Zarejestruj    Zaloguj    Dział    Szukaj    FAQ

Strona główna forum » Eksploracja » Obiekty przemysłowe » Obiekty przemysłowe - Małopolskie




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 15 ] 
Autor Wiadomość
 Tytuł: PZZ Kozłów
 Post Napisane: 23 wrz 2012, o 16:33 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 15 lis 2009, o 14:23
Posty: 121
Lokalizacja: Katowice
Imię: Grzegorz
PZZ "Elewator" Kozłów
50°47'79.88" N 20°00'81.80" E

29 maja 2009 roku Sąd Rejonowy dla Krakowa - Śródmieścia w Krakowie Wydział VIII Gospodarczy dla spraw upadłościowych i naprawczych ogłosił upadłośc Przedsiębiorstwa Zbożowo - Młynarskiego "PZZ" S.A. z siedzibą w Kozłowie.

Obrazek

Rozpoczęcie pracy elewatora to 1955r. Był to największy i najnowocześniejszy elewator zbożowy w Polsce, zajmował 8,1ha mieścił ponad 32 000 ton zboża. Zakład zatrudniał około 300 pracowników, którzy pracowali na maszynach zakupionych w Niemczech, Austrii i Szwajcarii. Był to jedyny pracodawca przemysłowy w Kozłowie. Zakład nie przetrwał próby prywatyzacji rozpoczętej w 1997r. i w 2000r. został zamknięty.

Galeria:
Obrazek

Obrazek

Obrazek Obrazek Obrazek

Obecnie jedynie używa go jakaś sieć GSM, blokując prawdopodobnie jedyne wejście na silosy. Cały obiekt jest łatwo dostępny przez co zdewastowany. Robi jednak spore wrażenie z powodu swoich gabarytów.
Elewator znajduje się praktycznie przy samej stacji PLK w Kozłowie. Prowadzi do niego normalna droga, a przy samy obiekcie sąsiadują domy mieszkalne. Wejście jest bezproblemowe, dla osób chcących wymienić opony w samochodzie jest, także dostępny ;), możliwe jest też wpadnięcie w jedną z kilku studzienek kanalizacyjnych. Teren jest niezabezpieczony na piętrach i klatach schodowych wala się gruz oczywiście brak jest jakichkolwiek barierek, więc trzeba patrzeć pod nogi. Hala, której pięć pięter zwiedziłem posiada kilka klatek schodowych wiele dziur technologicznych oraz na dolnym poziomie betonowe spusty po silosach, niezbyt wielkich bo pomieszczenia nie należą do wysokich (około 3,5m). W obiekcie można też zwiedzić piwnice, które są mocno zaśmiecone i dość ciemne jak to piwnice ;) .
Sąsiedni budynek wydaje mi się ciekawszy, może dlatego, że zwiedziłem go w jakiś 10%. Jak już wspominałem jest opanowany przez urządzenia sieci GSM, co zaowocowało zablokowaniem klatki na wyższe kondygnacje. Jednak parter zwiedziłem bez problemu, a znajduje się tu hala o wysokości ok.3,5m z licznymi spustami, oraz wyjście na rampę załadunkową przy, której widać jeszcze podkłady kolejowe. Na rampie widać, że budynek zaczyna się walić w jednym z miejsc dyndają sobie spore kawałki żelbetonu na zbrojeniu.
W obu budynkach jest wiele wyburzonych lub mocno zniszczonych ścianek działowych.
Na samym terenie znajdują się liczne mniejsze budynki, oczywiście zdewastowane i nie wyglądają zbyt zachęcająco.
Na teren zakładu prowadzi także mocno zarośnięta bocznica kolejowa z niezdemontowanymi torami. Dopiero na terenie zakładu tory znikają.

Obrazek
Źródło: kozlow.pl


Ostatnio edytowano 10 paź 2012, o 13:51 przez Gabryś, łącznie edytowano 4 razy

Góra 
 Zobacz profil GG  
 
 Post Napisane: 24 wrz 2012, o 13:10 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 15 lis 2009, o 14:23
Posty: 121
Lokalizacja: Katowice
Imię: Grzegorz
Gazeta Wyborcza Kraków napisał(a):
Kozłów chce Placu im. Prywatyzacji III RP
Obrazek
Bartłomiej Kuraś 29.05.2009
Źródło: Gazeta Wyborcza Kraków


Władze małopolskiego Kozłowa na dzisiejszej sesji mają nadać największemu placowi w gminie, na którym straszy dawny kombinat młynarski, imię Prywatyzacji III RP. Pomysł popiera PiS.

Będzie to jedyny plac o takiej nazwie w Polsce. I pierwszy w Kozłowie, któremu zostanie nadane imię. Bo do tej pory w tej niewielkiej miejscowości ulice i place nie miały nazw. - Taka nazwa powinna teraz pomóc rozwojowi i prestiżowi Kozłowa - uważa Jacek Osuch, poseł PiS-u z tego terenu.

- Ale sytuacja jest nadzwyczajna, dlatego postanowiliśmy na uroczystej sesji nadać imię pierwszemu placowi w Kozłowie. Imię niezwyczajne - podkreśla Robert Nielaba, zastępca wójta gminy i pomysłodawca nadania nazwy. - Mamy do tego pełne prawo. Ustawa o samorządzie pozwala lokalnym władzom nadawać nazwy ulicom i placom - dodaje.

Skąd taka nazwa? - To rodzaj prowokacji, która ma uzmysłowić, że nie wszędzie w Polsce prywatyzacja wyszła ludziom na dobre. I że rządzący nic nie robią, by tę sytuację rozwiązać - argumentuje wicewójt Nielaba.

Na placu, który od piątku będzie nosił imię Prywatyzacji III RP, straszą zrujnowane budynki dawnego kombinatu młynarskiego z 30-metrowymi silosami zbożowymi. "Właściciele - zarówno prywatni, jak i skarb państwa - nie wykazali do tej pory zainteresowania skutecznym załatwieniem problemu. Majątek byłego przedsiębiorstwa stał się praktycznie mieniem porzuconym. Mamy nadzieję, że tak niekonwencjonalne działanie rady gminy przyczyni się do pomyślnego załatwienia sprawy" - czytamy w zaproszeniu na piątkową sesję w Kozłowie.

- Za komuny to był jeden z największych zakładów zbożowo-młynarskich w Polsce. Pracował pełną parą. A teraz praktycznie ruiny z tego zostały. Dlatego jako radni chcemy zwrócić uwagę na ten problem i jednogłośnie przegłosujemy uchwałę o nadaniu nazwy dla placu. Rada jest przekonana w tym temacie - zapowiada Jan Zbigniew Basa, przewodniczący rady gminy i były pracownik kombinatu młynarskiego.

Władze gminy popierają okoliczni rolnicy. - Młyn przyjmował całe zboże, jakie nam wyrosło. Ustawiały się długie kolejki traktorów z przyczepami załadowanymi pszenicą. A teraz to już się zboża nie opłaca uprawiać, bo nie ma go gdzie sprzedać - żali się Jerzy Ptak.

Przedsiębiorstwo Zbożowo-Młynarskie SA w Kozłowie zamknięto w roku 2000. Na ponad ośmiu hektarach dawnego kombinatu wciąż stoją zrujnowane budynki - młyn, kaszarnia, 30-metrowe silosy z bocznicą kolejową, zbudowane w latach 60. i 70. W 1997 r. Narodowy Fundusz Inwestycyjny sprzedał 60 procent udziałów w spółce. Reszta akcji pozostała własnością skarbu państwa i pracowników. Nabywcą, za ok. 1,3 mln zł, zostały dwie prywatne firmy. Nowi właściciele obiecali, że zakład nadal będzie pracował. Na dzień młynarza sprowadzili nawet kabaret i na festynie za darmo lali piwo. Ale interes nie wyszedł, kombinat młynarski zbankrutował.

- I od tego czasu nic się z tymi zakładami nie dzieje. Może nadanie nazwy temu terenowi sprowokuje władze państwa do zajęcia się tematem? - ma nadzieję wicewójt Nielaba.

Inicjatywę lokalnych władz popiera PiS. - W najbliższych dniach wybieram się do Kozłowa, by porozmawiać z mieszkańcami gminy o ich problemach. Pomysł z nazwą placu jest kontrowersyjny, ale może pomóc ludziom - uważa Jacek Osuch z PiS-u.

To nie pierwszy taki przypadek w Małopolsce. W 2006 r. działacze PiS-u opowiadali się za zmianą Placu im. III RP w Jodłowniku na Plac im. IV RP. Po przegranych wyborach parlamentarnych w 2007 r. wycofali się z tego pomysłu.

- Jeśli teraz ludzie w Kozłowie chcą nadać placowi imię Prywatyzacji III RP, by zwrócić uwagę na swoje problemy, to ja ich całkowicie popieram - deklaruje poseł Jacek Osuch.

Gazeta Wyborcza Kraków napisał(a):
Kozłów chce Placu im. Prywatyzacji III RP napisał(a):
Przedsiębiorstwo Zbożowo-Młynarskie SA w Kozłowie zamknięto w roku 2000. Na ponad ośmiu hektarach dawnego kombinatu wciąż stoją zrujnowane budynki - młyn, kaszarnia, 30-metrowe silosy z bocznicą kolejową, zbudowane w latach 60. i 70. W 1997 r. Narodowy Fundusz Inwestycyjny sprzedał 60 procent udziałów w spółce. Reszta akcji pozostała własnością skarbu państwa i pracowników. Nabywcą, za ok. 1,3 mln zł, zostały dwie prywatne firmy. Nowi właściciele obiecali, że zakład nadal będzie pracował. Na dzień młynarza sprowadzili nawet kabaret i na festynie za darmo lali piwo. Ale interes nie wyszedł, kombinat młynarski zbankrutował.


Zaproszenie
RADA GMINY KOZŁÓW
Kozłów 18 maj 2009


UCHWAŁA Nr XXXI/.../2009
RADY GMINY KOZŁÓW
z dnia 29 maja 2009 roku


Ostatnio edytowano 2 paź 2012, o 20:55 przez Gabryś, łącznie edytowano 2 razy

Góra 
 Zobacz profil GG  
 
 Post Napisane: 2 paź 2012, o 17:59 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 15 lis 2009, o 14:23
Posty: 121
Lokalizacja: Katowice
Imię: Grzegorz
Obrazek 1999 - 2011

Dziennik Polski napisał(a):
10.03.1999
W cieniu elewatora
Kozłów

Przepaściste brzucho spichlerza, mieszczącego w latach minionych 75 tys. ton zboża - tego z importu także - dziś zapełnia się tylko dla potrzeb bieżących. A te, istniejące obecnie w Przedsiębiorstwie Zbożowo-Młynarskim "PZZ" SA w Kozłowie, są kapryśne i nader nieprzewidywalne. Wiodący niegdyś zakład - bo jedyny na tym terenie - dawał zatrudnienie 270 okolicznym chłopom-robotnikom. Dzisiaj ostało się niepewnych jutra 120 pracowników. Pobory wypłacane są zaliczkowo po 100, 200 zł - jak miesiąc wypadnie. Brak perspektyw i także koncepcji chyba, na bezpieczne prowadzenie przedsiębiorstwa.

- Miało to być przekształcanie a nie rujnowanie rodzimej gospodarki. Nieuczciwa konkurencja i utrata rynków wschodnich prowadzą nas do upadku - żalą się zarządcy spółki, nie pozostawiając przy okazji suchej nitki na rządzie obecnym i jego polityce.

Prezes przedsiębiorstwa, Piotr Gajda, szuka gdzie może rynków zbytu mąki, kaszy, otrąb i innych produktów. Specjalista do spraw zbytu i marketingu, pan Kalamat, nie ukrywa, że z tym coraz gorzej, chociaż asortyment - lub jak kto woli - oferta handlowa, bardzo szeroka. Można tu się zaopatrzyć w osiem rodzajów mąki pszennej workowanej, workowanych kasz i otrąb, a także kasz i mąk paczkowanych. Możliwa jest negocjacja ceny, która zależy od ilości zakupu i dalszych, ustalonych na miejscu, warunków współpracy.

Trudną sytuację przedsiębiorstwa na swój sposób przeżywają pracownicy. Za swój wkład chcieliby otrzymywać pełne wynagrodzenie. A tu, nie z własnej winy, pozostają jakby w cieniu tego, co ich otacza.

Dziennik Polski napisał(a):
04.08.1999
Pogoda sprzyja, gorzej ze skupem
Na żniwnych polach

W Kalinie Wielkiej, Śladowie i Ilkowicach żniwa są na dobrym półmetku, ale i tu postęp znaczny, co podkreślił sołtys Kaliny Wielkiej, Tadeusz Strzeszkowski.

- Jeśli nadal będzie tak słonecznie, to w sobotę mogą już być dożynki - powiedział nam wójt gminy Słaboszów, Andrzej Vozsnak. Najwięcej zboża skoszono w Jazdowicach, Słupowie, Buszkowie, Rzemiędzicach, Pieczeniegach i Święcicach, wsiach położonych we wschodniej części. Tu koszenie zaczęto już w połowie lipca, wcześniej niż w latach poprzednich.

W trakcie tegorocznej batalii rolnicy mają zebrać zboże z powierzchni 3815 hektarów w tym: pszenicy ozimej - z 1690 ha, jarej z 60 ha, żyta z 245 ha, jęczmienia jarego z powierzchni 1180 ha, owsa ze 170 ha i mieszanek zbożowych z 470 hektarów. Usługi świadczy sześć kombajnów SKR w Słaboszowie, ale w zdecydowanej większości na polach pracują kombajny prywatne. Godzina pracy zwalistej maszyny to 175 bądź 180 zł za jedną godzinę. Taki sam czas pracy prasy do słomy kosztuje od 87 do 90 zł.

Trwa gminny skup pszenicy i jęczmienia jarego prowadzony przez słaboszowski oddział Gminnej Spółdzielni "Samopomoc Chłopska" z Miechowa. Można też sprzedać zboże, w tym przypadku tylko pszenicę, w PZZ-cie w pobliskich Działoszycach.

- Czy rolnicy są zadowoleni z przebiegu skupu, bo z cen zboża z pewnością nie?

- Mam 9 hektarów ziemi, z czego 6 hektarów obsiewam - mówi przewodniczący Rady Gminnej w Słaboszowie, a także prezes gminnego Zarządu PSL, Józef Dulewicz. - Zboże jest tanie po prostu. Ostatnia podwyżka cen paliw była decyzją dobijającą. Tak ją rozumiem. Już brakowało pieniędzy na wszelkie opłaty, a teraz ta decyzja Ministerstwa Finansów. Jeśli panowie na górze się nie opamiętają, to chłopi pozostawią ziemię odłogiem. Nie będzie za co jej zaorać i obsiać. Tutaj żyją bardzo dobrzy i pracowici rolnicy. Ale efekt ich wysiłku jest żaden z uwagi na brak zbytu i niskie ceny.

W punkcie skupu miechowskiego oddziału GS "SCh", cena jednego kwintala pszenicy waha się od 35 do 37 zł, jęczmienia, między 28 a 30 zł. Połowę należności rolnicy otrzymują w gotówce, połowę w talonach do zrealizowania w magazynach i hurtowniach "GS", "SCh". Koszt kwintala pszenicy w Działoszycach to 25 zł, płatny najwcześniej po upływie miesiąca. Tanio, sprzedaż wiązana jak za dawnych czasów. Cieszyć się nie ma z czego, bo gotówka do ręki niezbędna. I to od zaraz.

Wójt Książa Wielkiego, Marek Szopa, wnioskuje z danych służby rolnej, że żniwa są dopiero na półmetku.

- Ubiegłej niedzieli dały się tu we znaki przelotne deszcze. Oszczędziły inne rejony powiatu miechowskiego, a tu nawet nieźle pokropiło. Łany nasiąkły wodą i teraz trzeba nieco poczekać. Pod zasiewami znajduje się 6.970 hektarów, najwięcej bo aż 50 procent całości stanowi pszenica, reszta to zboża jare i tylko 300 ha żyta. Czekamy, kiedy PZZ w Kozłowie zacznie kupować owe zaplanowane 20 tys. ton. Na razie nie mają kredytów z ARR i kupują tylko na tzw. potrzeby własne. A tu płatności są niepewne i odległe.

Fachowcy od glutenu, wójtowie i sami rolnicy, są zdania, iż tegoroczne zbiory będą mniejsze w porównaniu z rokiem ubiegłym. I sama jakość też nie będzie ta sama. Ale coś z tym trzeba zrobić, by chociaż sam niemały wysiłek przecież, nie poszedł z torbami.
Zbigniew Wojtiuk

Dziennik Polski napisał(a):
14.10.1999
Nie ma pieniędzy
W Kozłowie robotnicy dotrzymali słowa, prezes Gajda nie

Przy świeczkach, bowiem od dwóch tygodni zakład odcięty jest od dopływu energii, spisano stosowny dokument. Prezes Gajda zobowiązał się, że następnego dnia (czyli w środę), między godz. 10 a 12 ureguluje pierwsze zaległości.

(INF. WŁ.) We wtorek o godz. 22 dotarł do Kozłowa Piotr Gajda, prezes Zarządu Przedsiębiorstwa Zbożowo-Młynarskiego "PZZ" SA. Finansowe gwarancje, które "przywiózł", sprawiły, że 35 pracowników, którzy od dłuższego czasu nie otrzymywali wynagrodzeń, uwolniło uwięzionego we własnym gabinecie dyrektora Krzysztofa Babulę.

Zgodnie z porozumieniem pracownicy mieli otrzymać po 100 zł - za czerwiec i lipiec. Rozliczenie tych dwóch miesięcy ma nastąpić 15 października. W najbliższy piątek załoga przedsiebiorstwa powinna - według zapewnień prezesa - dostać zaliczkowo po 200 zł - za sierpień (22 października miesiąc ów ma być rozliczony).

Niestety, wczoraj nikt z zarządu nie dojechał do Kozłowa. Wcześniej w świetlicy zakładowej zebrało się około 50 osób, by zastanowić się nad tym, co dalej robić. - Dzisiaj nie byłoby nawet kogo przytrzymać w budynku - mówili wątpiący we wszelką sprawiedliwość pracownicy.

Dziennik Polski napisał(a):
13.10.1999
Dyrektor uwięziony
- Dość zabawy w kotka i myszkę - mówi załoga PZM SA w Kozłowie

W związku z utratą przez przedsiębiorstwo tzw. płynności finansowej, żaden bank nie chce zaryzykować kredytu. Stąd poważne kłopoty, m.in. przed dwoma tygodniami odcięto dopływu energii elektrycznej do zakładu. Ok. 50 osób jeszcze tu pracujących, przychodzi z termosami, za własną potrzebą biega w okoliczne krzaki, a wszelkie przepisy, włącznie z przepisami BHP, tracą tu rację bytu.

(INF. WŁ.) Wczoraj przed wejściem do budynku administracyjnego Przedsiębiorstwa Zbożowo-Młynarskiego "PZZ" SA w Kozłowie (pow. miechowski) zebrała się 35-osobowa grupa zdeterminowanych pracowników. Problemy z regularnym wypłacaniem poborów zaczęły się już 14 września ubiegłego roku. Zaliczkowe płacenie weszło do tutejszego obyczaju nieco później, ale ostatnie trzy miesiące to w opinii załogi szczyt wszystkiego. Wypłata po 50, 100 lub 150 złotych - według działów lub uznania, jak powiedzieli nam zatrudnieni. Zapomniano o wypłatach chorobowego, odprawach rentowych, zasiłkach rodzinnych czy funduszu socjalnym.

W poniedziałek prezes zarządu Piotr Gajda obiecał ludziom po 100 złotych. Wczoraj nie dojechał ani prezes, ani obiecane pieniądze. To zdenerwowało zmarzniętych, będących u kresu wytrzymałości psychicznej 35 ludzi. Zablokowali drzwi wejściowe i wzięli w jasyr wicedyrektora ds. handlowych, Krzysztofa Babulę.

- Nie wypuścimy dyrektora dopóki nie przyjadą obiecane pieniądze. Będziemy tu stać aż do skutku. Niech przyjedzie albo policja, albo telewizja - kobiety z 30-letnim stażem pracy mówią ze łzami w oczach.

- Nie urodzę wam pieniędzy. "Piekarze" (główni odbiorcy mąki) nie płacą nam, więc skąd weźmiemy? - wicedyrektor Babula bezradnie rozkłada ręce.

Na żądanie blokujących drzwi, wicedyrektor - w obecności kilku osób - dzwoni do przebywającego w Krakowie prezesa Gajdy. Prezes jest na ważnej konferencji, więc nie przybędzie do Kozłowa. Ale oddzwoni "komórkowym" jak naładują się baterie. Wszyscy zziębnięci, popijając herbatę z termosów, w coraz głębszych ciemnościach, oczekiwali na telefon z Krakowa. Do późnych godzin wieczornych jeszcze nie było wiadomo co będzie dalej z obiecanymi wypłatami.

Dziennik Polski napisał(a):
16.10.1999
Jedyną radością woda w mieszkaniach
Kozłów

Jedyną pociechą w tym wszystkim jest fakt, że od wczorajszego wieczoru 44 rodziny pozbawione w mieszkaniach bieżącej wody wreszcie ją mają. Funkcjonuje już "obejście", energetyczne uczynione poważnym wysiłkiem samych mieszkańców. Po pięciu tygodniach "bezwodzia" spowodowanego odcięciem dopływu prądu dla PZM "PZZ" SA, jest to powód do radości. I zaczątek normalnego życia.

O godz. 12.40 przyjechali do Przesiębiorstwa Zbożowo-Młynarskiego "PZZ" SA w Kozłowie prezes zarządu i dyrektor naczelny Piotr Gajda oraz dyrektor handlowy Krzysztof Babula. Bez obiecanych pieniędzy. Jeszcze szybciej odjechali. O godz. 13.30 już ich nie było. Dzisiejszy dzień jest dla nas normalnym czasem pracy, choć nie wiemy, jak będzie on normalny. Organizujemy nadzwyczajne zebranie, bo dalej zwodzić się już nie damy... -
odebraliśmy wczoraj dość dramatyczny telefon od załogi.

Dziennik Polski napisał(a):
21.10.1999
Pieniądze kap, kap, kap; jak to jesienią
Kozłów - raz jeszcze

O niecodziennej sytuacji tego - zaliczanego niegdyś do prężniejszych i zasobniejszych firm powiatu miechowskiego - zakładu młynarskiego informujemy systematycznie. Panuje tam stan istnej "klęski żywiołowej": brakuje prądu, bo zadłużenie wobec zakładu energetycznego zmusiło operatora sieci do zaprzestania dostaw, nie płaci się odpraw rentowych, fundusz socjalny - tak, jak i kasa zapomogowo-pożyczkowa - istnieje tylko na papierze. Przepisy BHP czy PIP dawno przestały obowiązywać.

- We wtorek około 11 przyjechał do Kozłowa dyrektor naczelny Przedsiębiorstwa Zbożowo-Młynarskiego "PZZ SA", prezes zarządu Piotr Gajda. Rozpoczęło się wypłacanie zaległych pensji za lipiec - po 100 zł na osobę. Pieniądze otrzymało 20 spośród 50 pracujących osób. A pozostali? Przecież miała to być - jak ustaliliśmy w ubiegłym tygodniu - pełna realizacja zobowiązań z poprzednich miesięcy. Niestety - my dostosowujemy się do spisanych porozumień, zarząd spółki nie. Do wczoraj mieliśmy otrzymać po 200 zł zaliczki już za sierpień, a tu nie uregulowany pozostaje jeszcze poprzedni dług przedsiębiorstwa wobec nas - telefoniczne oswiadczenie jednego z zatrudnionych jeszcze w kozłowskim zakładzie pracowników brzmiało rozpaczliwie.

Wczoraj o 14 odbyło się w zakładowej świetlicy nadzwyczajne zebranie z udziałem prezesa Gajdy, dyrektora handlowego Krzysztofa Babuli i wiceprzewodniczącego małopolskiej "Solidarności" Zbigniewa Kowalika. Załoga nie akceptuje istniejącego stanu i nie chce dopuścić do całkowitej ruiny przedsiębiorstwa. O efektach zebrania nie omieszkamy poinformować.

Dziennik Polski napisał(a):
29.10.1999
Pieniądze będą do końca miesiąca
Prezes "Kozłowa" obiecuje, pracownicy nie wierzą: pozew trafił do Sądu Pracy

Obietnice ponawiano kilkakrotnie, ostatnio w ubiegły piątek. Za deklaracjami członków zarządu nie szły jednak czyny: pracownicy nie otrzymali ani wyrównań za czerwiec i lipiec, ani zaliczki a conto sierpniowych zaległości. O odprawach rentowych, funduszu socjalnym, kasie zapomogowo-pożyczkowej dawno zapomniano. W zakładzie jest zimno, bo niewypłacalnemu dłużnikowi odcięto dopływ prądu, perspektywy są raczej marne. Zarządcy z Krakowa przyjeżdżają niezbyt chętnie - ostatnio regularnie pojawia się tylko dyrektor handlowy Krzysztof Babula.

Wszystkie należności będą uregulowane do końca października - tak obiecywał przed tygodniem 50-osobowej załodze prezes zarządu - dyrektor naczelny Przedsiębiorstwa Zbożowo-Młynarskiego "PZZ SA" w Kozłowie, Piotr Gajda.

Wobec takiego rozwoju wypadków, pracownicy PZM "PZZ SA" w Kozłowie wespół ze związkiem zawodowym "Solidarność" złożyli 27 października pozew do Sądu Pracy przy Sądzie Rejonowym w Miechowie. Domagają się odzyskania zaległych wypłat i należnych świadczeń.

Poprawiła się jedynie sytuacja 44 zamieszkałych w sąsiedztwie zakładu rodzin. Lokatorzy - w tym także pracownicy PZZ - uniezależnili się od "zadłużonej" linii energetycznej. W mieszkaniach jest prąd, bieżąca woda, bez zakłóceń działa też oczyszczalnia ścieków.

Dziennik Polski napisał(a):
07.03.2000
Zablokowana "siódemka"
W Książu Wielkim

Wszystko zaczęło się jednak wcześniej. Już przed godziną 11 zbierały się grupy rolników z okolicznych wsi, członkowie i aktywiści lokalnych kół ZZR "Samoobrona". Punktualnie o wyznaczonej porze (11.00), "siódemkę" zablokowano w dwóch miejscach tak, by utrudnić te najbliższe objazdy.

Punktualnie o godz. 14 funkcjonariusz "drogówki" odgwizdał koniec blokady drogi krajowej nr 7 w Książu Wielkim. Protestujący rolnicy zeszli posłusznie i zgromadzili się pod zabytkową dzwonnicą, by wysłuchać kilku wystąpień podsumowujących, po czym odśpiewano jedną zwrotkę "Roty".

Między budynkiem przeznaczonym do rozbiórki a sklepem wielobranżowym przechadzało się po pasach kilkadziesiąt osób i tyleż samo między zabytkową dzwonnicą a budynkiem obok zjazdu z krajowej trasy do Kozłowa. "Prezesie Gajda, żądamy 7 zaległych pensji - pracownicy PZM "PZZ" Kozłów SA"- to treść jednego hasła noszonego przez zmieniających się rolników; druga grupa okrasiła swój pochód tylko emblematami "Samoobrony". Blokowano drogę na około 15 minut, pojazdy przepuszczano przez 5 lub więcej minut w zależności od natężenia ruchu. Wszelkie uprzywilejowane wozy oraz autobusy przejeżdżały blokowany odcinek bez przeszkód. Nad całą sytuacją i uczynieniem owych dolegliwości jak najmniej bolesnymi czuwali funkcjonariusze Komendy Powiatowej Policji z Miechowa oraz krakowskiej KWP.

- Mamy zgodę centrali z Warszawy na blokowanie trasy w tym miejscu. Przeciw czemu protestujemy? Przeciw biedzie w rolnictwie najogólniej rzecz biorąc, podwyżkom paliw, 7-procentowemu VAT-owi i całej tej koalicyjnej grze. Jest to ostatnie ostrzeżenie przed rozmowami rządowymi o pakiecie realnym dla rolników. Jeśli nie będzie po naszej myśli, znów ponowimy blokady - powiedział nam organizator wczorajszej akcji w Książu Wielkim, członek Rady Krajowej ZZR "Samoobrona" Józef Januszek.

Jan Gąsiorek, sołtys z Trzonowa w tutejszej gminie, długo mówił o nieopłacalności wszelkiej produkcji, wyjaśniał zawiłości, operował liczbami, nawet były wnioski. Kierowców chcących jak najszybciej pokonać kilkudziesięciometrowy odcinek niezbyt to jednak zajmowało. Patrzyli przed siebie, kiedy policjant da znak, że można jechać dalej.

- Protestujcie przed ministerstwem w Warszawie, nam dajcie normalnie wykonywać nasze obowiązki - mówili z kabin kierowcy.

- My nie tylko chcemy, ale wykonujemy jak należy swoje powinności. Tylko że nic nie mamy z tego - ripostowali rolnicy i nadal przechadzali się w kółko po pasach. Do 14.00, kiedy kilkugodzinną blokadę krajowej "siódemki" w Książu Wielkim ostatecznie odblokowano.

Dziennik Polski napisał(a):
28.03.2000
W upadłości nadzieja
Kozłów

Co się dzieje obecnie w młynie-elewatorze pozbawionym prądu, ogrzewania, podstawowych zabezpieczeń socjalnych, gdzie ludziom nie płaci się tego co się im ustawowo należy, a nawet biuro-sekretariat przeniesiono na parter bloku mieszkalnego?

Gdyby teraz doszło do jakiejś rolniczej ruchawki, na transparentach widniałoby z pewnością: "Prezesie Gajda, żądamy 8 zaległych pensji". Ale 6 marca br. na blokadzie rolniczej w Książu Wielkim prezes zalegał pracownikom Przedsiębiorstwa Zbożowo-Młynarskiego "PZZ" w Kozłowie Spółka Akcyjna, tylko siedem pensji...

- Nasza szansa w upadłości PZM "PZZ" SA, która zresztą już została ogłoszona - mówi nasz rozmówca z Kozłowa. - W zakładzie "pracuje" jeszcze około 30 osób, ale wiekszość z nich przebywa na chorobowym. Część zwalnia się, posiłkując się paragrafem 55 - odejście z winy nie pracownika, a pracodawcy, który nie może zagwarantować tego, co się nam od miesięcy należy. Poprzedni właściciel młyna, pan Jakubowski z Kielc, obiecał, że na początku kwietnia br. ureguluje wszelkie zobowiązania finansowe. Pod warunkiem jednak, że wycofamy nasze pozwy z Sądu Pracy. Tak to na razie wygląda.

Czyli nieciekawie. Bo odejdą ostatni pracownicy, a bez ludzi budowle szybko upadają.

Dziennik Polski napisał(a):
08.05.2000
Wszystko w rękach wojewody?
Kozłów

Jedni są zdania, że Przedsiębiorstwo Zbożowo-Młynarskie "PZM" w Kozłowie SA można uratować, inni już dawno na zwalistej konstrukcji w nizinnym krajobrazie postawili krzyżyk. Ktoś z województwa pomorskiego jest nawet mocno zainteresowany kupnem całości, ale wszystko to przebiega dość wolno. Sprawy pełzną w sądach, a ludzie na miejscu nadal cierpią niedolę...

Ostatnio na ręce gospodarza - także i Kozłowa - wojewody małopolskiego dr. Ryszarda Masłowskiego, skierowany został list podpisany przez wszystkich "dyżurujących" jeszcze pracowników.

"My, załoga PZ-M PZZ w Kozłowie SA, zwracamy się z uprzejmą prośbą do Pana Wojewody jako reprezentanta rządu oraz Skarbu Państwa. Znaleźliśmy się w bardzo cieżkiej sytuacji. Stukaliśmy do drzwi prawie wszystkich organów w państwie, lecz bez żadnych rezultatów. Po tych pismach i prośbach doprowadziliśmy jedynie do tego, że wszczęto 25 lutego br. dochodzenie w sprawie niepłacenia nam zaległych należności.

My natomiast musimy dalej "chodzić" do pracy, odsiadywać swoje godziny przy piecyku bez namacalnej pomocy materialnej. Niektórzy z nas otrzymali jednorazowe zapomogi z Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej w Kozłowie rzędu 152 zł. Nie wiemy na co te pieniądze przeznaczyć najpierw, każdy z nas ma jakieś stałe opłaty, to uregulowania, dzieci chodzą do szkół, trzeba przecież jakoś przeżyć każdy dzień. Ze wszystkich odpowiedzi jakie otrzymaliśmy to Pan oraz struktury samorządowe są odpowiedzialne za pomoc w tak drastycznej sytuacji... Prosimy o przyjazd do Kozłowa i zapoznanie się z naszą sytuacją na miejscu."

Problemy załogi zbożowo-młynarskiego zakładu są więc nadal tam, gdzie były, czyli w miejscu. Czy wreszcie ktoś pomoże tym ludziom niedeklaratywnie?

Dziennik Polski napisał(a):
18.05.2000
Widmo-biznesmen
Kozłów

Minęły od tamtego czasu dwa miesiące, a nowy dyrektor-prezes kozłowskiego giganta zbożowo-młynarskiego nie pojawił się jeszcze na pszenno-buraczanej ziemi. Zainteresowana sprawą Agencja Rynku Rolnego w Katowicach sprawdzała swoimi drogami nową wiarygodność, szukała tu i ówdzie pana Gersona. Ale jak się okazało, jest to biznesmen-widmo, nieuchwytny, nieosiągalny. Podobnie jak państwo Gajdowie, którzy w brzmieniu dokumentów podsiadanych przez krakowską policję, rzeczywiście nie są już posiadaczami 60 procent udziałów, a tym samym właścicielami PZM "PZZ" w Kozłowie SA.

Z nadejściem wiosny rozeszła się wieść, że mający 60 procent udziałów państwo Gajdowie z Krakowa nie są już posiadaczami Przedsiębiorstwa Zbożowo-Młynarskiego "PZZ" w Kozłowie SA. Nowym właścicielem stał się ok. 40-letni pan Daniel Gerson ze Świnoujścia, który nawet zaczął powoli spłacać pozostałych udziałowców w kieleckim sądzie.

Agencja Rynku Rolnego za punkt honoru postawiła sobie, by w tym roku jednak uruchomić magazyny na skup zboża w Miechowskiem na bazie Kozłowa i wznowić przetwórstwo. Na razie bowiem poza spichlerzem w Miechowie żaden tego typu zakład nie spełnia odpowiednich wymogów. Czy do tego jednak dojdzie i jak się cała sprawa zakończy, nie wiadomo. Rozwiązanie zbożowo-mącznego problemu w Kozłowie i miechowskim powiecie, ponoć jeszcze w tym tygodniu.

Dziennik Polski napisał(a):
29.05.2009
Pomnik prywatyzacji
Czyli: szybka akcja na uboczu

Mieszkańcom gminy Kozłów prywatyzacja już zawsze będzie się kojarzyć z kradzieżą i utratą pracy. Od dziś, jako jedyni w Polsce, będą mieć nawet "Pomnik Prywatyzacji III RP".

Taką nazwę władze gminy postanowiły nadać zdewastowanym obiektom po byłym Przedsiębiorstwie Zbożowo-Młynarskim. Myślą nawet o przyznaniu honorowego obywatelstwa tym, którzy doprowadzili do upadku zakładu. - Mamy świadomość, że te inicjatywy są dość przewrotne i niespotykane w działalności samorządu. Jednak chcemy w ten sposób podkreślić absurdalność całej sytuacji. Pokazać, że od dziewięciu lat nie udało się ani ogłosić upadłości, ani ustanowić likwidatora spółki - mówi Robert Nielaba, zastępca wójta.

Jak Nowa Huta dla Krakowa...

Kozłów. Miejscowość typowo rolnicza. Przed laty znana jako jedno z większych centrów przemysłu młynarskiego. Państwowe Zakłady Zbożowe były chlubą władz i ludzi. - W zakładzie pracowało około 320 osób, ale utrzymywało się z niego ponad tysiąc - mówi Antoni Bździon, ostatni dyrektor PZZ w Kozłowie. Był to zakład państwowy, doskonale znany w ówczesnym województwie kieleckim. - Dla Kozłowa był on tym, czym Nowa Huta dla Krakowa - dodaje Robert Nielaba. Wszystko zaczęło się zmieniać w połowie lat 90.

W 1995 roku dominujący pakiet akcji objął XI Narodowy Fundusz Inwestycyjny. Jednak koszmar zaczął się dopiero wtedy, gdy 60 procent akcji znalazło się w rękach właściciela prywatnych spółek. - W listopadzie 1997 roku podpisana została umowa kupna pomiędzy "International Business Poland Sp. z o.o." oraz "Unicorn Holding Sp. z o.o" jako kupującymi a XI Narodowym Funduszem Inwestycyjnym SA i pozostałymi mniejszościowymi funduszami, jako sprzedającymi - mówi Maciej Wewiór, rzecznik prasowy Ministerstwa Skarbu Państwa. Pod koniec 1999 roku sytuacja spółki znacznie się pogorszyła, a rok później PZZ SA zaprzestały prowadzenia działalności gospodarczej. - To była taka szybka prywatyzacja na uboczu - komentuje wójt Robert Nielaba.

Antoni Bździon nie ma wątpliwości, że Piotr G., właściciel spółek, przyszedł do Kozłowa tylko po to, by porobić zyski dla siebie, nie dla firmy. - Odszedłem z zakładów w 1994 roku. Po prywatyzacji nowy właściciel chciał, żebym wrócił do pracy. Podpisaliśmy nawet umowę, ale nie otrzymałem z jej tytułu żadnego wynagrodzenia. Tą sprawą zajmuje się obecnie komornik. Jednak już po pierwszych tygodniach zorientowałem się, że miałem być tym, który będzie naciągał dostawców. Wyczułem, że Piotr G. liczył, iż ci, którzy darzyli mnie zaufaniem, będą przywozić towar, a on nie będzie im płacił. Dodatkowo, przy okazji załatwiania kredytu, wyszło na jaw, że firmy mające większość udziałów w PZZ są bankrutami. Zrezygnowałem z pracy. Wtedy jednak nikt nie przejmował się tym, co mówiłem. Ani prokuratura, ani władze samorządowe. Na oczach wszystkich brygady wywoziły z zakładu urządzenia - mówi Bździon.

Jeden z byłych pracowników dodaje, że nawet akta osobowe były porozrzucane po zakładzie, a potem wyrzucone przez okna. - Kto szybko zareagował, jeszcze znalazł swoje dokumenty. Jednak wiele osób nie miało tego szczęścia - mówi. Papiery fruwały nawet nad odległymi torami kolejowymi.

Dziś w obiektach byłych PZZ hula wiatr. Nie ma okien, drzwi, sprzętu, przewodów elektrycznych, torów prowadzących do zakładu. Pozostały mury, na których widnieje tabliczka "Niebezpieczeństwo". Cały majątek rozkradziono. Na oczach wszystkich. Każdy wyniósł stąd, co tylko chciał. Nikomu nic nie musiał tłumaczyć, bo nikogo tu nie było. Plac przypomina krajobraz po bitwie. Niektórzy uważają, że jest to idealne miejsce do kręcenia filmów grozy. Tym bardziej że kilka lat temu doszło tu do tragedii. Zginął człowiek, który wszedł do jednego z budynków. - Teren przedsiębiorstwa jest całkowicie zdewastowany. Zagraża zdrowiu i życiu tych, którzy przebywają w pobliżu. Jednak właściciele nie są zainteresowani tym faktem, choć jednym z nich jest Skarb Państwa - komentuje Robert Nielaba.

Wójtowie listy piszą

Zdaniem zastępcy wójta korespondencja między gminą a ministerstwem kwitnie, ale nie przynosi żadnych efektów. - To jak gra w jo-jo. W jednym z pism zaproponowano, by gmina odkupiła od ministerstwa 25 procent udziałów, które ono posiada w spółce. Jednak jest to nieporozumienie, bo samorząd nie może przeznaczać pieniędzy na taki cel. My nie oczekujemy, że Ministerstwo Skarbu Państwa sprawi, iż zakład będzie funkcjonował, ale że ktoś w końcu poniesie odpowiedzialność za taką, a nie inną prywatyzację - podkreśla.

Maciej Wewiór z MSP przypomina, że w grudniu 2000 roku ministerstwo złożyło do Prokuratury Rejonowej w Miechowie zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa przez Zarząd Przedsiębiorstwa Zbożowo-Młynarskiego PZZ w Kozłowie SA. - Również w 2000 roku do Sądu Rejonowego został złożony wniosek o ogłoszenie upadłości spółki. Jednak z uwagi na brak możliwości pokrycia przez nią kosztów postępowania, sąd odrzucił wniosek w tej sprawie. Kolejny został złożony przez Urząd Skarbowy w Miechowie w lipcu 2001 roku, ale także został oddalony. Nieruchomości pozostające w wieczystym użytkowaniu z prawem własności znajdujących się na nim budynków zostały obciążone hipotekami na rzecz wierzycieli - wyjaśnia rzecznik MSP.

W 2003 roku Sąd Rejonowy w Miechowie ustanowił kuratora dla spółki. Prowadził on działalność przez cztery lata.

- Już w tym roku Sąd Rejonowy dla Krakowa-Śródmieścia ustanowił dla Przedsiębiorstwa Zbożowo-Młynarskiego PZZ SA w Kozłowie kuratora rejestrowego na okres nie przekraczający roku - informuje Maciej Wewiór. Natomiast w kwietniu pojawił się tymczasowy nadzorca sądowy. - Gmina jako wierzyciel złożyła wniosek do sądu o ogłoszenie upadłości. To jedyna szansa, by cokolwiek zrobić z tym majątkiem. Mamy przygotowaną ofertę inwestycyjną. Jednak nie możemy prowadzić żądnych negocjacji. Mamy nadzieję, że w przypadku ogłoszenia upadłości zostałby powołany syndyk, który mógłby dysponować majątkiem - mówi Robert Nielaba. Władze gminy uważają, że w tej sprawie mogłoby im pomóc jedynie Ministerstwo Skarbu Państwa. - Skarb Państwa nie może pokryć w całości kosztów postępowania upadłościowego. Może je natomiast dofinansować. Jednak najpierw musi zostać ustanowiony syndyk lub likwidator, który zwróci się do Ministerstwa Skarbu Państwa z wnioskiem o dofinansowanie. Nam też zależy, by sprawa PZZ została w końcu wyjaśniona - mówi Maciej Wewiór, rzecznik MSP. Tym bardziej że na większościowego udziałowca nie można liczyć.

Tajemniczy nowy właściciel?

Gdy wokół PZZ wybuchła afera, Piotr G. zniknął. Artur Onderka, sędzia Sądu Rejonowego w Miechowie, potwierdza, że przez dwa lata Piotr G. się ukrywał. Był poszukiwany listem gończym. W końcu został zatrzymany i aresztowany. Po pewnym czasie został zwolniony i pojawia się na rozprawach. - Jest oskarżony o uporczywe naruszanie praw pracowniczych, przywłaszczenie pieniędzy i dopuszczenie się około 30 oszustw - mówi sędzia Artur Onderka. Piotr G. przyznaje się do winy. Postępowanie ciągnie się od kilku lat. - W tym czasie doszło do gigantycznych zawirowań procesowych. Zgodnie z nowelizacją Kodeksu postępowania karnego okazało się, że tego typu sprawy powinny być rozpoznawane w pierwszej instancji przez sąd okręgowy. Dodano także przepis, iż w przypadku spraw wszczętych przed nowelizacją, a nie zakończonych, i w przypadku odroczenia rozprawy, powinno się je przekazać do sądu okręgowego - wyjaśnia sędzia. Ta nowelizacja objęła m.in. postępowanie dotyczące Piotra G. - W tym czasie, z prawie 200 świadków, mieliśmy przesłuchanych już ponad połowę. Jednak sąd miał wątpliwości, co do opinii przedstawionej przez biegłego księgowego i widział konieczność powołania nowego. Dlatego odroczenie było nieuniknione - uzasadnia Artur Onderka. Tym sposobem akta sprawy zostały przekazane do Krakowa tak, by mogła być ona prowadzona od początku. Wówczas wprowadzono kolejną nowelizację i sprawa wróciła do miechowskiego sądu. Tu toczy się od początku. Tym razem nowa opinia biegłego księgowego została zakwestionowana przez... samego Piotra G. Uważa, że została ona oparta o dokumenty, na których jego podpisy zostały sfałszowane. Obecnie są one badane przez biegłego grafologa. Jednak w toku postępowania pojawił się jeszcze jeden ciekawy wątek. Piotr G. twierdzi, że spółki Unicorn Holding oraz International Business Poland sprzedały swoje udziały w PZZ w Kozłowie. Przedstawił nawet umowę. Problem w tym, że osoba, której nazwisko widnieje na tym dokumencie, znikła kilka lat temu i jej adres jest już nieaktualny.

Mury runą?

Mieszkańcy gminy Kozłów mają już dość tej sytuacji. O prywatyzacji niewielu chce słyszeć. - Do czego ona doprowadziła? Ludzie stracili pracę. Niektórzy nie mogą nawet udokumentować, że byli zatrudnieni w zakładach, bo akta osobowe zniknęły. Rozszabrowano cały majątek. Nikt za to nie odpowiedział. Obiekty straszą. Żal na to wszystko patrzeć - mówi jeden z byłych pracowników.

Z sytuacją nie mogą się także pogodzić obecne władze gminy. Wicewójt Robert Nielaba nie ukrywa, że ponad 8-hektarowy teren byłby doskonałym miejscem pod utworzenie strefy gospodarczej. Gmina ma gotową ofertę inwestycyjną. Problem w tym, że nie może dysponować majątkiem. - Nie zależy nam wyłącznie na odzyskaniu ponad 2 milionów złotych z tytułu zaległości podatkowych. Chcemy tylko, by w końcu pojawiła się osoba, z którą będzie można prowadzić jakiekolwiek negocjacje - mówi Robert Nielaba.

Dziś, podczas sesji Rady Gminy, radni pojadą na plac PZZ. Być może złożą tu nawet wiązankę kwiatów. Jednak, zamiast "Pomnika Prywatyzacji III RP" woleliby w tym miejscu mieć dobrze prosperujący zakład pracy, a honorowe obywatelstwo nadawać za prawdziwe zasługi dla gminy.

Magdalena Uchto

Dziennik Polski napisał(a):
04.06.2009
Syndyk w zakładach zbożowych?
Kozłów

- Sąd ogłosił upadłość Przedsiębiorstwa Zbożowo-Młynarskiego PZZ S.A w Kozłowie - mówi Robert Nielaba, zastępca wójta gminy Kozłów.

Decyzja zbiegła się z uchwaleniem przez Radę Gminę nazwy "Pomnik Prywatyzacji III RP" dla placu po byłych zakładach. - Syndyk jest w tej sytuacji jedyną osobą, z którą gmina będzie mogła prowadzić negocjacje dotyczące dysponowania majątkiem - dodaje wicewójt. Przyznaje, że nie otrzymał jeszcze informacji pisemnej w tej sprawie. - Jeśli tylko ją potwierdzimy, od razu przystąpimy do dalszych działań - zapewnia Robert Nielaba.

Dziennik Polski napisał(a):
24.08.2011
Inwestor w dawnych PZZ?
NIERUCHOMOŚCI. Przetarg na sprzedaż "Pomnika Prywatyzacji III RP" w Kozłowie został w końcu rozstrzygnięty. Na razie nie wiadomo, jakie plany ma nowy nabywca.

Budynki Państwowych Zakładów Zbożowych w Kozłowie SA czasy świetności mają już dawno za sobą. W ostatnich latach po prostu straszą. Majątek został rozkradziony. W obiektach hula już tylko wiatr. Obiekty są zasłonięte chaszczami. Od kilku lat trwają poszukiwania inwestora. Dotychczasowe przetargi nie przynosiły żadnych efektów. W końcu pojawiła się oferta.

Obecne władze gminy - już od minionej kadencji - robią wszystko, by nieruchomość nie była ruiną, lecz przynosiła konkretne zyski, zarówno dla mieszkańców jak i dla gminy. W roku 2009 radni podjęli uchwałę, w której placowi po dawnych zakładach nadali tytuł "Pomnika Prywatyzacji III RP" (ta uchwała została uchylona przez nadzór wojewody - przyp. red.). W dniu, w którym oglądali zdewastowane budynki, krakowski sąd - po latach oczekiwań - ogłosił upadłość spółki. Wyznaczony został syndyk, który od razu rozpoczął przygotowania do sprzedaży nieruchomości. Jednak chętnych do jej kupna nie było. Na przetargi, organizowane od roku 2010, nie napływały żadne oferty.

- Nikt się nie zgłaszał. Dopiero na ostatni wpłynęła oferta i wpłacone zostało wadium. Dlatego przetarg mógł zostać rozstrzygnięty. Ale oferent ma 30 dni na podpisanie umowy - mówi syndyk Mariusz Niziołek. Ten termin upływa w drugiej połowie września.

- Cieszę się, że w końcu ktoś się zainteresował tą nieruchomością. Ale dopiero kiedy podpisze umowę, to całkowicie odetchnę z ulgą. Choć, oczywiście, szansa na zagospodarowanie tego terenu jest dużo większa niż dwa czy trzy lata temu - komentuje wójt Stanisław Pluta.

Nieruchomość po PZZ zajmuje obszar ponad 8 ha. Przedmiotem sprzedaży jest prawo jej użytkowania wieczystego do dnia 5 grudnia 2089 roku. Cena wywoławcza w przetargu została ustalona na 699 tysięcy złotych. Warto jednak przypomnieć, że kilka lat temu wartość nieruchomości szacowano na... 6,5 mln zł, a jeszcze dwa lata temu wycena opiewała na ponad 2,5 mln zł. Malejące stawki to prawdopodobnie efekt postępującej dewastacji obiektu, co nie pozostaje bez wpływu na jej wartość, ale też na brak zainteresowania nieruchomością.

Na razie nie wiadomo, jakie plany ma potencjalny nabywca. Syndyk Mariusz Niziołek zdradza jedynie, że inwestor jest z Polski, a nawet z województwa małopolskiego. Przyznaje, że w ofercie przetargowej nie było zapisów dotyczących rodzaju działalności, jaka nie powinna być tu prowadzona.

Jeśli oferent się nie wycofa, nie wykluczone, że we wrześniu pojawi się w Kozłowie. I prawdopodobnie dopiero wówczas okaże się jakie ma plany wobec nieruchomości po byłych PZZ-ach.

Magdalena Uchto


Góra 
 Zobacz profil GG  
 
 Post Napisane: 4 paź 2012, o 06:25 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 15 lis 2009, o 14:23
Posty: 121
Lokalizacja: Katowice
Imię: Grzegorz
Rozmowa z byłym wieloletnim pracownikuem PZZ Kozłów
niedziela.pl napisał(a):
Obrazek
20/2003
Upiór w polu

Byłem tu dwa lata temu - w maju. Już wtedy stan tego zakładu był rozpaczliwy: resztki cennych urządzeń, wybite okna, stosy śmieci i walające się wśród nich dokumenty fabryki. Ale jeszcze nienaruszona pozostała kotłownia, a ponad potężnymi cielskami elewatorów w długiej hali zachowały się taśmociągi, którymi podawano zboże...
Dziś kotłownia jest jedną wielką ruiną, taśmociągów już nie ma, w ścianach młyna powybijano wielkie otwory, by rozmontowane części łatwiej było zrzucić z 13. piętra na ziemię. Nawet zdezelowana lokomotywka manewrowa zniknęła ze swej wiaty, ukradziono także część szyn kolejowych. W kaszarni nie pozostało już prawie nic, a schody tak tam zniszczone, że strach wchodzić.
- To był jedyny zakład przemysłowy w Kozłowie. Dawał pracę ponad 300 ludziom. Należał do najlepszych w Polsce państwowych zakładów zbożowych (PZZ). Miał nowoczesne maszyny importowane ze Szwajcarii i Niemiec. Kaszarnia dostarczała na dobę 75 ton kaszy, młyn - 300 ton mąki. Pracowaliśmy na 3 zmiany. Po żniwach, kiedy nadchodził szczyt skupu zboża, ruch był tu ogromny. W elewatorach mieściło się 35 tys. ton zboża...
Rozmawiałem z wieloletnimi pracownikami PZZ Kozłów (na ich prośbę nie podaję nazwisk). Twierdzili, że mimo zadłużeń można było zakład uratować: chciała go przejąć pod swój zarząd Lucyna Jędrzejczyk z Krakowa, prezes spółki, która z powodzeniem prowadzi młyn dawnego PZZ w Krakowie. Aliści:
- ...władze w Warszawie nie zgodziły się na to. Przyszedł do Kozłowa Piotr Gajda, syn byłego posła SLD - Jerzego. Kupił zakład za kredyt z BGŻ, pod zastaw maszyn młyna. Zaczął od tego, że zorganizował dla załogi wielki piknik. Były kiełbaski, piwo, muzyka. "Macie długi? To dla mnie pestka!" - mówił. My się cieszyli, bo każdy bał się, co z nami będzie. Potem się okazało, że ten piknik to był za pieniądze z naszego funduszu socjalnego... Nawet na mydło i ręczniki dla nas już nie starczało. A Gajda nie płacił podatków gminie, nie płacił za energię. Od 1998 r. przestał płacić pensje. Aż wreszcie 22 września 1999 r. zakład stanął: elektrownia odcięła prąd. I to był koniec. Gajda załatwił sobie tylko jedno: wynajął dach młyna Centertelowi (to ci od telefonii komórkowej), który ustawił tam swoje anteny i do dziś mu słono płaci co miesiąc. Gajda wywiózł najcenniejsze urządzenia, resztę pozostawił na pastwę losu. We własnym zakresie próbowaliśmy zorganizować ochronę zakładu, ale jak upilnować taki teren? Pisaliśmy do policji, do sądów - nic nie pomogło. I tak od lat oglądamy codziennie, jak nasz zakład ginie. Nasze dzieci pytają: dlaczego nic nie robicie?!
Cóż mogą zrobić? Pisali do ministerstwa, procesowali się o należne pieniądze. Duże pieniądze. Mają korzystne dla siebie wyroki sądów. Ale Gajda zniknął. Nikomu nic nie zapłacił. I żadnej kary nie poniósł. W dodatku młyn w Kozłowie nadal pozostaje jego własnością, a podobno w jakimś procencie jest również nadal własnością Skarbu Państwa... Aż się prosiło, by ogłosić w swoim czasie upadłość przedsiębiorstwa, a wtedy może by się znalazł jakiś kupiec, jeszcze było co ratować. Ale upadłości nie ogłoszono, to by było Gajdzie nie na rękę...
Dziś na polach obok stacji Kozłów straszy upiór wielkiego zakładu, świadectwo nieprawdopodobnego marnotrawstwa, które przynosi hańbę rządom III Rzeczypospolitej.
- To już jest historia - mówi pan Z., młynarz. - Komuś bardzo zależało na zniszczeniu tego zakładu. No i udało mu się.
W jednej z pustych, pełnych odpadków hal znalazłem torebkę po mące wrocławskiej z Kozłowa, zwanej Prawdziwą, z podobizną Tadeusza Drozdy, ulubieńca Piotra Gajdy. Znany satyryk reklamował przebojowy towar młyna pod nowym zarządem. Jeżeli ta akcja mu się opłaciła, to na pewno nie pracownikom. Pozostali na lodzie, bez pracy, bez pieniędzy. Oszukani, jak wielu innych.

Krystian Brodacki


Góra 
 Zobacz profil GG  
 
 Post Napisane: 1 maja 2014, o 20:49 
Offline
Przyjaciel
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 27 maja 2009, o 21:15
Posty: 1852
Lokalizacja: Mikołów
Gabryś napisał(a):
No chyba, że ktoś wie jak się wdrapać na elewatory :bad:

Żaden problem


Załączniki:
15e10dc78e23a6f6.jpg
15e10dc78e23a6f6.jpg [ 111.75 KiB | Przeglądane 380 razy ]
9e03b20f30b6595d.jpg
9e03b20f30b6595d.jpg [ 153.75 KiB | Przeglądane 380 razy ]
Góra 
 Zobacz profil  
 
 Post Napisane: 1 maja 2014, o 21:21 
Offline
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 27 maja 2009, o 21:24
Posty: 3114
Pochwały: 1
Gabryś napisał(a):
No chyba, że ktoś wie jak się wdrapać na elewatory :bad:

Schodami? ;)

Obrazek

A na górze…

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Czyli tam ;)

Obrazek

Tutaj równie ciekawie

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Reasumując - :thumright:

Obrazek

Czy to wiosną… czy zimą…

Obrazek

Obrazek

_________________
MM


Góra 
 Zobacz profil GG  
 
 Post Napisane: 2 maja 2014, o 04:23 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 15 lis 2009, o 14:23
Posty: 121
Lokalizacja: Katowice
Imię: Grzegorz
Schodami ?
Na to nie wpadłem :D


Góra 
 Zobacz profil GG  
 
 Post Napisane: 4 maja 2014, o 11:58 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 10 cze 2009, o 15:45
Posty: 68
Lokalizacja: Chorzów
Imię: Bogusz
Obiekt dalej można zwiedzać. Jak z wejściem?

_________________
http://polczynski.blogspot.com/


Góra 
 Zobacz profil  
 
 Post Napisane: 4 maja 2014, o 14:18 
Offline
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 27 maja 2009, o 21:24
Posty: 3114
Pochwały: 1
Bez problemu.

_________________
MM


Góra 
 Zobacz profil GG  
 
 Post Napisane: 5 maja 2014, o 10:54 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 10 cze 2009, o 15:45
Posty: 68
Lokalizacja: Chorzów
Imię: Bogusz
dzieki ;]

_________________
http://polczynski.blogspot.com/


Góra 
 Zobacz profil  
 
 Post Napisane: 14 cze 2014, o 00:40 
Offline

Dołączył(a): 7 sie 2010, o 19:14
Posty: 4682
Pochwały: 1
Imię: Karolina
Z innej perspektywy:


Załączniki:
Kozłów.jpg
Kozłów.jpg [ 125.28 KiB | Przeglądane 1625 razy ]
Kozłów (1).jpg
Kozłów (1).jpg [ 154.09 KiB | Przeglądane 1625 razy ]
Kozłów (2).jpg
Kozłów (2).jpg [ 156.92 KiB | Przeglądane 1625 razy ]
Kozłów (3).jpg
Kozłów (3).jpg [ 155.61 KiB | Przeglądane 1625 razy ]
Kozłów (4).jpg
Kozłów (4).jpg [ 138.92 KiB | Przeglądane 1625 razy ]
Góra 
 Zobacz profil  
 
 Post Napisane: 14 cze 2014, o 03:20 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 15 lis 2009, o 14:23
Posty: 121
Lokalizacja: Katowice
Imię: Grzegorz
Przy mojej poprzedniej wizycie schody były dla mnie nie dostępne, lecz teraz już nauczyłem się obsługi

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek


Góra 
 Zobacz profil GG  
 
 Post Napisane: 23 wrz 2015, o 10:41 
Offline
Bratnia dusza
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 30 lip 2013, o 13:06
Posty: 314
Lokalizacja: Zagłębie
Imię: Arek
Z przysiółka Chrapy:

Obrazek

I innych dróg:

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek


Góra 
 Zobacz profil  
 
 Post Napisane: 21 paź 2015, o 13:10 
Offline
Bratnia dusza
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 30 lip 2013, o 13:06
Posty: 314
Lokalizacja: Zagłębie
Imię: Arek
I jeszcze z ostatnich słonecznych dni października:

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek


Góra 
 Zobacz profil  
 
 Post Napisane: 29 gru 2016, o 13:46 
Offline

Dołączył(a): 7 lip 2014, o 13:10
Posty: 2
Imię: Olek
Cytuj:
www.miechowski.pl
Mieszkańcy gminy Kozłów od wielu lat czekają, by zrujnowane obiekty po byłych zakładach zbożowych, które niegdyś były motorem napędowym tej ziemi, zostały w końcu zagospodarowane, aby nie tylko nie straszyły już swoim wyglądem, ale przynosiły wymierne korzyści, choćby w postaci miejsc pracy.

Według, być może w wielu uszach sensacyjnej wręcz, informacji przedstawionej przez wójta Jana Zbigniewa Basę na środowej sesji Rady Gminy (28 grudnia 2016 r.), pojawił się poważny inwestor, który nie tylko chce kupić od obecnego właściciela zabudowania i działki po PZZ Kozłów, ale wykorzystać je do działalności gospodarczej na bazie istniejących elewatorów. Działalność ta polegałaby na przechowalnictwie, przeładunku, czyszczeniu zbóż i związanej z tym logistyki.

Według zapowiedzi wójta, umowa kupna-sprzedaży ma już być zawarta 5 stycznia 2017 roku. Jednak do tego czasu włodarz gminy nie chce ujawniać nazwy firmy, która chce zainwestować w popularnie zwane „pezetzety”. Niewątpliwym atutem zakładu jest jego umiejscowienie i połączenie kolejowe we wszystkich kierunkach Polski.

Przewodnicząca Rady Gminy Teresa Florek pytała o pochodzenie firmy i czy kupi ona cały zakład i działki do niego przynależne?

Jan Zbigniew Basa wyjawił, że jest to polska firma i kupi wszystko. Zdewastowane budynki prawdopodobnie zostaną wyburzone. Podkreślając potrzebę miejsc pracy dla lokalnej społeczności, gospodarz gminy zadeklarował, iż ze swojej i samorządu strony udzieli wsparcia na początku działań nowego inwestora w postaci mniejszych obciążeń podatkowych. – Lepiej mieć coś, czyli miejsca pracy, niż nie mieć nic, jak do tej pory – skomentował wójt. Przypomniał, iż aktualni właściciele nieruchomości nie dość, że nie inwestowali w swą własność, ale były też problemy ze ściągnięciem od nich należnych podatków. Na domiar tego obecny stan obiektów zagraża zdrowiu i życiu ludzi, którzy niekiedy się po nim kręcą, a nawet przyczyniają się do dalszej jego dewastacji.

Krzysztof Capiga


Góra 
 Zobacz profil  
 
Dodaj do: Dodaj do Gadu-Gadu Dodaj do Grono.net Dodaj do Twitter Dodaj do Blip Dodaj do Flaker Dodaj do Pinger Wypowiedź dla Wykop Wypowiedź dla Facebook Wypowiedź dla Gwar Wypowiedź dla Delicious Wypowiedź dla Digg Wypowiedź dla Google Wypowiedź dla Reddit Wypowiedź dla YahooMyWeb Śledzik Dodaj do Kciuk.pl Dodaj do Spinacz.pl Dodaj do Yam.pl
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
 
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 15 ] 

Strona główna forum » Eksploracja » Obiekty przemysłowe » Obiekty przemysłowe - Małopolskie


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

 
 

 
Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL

[ Time : 0.308s | 18 Queries | GZIP : Off ]