Zarejestruj    Zaloguj    Dział    Szukaj    FAQ

Strona główna forum » Eksploracja » Inne » Reportaż z podróży




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 14 ] 
Autor Wiadomość
 Post Napisane: 24 lip 2017, o 20:21 
Offline
Przyjaciel
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 29 maja 2009, o 22:58
Posty: 3391
Lokalizacja: Jankowice
Pochwały: 1
Imię: Renata
Jarecki już od paru lat kusił nas swoją ukochaną Rumunią. Bardzo chcieliśmy tam pojechać, ale samochód… no cóż… jakoś nie chce odmłodnieć. Za to przybywa mu górskiego doświadczenia. Po zeszłorocznych przygodach na słoweńskich górskich szlakach zdał egzamin jako samochód prawie terenowy. Po tym co przeżył powinien ze stoickim spokojem znieść trasę transfogaraską.

Nastąpiły przygotowania do wyprawy. Dobre, bo polskie :)
Załącznik:
20170630_143031.jpg
20170630_143031.jpg [ 126.76 KiB | Przeglądane 540 razy ]


Tak więc pewnego pochmurnego lipcowego poranka, o nieludzkiej godzinie 5,00 wyruszyliśmy w drogę. Zaczęło padać. Padało do polskiej granicy. Na Słowacji zaczęło lać. Za oknami migały nam fajne zamki, ale cóż, może to znak, aby się nie rozdrabniać. W Dolnej Mičinie nie zważając na deszcz próbowałam sfotografować ciekawy pałac na wysokim wzgórzu.

Załącznik:
IMG_8673.JPG
IMG_8673.JPG [ 119.04 KiB | Przeglądane 540 razy ]


„Sukromy pozamok” – ten napis świadczył, że w okolicy pałacu można napotkać jakiś kudłaty, szczekający argument przeciw naruszaniu świętego prawa własności. Ścieżka więc odpadała. Można było próbować sforsować wzgórze przez chaszcze, ale przy takiej pogodzie… niekoniecznie. Szkoda, był z gatunku tych eksploracyjnie ulubionych. Na jego dachu rozkrzewiły się jakieś roślinki.

W miasteczku Čerín pobiegłam na kolejne wzgórze do obronnego XIV-wiecznego gotyckiego kościółka. Był uroczy. Niestety ze względu na położenie trudno zrobić dobre zdjęcie. Za ogrodzenie nie udało mi się dostać. Było zamknięte na cztery spusty.

Załącznik:
IMG_8683.JPG
IMG_8683.JPG [ 122.67 KiB | Przeglądane 540 razy ]


Ožďany – miła słowacka wieś z ruinami kasztelu wzniesionego na bazie gotyckiego zamku. Podwórzec zarośnięty.

Załącznik:
IMG_8725.JPG
IMG_8725.JPG [ 122.36 KiB | Przeglądane 540 razy ]


Załącznik:
IMG_8705.JPG
IMG_8705.JPG [ 116.71 KiB | Przeglądane 540 razy ]


Gdzieś po drodze pomnik ku czci Armii Czerwonej.

Załącznik:
IMG_8726.JPG
IMG_8726.JPG [ 124.75 KiB | Przeglądane 540 razy ]


Na Węgrzech pada dalej. W Putnok napotykamy jakiś śliczny zespół pałacowy, w którym mieści się szkoła średnia. Szkoły pilnuje sympatyczny pan, który pozwala nam pobuszować po terenie. Chyba pozwala… któż bowiem zrozumie cokolwiek po węgiersku…

Załącznik:
IMG_8734.JPG
IMG_8734.JPG [ 121.51 KiB | Przeglądane 540 razy ]


Na klatce schodowej galeria absolwentów

Załącznik:
IMG_8748.JPG
IMG_8748.JPG [ 126.56 KiB | Przeglądane 540 razy ]


W Miszkolcu wyjrzało słońce. Czyżby odwróciła się karta?

Załącznik:
IMG_8752.JPG
IMG_8752.JPG [ 113.64 KiB | Przeglądane 540 razy ]


Załącznik:
IMG_8763.JPG
IMG_8763.JPG [ 125.79 KiB | Przeglądane 540 razy ]


Mają tutaj synagogę w remoncie, stary protestancki kościół na wzgórzu otoczony urokliwym cmentarze, a także piękne termy Elżbiety

Załącznik:
IMG_8792.JPG
IMG_8792.JPG [ 116.66 KiB | Przeglądane 540 razy ]


W Szerencs zamek… pełen dmuchanych zamków.

Załącznik:
IMG_8801.JPG
IMG_8801.JPG [ 115.59 KiB | Przeglądane 540 razy ]


Dzielny rycerz walczy z Tatarami

Załącznik:
IMG_8806.JPG
IMG_8806.JPG [ 123.16 KiB | Przeglądane 540 razy ]


Wkraczamy do krainy pełnej winnic i wyśmienitych tokajskich win.

Załącznik:
IMG_8824.JPG
IMG_8824.JPG [ 113.04 KiB | Przeglądane 540 razy ]


Na granicy węgiersko-polskiej długa kolejka, a w niej czterech motocyklistów z miłymi sercu tablicami.

Załącznik:
20170701_180919.jpg
20170701_180919.jpg [ 71.66 KiB | Przeglądane 540 razy ]


Nocujemy niedaleko granicy – w Altei. Na polu namiotowym przeważają samochody terenowe z Polski.

Załącznik:
IMG_8852.JPG
IMG_8852.JPG [ 120.67 KiB | Przeglądane 540 razy ]


Napotykamy ulubione przez Bubę namioty
Załącznik:
IMG_8860.JPG
IMG_8860.JPG [ 120.53 KiB | Przeglądane 540 razy ]


Obsługi nie widać. Od szefa grupy off-roadowej dowiadujemy się, że właściciel pola jest na weselu. Przyjdzie rano lub przyśle faceta o imieniu Dany.
Rozstawiamy namiot na łące pełnej twardych pastewnych roślin. Mogli chociaż je wykosić z grubsza. Za to zachód słońca jest bez zarzutu

Załącznik:
IMG_8868.JPG
IMG_8868.JPG [ 91.44 KiB | Przeglądane 540 razy ]


Rano żegnamy taką oto kawalkadę

Załącznik:
20170702_095152.jpg
20170702_095152.jpg [ 115.43 KiB | Przeglądane 540 razy ]


Wkraczamy w świat niezwykle interesujących rumuńskich sieci elektrycznych. Pewno często będzie jeszcze o nich mowa. Pełno tu poplątanych kabli, odłączonych od sieci, drewnianych pchylonych słupów z izolatorami.

Załącznik:
DSCF9231.JPG
DSCF9231.JPG [ 122.99 KiB | Przeglądane 540 razy ]


Z takich izolatorów piją polscy studenci elektrotechniki na imprezach. Igiełka bardzo chciała przywieżź kolegom z roku prezenty z Rumunii w postaci takich oto oryginalnych kieliszków. Powoli szukanie nisko położonych, odłaczonych od sieci izolatorów stało się naszą obsesją. Niestety nie udało się. Wszystkie były za wysoko :D


Góra 
 Zobacz profil  
 
 Post Napisane: 24 lip 2017, o 21:04 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 3 sty 2015, o 23:44
Posty: 180
Lokalizacja: Racibórz/Ratibor
Imię: Paweł
Kumari napisał(a):
Na granicy węgiersko-polskiej długa kolejka


Ech, dałby Bóg (kiedyś znowu)...
:D


Góra 
 Zobacz profil  
 
 Post Napisane: 25 lip 2017, o 14:13 
Offline
Przyjaciel
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 29 maja 2009, o 22:58
Posty: 3391
Lokalizacja: Jankowice
Pochwały: 1
Imię: Renata
:rotfl: :rotfl: :rotfl: Jednak wielkomocarstwowe marzenia tkwią w podświadomości :D


Góra 
 Zobacz profil  
 
 Post Napisane: 26 lip 2017, o 19:45 
Offline
Przyjaciel
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 29 maja 2009, o 22:58
Posty: 3391
Lokalizacja: Jankowice
Pochwały: 1
Imię: Renata
Rano wyruszamy do pobliskiego Satu Mare. Odkrywamy tu kilka fajnych kościołów różnych wyznań oraz Hotel Dacia w stylu secesyjnym. Niestety jest w remoncie, zasłonięty płachtą. Po odsłoniętych elementach widać, że musi być prawdziwą perełką. Przy mijanych barach szybkiej obsługi menu z tajemniczymi daniami :)

Załącznik:
IMG_8875.JPG
IMG_8875.JPG [ 125.5 KiB | Przeglądane 473 razy ]


Najładniejszy budynek to wg mnie synagoga w stylu mauretańskim.

Załącznik:
IMG_8882.JPG
IMG_8882.JPG [ 123.72 KiB | Przeglądane 473 razy ]


Obok niej pomnik upamiętniający żydowskich mieszkańców, którzy zakończyli życie w obozie śmierci Auschwitz-Birkenau.

Załącznik:
IMG_8890.JPG
IMG_8890.JPG [ 114.21 KiB | Przeglądane 473 razy ]


Szukając drugiej synagogi trafiamy na pusty, otoczony ogrodzeniem plac i tabliczkę upamiętniającą getto.

Załącznik:
IMG_8893.JPG
IMG_8893.JPG [ 127.47 KiB | Przeglądane 473 razy ]


Pomykamy drogą wśród gór i łąk w kierunku Sapanty. Po drodze natrafiamy na pięknie zdobioną drewnianą bramę w stylu marmaroskim prowadzącą do cerkwi, co prawda niezbyt starej, ale jak się później okaże wszystkie cerkwie budowane są w tradycyjnym stylu i tylko po freskach można rozpoznać czy cerkiew jest stara czy całkiem świeżej daty.

Załącznik:
IMG_8909.JPG
IMG_8909.JPG [ 124.47 KiB | Przeglądane 473 razy ]


Załącznik:
IMG_8917.JPG
IMG_8917.JPG [ 123.69 KiB | Przeglądane 473 razy ]


Jest tu fajna miejscówka tuż przy szosie – kranik z wodą oraz betonowy stół i siedziska. Wyciągamy kuchenkę i dwie puszki wojskowej grochówki. Pycha! Obiad pod cerkwią z widokiem na góry…

Załącznik:
IMG_8933.JPG
IMG_8933.JPG [ 115.71 KiB | Przeglądane 473 razy ]


Wreszcie Sapanta! Wchodzimy między miłe domki i pytamy przechodzącą babcię o „wesoły cmentarz”. Babcia wskazuje drogę. Oczywiście tego co do nas mówi zupełnie nie rozumiemy. Rumuński podobny jest trochę do włoskiego czy francuskiego, ale żadnego z nich nie znamy. Idziemy, idziemy i w końcu spotykamy dziadka. Też go pytamy, a on kieruje nas w przeciwną stronę. Widać potok. Nad potokiem cmentarza przecież nie będzie. Dziadeek jednak uporczywie namawia nas na pójście w tamtą stronę. Faktycznie – nad strumieniem jest jakieś dziwne urządzenie. Z rynienki woda wpada do okrągłej foremki i robi się tam wir. Na wyblakłym drogowskazie coś pisze. Trzeba było tą nazwę sfotografować. Ktoś mi po drodze opowiadał, że gdzieś przeczytał o takim urządzeniu wykorzystywanym w procesach włókienniczych. A może ktoś z Was wie coś więcej na ten temat?

Załącznik:
IMG_8947.JPG
IMG_8947.JPG [ 123 KiB | Przeglądane 473 razy ]


W końcu wydostajemy się na uliczkę pełną rzeźbionych bram i wykładanych barwnymi kafelkami domów.

Załącznik:
IMG_8950.JPG
IMG_8950.JPG [ 115.7 KiB | Przeglądane 473 razy ]


Załącznik:
IMG_8949.JPG
IMG_8949.JPG [ 127.25 KiB | Przeglądane 473 razy ]


W oddali kolorowa jak w bajce cerkiew o dachu i wieży ozdobionych kafelkami.

Załącznik:
IMG_8984.JPG
IMG_8984.JPG [ 115.2 KiB | Przeglądane 473 razy ]


W końcu sam cmentarz, jeden z nielicznych promieniujących pogodą ducha i swobodnym podejściem do śmierci. Taki kolorowy cmentarz widziałam już kiedyś na Jukatanie – z nagrobkami w pastelowych kolorach – niebieskim, seledynowym, żółtym i różowym. Ale ten jest ładniejszy. Opowiada historie ludzi, którzy tu spoczywają, o ich zajęciach, osobowości i okolicznościach śmierci.

Załącznik:
IMG_8963.JPG
IMG_8963.JPG [ 124.25 KiB | Przeglądane 473 razy ]


Załącznik:
IMG_8977.JPG
IMG_8977.JPG [ 125.15 KiB | Przeglądane 473 razy ]


Załącznik:
IMG_8997.JPG
IMG_8997.JPG [ 123.21 KiB | Przeglądane 473 razy ]


Przy drogach pełno straganów z rękodziełem – piękne kilimy i haftowane bluzki. Tylko strasznie drogie, ale w końcu to ręczna robota. W każdej miejscowości chodziłam pooglądać ciekawe motywy zdobnicze.

Załącznik:
IMG_8999.JPG
IMG_8999.JPG [ 122.29 KiB | Przeglądane 473 razy ]


W Sapancie jest też kirkut.

Załącznik:
IMG_9006.JPG
IMG_9006.JPG [ 126.65 KiB | Przeglądane 473 razy ]


Stąd wywodzi się jakiś znany ród cadyków. Zauważyłam wewnątrz mały budyneczek. Może to ohel? Przybiegła nawet jakaś babcia i chyba proponowała, że pójdzie po klucze i otworzy mi bramę, ale spieszyliśmy się na nocleg.
Po drodze podziwialiśmy kłębowisko kabli rozwieszonych na słupach. Takiego bałaganu dawno nie widzieliśmy.

Załącznik:
IMG_9015.JPG
IMG_9015.JPG [ 123.69 KiB | Przeglądane 473 razy ]


W Syhocie Marmaroskim znów kilka fajnych kościołów, ale najciekawsza synagoga.

Załącznik:
IMG_9020.JPG
IMG_9020.JPG [ 118.3 KiB | Przeglądane 473 razy ]


Pora szukać campingu. Jest taki przy małym hostelu. Poza naszym tylko jeden mały namiocik, który wygląda na pozostawiony do wysuszenia. Właścicielka ogromnie miła. Następnego dnia opowiada nam po angielsku o wszystkich ciekawostkach regionu.

Załącznik:
IMG_9028.JPG
IMG_9028.JPG [ 111.93 KiB | Przeglądane 473 razy ]


Rozbijamy się i przychodzi do nas przesympatyczny motocyklista Edi – pół Rosjanin, pół Niemiec, urodzony w Krasnojarsku, który jedzie trasą Niemcy-Czechy- Słowacja-Ukraina-Rumunia-Bułgaria. Gawędzimy wspólnie do północy o naszych planach, polityce i sprawach motocyklowych. Po drodze sfotografował różne kurioza nawierzchni na ukraińskich drogach. Tak naprawdę nie chce zwiedzać. Cieszy go podróżowanie, jazda w różnych warunkach, mijane krajobrazy. Po drodze dopadły go, tak jak i nas potężne ulewy, więc śpi w hostelu, a na trawniku suszy namiot. Jeszcze kilka takich wieczorów, a stałabym się biegła w angielskim :D I to zupełnie na trzeźwo :)
Edi opowiada nam też swoim ukochanym motorze. Takich motorów jest podobno tylko 7 w Europie. Oczywiście Igiełka i Montenegro robią przymiarkę do sprzętu :)

Załącznik:
IMG_9033.JPG
IMG_9033.JPG [ 118.7 KiB | Przeglądane 473 razy ]


Góra 
 Zobacz profil  
 
 Post Napisane: 26 lip 2017, o 20:45 
Offline
Przyjaciel
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 29 maja 2009, o 22:58
Posty: 3391
Lokalizacja: Jankowice
Pochwały: 1
Imię: Renata
Rano żegnamy się z Edim i wyruszamy przez rejon Maramuresz. Słynie on z drewnianych rzeźbionych bram, wysmukłych cerkwi o dachach i ścianach ułożonych z ciekawych drewnianych łusek.

Załącznik:
IMG_9043.JPG
IMG_9043.JPG [ 118.06 KiB | Przeglądane 470 razy ]


Załącznik:
IMG_9044.JPG
IMG_9044.JPG [ 127.96 KiB | Przeglądane 470 razy ]


Załącznik:
IMG_9065.JPG
IMG_9065.JPG [ 124.14 KiB | Przeglądane 470 razy ]


Załącznik:
IMG_9066.JPG
IMG_9066.JPG [ 125.99 KiB | Przeglądane 470 razy ]


Załącznik:
IMG_9086.JPG
IMG_9086.JPG [ 115.88 KiB | Przeglądane 470 razy ]


Na drodze kobiety w tradycyjnych spódnicach w drobne kwiatki.

Załącznik:
IMG_9136.JPG
IMG_9136.JPG [ 118.38 KiB | Przeglądane 470 razy ]


Przez wąskie drogi przejeżdżają drabiniaste wozy z całymi rodzinami albo z sianem. Mało mam tych zdjęć – głównie zrobione przez przednią szybę. Szkoda. U nas już takich obrazków nie ma. Jednak krępuje mnie fotografowanie mieszkańców z bliska, jak jakąś ciekawostkę etnograficzną.
Po drodze cerkwie we wsiach Barsana, Rozawlea, Iend, Bogdan Voda, Dragomirna i Dragomiresti. Cerkwie z zewnątrz podobne. W każdej piękne malowidła.

Załącznik:
IMG_9102.JPG
IMG_9102.JPG [ 124.34 KiB | Przeglądane 470 razy ]


Załącznik:
IMG_9123.JPG
IMG_9123.JPG [ 124.53 KiB | Przeglądane 470 razy ]


Załącznik:
IMG_9147.JPG
IMG_9147.JPG [ 116.9 KiB | Przeglądane 470 razy ]


Załącznik:
IMG_9153.JPG
IMG_9153.JPG [ 123.01 KiB | Przeglądane 470 razy ]


Załącznik:
IMG_9161.JPG
IMG_9161.JPG [ 115.38 KiB | Przeglądane 470 razy ]


Załącznik:
IMG_9164.JPG
IMG_9164.JPG [ 122.11 KiB | Przeglądane 470 razy ]


Załącznik:
IMG_9176.JPG
IMG_9176.JPG [ 119.37 KiB | Przeglądane 470 razy ]


Załącznik:
IMG_9209.JPG
IMG_9209.JPG [ 121.4 KiB | Przeglądane 470 razy ]


Załącznik:
IMG_9202.JPG
IMG_9202.JPG [ 123.54 KiB | Przeglądane 470 razy ]


Przy cerkwiach cmentarze. Można spojrzeć w twarze tych, którzy odeszli.

Załącznik:
IMG_9178.JPG
IMG_9178.JPG [ 117.27 KiB | Przeglądane 470 razy ]


Załącznik:
IMG_9181.JPG
IMG_9181.JPG [ 125.22 KiB | Przeglądane 470 razy ]


Na pomnikach bohaterzy narodowi, tacy dawniejsi – wojewodowie, władcy państwa rumuńskiego, czasem polegli w I wojnie.

Załącznik:
IMG_9222.JPG
IMG_9222.JPG [ 122.23 KiB | Przeglądane 470 razy ]


Rumunia to kraj gór. Wciąż czają się gdzieś na horyzoncie, pooddzielane halami z kopkami siana i dolinami.

Załącznik:
IMG_9248.JPG
IMG_9248.JPG [ 121.34 KiB | Przeglądane 470 razy ]


Drogi kręte, teren pofalowany. Przy drodze powtarza się wyraz „drum” w różnych kontekstach – między regionami „drum bum” (chyba szczęśliwej drogi), „drum in lucri” (chyba roboty drogowe), „drum periculos” (niebezpieczeństwa drogowe?).

Załącznik:
IMG_9271.JPG
IMG_9271.JPG [ 120.02 KiB | Przeglądane 470 razy ]


Właścicielka campingu w Syhocie przestrzegała nas przed jazdą przez przełęcz Prislop. Droga kiepska i wszędzie roboty drogowe. Pojechaliśmy przez Bistritę wielkim objazdem. Może szkoda. Ominęły nas widoki na Góry Rodniańskie i grób polskich legionistów w Carlibabie. Prawdę mówiąc ominęły mnie praktycznie wszystkie rumuńskie góry. Nie udało mi się wybrać na żadną pieszą trasę. Przejazd samochodem przez górskie przełęcze to tylko namiastka. Muszę kiedyś wrócić do Rumunii na solidne chodzenie. Widać, że góry nie zadeptane, szerokie przestrzenie praktycznie puste. Tylko pasterze, owce i „samobieżne” konie. Przejeżdżamy przez przełęcz Tihuta z hotelem „Zamek Draculi”, ale jaki tam to zamek… Pogoda kiepska. Pochmurno i zimno, co chwilę pada deszcz. Gdzież jest ta upalna Rumunia i ładna pogoda?


Góra 
 Zobacz profil  
 
 Post Napisane: 31 lip 2017, o 20:32 
Offline
Przyjaciel
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 29 maja 2009, o 22:58
Posty: 3391
Lokalizacja: Jankowice
Pochwały: 1
Imię: Renata
Na nocleg daleko. Chcemy zanocować koło Campulungu Mołdawskiego. Krótki postój w Vatra Dornei, aby zerknąć na synagogę i pomnik poległych w I wojnie.

Załącznik:
IMG_9280.JPG
IMG_9280.JPG [ 116.24 KiB | Przeglądane 421 razy ]


W Campulungu na być camping. Ma być, ale nikt o nim nie słyszał. Potem jakiś camping u Holendrów. Drogi i ciasny. Jedziemy dalej do Gura Humorolui. Jak go nie znajdziemy, to będzie kiepsko. Niby w Rumunii można bez problemu rozbić się na dziko, ale trzeba najpierw znaleźć odpowiednie miejsce – nad rzeką z dogodnym zjazdem dla samochodu i placykiem pod namiot. Na szczęście znajdujemy właściwy drogowskaz i zjeżdżamy w podwórko jakiegoś gospodarstwa. Na werandzie siedzi gromadka mężczyzn, ale po angielsku oni ni w ząb, a po rumuńsku my ni w ząb. Na słowo „szef” pokazują na inny dom. W obejściu nikogo. Na stukanie nikt nie odpowiada. Pukamy w okno. Wychodzi babcia, a my na migi pokazujemy three persons, one tent i one brum brum… Kobieta na kartce pisze cenę i … jesteśmy zameldowani.
Za chwilę przychodzi do nas sympatyczny facet, pokazuje polską rejestrację i… jest z sąsiedniego miasta. Dwie noce tu pozostaliśmy i opowieściom nie było końca. Razem z żoną są geografami. Oprócz zwiedzania chodzą po różnych rumuńskich pasmach górskich i wybierają się do delty Dunaju obserwować ptaki.

Noce na północy Rumunii są zimne. Śpię w dresie i polarze. Kurtkę też zabrałam do namiotu. W sytuacjach krytycznych potrafię się w niej wcisnąć do mumii. Już tak spałam w Tatrach i na Babiej.
Rano jedziemy najpierw do Gura Humorului, aby wymienić pieniądze. W mieście hałas i ścisk. Kantor zamknięty, w banku długa kolejka, a Montenegro parkuje na zakazie. Rezygnujemy. Wracamy do monastyru. Po drodze kirkut otoczony siatką. Wspinam się do niego po skarpie. Wejścia nie widać. Otaczają go pastwiska.

Załącznik:
IMG_9328.JPG
IMG_9328.JPG [ 112.27 KiB | Przeglądane 421 razy ]


Monastyr Humorului. XVI-wieczny. Piękny. Ten dzień to właśnie delektowanie się pięknymi monastyrami i cerkwiami, cudownymi barwnymi polichromiami. Perełki. Dodam jeszcze, że wstępy do nich są tanie od 5 do 10 zł. Fotografowanie droższe od biletów, czasem we wnętrzach zakazane. Ale tak naprawdę nikt nie pilnuje czy się ten bilet na fotografowanie posiada. W ogóle wszyscy bardzo życzliwi. Porozmawiali by chętnie, ale ta bariera językowa…

Załącznik:
IMG_9308.JPG
IMG_9308.JPG [ 121.59 KiB | Przeglądane 421 razy ]


Załącznik:
IMG_9302.JPG
IMG_9302.JPG [ 119.05 KiB | Przeglądane 421 razy ]


Załącznik:
IMG_9309.JPG
IMG_9309.JPG [ 117.11 KiB | Przeglądane 421 razy ]


Załącznik:
IMG_9288.JPG
IMG_9288.JPG [ 118.88 KiB | Przeglądane 421 razy ]


Postanowiliśmy dotrzeć dzisiaj do Suczawy. Pełno tu pięknych cerkwi, np. Narodzenia św. Jana Chrzciciela, która jest „zrośnięta” z dzwonnicą

Załącznik:
IMG_9337.JPG
IMG_9337.JPG [ 117.86 KiB | Przeglądane 421 razy ]


Cerkiew Św. Dymitra ozdobiona barwnym szlaczkiem glazury.

Załącznik:
IMG_9346.JPG
IMG_9346.JPG [ 117.75 KiB | Przeglądane 421 razy ]


Załącznik:
IMG_9343.JPG
IMG_9343.JPG [ 123.21 KiB | Przeglądane 421 razy ]


Załącznik:
IMG_9351.JPG
IMG_9351.JPG [ 116.2 KiB | Przeglądane 421 razy ]


W końcu wspinamy się na wzgórze do ruin Zamku Tronowego.

Załącznik:
IMG_9377.JPG
IMG_9377.JPG [ 118.26 KiB | Przeglądane 421 razy ]


Za Suczawą znajduje się mało znana, chociaż wpisana na listę UNESCO cerkiew w Pătrăuți. Zachował się jedynie kawałek polichromii zewnętrznej na jej fasadzie. W pobliżu jest też camping, chyba prowadzony przez parafię.

Załącznik:
IMG_9381.JPG
IMG_9381.JPG [ 124.31 KiB | Przeglądane 421 razy ]


Załącznik:
IMG_9388.JPG
IMG_9388.JPG [ 118.21 KiB | Przeglądane 421 razy ]


Potem kolej przychodzi na otoczoną murami obronnymi Putnę.

Załącznik:
DSCN2316.JPG
DSCN2316.JPG [ 116.05 KiB | Przeglądane 421 razy ]


Załącznik:
IMG_9398.JPG
IMG_9398.JPG [ 124.45 KiB | Przeglądane 421 razy ]


Załącznik:
DSCN2318.JPG
DSCN2318.JPG [ 123.22 KiB | Przeglądane 421 razy ]


Przy każdej cerkwi strudzony wędrowiec może zaczerpnąć wody. Przy tych znanych, wpisanych na UNESCO stoją metalowe ładne zamykane pojemniki z kranikami i kubeczkiem.
Przy pozostałych studnie z kołowrotem i wiadrem. Za każdym razem radość Igiełki jest niepodrabialna. Wyciągnęła wodę w wiadrze chyba ze 20 studni :)

Załącznik:
IMG_9422.JPG
IMG_9422.JPG [ 120.02 KiB | Przeglądane 421 razy ]


Po drodze furki, które tak podobały się Bubie. Nam też. Tablice rejestracyjne przyczepione w dowolnych miejscach.

Załącznik:
IMG_9423.JPG
IMG_9423.JPG [ 126.84 KiB | Przeglądane 421 razy ]


Po drodze zatrzymujemy się także przy warsztatach ceramicznych, obserwując powstawanie glinianych cudeniek.

Załącznik:
IMG_9424.JPG
IMG_9424.JPG [ 121.58 KiB | Przeglądane 421 razy ]


Potem kolej przychodzi na otoczony potężnymi murami i basztami monastyr Sucevița.

Załącznik:
IMG_9453.JPG
IMG_9453.JPG [ 123.59 KiB | Przeglądane 421 razy ]


Przy wejściu jakaś siostra zakonna zbiera na budowę domu spokojnej starości. Mówi co nieco po polsku. Zdaje się, że ma Polki w swojej wspólnocie. Promieniuje od niej pogoda ducha i życzliwość.


Góra 
 Zobacz profil  
 
 Post Napisane: 1 sie 2017, o 21:51 
Offline
Przyjaciel
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 29 maja 2009, o 22:58
Posty: 3391
Lokalizacja: Jankowice
Pochwały: 1
Imię: Renata
Wszystkie te monastyry mają nie tylko piękne cerkwie. Zabudowania klasztorne to też perełki, a całe obejście pełne kwiatów i starannie wypielęgnowane.

Załącznik:
IMG_9443.JPG
IMG_9443.JPG [ 120.14 KiB | Przeglądane 390 razy ]


Załącznik:
IMG_9438.JPG
IMG_9438.JPG [ 125.26 KiB | Przeglądane 390 razy ]


Nasze szanse na zobaczenie monastyru Moldovita maleją z każdą chwilą. Godzina coraz późniejsza, oświetlenie coraz gorsze, a przed nami pełna zakrętów droga przez Ciumârnę. Po drodze jeszcze nietypowy pomnik.

Załącznik:
IMG_9455.JPG
IMG_9455.JPG [ 126.35 KiB | Przeglądane 390 razy ]


Wreszcie Moldovita. Uff, brama jeszcze otwarta, chociaż jest już ok 20,00. Wpadamy jak piorun i buszujemy jak u siebie. Nikt nas nie wygania. Siostry podlewają kwiatki i spokojnie znoszą spóźnionych turystów.

Załącznik:
IMG_9466.JPG
IMG_9466.JPG [ 116.12 KiB | Przeglądane 390 razy ]


Załącznik:
IMG_9474.JPG
IMG_9474.JPG [ 114.17 KiB | Przeglądane 390 razy ]


Załącznik:
IMG_9476.JPG
IMG_9476.JPG [ 115.99 KiB | Przeglądane 390 razy ]


Załącznik:
IMG_9492.JPG
IMG_9492.JPG [ 115.97 KiB | Przeglądane 390 razy ]


W Voronecie siostry poszły już spać. Nic dziwnego. 21,00 to nie pora na wizyty w klasztorze. Mury obronne wysokie więc z zewnątrz nic nie zobaczymy. Musimy wrócić tu jutro.
Rano wstać jest ciężko. Siedzieliśmy do północy z Marcinem snując opowieści o dawnych wyprawach. Jego rodzina już dawno spała, ale rankiem też zbierali się powoli. Ruszyli w kierunku delty Dunaju, pewno przez wąwóz Bicaz. Teraz tego wąwozu żałuję. Wiadomo jednak było, że całej Rumunii w dwa tygodnie zobaczyć się nie da. Z czegoś trzeba było zrezygnować. Montenegro i Igiełka parli nad morze. Ja wciąż jeszcze miałam nadzieję, że uda mi się namówić ich na Moldoveanu - najwyższy szczyt górski Rumunii i Karpat Południowych, w Górach Fogaraskich. Mimo ponad 2500 m n.p.m. nie jest podobno zbyt trudny technicznie. Tylko, że na taką wyprawę trzeba dużo czasu. Pierwszego dnia dotarcie na nocleg w pobliżu, drugi dzień na wędrówkę i nocleg też w pobliżu. Jednym słowem – Fogarasze do poprawki…

Rano zaczynamy od cerkwi w Voronecie.

Załącznik:
IMG_9500.JPG
IMG_9500.JPG [ 124.79 KiB | Przeglądane 390 razy ]


Załącznik:
IMG_9502.JPG
IMG_9502.JPG [ 117.96 KiB | Przeglądane 390 razy ]


Potem długa droga do Bistricy przez przełęcz Tihuța. Po drodze góry…, ach góry…

Załącznik:
IMG_9517.JPG
IMG_9517.JPG [ 119.93 KiB | Przeglądane 390 razy ]


A także rozmaite furki

Załącznik:
IMG_9508.JPG
IMG_9508.JPG [ 122.82 KiB | Przeglądane 390 razy ]


Załącznik:
IMG_9526.JPG
IMG_9526.JPG [ 120.79 KiB | Przeglądane 390 razy ]


W Herinie na wzgórzu piękny romański kościół

Załącznik:
IMG_9528.JPG
IMG_9528.JPG [ 123.35 KiB | Przeglądane 390 razy ]


Rozkładamy się w jego cieniu, aby rozkroić pierwszego naszego rumuńskiego melona. Smakuje wybornie.

Załącznik:
mel.JPG
mel.JPG [ 125.03 KiB | Przeglądane 390 razy ]


W Dumbravioarze czai się jakiś pałac. Niestety dojścia do niego broni ogrodzenie.

Załącznik:
IMG_9548.JPG
IMG_9548.JPG [ 114.2 KiB | Przeglądane 390 razy ]


Bociany też stoją na straży :)

Załącznik:
IMG_9550.JPG
IMG_9550.JPG [ 126.52 KiB | Przeglądane 390 razy ]


GPS pokazuje, że w sąsiednim Glodeni jest jakiś kasztel. Parkujemy i zaraz w oczy rzuca nam się jakiś ciekawy park pamięci pełen pomników i rzeźb. Wygląda na to, że są to bohaterowie ludności węgierskiej. Napotykamy nawet na Istvana Batorego. Czyżby to nasz Batory? Sądząc po datach – wcale nie wykluczone.

Załącznik:
IMG_9558.JPG
IMG_9558.JPG [ 122.9 KiB | Przeglądane 390 razy ]


Załącznik:
IMG_9561.JPG
IMG_9561.JPG [ 127.49 KiB | Przeglądane 390 razy ]


Z kasztelem jest gorzej. Otoczony ogrodzeniem i z napisem „własność prywatna”. Jest możliwość obejścia z jednej strony, ale coś pisze o ostrym psie. Tak przynajmniej wydedukowaliśmy po rumuńsku. Zdaje się, że pies to „rau”. Zapamiętałam, bo rymuje się z „hau, hau” :D

Podskakujemy więc przy płocie i usiłujemy coś ufocić ponad ogrodzeniem. A za ogrodzeniem jakaś babcia coś mówi po miejscowemu, wg Montenegro – mamy obejść posesję i wrócić do bramy głównej. Tam nas wpuszczą. Mam pewne wątpliwości co do tego wolnego tłumaczenia, ale spróbować można.
Za bramą stoi strażnik i pokazuje, że nie może nas wpuścić. Na to mu Montenegro w językach różnych tłumaczy, że stareńka babulka nam pozwoliła. Strażnik nam pokazuje bardzo wymownie, że jak nas wpuści, to mu obetną głowę i powieszą na stryczku. Prawdziwy mistrz dialogu :D Na migi i wszystko jasne. Obchodzimy kasztel z drugiej strony, ale ogrodzenie wysokie i nic nie widać. Jakiś miejscowy mówi, że pogada ze strażnikiem (oczywiście znowu nasze wolne tłumaczenie z rumuńskiego). Długo dyskutują z czego my ni w ząb. Ale nic z tego. Jak nie można, to nie można.


Góra 
 Zobacz profil  
 
 Post Napisane: 3 sie 2017, o 21:33 
Offline
Przyjaciel
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 29 maja 2009, o 22:58
Posty: 3391
Lokalizacja: Jankowice
Pochwały: 1
Imię: Renata
Mkniemy przez Transylwanię. Warto tu wspomnieć o zamieszkujących tą krainę Romach i o różnorodności wśród nich. Mijamy położone nad rzeką i otoczone górami bieda-obozowiska, sklecone z byle czego niczym fawele Ameryki. To jedna skrajność. Pomiędzy tym poniemieckie małomiasteczkowe podobne do siebie „ulicówki”, sympatyczne chociaż zaniedbane.

Załącznik:
IMG_9565.JPG
IMG_9565.JPG [ 117.76 KiB | Przeglądane 352 razy ]


Wśród nich przemieszczają się mieszkańcy znacznie bardziej smagli niż rdzenni Rumuni. I wreszcie całe osiedla zabudowane bajecznymi pałacami. Patrząc na nie, nie mam wątpliwości, że ludność romska przybyła z Indii. To pałace maharadżów ozdobione przez naćpanych twórców. Zrobiliśmy przez szybę jakieś zdjęcia, ale jakoś nie mogę ich odnaleźć. Zresztą w relacji Buby były z pewnością lepsze. Jedno jest pewne – u Romów ważne są zdobienia dachów. Ich brzegi pełne są metalowych dziwów, stworów i dzwoneczków. Aż trudno uwierzyć, że ktoś mógł wpaść na taką wizję. Jedno jest pewne – na trzeźwo to nie było :) Transylwania pełna jest Romów. Ale nie tylko ona. Spotykaliśmy ich w różnych rejonach Rumunii.

Wieczorem docieramy Sighisoary, niezwykle klimatycznego średniowiecznego miasta. Pora jest dobra na zwiedzanie – rzedną tłumy. Tylko zdjęcia wychodzą już nie takie. Szukamy campingu. W Sighisoarze są dwa. Jedno blisko głównej drogi, o rzut beretem od starówki. Tłoczno tam i drogo. Wyjeżdżamy na wysoką górę naprzeciw starówki. GPS prowadzi nas przez las jakimiś wąskimi drogami. Na końcu pojawia się pensjonat Villa Franca. Wygląda na mocno „wypasiony”. Przy nim wielki zielony park z rozstawionym namiotem biesiadnym, w którym chyba organizowane są wesela. Obok stoi kilka domków campingowych, które wyglądają na dawno nie użytkowane. Dziś chyba będzie problem z noclegiem. Absolutnie otoczenie nie wygląda na zdatne na pole namiotowe. Pytamy eleganckiego kelnera. No i cud… Pokazuje nam gdzie wjechać. W najdalszej części parku rozległy teren zielony z jednym jedynym namiotem, kilka ażurowych metalowych altanek ze stołem i ławkami. W białym budynku prysznice i sanitariaty. Prysznice mają ten jeden mankament, że całe pomieszczenie z kabinami jest oszklone niczym weranda i w dodatku usytuowane od strony ścieżki. Ale jakieś ciekawostki zawsze muszą być. W Altei, przy granicy z Węgrami w łazienkach był czasowy wyłącznik światła. Stoi człowiek pod prysznicem i cyk… światło gaśnie. Trzeba wyskoczyć nago przed drzwi, przejść pod czujnik ruchu, machnąć parę razy i z powrotem pod prysznic. Na szczęście Igiełka była przede mną i pokazała mi gdzie ten czujnik, więc wybrałam kabinę położoną najbliżej niego. Otwarłam drzwi, pomachałam i światło się zapalało.

Do Sighisoary przyjechać warto. Ma urocze wąskie uliczki brukowane „kocimi łbami”, kolorowe budyneczki, piękne baszty.

Załącznik:
IMG_9572.JPG
IMG_9572.JPG [ 118.12 KiB | Przeglądane 352 razy ]


Załącznik:
IMG_9649.JPG
IMG_9649.JPG [ 117.76 KiB | Przeglądane 352 razy ]


Załącznik:
IMG_9630.JPG
IMG_9630.JPG [ 122.24 KiB | Przeglądane 352 razy ]


Jedna z nich na dach kryty barwnymi łuskami i ciekawe figurki przy zegarze. Myślę, że poruszają się w jakimś określonym czasie.

Załącznik:
IMG_9613.JPG
IMG_9613.JPG [ 123.51 KiB | Przeglądane 352 razy ]


Załącznik:
IMG_9599.JPG
IMG_9599.JPG [ 126.03 KiB | Przeglądane 352 razy ]


Na wzgórzu potężna bryła protestanckiego kościoła i stary cmentarz.
W mieście tym urodził się sam Wlad Palownik, znany z okrucieństwa XV-wieczny hospodar wołoski, pierwowzór Draculi. Można nawet zobaczyć jego dom.

Załącznik:
IMG_9600.JPG
IMG_9600.JPG [ 119.43 KiB | Przeglądane 352 razy ]


Załącznik:
IMG_9602.JPG
IMG_9602.JPG [ 120.27 KiB | Przeglądane 352 razy ]


Camping w Sighisoarze to jeden z najtańszych z odwiedzonych przez nas campingów w Rumunii. Za nocleg 3 osób zapłaciliśmy ok. 35 zł. Wieczorem czekała nas prawdziwa uczta – wielka jajecznica, po której do końca pobytu nie udało nam się doczyścić aluminiowej patelenki będącej w komplecie z menażkami. A mówiłam, żeby zabrać teflonową!

Załącznik:
IMG_9668.JPG
IMG_9668.JPG [ 122.41 KiB | Przeglądane 352 razy ]


Rano ostatnie spojrzenie na panoramę miasta i w drogę – do Braszowa.

Załącznik:
IMG_9670.JPG
IMG_9670.JPG [ 117.19 KiB | Przeglądane 352 razy ]


Wkroczyliśmy w krainę ewangelickich kościołów obronnych. Pierwszy napotkaliśmy w Saschiz.

Załącznik:
IMG_9680.JPG
IMG_9680.JPG [ 127.75 KiB | Przeglądane 352 razy ]


Za kościołem wysoko na wzgórzu zobaczyliśmy jakieś ruiny zamku. Korciły nas, ale z drogowskazów wynikało, że to kawałek i chyba na piechotę, a my tyle mieliśmy jeszcze tego dnia w planach..

Załącznik:
DSCF9603.JPG
DSCF9603.JPG [ 117.72 KiB | Przeglądane 352 razy ]


Kościół miał popękaną wieżę z uroczymi postaciami w okienkach.

Załącznik:
IMG_9688.JPG
IMG_9688.JPG [ 117.58 KiB | Przeglądane 352 razy ]


Kręcone schody zaprowadziły nas na poddasze.

Załącznik:
IMG_9706.JPG
IMG_9706.JPG [ 122.26 KiB | Przeglądane 352 razy ]


Niesamowite, że konstrukcja dachu może być aż tak skomplikowana.

Załącznik:
IMG_9700.JPG
IMG_9700.JPG [ 126.9 KiB | Przeglądane 352 razy ]


Wnętrza skromne, pełne drewnianych boazerii z zatartymi malowidłami. Igiełka oczywiście pomknęła na ambonę, aby wygłosić kazanie :)

Załącznik:
IMG_9723.JPG
IMG_9723.JPG [ 126.69 KiB | Przeglądane 352 razy ]


Mogła sobie na to pozwolić, ponieważ nie było innych zwiedzających i chodziliśmy samopas.
Oczywiście nie obyło się bez nabierania wody ze studni.

Załącznik:
IMG_9743.JPG
IMG_9743.JPG [ 127.09 KiB | Przeglądane 352 razy ]


Saschiz to urocza miejscowość z małymi domkami krytymi starą dachówką.

Załącznik:
IMG_9746.JPG
IMG_9746.JPG [ 118.43 KiB | Przeglądane 352 razy ]


Kolej przyszła na kościół obronny w Viscri, położonym gdzie „diabeł mówi dobranoc”. Wąska i pełna dziur droga wiła się między polami. Wokół praktycznie ani jednej żywej duszy. Podskakiwaliśmy niczxym na grzbiecie wielbłąda, żartując, że w Viscri na pewno będziemy jedynymi turystami, ponieważ przez tak kiepską drogę nikt nie przejedzie. Wieś bardzo malownicza. Jakby czas się zatrzymał.

Załącznik:
IMG_9755.JPG
IMG_9755.JPG [ 121.83 KiB | Przeglądane 352 razy ]


Później pani sprzedająca bilety opowiedziała nam, że wieś musi się dostosować do ścisłych reguł. Nie wolno nic zmieniać, żadnych anten satelitarnych ani innych ekstrawagancji. Na stoiskach też brak plastykowych zabawek i tandetnych pamiątek. Same ręcznie haftowane koszule, swetry i skarpetki, które panie dziergały na naszych oczach.

Załącznik:
IMG_9758.JPG
IMG_9758.JPG [ 126.5 KiB | Przeglądane 352 razy ]


Przy „głównej” drodze o dziwo stoi autobus, w dodatku na polskich rejestracjach! Można? Można! Polak potrafi. Pytamy kierowców którą drogą przyjechali. Może ta druga jest lepsza? Przyjechali tą samą drogą co my i nią też zamierzają wracać.


Góra 
 Zobacz profil  
 
 Post Napisane: 7 sie 2017, o 09:04 
Offline
Przyjaciel

Dołączył(a): 30 lis 2010, o 00:14
Posty: 2444
Lokalizacja: Oława
Imię: paulina
Cytuj:
ale samochód… no cóż… jakoś nie chce odmłodnieć


no i chyba dobrze! z tych "mlodych" to slaby pozytek- jak lampki trzeba zmieniac w salonach... :roll:

Cytuj:
„Sukromy pozamok” – ten napis świadczył, że w okolicy pałacu można napotkać jakiś kudłaty, szczekający argument


w zyciu bym nie wpadla! myslalam ze te jezyki sa choc ciut podobne... dobrze wiedziec!

Cytuj:
Gdzieś po drodze pomnik ku czci Armii Czerwonej.


Słowacy maja chyba mniejsze parcie aby je aktywnie niszczyc...

Cytuj:
Szkoły pilnuje sympatyczny pan, który pozwala nam pobuszować po terenie. Chyba pozwala… któż bowiem zrozumie cokolwiek po węgiersku…


ha ha no wlasnie! moze wlasnie was zaprosil na wodke? a moze obiecywal ze zrobi z was szaszlyki i rytualnie je spozyja w szkole na stolowce! :D

Cytuj:
Na granicy węgiersko-polskiej długa kolejka


????? :mrgreen: rozumiem ze Rumunii sami Polacy? w zeszlym roku czasem mijalo sie kolumny aut a zaden na rumunskich blachach ;)

Cytuj:
Napotykamy ulubione przez Bubę namioty


ale te jakies takie krzywe? jak ktos tam lezy z boku - od strony drabinki- to nie spadnie?

Cytuj:
Z takich izolatorów piją polscy studenci elektrotechniki na imprezach. Igiełka bardzo chciała przywieżź kolegom z roku prezenty z Rumunii w postaci takich oto oryginalnych kieliszków. Powoli szukanie nisko położonych, odłaczonych od sieci izolatorów stało się naszą obsesją. Niestety nie udało się. Wszystkie były za wysoko :D


Uuuu, nie wpadlabym na to! a teraz to tez bym chciala taki kieliszek!

_________________
"ujrzałam kiedyś o świcie dwie drogi, wybrałam tą mniej uczęszczaną - cała reszta jest wynikiem tego, że ją wybrałam.. "

na wiecznych wagarach od życia...


Góra 
 Zobacz profil  
 
 Post Napisane: 7 sie 2017, o 09:28 
Offline
Przyjaciel

Dołączył(a): 30 lis 2010, o 00:14
Posty: 2444
Lokalizacja: Oława
Imię: paulina
Cytuj:
Faktycznie – nad strumieniem jest jakieś dziwne urządzenie. Z rynienki woda wpada do okrągłej foremki i robi się tam wir. Na wyblakłym drogowskazie coś pisze. Trzeba było tą nazwę sfotografować. Ktoś mi po drodze opowiadał, że gdzieś przeczytał o takim urządzeniu wykorzystywanym w procesach włókienniczych. A może ktoś z Was wie coś więcej na ten temat?


Ja to kiedys widzialam jak w tym prali dywany. Ze niby ten wir dziala jak pralka bo sie w srodku wszystko kotłuje

Cytuj:
Przy drogach pełno straganów z rękodziełem – piękne kilimy i haftowane bluzki. Tylko strasznie drogie, ale w końcu to ręczna robota. W każdej miejscowości chodziłam pooglądać ciekawe motywy zdobnicze.


Na wyszywanych bluzkach mozna teraz uzyc we Lwowie- tzn nie mam pewnosci czy sa recznie robione ale ladne. A kurs hrywny jest taki ze za bardzo nie wali po kieszeni.

Cytuj:
Rozbijamy się i przychodzi do nas przesympatyczny motocyklista Edi – pół Rosjanin, pół Niemiec, urodzony w Krasnojarsku, który jedzie trasą Niemcy-Czechy- Słowacja-Ukraina-Rumunia-Bułgaria. Gawędzimy wspólnie do północy o naszych planach, polityce i sprawach motocyklowych. Po drodze sfotografował różne kurioza nawierzchni na ukraińskich drogach. Tak naprawdę nie chce zwiedzać. Cieszy go podróżowanie, jazda w różnych warunkach, mijane krajobrazy. Po drodze dopadły go, tak jak i nas potężne ulewy, więc śpi w hostelu, a na trawniku suszy namiot


Chetnie bym i ja jego fotki obejrzala! nie dal wam jakis namiarow na swoje strony?

Cytuj:
Przez wąskie drogi przejeżdżają drabiniaste wozy z całymi rodzinami albo z sianem. Mało mam tych zdjęć – głównie zrobione przez przednią szybę. Szkoda. U nas już takich obrazków nie ma. Jednak krępuje mnie fotografowanie mieszkańców z bliska, jak jakąś ciekawostkę etnograficzną.


Mnie samochod jakos dodaje pewnosci. Jak ide pieszo to mam mniejsza smialosc. Bardzo dobrze sprawdza sie duzy zoom. Ludzie czesto jak widza ze ktos celuje z aparatu z 200 metrow nawet nie przypuszczaja ze to oni sa bohaterami zdjecia a nie np. krajobraz!

Cytuj:
Przy cerkwiach cmentarze. Można spojrzeć w twarze tych, którzy odeszli.


A myslalam ze tylko ja tak mam ze lubie zagladac w oczy umarlakom! ;)

Cytuj:
Za chwilę przychodzi do nas sympatyczny facet, pokazuje polską rejestrację i… jest z sąsiedniego miasta. Dwie noce tu pozostaliśmy i opowieściom nie było końca. Razem z żoną są geografami. Oprócz zwiedzania chodzą po różnych rumuńskich pasmach górskich i wybierają się do delty Dunaju obserwować ptaki.


gadali po polsku?

Cytuj:
W ogóle wszyscy bardzo życzliwi. Porozmawiali by chętnie, ale ta bariera językowa…


Noooo, to jest glowna rzecz ktora przeszkadza mi cholernie w czasie wyjazdow do takich krajow. Niby tam sie jest a troche jak ogladanie swiata przez szybe.. Da sie ale osobiscie mnie to meczy i jakos nie daje takiej radosci jak powinno.

Cytuj:
Po drodze furki, które tak podobały się Bubie. Nam też. Tablice rejestracyjne przyczepione w dowolnych miejscach.


Dobra furka nie jest zla! :D

Cytuj:
Montenegro i Igiełka parli nad morze


Naprawde? w Rumunii nie ma nic tak paskudnego jak morze! no i jeszcze daleko! kraj piekny a morze... hmmm.. :po glowie:

Cytuj:
W Altei, przy granicy z Węgrami w łazienkach był czasowy wyłącznik światła. Stoi człowiek pod prysznicem i cyk… światło gaśnie. Trzeba wyskoczyć nago przed drzwi, przejść pod czujnik ruchu, machnąć parę razy i z powrotem pod prysznic. Na szczęście Igiełka była przede mną i pokazała mi gdzie ten czujnik, więc wybrałam kabinę położoną najbliżej niego. Otwarłam drzwi, pomachałam i światło się zapalało.


albo chodzic pod prysznic z czołówka! wiele razy to robilam jak nie moglam znalezc wlacznika swiatla! (acz ja nie mocze pod prysznicem glowy ;)

Cytuj:
Szukamy campingu. W Sighisoarze są dwa.


Slyszalam ze jeden jest z basenem!

_________________
"ujrzałam kiedyś o świcie dwie drogi, wybrałam tą mniej uczęszczaną - cała reszta jest wynikiem tego, że ją wybrałam.. "

na wiecznych wagarach od życia...


Góra 
 Zobacz profil  
 
 Post Napisane: 8 sie 2017, o 22:12 
Offline
Przyjaciel
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 29 maja 2009, o 22:58
Posty: 3391
Lokalizacja: Jankowice
Pochwały: 1
Imię: Renata
Cytuj:
„Sukromy pozamok” – ten napis świadczył, że w okolicy pałacu można napotkać jakiś kudłaty, szczekający argument

Cytuj:
w zyciu bym nie wpadla! myslalam ze te jezyki sa choc ciut podobne... dobrze wiedziec!

Sukromy pozamok to nie pies tylko własność prywatna :jupi: A na niej przeważnie jakiś „hauhałek” biega.

Cytuj:
Napotykamy ulubione przez Bubę namioty

Cytuj:
ale te jakies takie krzywe? jak ktos tam lezy z boku - od strony drabinki- to nie spadnie?

Też się zastanawiałam jak ze stabilnością tej części, która wystaje poza samochód i wisi w powietrzu.

Cytuj:
Na wyszywanych bluzkach mozna teraz uzyc we Lwowie- tzn nie mam pewnosci czy sa recznie robione ale ladne. A kurs hrywny jest taki ze za bardzo nie wali po kieszeni.

Ja też w końcu przywiozłam taką bluzkę do domu. Była nieporównywalnie tańsza od tych z kramów rękodzielniczych. Sprzedawczyni wyjaśniła mi że to dlatego, że haftowana maszynowo, ale co mi tam… Wzór był ten sam.

Cytuj:
Chetnie bym i ja jego fotki obejrzala! nie dal wam jakis namiarow na swoje strony?

Jakoś nie mamy namiarów na Ediego. Pokazywał nam różne strony internetowe związane z imprezami motocyklowymi, w których brał udział, ale to na swojej komórce, więc nic nie zapisaliśmy.

Cytuj:
Za chwilę przychodzi do nas sympatyczny facet, pokazuje polską rejestrację i… jest z sąsiedniego miasta. Dwie noce tu pozostaliśmy i opowieściom nie było końca. Razem z żoną są geografami. Oprócz zwiedzania chodzą po różnych rumuńskich pasmach górskich i wybierają się do delty Dunaju obserwować ptaki.

Cytuj:
gadali po polsku?

Gadali. Bo oni byli Polakami - z sąsiedniego miasta w Polsce – z Wodzisławia Śl :D Do Rumunii przyjechali na wakacje.

Cytuj:
Naprawde? w Rumunii nie ma nic tak paskudnego jak morze! no i jeszcze daleko! kraj piekny a morze... hmmm..

Musiałaś kiepsko trafić. Oczywiście dzikich plaż nie było, ale jakoś trafialiśmy na niezbyt tłumne miejsca. W Efori Nord kąpaliśmy się wieczorami kiedy wszyscy siedzieli w restauracjach, a w Nawodari hotele w pasie nadmorskim dopiero budują. Nocowaliśmy na campingu nad samym morzem, w gaju oliwnym. Nie był zatłoczony. Muzyka rąbała jedynie w toaletach. Na plaży było cicho. Kiepsko wspominam tylko plażę w Konstancie.

Cytuj:
Szukamy campingu. W Sighisoarze są dwa.

Cytuj:
Slyszalam ze jeden jest z basenem!

To ten blisko miasta. Igiełka i Montenegro coś tam o basenie wspominali, ale jak zobaczyli ten tłok i ceny, to im przeszło :)


Góra 
 Zobacz profil  
 
 Post Napisane: 9 sie 2017, o 22:28 
Offline
Przyjaciel
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 29 maja 2009, o 22:58
Posty: 3391
Lokalizacja: Jankowice
Pochwały: 1
Imię: Renata
W Viscri niestety natrafiamy na godzinną przerwę obiadową. Montenegro oznajmia, że tylko obejrzymy kościół z zewnątrz i miejscowy stary cmentarz. Nie będziemy przecież czekać godzinę. A kościół widać, że piękny.

Załącznik: