów nie lubie. Co innego koty! Lubie spotykac w takich miejscach koty. W innych zreszta tez!

Obrazek

Inne zabudowania tego sporych rozmiarow obiektu. Czesciowo uzytkowane na jakies magazyny, garaze itp

Obrazek

Obrazek

Gdy wylezlismy juz na chodnik i mielismy sie zbierac w dalsza droge- naszym oczom ukazal sie ceglany dworek, wklinowany miedzy odlewnie a betonowe bunkry.

Obrazek

A zaraz obok pomaranczowy budynek. Na pierwszy rzut oka obity calkiem swiezym ociepleniem. Jak bloki u nas na osiedlu zaraz po remoncie ;)

Obrazek

Im blizej podchodzilismy tym bardziej jednak ukazywal swe prawdziwe oblicze.

Obrazek

Srodek zaskoczyl nas totalnie. Korytarze w kafelkach, sciany swiezo pomalowane. I wszedzie rozpiżdżone wózki inwalidzkie. I łóżka szpitalne. Strasznie smutny widok totalnego marnotrastwa. Ile chorych, niepelnosprawnych ludzi jest uwiezionych w swoich domach bo nie stac ich na wozek... Nawet mialam taki przypadek we wlasnej rodzinie. A tu wozki do wyboru do koloru, leżą i rozpadają sie coraz bardziej (a raczej ktos im czynnie w tym pomaga). Ze tez ludzie wolą rozwalic, zniszczyc niz np. oddac potrzebujacym albo chociazby sprzedac dla wlasnego zysku.. Dlaczego ten osrodek przestał istniec? czemu u licha nikt nie zabral cennego wyposazenia - poki sie jeszcze do czegos nadawalo? Te pytania pozostaja bez odpowiedzi.. Nie bylo lokalsa aby zapytac o to miejsce.. Miasto bylo dzis jak wymarłe...

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

_________________
"ujrzałam kiedyś o świcie dwie drogi, wybrałam tą mniej uczęszczaną - cała reszta jest wynikiem tego, że ją wybrałam.. "

na wiecznych wagarach od życia...


Góra 
 Zobacz profil  
 
 Post Napisane: 22 sty 2018, o 00:52 
Offline
Przyjaciel

Dołączył(a): 30 lis 2010, o 00:14
Posty: 2638
Lokalizacja: Oława
Imię: paulina
W pewien szary i pluchowaty dzien tegorocznej zimy wybralismy sie na wycieczke śladem opuszczonych palacyków w okolicach Dzierżoniowa.

Pierwszy takowy znajdujemy w Wilkowie Wielkim. Duzy, biały budynek obecnie chyba nie jest uzywany, ale niestety jest szczelnie pozamykany wiec w srodku obejrzec sie nie udało.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Część zabudowan przypalacowych jest zamieszkanych, inne sa puste i jedynie przypominają, ze niegdys byl tu wiekszy ruch.

Obrazek

Obrazek

W Kietlinie pałac jest odnowiony wiec robimy mu jedynie zdjecie z daleka - tak zeby załapal sie tez fajny stary napis!

Obrazek

Kolejny palac odwiedzamy w Dobroszowie. Połozony w sporym parku - oczywiscie opatrzonym tabliczkami “zakaz spacerowania”. Tak lało i pizgało wiatrem, ze nie chcialo mi sie juz obejsc palacu z drugiej strony. Coz, trzeba bedzie kiedys tu wrocic i znow troche "pospacerowac" w cieniu złowrogich tablic...

Obrazek

Obrazek

Nieopodal stoją tez inne mniej lub bardziej opuszczone zabudowania - dom z ciekawymi wykuszami.

Obrazek

Obrazek

I budka na kurzej stopce! Ciekawe do czego sluzyla? Byloby to ciekawe miejsce na nocleg!

Obrazek


Pałac w Nowiźnie jest chyba w remoncie, albo kiedys byl. Widac nowe dachy i rozne zgromadzone nieopodal cegły, dechy, worki.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Nieopodal Owiesna zatrzymujemy sie nad stawem na kibelek. Kabaczek od razu zaczyna zbierac patyki na ognisko. Jest bardzo niepocieszona gdy okazuje sie, ze poki co ogniska nie bedzie…

Obrazek

Obrazek

W Grodziszczu pałac jest juz w zupelnej ruinie, latem zapewne nawet go nie widac.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Jakas chyba dawna stodoła

Obrazek

Obrazek

W jednym z przypałacowych zabudowan, dwupietrowej kamienicy, nadal mieszka kilka osob. Mamy okazje sie z nimi zapoznac i uciąc bardzo sympatyczną pogawedke. Opowiadają o czasach swojego dziecinstwa gdy w palacu byly mieszkania a ogromna czereda okolicznej dzieciarni biegała po tutejszym parku.

Obrazek

Obrazek

Jest tu sporo jeziorek, kładek, a stare aleje drzew oplatają dzikie pnącza. Musimy tu kiedys wrocic na wiosne!

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Na parkowym wzgorzu stoi wieza, ponoc dawna widokowa. Tu mamy jej zdjecie sprzed kilku lat, cykniete kiedys przypadkiem. Obecnie nie da sie juz wejsc na gore bez liny lub zdolnosci wspinaczkowych.

Obrazek

Obrazek

W Stoszowicach tylko rzut oka na pałac z daleka- szczelnie zapłotowany. Mozna by sie jakos przedzierac od drugiej strony, ale tam trzeba by sforsowac fosy. A fosy sa zimne i mokre wiec nam sie nie chcialo. Przynajmniej teraz… ;)

Obrazek

Obrazek

A na koniec Jaszkowa Górna i taki spory budynek przylegajacy do uzywanych zabudowan rolnego gospodarstwa.

Obrazek

Obrazek

Jakos nie mielismy dzis szczescia aby wejsc do ktoregos z budynkow. Albo taki rejon albo z racji na potoki wody wpływające za kołnierz wykazalismy sie zbyt mała cierpliwoscia w szukaniu ;)

_________________
"ujrzałam kiedyś o świcie dwie drogi, wybrałam tą mniej uczęszczaną - cała reszta jest wynikiem tego, że ją wybrałam.. "

na wiecznych wagarach od życia...


Góra 
 Zobacz profil  
 
 Post Napisane: 24 sty 2018, o 07:32 
Offline
Przyjaciel
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 31 maja 2009, o 22:36
Posty: 5242
Lokalizacja: Chorzów/Hajduki
Imię: Henryk.
Gołębnik
Załącznik:
DSCN9886.JPG
DSCN9886.JPG [ 79.17 KiB | Przeglądane 320 razy ]

_________________
"Jestem śląskie dziecko i Ślązakiem zginę.Kocham śląską ziemię i śląską krainę....."
Juliusz Ligoń.

[*] http://www.youtube.com/watch?v=4Fx4mshinO0 [*]


Góra 
 Zobacz profil  
 
 Post Napisane: 26 sty 2018, o 13:04 
Offline
Przyjaciel

Dołączył(a): 30 lis 2010, o 00:14
Posty: 2638
Lokalizacja: Oława
Imię: paulina
dzieki!

_________________
"ujrzałam kiedyś o świcie dwie drogi, wybrałam tą mniej uczęszczaną - cała reszta jest wynikiem tego, że ją wybrałam.. "

na wiecznych wagarach od życia...


Góra 
 Zobacz profil  
 
 Post Napisane: 26 sty 2018, o 13:06 
Offline
Przyjaciel

Dołączył(a): 30 lis 2010, o 00:14
Posty: 2638
Lokalizacja: Oława
Imię: paulina
W czwartkowy wieczor suniemy w strone Strzegomia. Chyba w polowie drogi jestesmy, gdy zaczynaja do mnie przychodzic smsy od rodzinki, ze do Polski zbliza sie kolejny orkan. Ktory to juz? Moja biedna babcia na tyle jest spanikowana horrorami, ktore pokazuja w telewizji, ze nas prosi zebysmy natychmiast wracali, albo ostatecznie gdzies sie schowali, bo inaczej wszyscy zginiemy.

Poki co wiać nie wieje, ale chmurki na niebie są ciekawe- i zupelnie niezimowe. Pasowałyby raczej na jakas letnią burze.

Obrazek

Wiekszosc trasy jedziemy jakby w “oku cyklonu” tzn nad nami jest czyste niebo a wszedzie wokol zalegają geste czarne chmury, ktore wiszą bardzo nisko. Moze tak wyglada orkan? Kurcze, w gorach to chyba musi byc teraz niezła inwersja!

W Strzegomiu osiedlamy sie w małym baraczku, uzywanym obecnie na kwatery pracownicze. Sa to jedne z bardziej sensownych miejsc noclegowych w obecnej Polsce. Pracownicy widac wciaz sa normalniejsi od turystow i bardziej cenią dobra cene oraz rozwiazania proste i wygodne niz jakies wyszukane fanaberie.

Obrazek

W coraz wiekszych podmuchach wiatru suniemy w strone rynku i sympatycznej pizzerii o klimacie bardzo lokalnej speluny :)

I kolejny “orkan” okazal sie po prostu wietrznym wieczorem. Od kiedy pamietam bywaly dni wietrzne i dni bezwietrzne. Ale kiedys kazdemu podmuchowi wiatru nie nadawano przesadzonych, nadętych nazw i ludzkich imion. Jaki jest cel takiej ciaglej dezinformacji? Wzbudzenie w starszych ludziach ciaglego strachu? Najgorsze, ze takie podejscie egzaltowanych mediow powoduje spore niebezpieczenstwo - bo jesli kiedys rzeczywiscie bedzie jakies zagrozenie - to nikt nie uwierzy i zostanie olane…

Pochmurnym porankiem (czyli pewnie kolo poludnia) suniemy na poszukiwanie lokalnych pałacykow. Pierwszego szukamy w Olszanach. Zostalo z niego, oględnie mowiac, nie za wiele ;)

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Ale i tak sprytna lokalna ludnosc w pelni zagospodarowala zadaszone czesciowo miejsce na kącik kulturalno-rozrywkowo- biesiadny!

Obrazek

Pierwszy raz widze, ze reszta palacu zniknela totalnie i nie zostalo nawet rumowisko a fragmencik stoi jak wyciety z innej bajki.

Juz bardziej okazałe sa tutejsze bramy.

Obrazek

Kolejna wioska to Szymanow. Tu z palacu zostalo wiecej. Ktos widac wszedł niedawno w jego posiadanie bo okna sa szczelnie pokratowane, wiszą na murach kamery i lampy- takie podobne do tych, ktorymi z wieczora podswietla sie koscioły czy zamki.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Skoro palac nieopuszczony - to zaraz widac “reke gospodarza”. Ktos wyrżnął prawie caly park. Calkiem niedawno - mozna sie zabic o swieze pienki i gałęziowy rozpizdziel.

Obrazek

Przypałacowe zabudowania z resztkami jakis machin chyba z czasow PGRu.

Obrazek

Obrazek

Kudłaty słup zawsze cieszy oko!

Obrazek

We wsi zauwazamy tez droge opatrzoną tabliczkami o “nieremontowanej nawierzchni” i “nieutrzymywaniu w okresie zimowym”. Jest to jednoznaczne z informacja “serdecznie zapraszamy wszystkie buby”, wiec zmieniamy plany i suniemy tamze. Jak zwykle sie nie pomylilismy. Sympatyczna, pusta i bardzo widokowa trasa. I jeszcze tak szczesliwie polozona, ze aby kontynuowac nasze palacykowanie nie musimy sie włączac w piątke (drogom jednocyfrowym mowimy zdecydowane NIE) a wystarczy ją przeciąc.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Odwiedzamy tez wioske Roztoka, na terenie ktorej jest pałac gigant. Dosc szczelnie poogradzany i obity tabliczkami straszącymi firmami ochroniarskimi bez poczucia humoru. Co trzeba przyznac - mimo ogrodzenia palac dosyc dobrze widac ze wszystkich stron i mozna obejrzec nawet bez wchodzenia w szkode.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Zabudowania przypalacowe sa czesciowo opuszczone, a w niektorych robotnicy piłują jakies ogromne drzewa - ciekawe czy z palacowego parku?

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Przysluchuje sie dluzsza chwile rozmowie dwoch chlopakow - opowiadają sobie jak spedzili miniony weekend. Ich dialog jest dla mnie jakims fenomenem - 90% uzywanych slow to sa przeklenstwa a mimo to przekaz jest zrozumialy. Jak mozna uzywac 10 slow na krzyz, w roznych odmianach, i potrafic tym wyrazic prawie wszystko? Moze to jest jakis patent na nauke obcych jezykow?

Czesc palacowego muru jest ceglana i sa w nim otwory, jakby wejscia do piwnic, w ktore oczywiscie wlaze. Nie ma tam nic ciekawego oprocz kibla i smietniska, ale co innego zwrocilo moją uwage. Robie tam okolo 10 zdjec z ktorych tylko 3 wychodzą ostro. Potem wrzucajac je w domu w komputer dwa z tych trzech zdjec sie nie otwiera- plik uszkodzony. Ocalałe zdjecie jakims cudem jest tym jedynym z 200, ktore nie wrzucilo sie do galerii. Ki diabeł??? Moze to jakis znak? Zdjecia malo ciekawej piwnicy zatem w relacji nie bedzie ;)

Myslelismy zeby zatankowac, ale niestety nieczynna… Poki co tak to tylko dwa razy sie udało ;)

Obrazek

Obrazek

Przypalacowe okolicy oferują tez klimaty wlasciwe dla bub - błotniste drogi, jakies zakamarki, kałuze, budynki czesciowo opuszczone, goniące sie koty jakby juz byl marzec…

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Nie tylko palac mają tu ogromny- kosciol tez.

Obrazek

Bardzo przypomina mi on swiatynie, za ktorymi jezdzilismy latem w okolicach Kaliningradu - tylko tam zwykle takowe byly opuszczone. Przez chwile mam deja vu, zwlaszcza jak akurat w chwili gdy kontempluje kosciol odbijajacy sie w blotnistej kaluzy, zagaduje mnie dwoch Ukraincow. Chlopaki ciagna za sobą wozek z roznymi paczkami i jedna zgubili. Byla to kuchenka mikrofalowa wiec sa przejeci stratą. Okolice palacu sa klimatyczne i wieją przygoda, ale o kuchenke potknac sie nie mialam okazji ;)

Mielismy w planach jeszcze zobaczyc dwa inne palace, ale drogi zaczynają mi sie nie zgadzac z mapa - tzn. nie ma ich. Moze to miec cos wspolnego z rozrastajacymi sie kamieniolomami albo budowa obwodnic. Nie analizujemy juz tego, jako ze czas sie zaczyna nam konczyc - jeszcze za jasnosci chcemy dotrzec do chatki...

_________________
"ujrzałam kiedyś o świcie dwie drogi, wybrałam tą mniej uczęszczaną - cała reszta jest wynikiem tego, że ją wybrałam.. "

na wiecznych wagarach od życia...


Góra 
 Zobacz profil  
 
 Post Napisane: 30 sty 2018, o 17:18 
Offline
Przyjaciel

Dołączył(a): 30 lis 2010, o 00:14
Posty: 2638
Lokalizacja: Oława
Imię: paulina
Odwiedzamy jedna z malutkich wioseczek koło zbiornika Słup - Bielowice. Szukamy tu ruin pałacu- jednak nie one jako pierwsze przykuwają naszą uwage. Posrod szarych popegieerowskich zabudowan stoi dosc nietypowa buda. Tzn. buda calkiem zwyczajna tylko jej przyozdobienie zatrąca sporą orginalnoscia. Obwieszona jest “bele czym” czyli wszystkim po trochu. Sam domek posiada dwa okna, a sciany pokrywa blacha falista, plastik, plandeki, koce, szmaty, Wokol wije sie pajęczyna ze sznurów, taśm, pociętych fantazyjnie butelek. Na okolicznych drzewach wiszą tez krzesła, zabawki - misie wisielce, czy dziecinne wanienki. Wszystko jest ogrodzone drutem kolczastym a na słupkach sa zatkniete bożonarodzeniowe choinki. Są tez opony i fragmenty sklepowych wózków.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Nie wiem czy ktos tam mieszka na stałe, jakis maniak- zbieracz czy miłosnik ponownego gospodarowania odpadami? A moze szalony, niespełniony artysta? Albo baraczek wykorzystuje ktos zamieszkujący pobliski betonowy bloczek i tu daje upust swoim przedziwnym wizjom i ciekawym pasjom, ktorych z jakis powodow nie moze realizowac we wlasnym domu?

Pobliski blok w porownaniu z baraczkiem wyglada jakos maksymalnie szaro i ponuro. Jakby zdjecie bylo calkiem wyprane z barw!

Obrazek

Niestety nie spotkalismy nikogo w okolicy aby pogadac. Jakis jeden gosc przemknął z klatki schodowej do garazu, ale widac nie szukal kontaktu. Pozostają wiec jedynie domysły i przypuszczenia odnosnie tej nietypowej konstrukcji. Jak ktos ma dokladniejsze informacje o architekcie bielowskiego baraczku to chetnie sie dowiem.

A nieopodal, po drugiej stronie drogi, juz na terenie nieogrodzonym, wisi cos na drzewie. W stylu nawiązuje do obiektu obok. Myslalam, ze to hustawka. Nie, to nie byla hustawka. Dosyc drastycznie i namacalnie sie o tym przekonałam! ;) (zdjecie Agi)

Obrazek

Nasyciwszy sie sztuką uliczną z przedmiesc (a raczej przedwsi ;) ) pelzniemy w strone kompleksu pałacowego. Obecnie jest to spory teren, na ktorym wystepują ruiny. Wszystkie juz niezadaszone. Jest dawny palac, stodoly, wszystko ogromne. Na placu jest rownie wielka studnia. Wszystko pokrywa szron, trawa skrzypi pod nogami. Jest tu jakos zimniej niz we wszystkich innych punktach naszej dzisiejszej wycieczki. A ja głupia wylazłam ze skodusi w samych swetrach! Wprawdzie czterech ale bez nalewki z dzikiego bzu byloby ciezko ;)

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Kolejną miejscowoscią, do ktorej docieramy szukając klimatow zapomnienia, jest Tyńczyk. Jest tu pałac - jak prawie w kazdej, podlegnickiej wsi. Wygląda jednak na zamkniety, jest ogrodzony, piesy ujadają złowieszczo. Robimy zdjecia z oddali, chyba nic tu po nas…

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Ale mamy ze sobą Age, ktora jak tenże wyjazd pokazał, zjednuje do siebie zarowno zwierzęta jak i ludzi. Dar przekonywania lub/i hipnotyzujacy wzrok powoduje, ze bramy sie magicznie otwierają a pilnujący gość postanawia nas nie tyle wpuścic co rowniez oprowadzic po tutejszych zawilgłych murach. Historia tego miejsca byla klasyczna i pisana przez kalke. Niemieccy posiadacze ziemscy, wojna, zmiana granic, PGR a potem postepujące opuszczenie i demolka od lat 90 tych. Gdy PGR przestal istniec - tym samym mieszkancy palacu, uzytkujace go biura, stołówki straciły racje bytu i musiały lokal opuscic…

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Wnetrza zawieraja sporo pozostalosci z czasów ostatnich mieszkancow i urzednikow.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Ciekawe kolorowe szybki drzwiowe.

Obrazek

Obrazek

Scienne malowidła, glownie pejzażyki ukazujące okoliczne pola, wsie i lasy. Nie wiem czy przed czy powojenne...

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Z zewnatrz budynek wyglada na solidny i w dobrym stanie, wnetrza jednak pokazują zdecydowanie co innego.

Obrazek

Obrazek

Na koniec mamy okazje obejrzec jeszcze niesmowitą ksiazke - znalezioną 20 lat temu w ruinach opuszczonego folwarku w Bielowicach (czyli tam gdzie juz dzisiaj bylismy). Na zdjeciach mozemy zobaczyc jak palac i jego okolicac wygladala za PGRowskich czasow.

Obrazek

Obrazek

Sa tez stare mapki, opisy, historia tego miejsca.

Obrazek

Obrazek

Robią wrazenie tez ogromne rysunki techniczne jakis silosów, zsypów czy innych machin. Ktos kiedys kupe czasu, energii i pracy w to włozyl. Zeby bylo dokladnie, czytelnie, rowno.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Dziwnie tak patrzec na te rysynki, gdy dzieki dziwnemu zrządzeniu losu okazuje sie, ze papier okazał sie bardziej wytrzymały od solidnych poniemieckich murów…

Dalej sa Janowice Duże. Tu tez stoi lekko zapomniany pałacyk. W Tyńczyku dowiedzielismy sie, ze zamieszkują go ostatni lokatorzy - facet z babką.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Glowne wejscie do pałacu okazuje sie jednak zamkniete. Stojacy obok rower sugeruje, ze ktos tu bywa…

Obrazek

Mieszkancy przypalacowych zabudowan maja jednak swiezsze wiesci - nikt nie mieszka juz tu na stałe. A w palacu jedynie siedzi cieć, ktory go pilnuje. Pukamy. Jednak tu mamy mniej szczescia…

Ścienne zegary roznego typu.

Obrazek

Obrazek

Budynek obok ma chyba 6 poziomow!

Obrazek

Zawijamy tez do Kościelca, gdzie jest kosciol, ktory wyglada troche jak twierdza. W srodku ma ponoc ciekawe jakies malowidła ale niestety jest wyzamykany.

Obrazek

Obrazek

Mozna jedynie obejrzec stary cmentarz, opleciony wieloletnimi pnączami. Są tez niestety ślady działalnosci cmentarnych hien lub poszukiwaczy skarbow...

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

W Warmątowicach Sienkiewiczowskich tez jest pałac. Ale z gatunku zagospodarowanych czyli zamknietych. Jakby kto chcial to moze sobie wesele w nim zrobic.

Obrazek

Na tym etapie zegnamy ekipe i postaanawiamy jechac do domu. W tych terenach jednak nie jest to proste. Jak zassie to wypuscic nie chce. A jak tu sie nie zatrzymac jak po drodze same ciekawe rzeczy?

W Małuszowie wpadamy na kolejny pałac.

Obrazek

W Pawłowicach Wielkich tez. Jest tu cały folwark. Zamieszkany ale o klimacie fajnym. I wszedzie ogromne zabudowania gospodarcze.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Kible w wydaniu lekko tęczowym i nieco przewiewnym.

Obrazek

W Mierczycach juz stacyjka wpada w oko - z wieżą!

Obrazek

Obrazek

A pałac tez mają. Fosą otoczony! Musimy tu kiedys wrocic, dzis juz ciemno zaczyna sie robic...

Obrazek

Obrazek

I w Granowicach mają cos pałacopodobnego acz przerobionego na mieszkania.

Obrazek

Dalej pałace sie nie skonczyly. Tylko bylo juz calkiem ciemno, wiec zdjec nima. Co zrobisz - styczniowe krotkie dni...

_________________
"ujrzałam kiedyś o świcie dwie drogi, wybrałam tą mniej uczęszczaną - cała reszta jest wynikiem tego, że ją wybrałam.. "

na wiecznych wagarach od życia...


Góra 
 Zobacz profil  
 
 Post Napisane: 6 lut 2018, o 18:34 
Offline
Przyjaciel

Dołączył(a): 30 lis 2010, o 00:14
Posty: 2638
Lokalizacja: Oława
Imię: paulina
Tym razem wybieramy sie w tereny na północ od Wrocławia, w rejonie Obornik Śląskich, Prusic itp.

Pierwsza miejscowością, którą odwiedzamy są Świniary. Nie wiem nawet czy to odrębna wioska czy juz wciągneli to na liste dzielnic Wrocławia. Miejscowy pałac z zewnatrz wydaje sie byc w calkiem dobrym stanie. Ponoc jeszcze w 2014 roku byl zamieszkany.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek


Ogladajac go dokladniej i z bliska nie chce sie wrecz wierzyc, ze kilka lat temu ten budynek słuzyl za mieszkania! Obecnie na tyle walą sie juz stropy, ze odpuszczamy sobie włażenie do srodka.

Obrazek

Resztki sufitowych sklepien..

Obrazek

Zaglądamy jedynie przez okienka i w przydrzwiowe szczeliny.

Obrazek

Lampy wewnatrz pałacowych komnat dziwnie sie bujają.. Przynajmniej z zewnatrz tak to wyglada. A nie ma wiatru.. Moze w srodku są jakies dziwne przeciągi? Albo sufity, ktore planuja sie zawalic generuja jakis ruch?

Obrazek

Obrazek

Tu i owdzie poniewierają sie rozne sprzety. Nie wiem czy to wyposazenie pałacu z czasow ostatnich mieszkancow czy dzikie wysypisko śmieci.

Obrazek

Obrazek

Schody oplataja pnącza..

Obrazek

A w piwnicy ktos byl.. Ktos kto wybitnie nie chciał nawiązac ze mna kontaktu… Gdy zajrzalam w okienko natychmiast skoczył jak zając w korytarzyk na lewo od wiaderka i chyba wpadł w jakies pryzmy blachy i szkła… Przynajmniej taki byl dzwiek.. Miał czapke Mikołaja… ;)

Obrazek

Obrazek

Zabudowania przypałacowe sa czesciowo zamieszkane albo uzywane na garaze, szopy.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Niektore wielkie stodoły stoja puste…

Obrazek

Obrazek

Na dalszej trasie mijamy sympatyczny pojazd - nieczesto juz spotykany w Polsce srodek transportu. Woznica kierował… na leżąco! :)

Obrazek

W Strzeszowie tez jest spory pałac, ktory sam chyba nie jest do niczego uzywany. Obok w innym budynku znajduje sie hotel. Pewnie tak bylo taniej.

Pałac przegląda sie w tafli wody.

Obrazek

I jest ozdobiony roznymi motywami roslinnymi.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Kolejna miejscowosc jaka odwiedzamy to Ozorowice. Tutaj z pałacu i mu towarzyszących zabudowań zostalo juz nie za wiele, acz widac, ze byl spory.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Zaglądamy tez do Pęgowa. Tutejszy pałacyk bardzo mi sie podoba z kształtu - wieżyczki, wykusze, balkoniki, daszki, ganeczki. Taki własnie maksymalnie pałacykowaty a nie jak stodoła czy kamienica! Obecnie jest prywatny i chyba nie zawsze da rade go obejrzec bo po obejsciu biegaja wsciekłe psy. Teraz akurat siedziały zamkniete w klatce, wiec po konsultacji z iejscowymi czy klatka naprawde jest zamknieta mozna bylo sie trochu pokrecic. W srodku budynku widac bylo jakies stoły, krzesła, tak jakby nieraz sluzyl w celach imprezowych.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

W Golędzinowie pałac spalił sie jakis czas temu i obecnie prezentuje stan nieco ażurowy.

Obrazek

Potem udaje nam sie zabłądzic i dojezdzamy do Prusic, mimo ze tego nie planowalismy. Miasteczko ma przyjemny brukowany ryneczek.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Nawet jakis stary napis wyłazi spod warstwy farb…

Obrazek

Kolejny pałacyk napotykamy w Wilkowej. Połozony jest na obrzeżach wsi. Stoi sobie wsród zabudowy folwarcznej i popegieerowskiej.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Jest tez mały ceglany budyneczek, ktory nie wiemy do czego słuzyl.

Obrazek

Wokól pałacu jest sporo malowniczych stawów i rozlewisk.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Latem to chyba tu bez maczety ani rusz! :) W kłebowiskach krzaków gniezdza sie tysiace szarych, ćwierkajacych kulek!

Obrazek

Od przodu pałac wyglada calkiem niezle…

Obrazek

Sympatyczna rzezbiona weranda.

Obrazek

Obrazek

Z tyłu sprawa przedstawia sie juz zupelnie inaczej…

Obrazek

Ochota na zwiedzanie wnetrz raczej nam mija ;)

Obrazek

W Rościsławicach trafiamy na jakis folwark, ale nie jest to ten, ktorego szukalismy.

Obrazek

Poszukiwany pałac znajduje sie przy Ośrodku Pomocy Społecznej. Dawniej sam pełnił miedzy innymi te funkcje.

Obrazek

Byl tez klubem.

Obrazek

Teraz zbudowano nowe budynki do celow uzytkowych a palacyk stoi sobie cichy i zapomniany w cieniu starych drzew.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Drewniane wycinane ozdoby.

Obrazek

Obrazek

Kazda minuta jest dobra aby znalezc sobie plac zabaw!

Obrazek

W okolicach Obornik nie znalezlismy zadnego fajnego miejsca ogniskowego. Ostatecznie takowe zapodajemy duzo pozniej, gdy juz ciemnosc spowija wszystkie okolice. Bo dopiero w Kotowicach nad Odrą.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Gdy juz gasimy ognicho i wracamy do auta, rzuca mi sie w oczy leżąca w krzakach cegła. Wiele cegieł w zyciu widziałam. Nie wiem czemu ta akurat zwrocila moja uwage. Tajemnicza sprawa! Proponuje toperzowi, ze moze ją zabierzemy? Moze ona nam sie kiedys przyda? Toperz jest mniej entuzjastycznie nastawiony : “buba przestan, jeszcze tylko cegły nam brakuje!”

Pakujemy sie wiec i wyjezdzamy. Jedziemy pod pobliską wieże widokową. Jest podswietlona i kabak koniecznie chce na nią wyjsc.

Chwile pozniej busiowi udaje sie ugrzęznąć w rowie. Kto u licha przekopał rów przez droge? Albo to woda wyrwała? I jak to jest, ze jadąc w drugą strone żesmy go nie zauwazyli? Ale fakt jest taki, ze przednie koła siedzą w rowie. Napęd jest na tylne wiec powinny wyciągnąć.. Ale nie… buksują, śmierdzą, dymy sie podnoszą. Podkładamy dywaniki, gałęzie, deseczki. Probujemy zakopac rów łopatą. Nic. Wokól ciemno i pusto. Kręcące sie pod wieżą cinquecento chyba czuje powage sytuacji bo nawiewa na mój widok ;)

Obrazek

Obrazek

Gdyby to byla skodusia to bysmy wypchali! Ale tu raczej szans nie ma. Wyciągnąć tez nie kazde auto da rade.. Chyba tylko traktor.. Chyba z godzine sie miotamy. Kabak juz chce podkładac pod koła swoje maskotki. W koncu udaje sie cofnąć o jakies 15 cm, jedno kółko troche wyłazi z rowu. Taka sytuacja moze sie nie powtorzyc! Pozostaje nam choc odrobine zatkać czymś ten pierniczony rów. Ziemia jest za miękka. Toperz mowi, ze musimy znalezc jakies kamienie, grubą bele czy cegłe. CEGŁA!!! Moja cegła! Wiedziałam, ze ona sie nam przyda!!! Nie przypuszczałam tylko, ze takim w tempie natychmiastowym!

Cegła ląduje w rowie, a busio ładnie po niej rów przeskakuje. Teraz nie ma wątpliowsci. Cegła jedzie dalej z nami!

Obrazek

Pozostaje wiec jeszcze tylko odwiedzic obiecaną wieże.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

To był długi i pełen przygód dzien! :)

_________________
"ujrzałam kiedyś o świcie dwie drogi, wybrałam tą mniej uczęszczaną - cała reszta jest wynikiem tego, że ją wybrałam.. "

na wiecznych wagarach od życia...


Góra 
 Zobacz profil  
 
 Post Napisane: 22 lut 2018, o 13:57 
Offline
Przyjaciel

Dołączył(a): 30 lis 2010, o 00:14
Posty: 2638
Lokalizacja: Oława
Imię: paulina
Na tej wycieczce postanowilismy sie powłóczyc po wioskach miedzy Środą Śląska a Legnicą i poszukac tam zapomnianych pałacyków i innych ciekawych klimatow.

Pierwsze odwiedzamy Szczedrzykowice. Kabaczę akurat usnelo. Żal ją budzic, a samą zostawiac w aucie tez jakos niezręcznie. Toperz decyduje sie wiec potowarzyszyc jej w drzemaniu. Szczedrzykowice ide wiec zwiedzac sama.

Tutejszy pałac nie jest za bardzo dostepny do obejrzenia. Jest prywatny, szczelnie ogrodzony i otoczony tabunami pasących sie koni.

Obrazek

Obrazek

Na murze okalającym pałac zachowowało sie troche fajnych napisów i malunków z czasow, gdy gospodarzył tu PGR. Co ciekawe wystepuje tu inna nazwa wsi “Kunice” - nie wiem o co w tym chodzi.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Ten napis to chyba jest odnowiony!

Obrazek

W oddali majaczy kilka popegieerowskich blokow.

Obrazek

Przy niektorych powiewają sznury z praniem. Lubie takie klimaty wiec ide im zrobic zdjecie.

Obrazek

Po drodze przykuwa uwage droga z betonowych płyt. Płytówka zawsze prowadzi w kierunku przygody - to juz sprawdzilismy wielokrotnie. Widzisz płyty- idz/jedź za nimi, 99% szans, ze bedzie fajnie.

Obrazek

Skręcam. Mijam blok pełen antenowych krążków, zaraz obok ciekawą konstrukcje gołebnika.

Obrazek

Przy płocie okalającym teren pałacu jest menelskie miejsce biesiadne - kanapy, fotele, stolik zrobiony z jakiejs starej szafki czy lodowki.

Obrazek

Latem, gdy wszystko wokol zarosnie bujna roslinnoscią, musi tu byc bardzo przytulnie. Dziś, mimo dość chlodnej aury miejsce ma uzytkownika, siedzi młody chlopak z butelczyną. Ów od razu mnie zauwaza i podbija w moją strone. Wiem jakie bedzie pytanie.. Nie mam złudzeń. "Czy moge o cos zapytac?" - zaczyna sie klasycznie... "Ma pani moze kubeczek?". Drugie pytanie totalnie zbija mnie z tropu. "Że co? Po kiego diabła panu kubeczek? Przeciez ten napoj - tu wskazuje na butelke, jest juz w naczyniu! Przeciez z gwinta smakuje najlepiej!". Chłopak uśmiecha sie z przekąsem. Dopiero teraz dostrzegam, ze ma rozcietą warge i krew mu płynie za kołnierz. "Tak, ja tez lubie pić z gwinta, ale nie dzisiaj..". Tajemniczy poszukiwacz kubecznkow ma na imie Tomek i jest osobą, ktora podniosła lenistwo do rangi sztuki. Ma 23 lata i ogolnie nudzi sie w zyciu. Pochodzi z jakiejs okolicznej wioski, ale sporo pomieszkuje tu - u kuzyna, dziewczyny albo babci. Tego do konca nie ogarnełam, gdyz ta czesc jego opowiesci byla mocno niespójna. Dzis rano Tomek poszedł do lasu. Nie wiem czy przypadkiem czy dobrze wiedzial po co idzie. Spotkal tam mysliwych i ci jako rowne chłopaki dali mu butelke wina. Tylko niestety nie takiego wina jak Tomek lubi. Tomek lubi wino zakręcane. A dostał Kadarke. Z korkiem, jego psia mać! Gdzie tu na trasie las - menelskie kanapy znalezc otwieracz? Parszywi mysliwi, burżuje jedne - mysli Tomek i probuje wcisnąc korek do srodka za pomoca jakiejs zbrojonej żerdzi wystającej z betonowej płyty. Na tym etapie pęka szyjka butelki. Na szczescie na tyle nisko, ze ponizej korka i na tyle wysoko, ze drogocenny płyn nie wsiąka w piasek. Uszczerbione szkło patrzy na Tomka ironicznie. Tomek ma 200 metrow do domu. W domu są kubeczki. Ale fotel jest 5 metrow stad. Głupi by sie wahał i chodził tak daleko. Tomek probuje pić na przekór złemu losowi, ale ostre kanty są nieubłagalne. A to pierwsze dzis wino, wiec jeszcze zwraca sie uwage na takie pierdoły. W tym momencie na planie dramatu pojawia sie "dziecko we mgle". Nigdy nie widziana tu wczesniej postac z głupim bananem na twarzy, robiaca zdjecia kurnikom i rozgladajaca sie dookola jakby wlasnie spadła z ksiezyca. Moze wiec ma tez kubeczek???? Takowego niestety nie mam. Przeszukuje chlebak. Proponuje woreczek strunowy albo dekielek od obiektywu ;) Tomek sie zasępia. A ten dzien zapowiadał sie tak szczesliwie!

Tomek przewaznie nie siedzial tu sam. Zwykle towarzyszył mu Marek i Artur. Artur jednak poznal dziewczyne, a ta powiedziała "Albo sie bierzesz do jakiejs roboty albo koniec z nami". I Artur wyjechał do Niemiec. Sprzata klatki jakis norek i nawet jak wroci na kilka dni to juz nigdy nie zaglada na podpłotowe fotele. Natomiast z Markiem sprawy potoczyły sie jeszcze gorzej... Marek stał sie ofiarą internetu. Naczytal sie gdzies na fejsbuku relacji jakiegos gościa, ktory pojechał autostopem na Syberie. I to zupelnie bez pieniedzy. I cały czas tam chodził nabombiony w trzy diabły i to zupelnie za darmo, bo Rosjanie to taki "złoty naród", ze mu ciagle stawiali wódke. Marek tez nie miał kasy i tez lubil sie napic. Poczuł wiec, ze znalazl cel w zyciu i swoje przeznaczenie! Spakował plecak, zabrał 10 bułek i ruszył na wschod. Juz w Kielcach go okradli jak spał na lawce w parku. Jednak prawdziwy dramat czekał na Marka w Terespolu. Nie miał wizy, wiec nie puszczono go przez granice. Tam tez od innych podroznych dowiedział sie, ze do swojej wymarzonej Rosji tez musi miec wize - i to jeszcze droższą niz białoruska... Marek wiec wrocil pod Legnice. Bez straconego w Kielcach telefonu i z poczuciem totalnego oszukania. A tam juz czekali kumple, ktorzy zaczeli drzeć z niego łacha, ze tak łatwo dał sie zrobic w jajo i uwierzyc w bajki. Tomek darł chyba tego łacha najbardziej.. Kilka tygodni pozniej Marek nachlał sie jakis wynalazków i powiesił sie w garażu. Tomkowi teraz głupio...

Za blokowiskiem sa jeszcze jakies ruiny, ktore nie omieszkam obejrzec. Mozna wejsc na piętro skad roztacza sie widok na pałac i na okoliczne lasy gdzie myśliwi rozdają wina.

Obrazek

Obrazek

Znajduje tam tez emaliowany kubeczek w groszki. Mocno obity i wypełniony deszczówką. Zanoszę go Tomkowi. Tomek jest szczesliwy.

Potem zanosi nas do Wągrodna. Gdzies kiedys czytałam, ze w miejscowy mur okalający kościół wmurowane sa fragmenty starych nagrobków. Nawet jakies zdjecia tych potłuczonych nagrobków kiedys oglądałam,.. Nic takiego jednak nie znalezlismy. Nie wiem czy nam sie pomyliły nazwy wsi, czy elementy, ktorych szukamy zostaly celowo ukryte? Mur byl obecnie w duzej czesci zabetonowany...

Obrazek

Wmurowano w niego tez dwa krzyze pokutne - jeden fajnie widoczny, z drugim trzeba uwierzyc tabliczce na słowo.

Obrazek

Obrazek

Miejscowi na pytanie o mur z nagrobków zachowuja sie jak Ormianie zapytani o Agdam, robią sie opryskliwi i szybko zmieniaja temat - wiec moze cos jest na rzeczy?

Potem szukamy ruin dworu. Idzie nam to dosyc wolno, bo co chwile gdzieś obok jest kot czy kura i kabak domaga sie, aby je przez pół godziny obserowac ;)

Obrazek

Obrazek

Do zawalonego juz dworu docieramy przez czyjes podworko, czesciowo zalaną droge i mijając jakies ruiny zabudowan gospodarczych.

Obrazek

Dworek złozyl sie juz zupelnie w srodkowej czesci. Ruina stoi w miejscu gdzie wies sie konczy a zaczynaja pola. Bardzo spokojne, ciche i malownicze miejsce.

Obrazek

Obrazek

Stan jego wnetrz nie zachęca nas aby zaznajomic sie z nimi blizej. Mam wrazenie, ze chrząkniecie moze spowodowac zawalenie sie na łeb ścian, ktore wiszą na słowo honoru. Pękniecia zdają sie powiekszac w oczach. Ogladanie z zewnatrz wspomagane duzym zoomem w pełni nam wystarcza!

Obrazek

Obrazek

W Komornikach trafiamy na kolejny dawny pałacyk. Obecnie jest zamieszkany, jest tez jakis napis o “świetlicy wiejskiej”. Wokól niego wiją sie sympatyczne drogi gruntowe i z kostki brukowej.

Obrazek

Obrazek

Zwracają uwage rzezbione okienka o dziesieciu szybkach i wyjatkowo uroczy, słoneczny balkonik!

Obrazek

Obrazek

Kręcąc sie koło pałacu cały czas słysze głosy - rozmów jakis facetów, bawiących sie dzieci, szczekajacego psa. Jakas dziwna akustyka tu panuje, bo mam wrazenie, ze akcja rozgrywa sie za mną. Gdy sie odwracam - nic tam jednak nie ma. Nikogo tez nie spotykam, acz firanki w oknach mocno falują, wiec chyba sporo oczu mnie obserwuje.

Jedziemy tez do Polanki, gdzie w pałacyku znajduje sie szkoła. Przynajmniej tak informuje umieszczona na budynku tabliczka. Dzis szczelnie pozamykana wiec zajrzec do srodka nam sie nie udaje.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Nieopodal stoja tez ogromne zabudowania gospodarcze, ktore same wyglaja jak jakis zamek. Przytykają one do zamieszkalego gospodarstwa, acz same sa raczej w ruinie.

Obrazek

Potem na naszej trasie wypada Rogoźnik. Pierwsza rzuca sie tu w oczy ruina koscioła, ktorą mielismy okazje zwiedzac 8 lat temu.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Wtedy jednak przegapilismy pałac, ktory znajduje sie zaraz obok. Jest na tyle zasłoniety od drogi innymi budynkami, ze nie wiedząc, ze trzeba go szukac raczej nie wpadnie sie na niego przypadkiem. Pałac jest otabliczkowany zakazami wstepu i wygląda na tyle porzadnie, ze raczej nie mamy złudzen na zwiedzanie go od srodka.

Obrazek

Zaglądamy zatem do okolicznych wielkich stodół z kolumnadą. Mamy potem spory problem wyciągnąć stamtad kabaka! Tak sie maleństwu spodobało maszerowanie miedzy kolumnami, tubalne echo kroków, echo i chrzęszczące pod butami siano, ze … jest ciężko wywabic spowrotem na słoneczny swiat ;)

Obrazek

Obrazek

Część przypałacowych zabudowan jest nadal zamieszkana i uzywana, kręcą sie ludzie, stoją auta.

Ide obfocic pałac i z drugiej strony. Wtedy rzuca mi sie w oczy piwniczne okienko… Otwarte.. Długo przy nim rozważam rozne za i przeciw. Jest dosyc wysoko do zeskoczenia. W dół pewnie pójdzie łatwo. Ale co potem? Nie wyleze, nie ma szans! A moze znajde w srodku jakies krzesło? Albo deski, zeby podstawic? Jednak rozsądek bierze góre nad ciekawością i eksploratorskim instynktem. I w tym konkretnym przypadku zostaje to szybko nagrodzone. Bo jeszcze 10 kroków i widze to…

Obrazek

Chyba by mnie jednak szlag trafil ze złości jakbym sobie tam w piwnicy skreciła noge ;)

Wnętrza sa w stanie srednim. Mozna nacieszyc oko róznymi drzwiami do kolejnych pokoi albo do ściennej szafy ;)

Obrazek

Obrazek

Złomiarze juz tu grasowali bo wiekszość pieców jest rozpierniczona i ma wybebeszone wkłady.

Obrazek

Obrazek

Zastanawiaja zniszczenia na jednym z ładniejszych piecyków. Ktoś wyrwał boczną, wielką kafle i ją rozbił o podłoge. Leży bidula obok.. Poszukiwacze skarbów? Albo ktoś chciał ją zajumać ale był niezdara i mu upadła?

Obrazek

Jeden z kominków robi wrazenie jakby ktos w nim nadal czasem palił!

Obrazek

Są miejsca wskazujące na pobyt bezdomnych lub żuli. Głównie chodzi o wyrazny “zapach człowieka” ;)

Obrazek

Najwieksze wrazenie robia jednak schody. Jedne i drugie sa tak samo kręcone, drewniane i cholernie skrzypiace.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Świat pałacowych lamp.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Część pałacowych pokoi robi wrażenie świeżo odmalowanych.

Obrazek

W innych farba odpada płatami i pamieta zapewne jeszcze poprzednie stulecie (a dekoracje jakis bal!!!)

Obrazek

W kilku miejscach widać, ze zaczynają sie juz walić stropy, wiec mam wrazenie, ze jest to juz ostatnia chwila na swobodne zwiedzanie tego miejsca...

Obrazek

I na koniec najciekawsza rzecz. Coś co wywołało wielki uśmiech na naszych pyskach! Mgnienie, które przenosi nas w inne czasy, w inny wymiar. Nagle znajdujemy sie w tym samym pałacu, ale pewnie ze 40 lat temu. Komnaty sa zamieszkane, uzywane, w budynkach wokół gospodarzy w najlepsze PGR. Po drodze nieopodal pewnie przemykaja jakies maluchy i syrenki. Droga zapewne jest bardziej pylista, tylko zruinowany kosciół wyglada podobnie. W jednej z wiekszych pałacowych sal mieści sie kino. Takie zwykłe, bez zadęcia. Pewnie na ścianie wisi prześcieradło i wyświetlaja na nim filmy. Ciekawe jaki mają repertuar? Pewnie każdy widz przychodzi z własnym krzesłem, jak to opowiadała moja mama, ze niegdys bywało. Nie lubie obecnie chodzic do kin. Odrażają mnie multipleksy i inne temu podobne paskudztwa. Ale do kina związkowego “Plon” poszłabym w ciemno! Nieważne na jaki film!

Obrazek

Fajna jest sama tabliczka. Widac wykonana chałupniczo, ktoś ręcznie wymalował lakierem literki. I mozna było. Teraz kazda tabliczka musi zostac zrobiona przez profesjonalna firme robiącą tabliczki i być równa co do milimetra… Tylko ciekawe czy przetrwa tyle lat w dobrym zdrowiu?

Na tabliczce zagnieździł sie ptak…

Nad jeziorkiem w Jaśkowicach zapodajemy dzisiejszy podpiekany obiad. Wokół wyboista droga, szelest trzcin na wietrze i ciepłe promienie słonca chylacego sie ku zachodowi.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Sielsko brzmi nie? Mysmy tez tak poczatkowo mysleli... Ale jest jeszcze jeden element krajobrazu... Dziesiątki ludzi włóczących sie tam i spowrotem. Głownie z psami, ale jest to tez dyzurne miejsce na randki, jazde rowerem lub autem w kółko, juz nie wspomne o wędkarzach, ktorych jednych sie tu spodziewalismy. Cóż wrazenienie troche dziwne - jakbysmy rozpalili ognisko gdzies na środku rynku ;)

Powietrze nad naszymi głowami jest jednym wielkim kwakaniem i szumem setek skrzydeł. Własnie przelatują dziesiatki ptasich kluczy. Czy to znaczy, ze bedzie juz wiosna? Ze nadejdą ciepłe i sloneczne dni? Że białe g… zwane potocznie sniegiem juz nie zawita w nasze progi a mróz nie sprobuje ukąsić w kuper?

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Na koniec wycieczki jeszcze rzut oka z daleka na pałacyk w Gozdawie…

Obrazek

I Danielowicach. Oba sprawiajace wrazenie raczej średnio dostępnych do blizszego zaznajomienia.

Obrazek

_________________
"ujrzałam kiedyś o świcie dwie drogi, wybrałam tą mniej uczęszczaną - cała reszta jest wynikiem tego, że ją wybrałam.. "

na wiecznych wagarach od życia...


Góra 
 Zobacz profil  
 
 Post Napisane: 7 mar 2018, o 11:49 
Offline
Przyjaciel

Dołączył(a): 30 lis 2010, o 00:14
Posty: 2638
Lokalizacja: Oława
Imię: paulina
Na wyjazd w rejon Góry czyli północne krance woj. dolnośląskiego zasadzalismy sie juz od jakiegos czasu. Teren jest dosc oddalony od wiekszych miast i raczej nie zawiera popularnych atrakcji, wiec nie jest zbyt zadeptany turystycznie. Dla nas jest jednak ciekawy - lasy, pola, malownicze wioski gdakające jeszcze kurami - i co najwazniejsze ogromne zagęszczenie starych pałacyków. I to takich jak lubimy najbardziej - opuszczonych, zapomnianych, porosłych chaszczem, bluszczem gigantem i kilkunastoma odcieniami mchu. Przy bocznych drogach pełno jest owych budowli, gdzie czesto da rade zajrzec w mroczne i wilgotne czeluscie komnat. Gdzie mozna sie na spokojnie powłóczyc sie i posłuchac ciszy na terenach dawnych folwarkow/PGRów, wsrod brukowanych kocim łbem alejek i placyków, wsrod pordzewiałych stacji benzynowych i punktow przecipozarowych. Jako ze to juz kawalek drogi od nas - czekalismy na nieco dłuzsze, marcowe dni. W koncu takie nadeszły, niestety jednoczesnie połączone z upiornym mrozem. Ale coz bylo robic - grunt, ze po kilku poprzednich szaroburych wyjazdach wreszcie wylazło słonce, błekit nieba a i w serca wkradła sie nadzieja, ze do wiosny juz blizej niz dalej.

Poznym wieczorem docieramy do Wołowa, gdzie osiedlamy sie w przystadionowym hoteliku. Jest to kolejne takie miejsce, gdzie oprocz nas zamieszkują tylko ukrainscy robotnicy. W zwiazku z tym korytarze wypełnia muzyka rodem z karpackiej czy poleskiej marszrutki, a kuchnie spowijają zapachy smażonej cebuli, mięsiwa i wędzonych ryb. Nie wiem czemu, ale Polacy jakos przywiązuja mniejszą wage do jedzenia, jakos mniej to celebrują i mniej sie cieszą wspolnymi biesiadami przy zastawionym stole.

Korytarze naszej noclegowni przypominają troche szkołę. No i zasiedlają je dziesiatki sympatycznych kwiatkow doniczkowych. Jakos tak od razu przyjemniej jak troche zielonosci wokół! :)

Obrazek

Rano w kuchni napotykam jakąs miednice wypelnioną moczącą sie chyba wątróbką. Sądząc po wielkosci chyba należała do słonia albo dinozaura ;) To akurat nie wyglada zbyt apetycznie... ;)

Obrazek

Chyba przyjechaly jakies nowe chłopaki bo rowniez szafki kuchenne zapelniają sie po brzegi zawekowanymi pysznościami przyrządzonymi przez zapobiegliwe żony i mamusie :)

Obrazek

Z naszym jedzeniem jest natomiast nieco gorzej. Zapomniałam o kilkunastostopniowym mrozie i torbe z żarciem zostawiłam na noc w busiu… Mamy wiec lody paprykowe, cebulowe i rybowe. Chleb tez zamienił sie w cegłe, ktora łacno mogłaby pełnic funkcje obronne.. No coż… Ponoc na Syberii jada sie struganine, czyli mrożoną rybe, postruganą na drobne plasterki. Skoro oni mogą - to czemu my nie? Powinno sie to jeszcze zapić wódką dla lepszego trawienia, co ja na wszelki wypadek czynie, aby zapobiec kłopotom żołądkowym ;) Biedny toperz jednak ma w planach bycie dzis kieerwcą wiec sprawdzimy czy zielona herbata rowniez zlodowaciałe ryby rozpuszcza ;)

W Wołowie rzucają nam sie w oczy dwa ciekawe pomniki - wołów i samolotu. Oba raczej pochodzące z czasów powojennych, wiec nie wiem czy mogą sie czuc bezpiecznie czy ktos je gotów uznac za niepolityczne.

Obrazek

Obrazek

Jeden z mijanych domów ma fajną elewacje - pełną drewnianych rzezb! Chyba zamieszkuje go jakas pokrewna mi dusza, ktora rowniez nie cierpi gładkich scian!

Obrazek

Pierwszy opuszczony folwark, zupelnie nieplanowany, trafia nam sie w wiosce Bożeń. Niewielki dworek z drewnianym ganeczkiem był ponoc siedzibą zarzadcy folwarku. Główny pałac chyba nie przetrwał albo sie dobrze schował przed nami ;) Wszystko siedzi za dość szczelnym ogrodzeniem, gdzie biega kilka sporych psów, wiec ochota na dogłębne zwiedzanie nam nieco spada.

Obrazek

Obrazek

W Moczydlnicach - Dworskiej i Klasztornej tez sa ruiny pałaców. Nie zatrzymujemy sie tu jednak dzisiaj - juz kiedys je zwiedzalismy.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Przypałacowa Nyska - ciekawe czy wciaz tam stoi?

Obrazek

W Moczydlnicy Dworskiej włóczylismy sie tez po ruinach gorzelni.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

W miejscowości Irządze jest pałac, ktory chyba nadal służy jako szkoła, albo byl nią jeszcze calkiem niedawno. Coś mi sie zdecydowanie pomieszało bo na mapie go sobie zaznaczyłam jako opuszczony...

Obrazek

Obok stoi fajny ceglany budynek dawnej gorzelni. Uzywany zgodnie z przeznaczeniem juz nie jest, ale zachowało sie troche cieszących oko pordzewiałych baniaków, pewnie wypełnionych niegdys smakowitą substancją.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Na kolejny, chyba prywatny pałac rzucamy okiem w Szaszorowicach.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

W nastepnej wiosce, Miechowie, tez jest takowa pamiątka po dawnych czasach. Tu główny budynek jest zamieszkany, wokol płynie leniwie zwykle zycie. Ktos rąbie drzewo, kogut pieje na płocie, suszy sie pranie (na takim mrozie? nie połamie sie???)

Obrazek

Obrazek

Gdy robie zdjęcia podbiega do mnie dwóch młodych chłopakow, a potem tez starsza kobieta. Są dosyc agresywni, nie podoba im sie, ze sie tu kręce. Nie wiem czemu biorą mnie za obcokrajowca. Gdy udaje mi sie odezwać do nich po polsku, bez akcentu świadczącego, ze jestem przybyszem gdzie z hen dalekich lądów, od razu jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki stają sie mili. Mówią, ze telewizja od kilkunastu lat straszy obcokrajowcami, ktorzy węszą wokol pałacow, potem je kupują, a zamieszkujący budynki ludzie kończą na bruku. Na szczescie tym razem lokatorzy mają szczescie - buba jest raczej nieszkodliwa i nie ma niecnych planów pozbawienia kilku rodzin mieszkania :)

We Wronińcu miejscowy pałacyk charakteryzuje sie solidnymi bocznymi wzmocnieniami, przez które wygląda nieco jak bunkier.

Obrazek

Obrazek

Ma tez kudłate rynny!

Obrazek

Balkonik o wygladzie anteny skrzyzowanej z radarem

Obrazek

We wnetrzach mozna zaobserwowac rzezbione sufity i fototapety osadzone w realiach złotej, polskiej jesieni.

Obrazek

Obrazek

Ozdoba jakiejs przypałacowej stodoły.

Obrazek

W miejscowosci znajdziemy tez opuszczony kosciół tzn. glownie jego wieże. Reszta gdzieś przepadła w odmętach powojennej historii.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

A do jednego z gospodarstw prowadzą malownicze drzwi!

Obrazek

Lokalny sklepik ma dość nietypową nazwe.

Obrazek

Początkowo myslelismy, ze to moze jego adres, ale adresowy numer jest inny. Jestesmy bardzo ciekawi czy ta nazwa ma jakąs historie, czy po prostu komus w duszy zagrało? Juz po powrocie do domu udaje sie nam wykopac w internecie odpowiedz - nazwa sklepu pochodzi od słupka drogowego (15 kilometr 4 setka) stojącego przy sklepie. Nawet był ogloszony konkurs pt. “Skad ta nazwa”, wiec widac nie tylko nas to intrygowało. Fajna sprawa! Lubimy takie smaczki spotykac na naszych sciezkach!

Kolejny pałacyk jest tuz obok - w Naratowie. Tu dla odmiany wita nas dziwna tabliczka. Siedzi za kratami okienka jednej ze stodoł, na dodatek do góry nogami. Pstrykam jej zdjecie, zakładajac, ze przeczytam pozniej. Pewnie jakis “zakaz wstepu” lub “przestrzegaj przepisy BHP”. Jest jednak bardziej interesująco! :D Z jakim wydarzeniem w historii Naratowa była zwiazana ta tabliczka wciaz jest dla nas tajemnicą… Starannosc literek sugeruje, ze nie jest to zwykły nascienny bohomaz..

Obrazek

Pałac sprawia wrazenie nieuzywanego i opuszczonego, jednak gdy podchodzimy blizej słychac, ze w piwnicach działa jakis generator, agregat, przepompownia lub jakas inna nie-cicha maszyna. Nie podejmujemy wiec dalszych prób dostania sie do środka.

Obrazek

Obrazek

Budynek ma fajny nieregularny kształt, taki “gargamelowaty” jak u pałacyków lubie najbardziej - wieżyczki, balkoniki, jakies narośle i inne przybudówki.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Otacza go staw, pokryty dzis zielonym, kudłatym od rzęsy lodem.

Obrazek

Niewielka część folwarku jest zamieszkana wiec jest gdzie połazić. Sympatyczna jest malutka stacja benzynowa, o podłozu z omszałej na rudo trylinki. Ściany dystrybutorów idealnie koponują sie kolorystycznie z odcieniem mchu.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Drogi są tu ziemne, żłobione bieżnikiem kół ciezkich maszyn rolniczych. Koleiny chrupią dzis pod nogami jakby łazić po soplach.

Obrazek

Obrazek

Innym budynkom wokół tez trudno odmowic malowniczosci, bluszcze, kolumienki, drewniane wieżyczki, cegła pokruszona patyną lat…

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

A przede wszystkim cisza. Przerywana jedynie chrupem grud ziemi pod butami, świszczacym nieco na mrozie oddechem i czasem nieśmiałym zakwileniem jakiegos ptaka, ktory na przekór wszystkiemu oznajmia światu, ze wiosna jednak bedzie - i to juz calkiem niedługo.

Na okolicznych polach spotykamy sporo stad. Są żurawie, gęsi, sarny i jelenie ;)

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

_________________
"ujrzałam kiedyś o świcie dwie drogi, wybrałam tą mniej uczęszczaną - cała reszta jest wynikiem tego, że ją wybrałam.. "

na wiecznych wagarach od życia...


Góra 
 Zobacz profil  
 
 Post Napisane: 9 mar 2018, o 19:03 
Offline
Przyjaciel

Dołączył(a): 30 lis 2010, o 00:14
Posty: 2638
Lokalizacja: Oława
Imię: paulina
Ledwie opuszczamy Naratów i wjezdzamy do kolejnej miejscowosci - Łękanowa a tu bęc! znow pałac. W tym rejonie nie opłaca sie zapinac pasów w aucie bo i tak po chwili znow sie wysiada! ;) Tutejszy pałacyk jest dosc niewielki i niewysoki, kojarzy sie z polskim dworkiem szlacheckim ze starych obrazow.

Obrazek

Obrazek

Herbowy orzełek jak z godła na urzędzie ;)

Obrazek

Miejscowi chetnie opowiadają ciekawostki z najnowszej historii tego miejsca. Kilka lat temu powstała fundacja, ktora wygrała przetarg na remont pałacu. Ponoc miał powstac w nim wypasny, acz niewielki hotel, z kilkoma apartamentami. W pobliskim spichlerzu byla planowana sala koncertowa. Dostali ponoc dotacje z unii i rowniez jakąs kase od ministerstwa. Były tez jakies darowizny od osob prywatnych. Prace jednak stanely w miejscu...

Los widac napisał jakis inny, swoj wlasny scenariusz…

Budynek obecnie sprawia wrazenie opuszczonego. Widac ślady prowadzonych niegdys jakis prac np. tu i ówdzie leżą kupy zwiezionego i rozsypanego gruzu.

Obrazek

Obrazek

Część wnetrz wyglada na dosc swieżo odmalowane w jaskrawe kolory, inne wyłozone sa tapetami z czasow bardziej odległych. Widać wyrazne ślady jakiegos niedawnego pożaru - osmolone ściany i całkiem świeżą woń spalenizny. Okopcone sa głownie sufity.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Na piętro prowadzą schody- jedne malownicze kręcone, drugie zwykle proste, nieco urwane. Nie mam odwagi na nie wejść. Pierwszy schodek wydaje dźwiek ostrzegawczy - “buba spadaj stąd”. Od czasów odwiedzin w pewnej opuszczonej papierni uwaznie słucham co mówią do mnie stare budynki… ;)

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Lampa, ktora mnie urzekła! Wszelakie sprzety wyplatane z wikliny mają niesamowity urok!

Obrazek

Piwnice mają bardzo solidne stropy!

Obrazek

Komu sie chciało tu wtaczać te gigantyczne kamulce? I po co?

Obrazek

Akuku!!

Obrazek

Strona internetowa wciaz działa i potwierdza świetlaną, hotelową przyszlosc obiektu.

Obrazek

Zaglądamy do kilku przypałacowych zabudowań. Panują w nich niesamowite przeciagi. Na zewnatrz powietrze jest nieruchome - w srodku duje jak na plaży w czasie sztormu! Dwa razy zrywa mi czapke. Ki diabeł?

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Martwa natura w pewne zimowe popoludnie.

Obrazek


Kolejna wioska na naszej trasie to Siciny. Tu pałac jest rozmiarow dosc znacznych. Od powojennych czasów zawsze pelnil jakies funkcje publiczne. Byla tu szkoła, bank, milicja. Obecnie działa jeszcze biblioteka. Nie wiem jak z przedszkolem. Tabliczka wisi…

Obrazek

Obrazek

Dzis niestety nie mamy szczescia aby dostac sie do srodka. Biblioteka jest czynna tylko w dni powszednie a mamy sobote. Acz i wczoraj pracowała w formie skróconej - nie dziwie sie, ciezko chyba ogrzac budynek takich gabarytow. Uzywane jest pewnie kilka pomieszczen, a z pozostałych wyobrazam sobie jak musi pizgac! Ktoś w srodku jednak jest, wyglada jakby przyszedł napalic w piecu. Nie udaje sie jednak nawiazac kontaktu.

Obrazek

Z dachu przygladają nam sie tłuste, kamienne amorki ;)

Obrazek

Obrazek

Nie wiem czy tylko mnie tak cieszą okienka wieloszybkowe?

Obrazek

Obrazek

Wedlug opowiesci miejscowych palac jest nawiedzony... czesciowo. Tzn. mozna swobodnie przebywac od parteru po strychy, nawet nocą i nie obawiac sie spotkania nietypowych istot. Wybitnie złą sławe ma natomiast piwnica, gdzie nieraz ludzie slyszeli dziwne dzwieki lub spotykali widmo w kapturze. “I to zupelnie na trzezwo!” - podkreśla pan Jurek z powazną miną.

Drzwi do “złej piwnicy” wygladają calkiem zachęcająco (gdyby nie kłodka ;)

Obrazek

Nieopodal stoi tez pomniczek, poswiecony “pionierom osadnikom” z ciekawym orzełkiem w obroży!

Obrazek

Obrazek

Chcielismy sie tez wybrac na zakupy, ale niestety było zamkniete!

Obrazek

Potem trafiamy do wioski Siedlnica Dolna. Zaraz przy kosciele stoją ruiny ceglanego pałacu o wielu wiezyczkach, idealnych na bocianie gniazda. Totez przynajmniej jedna z nich jest w ten sposob zagospodarowana.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek


Część palacu (środkowa) to juz kompletna ruina - brak stropów, bujna roslinnosc porastająca dawne pokoje.

Obrazek

Obrazek

W bocznej części jakby ktos mieszkał, albo raczej - pomieszkiwał. Wygląda troche na koczowisko bezdomnego albo meline żula. Napewno lokum osoby, oględnie mówiąc, nie przywiązującej zbytniej wagi do porządku. A moze ktos tu mieszkał i sie wyprowadził, a pozostawiony dobytek zostały rozwłóczony przez lokalnych miłosników demolki? Nie wiem.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Po całym terenie pałęta sie sporo poprzewracanych kanap, foteli, krzeseł, lodówek, opon. Butelek jest cała pryzma. Jest tez kuchenka gazowa i “letnia kuchnia” w postaci grila.

Obrazek

Drzwi do najmniej zniszczonej części pałacu sa strzeżone w sposob dosyc nietypowy. Najpierw prawie dostaje zawału, gdy probuje zajrzec przez szpare w drzwiach i nagle kątem oka widze, ze koło mnie ktos stoi. Bardzo blisko. A przed chwilą nie było nikogo. Widze nogi, ręke, widze ruch.. Właże komuś w siedlisko.. Może nie byc zachwycony... Serce mam w gardle… Tajemniczy straznik pałacu okazuje sie mieć podobne gusta jak ja ;) Nosi zielono- brązową odzież, wysokie buty i mimo dojmujacego mrozu nie lubi nosic rękawiczek. Spod puchatej czapy wystają mu warkocze.. Minę ma nietęgą. Tak.. Na krześle siedzi lusterko :) Ciekawe czy znalazlo sie tu przypadkiem czy jest posadzone celowo w tym własnie konkretnym celu?

Obrazek

Drugimi, skuteczniejszymi jeszcze strażnikami sa pchły. Jeszcze nie widziałam nigdy na raz tylu pcheł! One się wręcz roją. Niestety na zdjęciu to nie wyszło, ale ponizszy fotel był otoczony jakby mgiełką, jakby smugą. Muszę sie chwile przyjrzec co to w ogole jest? A tam skacze i sie kłebi! Na takim mrozie? Toto nie wyzdychało z zimna? Jakos trace zupelnie ochote na zblizanie sie do tego fotela, a wiec i sprawdzania co jest za drzwiami i zapodaje dosc szybki odwrot. Do konca dnia mam wrazenie, ze mnie wszystko swędzi!

Obrazek

Jest jeszcze piwnica pełna zlewozmywaków, odkurzaczy, plastikowych pojemników, kaloryferkow, kabli, drutów.. Wyglada jakby kiedys miesćil sie tu jakis zakład naprawczy?

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Przypałacowa skrzynka na listy jest jak nowa…

Obrazek

Kawałek dalej jest kolejny pałac. To juz ponoc Siedlnica Górna. Ten tez sprawia wrazenie opuszczonego, ale stoi na terenie uzytkowanego i ogrodzonego gospodarstwa.

Obrazek

Obrazek

W wiosce jest tez tabliczka. O ile skuteczniejsza niz jakies zakazy wjazdu czy parkowania :) My tez nie sprawdzamy!

Obrazek

Na obrzezach miejscowosci natrafiamy tez na stary, zarosniety cmentarz. Drzewa oplecione typowymi dla takich miejsc pnączami, pokrzywione płyty, niemieckie napisy wyłażące spomiedzy mchu...

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

cdn

_________________
"ujrzałam kiedyś o świcie dwie drogi, wybrałam tą mniej uczęszczaną - cała reszta jest wynikiem tego, że ją wybrałam.. "

na wiecznych wagarach od życia...


Góra 
 Zobacz profil  
 
 Post Napisane: 11 mar 2018, o 20:21 
Offline
Przyjaciel

Dołączył(a): 30 lis 2010, o 00:14
Posty: 2638
Lokalizacja: Oława
Imię: paulina
Kolejną miejscowoscia na naszej trasie jest Żuchlów. Juz kiedys tu bylismy - w 2010 roku, jak jezdzilismy tu w rejonie za drewnianymi wiatrakami - http://jabolowaballada.blogspot.com/201 ... rakow.html

Zrobiłam wtedy dwa zdjecia okolicy okołopałacowej - a potem kompletnie zapomniałam skąd one są... Cos mi sie wtedy poknociło w aparacie, ze kompletnie wymieszał mi zdjecia - nic nie bylo po kolei. Dopiero dzis sobie przypomnialam - ja tu juz kiedys byłam!

Obrazek

Obrazek

Dzis ponownie zagladamy na teren folwarku. Prowadzi tam sympatyczna droga wykładana kolorowymi kamulcami.

Obrazek

Zabudowania gospodarcze maja miłe dla oka faliste dachy. Falki sa zroznicowane - mniejsze:

Obrazek

I wieksze:

Obrazek

Sam pałac jest wystawiony na sprzedaz.

Obrazek

Obrazek

Chyba kiedys miesciła sie w nim szkoła, na drzwiach pozostały jeszcze tabliczki np. “Klasa nr 1”. W niektorych komnatach przydałby sie parasol - prószy nieco tynkiem. Nie wiem czy opad jest ciągly czy wywolują go miniwstrzasy od naszych kroków, ale nie czujemy sie z tym faktem zbyt komfortowo. Tynk jest nieszkodliwy- ale szlag wie czy za nim nie pojdzie grubszy kaliber opadu? ;)

Obrazek

Odkładając na bok kwestie tego tynku - to pałac jest w calkiem niezłym stanie.

Obrazek

Obrazek

Tu zapewne miejscowi mają w zwyczaju sączyc browara w pochmurne dni.

Obrazek

Inne meble zostaly zgromadzone wszystkie w jednym pomieszczeniu. Inne pokoje sa puste. Moze z racji na brak tynkopadu?

Obrazek

Obrazek

Miłe kolumienki przyporęczowe.

Obrazek

Obrazek

Po raz kolejny na tym wyjezdzie wjezdzamy do Wronińca.

Obrazek

A potem suniemy do Brzeżan (Brzeżanów? nie wiem jak to sie odmienia). I nie wiem tez, czy owe dolnoslaskie mają cos w wspolnego z tymi ukrainskimi Brzeżanami pod Tarnopolem? Oprocz tego, ze tam tez mają ciekawe do zwiedzania ruiny? ;) Moze tu po wojnie przyjechali przesiedleńcy wlasnie stamtad? Czesto takowi mogli nadawac swoje nazwy - tak jak moj dziadek nazwał ulice w Lubinie, przy ktorej zamieszkał na jakis czas, gdy miasto bylo jeszcze prawie puste.

Tutejszy pałac jeszcze niedawno sluzyl jako mieszkania.

Obrazek

Obrazek

Dzis wnetrza nie są juz w najlepszym stanie, stropy zaczynają osiadac.

Obrazek

Obrazek

Na wyzsze pietra wole sie wiec nie pchac, choc schodki sa klimatyczne.

Obrazek

Obrazek

Dawnych sprzetów pozostało niewiele, a te ktore sie jeszcze pałętają zwalone są na pryzmy i porastają pleśnią. Z okiennego parapetu przygląda sie nam święty obraz, ktoremu ktos wydłubał twarze…

Obrazek

We wszechobecnym śmietnisku mozna znalezc sporo zeszytów szkolnych, ksiażek czy ćwiczen. Zapisanych starannym, dziecinnym pismem.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Są tez zabawki, grzechotki. W jednym z nocników z kaczuszką jakis ptak uwił gniazdko…

Nie wiem komu sie chcialo tak mozolnie rozbijać piece na poszczegolne kafle.. Kupa roboty w tym szale zniszczenia. Nie lepiej bylo siąść i pogapic sie w niebo?

Obrazek

Wiekszosc przypalacowych budynkow tez stoi pusta.

Obrazek

Obrazek

W promieniach zachodzącego slonca i temperaturze powodującej przymarzanie rąk do aparatu odwiedzamy ostatnią na dzis pałacykową miejscowosc - Glinke. Miejsce jest często nazywane “pałacem samobójców” - nie wiem ile w tym prawdy, a na ile ktos jeden zarzucił tajemniczym i mrocznym okresleniem wiec sie przyjelo. Nawet miejscowe dzieciaki biegna za nami wołając: “To palac samobojców, nie idzcie tam! Tam mieszka zło! Tam nie wolno chodzic po godzinie 16”. Ostatnie zdanie rozwala mnie najbardziej. Czyli wczesniej mozna? A juz myslalam, ze matki straszą dzieci duchami, aby nie wlaziły do wnetrz, ktore wyraznie grożą rychłym zawaleniem. Kwestia godzinowa jednak rozwala moje domysły w drobny pył ;)

Chyba najpopularniejsze ujęcie pałacu, kazdy takie ma - mam i ja :P Trzeba przyznac, ze kuta brama jest fotogeniczna, nie da sie powiedziec, ze nie!

Obrazek

Z wiekszosci stron pałac jest mocno obrosły splątaną roslinnoscia o lisciach zielonych nawet w tą pore roku.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Poddasza pałacu zamieszkują dziesiatki, jak nie setki ptakow. Chyba jakies wronowate, bo przeciagle "kra kra kra" niesie sie spomiedzy dziurawych dachowek a nieraz i znad naszych głow, gdzie kołują czarne ptaszyska. Potęguje to ponury klimat tego miejsca.

Pewien zapach, ktory przywiewa nagle wiatr, przypomina mi wydarzenie sprzed bardzo wielu lat. Zapach palonego tapczanu, wypełnionego starymi wilgotnymi ubraniami. Jak zywe przed oczami staje mi pewne miejsce. Chyba pierwszy opuszczony budynek gdzie ruszylam na samodzielną eksploracje. Przechylona mocno do tyłu kamienica - familok w starej czesci bytomskich Miechowic. Wracalismy z mszy szkolnej. Po drodze byl ten budynek. Co wieksi gieroje z klasy wlazili i na 3 pietro - a nawet i na dach. Ja weszłam tylko na pierwsze. Dalej byl juz zbyt wyrazny przechył. Zostalam z kolezanką w pełni umeblowanym pokoju pelnym starych zdjec. Niestety nie mialam aparatu. Czekałysmy az chłopaki wrócą z dachu. I tam w jednym z pokojów tlił sie tapczan. Ten sam zapach. Ten sam, ktory teraz wywiało z pałacowych czelusci w Glince. Nie napotkałam go nigdzie indziej przez ponad 25 lat…

Nie wlazimy do srodka palacu. Jakos nie zacheca. Walące sie dachy, duchy samobojcow, dziesiatki kraczących wron i dziwny palony tapczan. No i temperatura po zachodzie słonca leci na łeb na szyje. Chyba jest z - 15! Dla bub to warunki zdecydowanie nie nadające sie do zycia, nawet wspomagając sie pigwową nalewką trudno odzyskac czucie w rękach. Spadamy stąd. Czas poszukac cieplego miejsca do spania!

Na polnocnych krancach Góry rzuca sie nam w oczy hotel. To wyglada zdecydowanie na jedno z takich miejsc, w ktorych lubimy nocowac! :)

Obrazek

Obrazek

Ostatecznie lokum do spania okazuje sie byc w budynku obok (a nie w silosie ;) ) ale całe otoczenie ma fajny klimat!

Zmierzając wieczorkiem w strone centrum zastanawiamy sie czy nie trafilismy w jakies okienko teleportacji. Mijamy kilka osob - podchmielonych robotnikow świetujacych poczatek weekendu, kobiete z wózkiem nawijającą do telefonu. Po polsku to oni nie rozmawiają.. ;) Moze nie zauwazylismy jakiegos tunelu i wlasnie wyjechalismy gdzies na obrzezach Lwowa albo innej Odessy? Ten hotelik tez jakis taki za sympatyczny! Ogłoszenie na latarni potwierdza, ze cos jest na rzeczy ;)))

Obrazek

Kilka migawek z wieczornego miasta, gdzie włoczymy sie w poszukiwaniu jedzenia i ciekawych zaułkow.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek


cdn

_________________
"ujrzałam kiedyś o świcie dwie drogi, wybrałam tą mniej uczęszczaną - cała reszta jest wynikiem tego, że ją wybrałam.. "

na wiecznych wagarach od życia...


Góra 
 Zobacz profil  
 
 Post Napisane: 12 mar 2018, o 20:44 
Offline

Dołączył(a): 15 sty 2018, o 12:39
Posty: 43
Imię: stach
Oglądając Wasze relacje czasem zastanawiam się, czy zdarzały się wam sytuacje, że ktoś was pogonił z siekierą albo kosą, czy może psem poszczuł? Bo w takich miejscach różne sytuacje są możliwe. Kiedyś w czasie wakacji byłem ze znajomymi, kilkuosobową grupą, w Żywcu, ktoś na nocleg polecił nam opuszczoną wioskę na obrzeżach, wysiedloną pod jakąś inwestycję. Postanowiliśmy zanocować na stryszku, podsadziliśmy najpierw jednego kolegę do drzwiczek w szczycie, zaczęliśmy podsadzać drugiego, gdy z otworu z ogromnym impetem, z rozbiegu, prawie jak z katapulty, wyskoczył pierwszy kolega, prawie nam na głowy. Twierdził, że po chwili, gdy wzrok się przyzwyczaił do ciemności ciemniejszej niż na dworze, zobaczył stojącego naprzeciw niego kolesia z siekierką :? Poszliśmy w inny kąt wsi szukać chałupy wolnej od siekiernika, znaleźliśmy taką, ale i tak wyznaczyliśmy przez noc warty ;)


Góra 
 Zobacz profil  
 
 Post Napisane: 13 mar 2018, o 00:34 
Offline
Przyjaciel

Dołączył(a): 30 lis 2010, o 00:14
Posty: 2638
Lokalizacja: Oława
Imię: paulina
Raz zdarzylo sie, ze koles strzelał z okna solą (wczesniej straszyl ze to zrobi), kilka razy trafilismy na agresywne osoby, ale na szczescie skonczylo sie tylko na formie słownej - wyzwiskach, grozbach itp. Raz tarfilismy na ochroniarzy opuszczonego miasta, ktorzy strzelali w powietrze aby nas nastraszyc. Na siekiernika nie trafilismy! Skadinad ciekawa historia z tym osobnikiem - skoro to opuszczona wies to co on tam robil? Siedzial z siekeirą na poddaszu i czekał az ktos przyjdzie? No chyba ze przypadkiem wybraliscie to samo miejsce do spania - tylko ich ekipa byla pierwsza? A on byla na warcie! :rotfl3:

Masz jakies fotki z tej wsi kolo Żywca i waszych noclegow tam? Musialo byc to bardzo ciekawe miejsce!

_________________
"ujrzałam kiedyś o świcie dwie drogi, wybrałam tą mniej uczęszczaną - cała reszta jest wynikiem tego, że ją wybrałam.. "

na wiecznych wagarach od życia...


Góra 
 Zobacz profil  
 
 Post Napisane: 13 mar 2018, o 00:36 
Offline
Przyjaciel

Dołączył(a): 30 lis 2010, o 00:14
Posty: 2638
Lokalizacja: Oława
Imię: paulina
Mroznym porankiem suniemy sobie w dal. Celem sa kolejne pałacyki ale akurat teraz naszą uwage przykuwa stacyjka w Sławięcicach. Mały budyneczek przy zarosnietych torach. Opuszczony, z drzwiami otwartymi na ościez. Niedawno byl chyba jeszcze zamieszkany.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Tarasik, dorodne tuje, obetonowane miejsce grilowe...

Obrazek

Obrazek

Wnetrza witają nas rozwalonym dziecinnym wózkiem, stertą pudeł i kilkoma zapchlonymi fotelami.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Znajdujemy w srodku kilka kalendarzy i bezładnie rozrzuconych zdjec z zajeć terapeutycznych w Rawiczu sprzed 10 laty.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Jest tez list, ktory robi na nas spore wrazenie. Dziwnie sie go czyta wsrod mroźnych, opuszczonych scian i świstu stacyjnych przeciagow. Dlaczego on jeden tu zostal - wciśniety gdzies za kanape? Co tam teraz słychac u Dajanki, Irka i Izy? Jak potoczyly sie ich losy? “Jestes ladna i gruba. Wlasnie o takiej dziewczynie marzylem”. Chłopak pisze do dziewczyny, z którą łączą go juz dosyc zażyle relacje, niektore fragmenty listu sugerują, ze nie jest to tylko jego kolezanka.. Podoba mu sie zarówno ta dziewczyna jak i jej matka. A jaką role gra tam Iza - oficjalna dziewczyna Irka? Przewija sie tez wątek planowanej walki owych dwoch dziewcząt o chlopaka. A moze wizja tej walki istnieje tylko w marzeniach Irka? : “Powiedz - biłaś sie kiedys z kolezankami w szkole? A biłas sie o chlopaka czy o pieniadze?” Jest tez sprawa ojca, ktory jeszcze poki zyje to rozkręca synowi kolejne rowery i kradnie żelazka… Zwiedzanie opuszczonych miejsc wiele razy skłania do zadumy nad zawiłościami natury ludzkiej… ;)

;) Jakby ktos chcial sie wczuć w klimat osobiscie - to ów ciekawy list do wglądu ponizej:

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Witoszyce widziane z dala przedstawiają sobą obraz typowy. Cos pałacowego, cos przemyslowego i popegieerowskie bloki. Dolny Śląsk w pigułce.

Obrazek

Sam pałac jest prywatny i szczelnie ogrodzony.

Obrazek

Obrazek

Po terenie dawnej fabryczki mozna połazic i pozaglądac w rozne kąty.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Fajny jest wiszący korytarzyk - tunelik.

Obrazek

Zaraz niedaleko jest kolejna wieś - Chróścina, gdzie znajduje sie spory opuszczony folwark - jak cała dzielnica ruin...

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Odezwa do sumienia złomiarzy… chyba… ;)

Obrazek

Z pałacu zostalo juz nie za wiele..

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Trafi sie gdzieniegdzie jakis balkonik, malowane odrzwia, rzezbiony portal czy mniej lub bardziej malowniczo zapadniety dach, przez ktory przebijają promienie słonca, rozszczepiające sie na mieszaninie kurzu i mgły.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

W przypałacowych stajniach stoja resztki kolumnad, czesto spotykanych w bydlęcych miejscach na Dolnym Śląsku

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

W Czerninie Dolnej pałac jest prywatny i w dobrym stanie. Udaje mi sie obejsc dookoła, acz nie chyba nie jest to calkiem legalne. Widac, ze sa tu prowadzone jakies prace, na trawie lezy sporo rur, plastikowych węży, sporych świdrów itp.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Fajne mają tu rynny! Smokowate!

Obrazek

W Czerninie Górnej tez sa ruiny palacu otoczone przez użytkowane zabudowania - bloki, komórki, działki. Teren jest bardzo obfity w koty - spotykamy ich tu ich kilkanascie sztuk i udaje sie je nakarmić naszymi nie do konca rozmrozonymi rybkami. Kocurkom to chyba nie przeszkadza!

Palac wersja zimowa!

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek


8 lat temu tez przewijalismy sie przez tą miejscowosc, w pewien upalny wakacyjny weekend. Ruiny były wtedy otoczone jednym wielkim placem zabaw, miejscami grilowymi, piknikami. Ciezko bylo na spokojnie porobic zdjecia, nie mając wrazenia, ze sie ładujesz komus z butami w jego prywatne zycie. Klimat sielskiego letniego popoludnia rozlewal sie wokolo.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Zaraz obok jest tez ruina koscioła, z ktorego pozostala tylko wieza. Wieze sa jakies najbardziej solidne! Nie wiem czy to dlatego, ze zwykle siedziały tam ciezkie dzwony i konstrukcja musiała tez wytrzymywac wibracje? Ale chyba tak budowali - jak jezdzilismy w czerwcu po Obwodzie Kaliningradzkim - to na 21 opuszczonych kosciołów w 15 w najlepszym stanie była wlasnie wieża!

Relacja o kaliningardzkich kosciołach tutaj: http://jabolowaballada.blogspot.com/201 ... odzie.html

Wieża koscielna z Czerniny Gornej.

Obrazek

Pałac w Jabłonnej przytyka do uzywanych zabudowan gospodarczych i mieszkalnych. Wyboiste błotniste drogi rozchodzą sie na rozne strony. Mimo mrozu okoliczna pylistosć zdaje sie zapodawac ciepłem i atmosfera sielskiego letniego dnia.

Obrazek

Obrazek

Kilka razy spotykamy tu goscia, ktory woła “dzien dobry”, zadaje podobne pytania. Dopiero za trzecim razem dochodzimy do tego, ze jest to wciaz ta sama, jakas mocno zakręcona osoba. Koleś dopytuje, skad przyjechalismy, co nas tu interesuje, opowiada cos niecoś o historii palacu - po czym znika - i pojawia sie 50 metrow dalej, tym razem bez czapki, w innej bluzie i z zestawem identycznych pytan…

Jak zwykle w cieniu palacowych ruin płynie zwykle, wiejskie zycie.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Naścienny herb z motywem schodów.

Obrazek

Obecnie we wnetrzach juz prawie nic sie nie ostało...

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Tu jakies wspomienia pokoju dziecinnego?

Obrazek

Podlogowe kafle nadal trzymają sie dobrze!

Obrazek

Obrazek

Rzezbiona brama na teren pałacu

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Wieżyczka sprawia wrazenie jakby miala sie calkiem niedługo zapaść.

Obrazek

Przesłania lokalnych ścian...

Obrazek


cdn

_________________
"ujrzałam kiedyś o świcie dwie drogi, wybrałam tą mniej uczęszczaną - cała reszta jest wynikiem tego, że ją wybrałam.. "

na wiecznych wagarach od życia...


Góra 
 Zobacz profil  
 
 Post Napisane: 13 mar 2018, o 17:49 
Offline

Dołączył(a): 15 sty 2018, o 12:39
Posty: 43
Imię: stach
He he, fajny ten list, taki romantyczny :rotfl2:
Nie pamiętam jaka to wiocha pod Żywcem, jakaś taka typowa beskidzka, domy chyba drewniane na podmurówkach ze szczytami gospodarczymi, które często miały drzwiczki, takie, ze siano tam można wrzucić. Przyszliśmy tam późnym wieczorem, rano obudził nas hałas buldożerów, woleliśmy się zebrać, zanim nas zniwelują ;) Jakąś chyba linię energetyczną tam stawiali? A siekiernik...może był bardziej wystraszony od nas, że jakaś banda nachodzi go w nocy...? Nie mam zdjęć,. To nie były czasy, że każdy miał aparat w telefonie, zegarku czy nawet wibratorze. Ja tam jakiś miałem, ale to były zbyt cenne ( i ciężkie) rzeczy, by brać na włóczęgę. To było chyba pamiętne lato katastrofy pod Otłoczynem, o ile dobrze pamiętam :roll:


Góra 
 Zobacz profil  
 
 Post Napisane: 14 mar 2018, o 00:03 
Offline
Przyjaciel

Dołączył(a): 30 lis 2010, o 00:14
Posty: 2638
Lokalizacja: Oława
Imię: paulina
Musialam sprawdzic co to za katastrofa bo nie slyszalam. Teraz widze ze nie moglam slyszec - bo jeszcze nie bylo mnie na swiecie ;)

Musialy byc wtedy klimatyczne wioski pod Żywcem, a w ogole wszedzie wtedy bylo fajnie. Szkoda ze urodzilam sie tak pozno. Chetnie bym sobie powedrowala po Polsce z tamtych lat!

_________________
"ujrzałam kiedyś o świcie dwie drogi, wybrałam tą mniej uczęszczaną - cała reszta jest wynikiem tego, że ją wybrałam.. "

na wiecznych wagarach od życia...


Góra 
 Zobacz profil  
 
 Post Napisane: 22 mar 2018, o 17:41 
Offline

Dołączył(a): 15 sty 2018, o 12:39
Posty: 43
Imię: stach
Też sobie czasem tak myślę....jak bym się urodził x lat wcześniej to...Ale każdy się urodził kiedy urodził, ma swój czas do przeżycia i ważne, by to zrobić jak najlepiej.
Nie myśleliście, by dotrzeć do autora lub adresatki listu? Dowiedzieć się, jakie były dalsze ich losy, czy adresatka walczyła jak lwica o swojego menszczyzne, czy żyli długo i szczęśliwie? Czy będą wzruszeni, jeśli dojdzie do spotkania z nimi i przekazania odnalezionej, być może bardzo cennej dla nich pamiątki? W dobie internetowych forów, fejs zbuków, blogów, instagramów i innych takich tam, dotarcie do nich może się udać. Kiedyś na innym forum eksploratorskim ktoś pisał o słoiku z listem, który jakieś dzieci z ćwierć wieku temu zakopały. Znalazca zadał sobie trudu, zaczął szukać, w końcu chyba nawet udało się ustalić autorów. ;)


Góra 
 Zobacz profil  
 
 Post Napisane: 24 mar 2018, o 11:13 
Offline

Dołączył(a): 15 sty 2018, o 12:39
Posty: 43
Imię: stach
A ta budowla z czerwonej cegły, co to nie wiedzieliście, do czego mogła służyć, także nam się rzuciła na oczy parę tygodni temu jak jechaliśmy do Brzezi czy Brzezia odwiedzić tamtejszy pałac. Nawet zatrzymaliśmy się by to cudo popodziwiać. Na pierwszy rzut oka skojarzyło nam się z remizą, to główne pomieszczenie było dość duże i miało wielkie wrota, mogło pomieścić sikawkę konną. Lokals zapytany co to odparł "strażnica", czyli chyba o remizie myślał.


Góra 
 Zobacz profil  
 
 Post Napisane: 25 mar 2018, o 12:41 
Offline
Administrator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 27 maja 2009, o 09:40
Posty: 6400
Lokalizacja: Dąbrowa Górnicza
Imię: Leszek
buba napisał(a):
Bardzo jestem ciekawa czy naprawde pol Polski marzy o tym i planuje całe swoje urlopy na dolnoslaskich i lubuskich wsiach buląc po 80-100 zl od osoby (bo z takimi cenami nieraz wyskakują) i to zmanierowało wlasciciceli takich obiektow? Czy moze mamy do czynienia z jakimis pralniami brudnych pieniedzy, gdzie zbłąkany turysta jest raczej problemem - bo akurat moze cos wywąchac?

Bardzo wątpię, żeby akurat w grudniu mieli tam tłumy, wersja z pralnią nie jest IMHO nieprawdopodobna, ale z drugiej strony wszystkie pralniami nie są. Może coś w powietrzu albo w wodzie tak działa :mrgreen:
A ceny faktycznie absurdalne, przed samym Zgorzelcem na przykład za 210 zł można zanocować w dwie osoby w hotelu ze śniadaniem.

_________________
— Patrz, Kościuszko, na nas z nieba! —
raz Polak skandował
i popatrzył nań Kościuszko,
i się zwymiotował.
K.I.Gałczyński


Góra 
 Zobacz profil GG  
 
Dodaj do: Dodaj do Gadu-Gadu Dodaj do Grono.net Dodaj do Twitter Dodaj do Blip Dodaj do Flaker Dodaj do Pinger Wypowiedź dla Wykop Wypowiedź dla Facebook Wypowiedź dla Gwar Wypowiedź dla Delicious Wypowiedź dla Digg Wypowiedź dla Google Wypowiedź dla Reddit Wypowiedź dla YahooMyWeb Śledzik Dodaj do Kciuk.pl Dodaj do Spinacz.pl Dodaj do Yam.pl
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
 
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 49 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3  Następna strona

Strona główna forum » Eksploracja » Inne » Reportaż z podróży


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

 
 

 
Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
cron
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL

[ Time : 0.255s | 17 Queries | GZIP : Off ]