Zarejestruj    Zaloguj    Dział    Szukaj    FAQ

Strona główna forum » Eksploracja » Pamiątki przeszłości » Dawniej i dziś




Utwórz nowy wątek Ten wątek jest zablokowany. Nie możesz w nim pisać ani edytować postów.  [ Posty: 310 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 12, 13, 14, 15, 16  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł: Re: Gdów
 Post Napisane: 23 paź 2014, o 10:52 
Offline

Dołączył(a): 18 lut 2013, o 11:17
Posty: 214
Imię: Roman
Ignacy Cebula, s Joachima w 1822 r poślubił 33 letnią wdowę po Biernacie, Anastazję Toporską, c Józefa i Katarzyny, w 1822 ur Jakub, zm w 1844. Ignacy Cebula zmarł w 1823 r.
Regina Cebula, c Joachima w 1830 ur Józefę, zm w 1831, w 1832 ur Michała, zm w 1835, w 1836 ur Rozalia, zm w 1838, w 1837 ur Joanna. Potem wyszła za Kazimierza Koperę ale szybko owdowiała. Dopiero w wieku 48 lat, w 1856 r wyszła za 31 letniego Kaspra Dyrlika z Dobczyc, s Jana i Marianny Różyckiej.
Helena Cebula, c Joachima w 1833 r wyszła za Marcina Stasiaka, s Jakuba i Łucji, mieszkali pod nr 7, lokalizacja zachowana do dzisiaj przy obecnej wiedeńskiej.

Michał Cebula, s Joachima nadal mieszkał pod nr 43, w 1838 r poślubił 28 letnią Mariannę Dybel, c Jakuba i Franciszki Włodyka, w 1840 Joanna, w 1842 ur Wincenty, w 1845 ur i zm Jan, w 1847 Marianna.

Joanna Cebula, c Michała w 1864 r wyszła Jana Linczowskiego, s Antoniego i Józefy Kopera.

Franku, Wincenty a nie Walenty Cebula, s Michała w 1867 r poślubił 20 letnią Małgorzatę Siekierka, c Marcina i Rozalii Żyła, zamieszkał u żony pod nr 218, lokalizacja zachowana do dziś, za Urzędem Gminy. w 1869 ur Anna.
Zachował się dekret przyznania spadku po Rozalii Żyła z 1870 oraz cesja jej Macieja Żyły z 1851 r i z niej wiemy że wówczas gdowskim wójtem był Jakub Rybak.


Załączniki:
dekret z 1870 r.JPG
dekret z 1870 r.JPG [ 165.1 KiB | Przeglądane 2120 razy ]
cesja z 1851 r.JPG
cesja z 1851 r.JPG [ 182.37 KiB | Przeglądane 2120 razy ]
Góra 
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Gdów
 Post Napisane: 23 paź 2014, o 11:10 
Offline

Dołączył(a): 18 lut 2013, o 11:17
Posty: 214
Imię: Roman
Wincenty Cebula, s Michała szybko owdowiał, w 1871 poślubił Katarzynę Kopera, c Marcina i Anny, pod 246 w 1873 ur Piotr, w 1875 Jan, w 1878 Franciszek, w 1879 ur Marianna, zm w 1883, potem mieszkał na Zagaju pod nr 252 gdzie w 1882 ur Józefa zm w 1887, w 1887 ur Antoni, zm w 1888, w 1888 ur Ignacy, zm w 1889, w 1892 ur Agnieszka, w 1896 ur i zm Stanisław, w 1898 ur Aniela, zm w 1912.

Dodam jeszcze że w jednym z poprzednich postów popełniłem błąd. Dom z nr 192 przy myślenickiej musiał być wybudowany przez Piotra i Walerię Cebulów około 1905 r a nie w latach trzydziestych, ponieważ ich córka Marianna urodziła się w 1904 r pod nr 22, przy łapanowskiej natomiast Julia w 1906 już przy myślenickiej. I to by było tyle ode mnie na temat gdowskich Cebulów.

A swoją drogą piękne i cenne są te retro zdjęcia z Gdowa.


Góra 
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Gdów
 Post Napisane: 23 paź 2014, o 11:51 
Offline

Dołączył(a): 18 maja 2011, o 22:48
Posty: 1764
Moje drzewo genealogiczne, do tej pory nieco inaczej przedstawiało powyższy spis:
"Walenty?" Cebula z Katarzyną "Tuleja?" miał dzieci: 1. Piotr (rymarz - mój dziadek), 2. Jan (stryk od Stachników), 3. Franciszek (bezdzietny, wdowa po nim była matką długoletniego gdowskiego listonosza Józefa Włodarczyka, 4. Ferdynand /ur 24 grudnia 1884 zm 3 lipca 1974/ (przedwojenny policjant, bezdzietny, mieszkał w sąsiedztwie mojego rodzinnego domu 192 /dodam, że na belce nadproża domu w którym się urodziłem, podczas rozbiórki zauważono wyrytą datę 1897/). 5. Agnieszka (ciotka ze Zręczyc, bezdzietna, chrzestna mojej mamy)


Załączniki:
Dom Ferdynanda i Anny Cebulów przy Myślenickiej.JPG
Dom Ferdynanda i Anny Cebulów przy Myślenickiej.JPG [ 96.12 KiB | Przeglądane 2115 razy ]


Ostatnio edytowano 25 paź 2014, o 19:26 przez Franek D., łącznie edytowano 1 raz
Góra 
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Gdów
 Post Napisane: 25 paź 2014, o 14:56 
Offline

Dołączył(a): 18 maja 2011, o 22:48
Posty: 1764
Wśród dawnych widokówek z podpisem "Pozdrowienie z Gdowa", najbardziej znaną jest ta z kościołem, plebanią oraz obrazem Matki Boskiej Gdo-wsiej. Jak można zauważyć na zbliżeniu, za czasów probostwa księdza kanonika Jana Smółki, obraz miał już koronę, którą podtrzymywały dwa aniołki.
Czy to prawda, że obecna korona jest czwartą (lub może nawet piątą) z kolei? viewtopic.php?f=107&t=19607


Załączniki:
Gdów - dawna pocztówka.jpeg
Gdów - dawna pocztówka.jpeg [ 72.68 KiB | Przeglądane 2092 razy ]
W następnym wieku.JPG
W następnym wieku.JPG [ 18.06 KiB | Przeglądane 2092 razy ]
Góra 
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Gdów
 Post Napisane: 27 paź 2014, o 23:46 
Offline

Dołączył(a): 18 maja 2011, o 22:48
Posty: 1764
Naprzeciwko mojego okna rodzinnego domu - na dworskim - był płaski teren pastwiska, miejsca po pełnowymiarowym boisku piłkarskim powojennego Gdowa (100 m x 60 m).
Gdy w pocz. lat 50-tych ub. w. byłem małym dzieckiem, na tym boisku miały miejsca słynne mecze Gdowa z Dobczycami lub Łapanowem. Po meczach piłkarze myli się u nas przy studni.
Podczas długiej rozmowy z Panią Wandą Bednarską viewtopic.php?f=74&t=19550 , dowiedziałem się, że w tym miejscu w XIX w., w sąsiedztwie "Cesarskiego Gościńca" była duża karczma Fihauzerów - wydzierżawiona Żydom. Czy to prawda?


Załączniki:
Gdów 1837 r..JPG
Gdów 1837 r..JPG [ 137.92 KiB | Przeglądane 2057 razy ]
Gdów 1847 r..JPG
Gdów 1847 r..JPG [ 108.56 KiB | Przeglądane 2057 razy ]
Gdów 1914 r..JPG
Gdów 1914 r..JPG [ 144.93 KiB | Przeglądane 2057 razy ]
Boisko na dworskim.jpg
Boisko na dworskim.jpg [ 210.52 KiB | Przeglądane 2057 razy ]
Góra 
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Gdów
 Post Napisane: 30 paź 2014, o 11:31 
Offline

Dołączył(a): 18 maja 2011, o 22:48
Posty: 1764
Dawniej i dziś cd.


Załączniki:
Ulica Łapanowska - Wikarówka dawniej.JPG
Ulica Łapanowska - Wikarówka dawniej.JPG [ 72.82 KiB | Przeglądane 2030 razy ]
Ul Łapanowska - Wikarówka dziś.jpg
Ul Łapanowska - Wikarówka dziś.jpg [ 237.17 KiB | Przeglądane 2030 razy ]
Góra 
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Gdów
 Post Napisane: 21 lis 2014, o 10:33 
Offline

Dołączył(a): 18 lut 2013, o 11:17
Posty: 214
Imię: Roman
Zajazd dworski, o który pyta Franek wybudowany został przez rodzinę Fihauserów, niedługo po zamieszkaniu w gdowskim majątku, około 1790 r. Wydzieloną zagrodę opatrzono nr porządkowym 102. Stały na niej dwa budynki, jak się można domyślać, w jednym podawano gościom piwo a w drugim czekały na nich powozy.
Prawdopodobnie to Hieronim Lubomirski, sprowadził do Gdowa pierwszą rodzinę, wyznania mojżeszowego. Wprost przeciwnie niż zarządzenia dworu królewskiego, przedsiębiorczy Lubomirscy zezwalali w swoich majątkach, na osiedlanie się Żydom,. Widzieli w tym koło zamachowe rozwoju gospodarczego i dodatkowe źródło dochodów gdyż pobierali od ich jatek podatki. Starali się przy tym, o przywilej urządzania jarmarków w swoich posiadłościach, liczyli, iż miejscowa ludność, podpatrzy handlową działalność Żydów i pójdzie w ich ślady.
Do tej pory dworskim, browarnianym piwem szynkowali polscy karczmarze, ale szło im chyba nie najlepiej skoro gdzieś od początku XVIII wieku, prawie wszystkie wiejskie karczmy i zajazdy prowadzili już Żydzi.

Prawdopodobnie gdowski zajazd dworski przy ul myślenickiej, wybudowany przez Antoniego Fihausera, s Idziego, dzierżawiony był przez Żyda, choć nie jest to pewne. Bo jak podają kościelne metryki, mieszkał w nim Marcin Kaczmarczyk i Agnieszka, co umarła w 1803 r, w wieku 28 lat. Wówczas Marcin Kaczmarczyk poślubił Monikę Jamkę, w 1806 ur Barbara. Kaczmarczyk mógł być wynajęty przez Żyda i prowadził mu karczmę. Dalszych wpisów metrycznych jeszcze nie analizowałem, zajazd stał jeszcze w 1884 r ale na mapach katastralnych z 1929 r jest już wykreślony.


Załączniki:
Zajazd dworski w Gdowie.jpg
Zajazd dworski w Gdowie.jpg [ 226.35 KiB | Przeglądane 1974 razy ]
Góra 
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Gdów
 Post Napisane: 21 lis 2014, o 10:57 
Offline

Dołączył(a): 18 lut 2013, o 11:17
Posty: 214
Imię: Roman
Rodzina Fihauserów, w 1805 r dokonała podziału gdowskiego majątku na osiem udziałowych części. Podobnie jak Lubomirscy, utrzymywała bliskie stosunki z Żydami. Wielce sprzyjali ich działalności, a że chyba nie byli dobrymi gospodarzami, zadłużali się u nich, szczególnie rodzina Mroczkowskich. W obciążeniach dóbr gdowskich z 1816 r. widnieje wpis Macieja Mroczkowskiego na 1/5 schedy. Tą część zwaną „Mroczkowszczyzną”, przejęły za długi około 1851 r, dwie bogate, żydowskie rodziny, Hellerów i Liebenheimerów. Leib Heller w 1853 roku postawił na swojej części, zabudowania pod nr 78, nowy browar.


Załączniki:
część Hellera.jpg
część Hellera.jpg [ 129.34 KiB | Przeglądane 1968 razy ]
Góra 
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Gdów
 Post Napisane: 24 lis 2014, o 19:57 
Offline

Dołączył(a): 4 paź 2014, o 21:32
Posty: 2
Lokalizacja: Rychvald Czechy
Imię: marie
Witam, mam na imię Marie Sedlecká, mieszkam w Ostrawie, Czechy. Mój przyjaciel Jan Kopera szuka rodziny Kopera powiatowego Gdów Wieliczka. Czy znasz kogoś w tym mieście w imieniu Koper.
Dziękuję Marie


Góra 
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Gdów
 Post Napisane: 27 lis 2014, o 16:07 
Offline

Dołączył(a): 18 lut 2013, o 11:17
Posty: 214
Imię: Roman
Pierwszą reakcją po przeczytaniu postu od Marie był sprzeciw, bo forum eksploratorów nie jest biurem poszukiwania osób. Ale po pewnym czasie uznałem, że zapytanie o rodzinę Koperów z Gdowa, może być początkiem, nie poruszanego dotąd na tych stronach, tematu o emigracji zarobkowej mieszkańców naszej okolicy na Zaolzie, pod koniec XIX wieku. A była dość liczna, bo bieda i przeludnienie wsi zmusiły wielu, by wyruszyć w świat za chlebem. Wiem że jest kilkanaście takich przypadków w Bilczycach, jak się okazuje także w Gdowie. Myślę że znajdą się osoby, które podejmą ten temat i podzielą się wiedzą, opiszą ciekawe losy swoich przodków w zagłębiu węglowym na Zaolziu, uzupełnią retro-zdjęciami. Zapewne żyje tam do dzisiaj wiele rodzin, potomków, których korzenie pochodzą z okolic Gdowa. Może za pośrednictwem Marie, znajdą się jakieś pamiątkowe dokumenty z rodziny Koperów ?.

A rodzina gdowskich Koperów była liczna, ich przodek przybył do Gdowa w I połowie XVIII wieku, był kmieciem. Mieszkała niedaleko rynku pod nr 29, przy wylocie w stronę Bochni. Zagroda stała na parceli budowlanej nr 155/2, przestała istnieć po II wojnie światowej.
W 177o r żyli: Filip co miał żonę Zofię Jamka, Wojciech, Józef i Szymon Kopera. Szymon zmarł w 1803 r w wieku ok 50 lat. Ale ich pokrewieństwo jest nie możliwe do ustalenia, brakuje metryk.

Szczegółowe drzewo genealogiczne można dopiero zbudować od Stanisława, Mateusza i Jacentego Koperów. Prawdopodobnie byli braćmi bo wszyscy mieszkali pod nr 29.
Jak można się domyślać, niektórzy członkowie tej rodziny było światłymi i postępowymi ludźmi, pośród dziewiętnastowiecznej, zacofanej społeczności wiejskiej, umieli czytać i pisać. Przykładem jest pisarz gminny, Marcin Kopera, co w 1851 r sporządził zamieszczoną powyżej cesję.
Znany jest prof. Feliks Kopera, w latach 1901-50, dyrektor krakowskiego Muzeum Narodowego, autor wielu opracowań z zakresu historii. Ale nie urodził się w Gdowie w 1871 r, jak pisze się w niektórych opracowaniach. Tylko jego ojciec Jan, który wyemigrował do Krakowa i był palaczem węglowym.


Załączniki:
zagroda Koperów nr 29.jpg
zagroda Koperów nr 29.jpg [ 173.7 KiB | Przeglądane 2395 razy ]
Góra 
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Gdów
 Post Napisane: 2 gru 2014, o 14:36 
Offline

Dołączył(a): 18 lut 2013, o 11:17
Posty: 214
Imię: Roman
Za chlebem migrowali zwykle ci najbiedniejsi, do kopalń zagłębia Ostrawsko-Karwińskiego ściągano przybyszów z Zachodniej Galicji. Zwłaszcza niewykwalifikowanych, bezrolnych, często niepiśmiennych chłopów spod Żywca, Wieliczki, Dobczyc, Gorlic a także okolic Gdowa. Przybywali do wyśnionego Eldorado, gdzie czekała na nich ciężka praca, przynajmniej na początku. Osiedlano ich w okolicach Ostrawy, nad prawym brzegiem Ostrawicy, dziś Śląska Ostrawa, także Gruszowie, Hłuczynie, Przywoziu, Michałkowicach, Chładnowie i innych sąsiednich miejscowościach. Według spisu ludności z 1900, Polacy stanowili około 20 % mieszkańców.

Paweł Kubisz tak pisał w wierszu „Jutrznia w Gruszowie, Przednówek”:

Tak to kiejsi przed rokami
Z kufereczkym, z tobołami…
Szło sie we świat z Galicyje - - -
„Na nuz scęści gdzieś tam zyje ?”
I w Gruszowie… tu zostali,
Kilof w ręke – w kamiyń walić!
Przy Ostrawie… przy kuminach,
Dym wychłeptać, robić w dymach !

Wielu pracujących na Zaolziu, odwiedzało swoje strony, zakładali rodziny i wracali z powrotem. Pradziadkiem Jana Kopery z Czech, był Henryk Kopera, ur w Gdowie w 1873, s Jana i Marianny Knapik. Natomiast pradziadek Marie Sedleckiej, Karol Kaczmarczyk ur w Podolanach w 1860, wyjechał do Ostrawy 1886.
Z Zagórzan, wyjechał ur w 1865 Edward Olszowski, s Szymona i Katarzyny Dyląg, w 1895 poślubił Annę Żyła z Gdowa nr 68, c Józefa i Zofii Kostur.

Z Gdowa co pracowali w Ostrawie m. in. byli:
Jan Szewc spod nr 20, ur 1866, s Jakuba i Marianny Żyła, w1896 poślubił Karolinę Rybak spod nr 49, c Jana i Franciszki Jamka.
Jan Woźniak z Grzybowej ur w 1866, s Józefa i Małgorzaty Wójtowicz, w 1896 poślubił Mariannę Linczowską z Gdowa nr 147, c Jana i Joanny Cebuli.
Józef Kasprzyk ur w 1872 pod nr 47, s Kazimierza i Marianny Mazur, w 1897 poślubił Anną Pisarczyk z Łapanowa, c Wiktorii.
Józef Chruściel ur pod nr 225 w 1873, s Jana i Marianny Wojas, w 1899 poślubił Anielę Banaś z spod nr 277, c Wojciecha i Józefy Knas.
Józef Kasprzyk ur w 1875 pod nr 283, s Piotra i Anny Gumułki mieszkał w Michałkowicach k/Ostrawy. W 1901 r poślubił Marianne Linczowską spod nr 63, ur w 1878, c Jana i Marianny Żyła.
Andrzej Gądek ur 1876 pod nr 168, s Teofila i Anny Toporskiej, w 1902 poślubił Mariannę Chmiel, z Kamyka, c Agnieszki.
Jan Gumułka z Kwapinki ur w 1870, s Wiktorii w 1902 poślubił Rozalię Linczowską spod nr 63, w 1881, c Jana i Marianny Żyła.

Z Bilczyc, co za chlebem wyjechali do Morawskiej Ostrawy i poślubili gdowianki byli :
Franciszek Woźniak z Podedworu, ur w 1868, s Jakuba, w 1896 r poślubił 22 letnią Franciszkę Knapik z Gdowa spod nr 131, c Piotra i Marianny Linczowskiej. Franciszka zmarła w Ostrawie w 1901 r, wówczas Franciszek Woźniak poślubił jej 23 letnią siostrę Juliannę.
Franciszek Widomski z Podedworu, ur w 1875, s Józefa, w 1900 r poślubił 24 letnią Marianne Parecką z Gdowa, c Jakuba i Teresy Jamki.
Antoni Woźniak z Podedworu, ur 1 876 r, s Andrzeja mieszkał w Chładnowie k/Ostrawy. W 1902 r poślubił Karolinę Piech z Gdowa, spod nr 54, c Wojciecha i Marianny Ciężarek.

Przybysze z Galicji, świadomi swoich korzeni i polskiego rodowodu, stanowili zwarte skupisko w Polskiej Ostrawie. Dzięki ich ofiarności, w latach 1899 – 1901, powstał, istniejący po dzień dzisiejszy okazały Dom Polski. Pieczę nad budową sprawował architekt Stanisław Bandrowski z Krakowa, który czasowo pracował w Ostrawie. Stworzył on plan reprezentacyjnej budowli secesyjnej, z wieloma elementami nawiązującymi do polskości. Były tu m. in: herb polski i litewski, grupa rzeźb i oryginalna metaloplastyka, nazywana koroną piastowską. Z globusów na dachu, ulatywały w przestworza, dwie pary kamiennych orłów.

Wokół tego domu skupiało się w tym mieście polskie życie narodowe, również po upadku Austro-Węgier. Jednak proces wynaradawiania tamtejszych Polaków, spowodował iż obecnie pozostała już, nieliczna garstka. Jedni, wrócili w rodzinne strony, wielu wyjechało np. na słabo zaludnioną Ukrainę, niektórzy zmienili narodowość.
Najnowsza historia Domu Polskiego jest dość nieciekawa, w latach siedemdziesiątych XX wieku był tam skład mebli. W 2007 r obiekt zmienił właściciela i został zamknięty.


Załączniki:
Dom polski Ostrawa.jpg
Dom polski Ostrawa.jpg [ 59.43 KiB | Przeglądane 2317 razy ]
Góra 
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Gdów
 Post Napisane: 13 gru 2014, o 11:06 
Offline

Dołączył(a): 18 lut 2013, o 11:17
Posty: 214
Imię: Roman
W 1772 roku nastąpił pierwszy rozbiór Polski i cała Małopolska ze Lwowem na czele, ale bez Krakowa, znalazła się pod zaborem austriackim. Austria była wtedy scentralizowanym i zbiurokratyzowanym państwem ze stolicą w Wiedniu, wielkim, bogatym i wesołym miastem. Przyciągało ono zarówno sfery polityczne, gospodarcze, jak i „towarzyskie” prowincjonalnej Galicji, w której dotąd istniały kręte i wąskie, naturalne drogi, wyjeżdżone furmankami. Zanim wymyślono kolej żelazną, to jedynym środkiem lokomocji był zaprzęg konny: własna kareta lub zwykła bryczka. Powstał wtedy problem podróżowania do Najjaśniejszej Stolicy i z powrotem, nie tylko zresztą dla celów służbowych, jak byśmy to dziś określili.
Władze zaborcze wprowadzały w życie nowe porządki, wydały liczne patenty cesarskie, między innymi ustawę drogową w 1778 r. Na jej podstawie przystąpiono do projektowania i budowy głównych szlaków w całej Galicji. W zdecydowanej większości, wytyczano nową trasę, łączącą miasta i wsie, konsekwentnie przestrzegając zasady prostolinijnego jej przebiegu. Modernizacja istniejącej już drogi polegała na poszerzeniu i prostowaniu pasa drogowego, budowie nowych mostów, przepustów i rowów oraz utwardzeniu nawierzchni.
Dość szybko powstawały nowe szlaki, budowane metodą francuskiego inżyniera Piotra Tresagueta. Pas drogowy posiadał prawidłowy przekrój poprzeczny, obustronne rowy przydrożne oraz twardą nawierzchnią kamienną o szerokości od 3.5 do 5.5 m. Przy budowie starano się wykorzystać do maksimum „szarwark” tj. tysiące obowiązkowych, bezpłatnych świadczeń okolicznej ludności zamieszkałej na 2 mile od drogi. Na budowę 1 km zużywano przeciętnie 3000 dniówek pieszych i 1100 sprzężajnych, (konnych).

„Stara” droga między Krakowem i Lwowem była cząstką odwiecznego szlaku wiodącego z zachodniej Europy, od Niderlandów, przez Niemcy, na południowy wschód, nad morze Czarne i dalej do Małej Azji. Austriacy włączyli tę galicyjską drogę do sieci swoich arterii i zmodernizowali pod koniec XVIII wieku. Całą trasą od Wiednia po Lwów, nazywano Kaiser-Chausse lub traktem cesarskim. Odcinek bitego gościńca, między Białą koło Bielska, przez Wadowice, Izdebnik, Myślenice, Gdów do Bochni zbudowano szybko, był już gotowy w 1780 roku. Kolejne w stronę Lwowa budowano w następnych latach, cały trakt ukończono w 1790 r.

Strategiczny gościniec cesarski, przeciął prostolinijnie osadę gdowską na wprost, po kierunku wschód – zachód. Od Fałkowic podzielił pańskie pola należące jeszcze do Marii Lubomirskiej i dalej przez starą drogę, między browarem a dworskimi zabudowaniami, dotarł do przykościelnego cmentarza. Przyciął go od północy, kierując się prosto na wschód, dawną drogą w stronę średniowiecznego grodziska, po którym pozostało lekkie wzniesienie. Usypisko to zebrano a ziemię wykorzystano na uformowanie pasa drogowego w dolinach od Fałkowic i Marszowic a także w centrum Gdowa. Ponieważ kościół ulokowany jest na małym wzniesieniu, to od zachodu, na przebiegającej obok niego drodze, by wyrównać w zagłębieniu poziom niwelety, wybudowano przepust z obustronnym wałem ziemnym. Z kolei od wschodu, gdzie dotychczas było spore obniżenie w kierunku potoku Ruda, na którym też wybudowano przepust, nadsypano sporą ilość ziemi na nowo budowanym pasie drogowym.
Niebawem powstał w Gdowie ważny węzeł komunikacyjny, gdy pobudowano nowy, prostolinijny gościniec w stronę Wieliczki. Jak dotąd, nie wiadomo kiedy to nastąpiło, ale wiele wskazuje, że jego budowę przez Bilczyce w kierunku Łazan, rozpoczęto około 1790 r

Za eksploatację dróg publicznych odpowiadał c. k. komisarz drogowy inaczej drogomistrz. W Książnicach pobierano cło, opłatę przeznaczoną na utrzymanie dróg. Chłopi okolicznych miejscowości, obowiązkową pracą „szarwarkową” zapewniali przejezdność drogi. W Gdowie zamieszkał Jan Hummel z żoną Zuzanną Englert, c Andrzeja. Początkowo pod nr 107, przy głównym skrzyżowaniu dróg, gdzie w 1808 ur Karol, potem pod 106, w 1810 Antoni.
Jan Hummel zmarł w 1815, w wieku 62 lat.
Po nim był Benedykt Winkler, a następnie Jan Englert, być może brat Zuzanny co miał za żonę Weronikę Nachowską, c Józefa, mieszkali też pod 106.

Kolejnym drogomistrzem został Antoni Hummel, s Jana i Joanny Englert. W 1841 r poślubił Mariannę Subiszak, c Jakuba i Anny Jurgowskiej, ale mieszkali już pod nr 105. W 1842 ur Marianna, w 1845 Katarzyna, w 1848 Wojciech, w 1850 Jan, w 1852 ur Wiktoria, zm w 1856, w 1855 Ludwik, w 1857 ur Tekla, zm w 1859,
Budynki z numerami 104, 105, 106 i 107, wszystkie ulokowane przy głównym skrzyżowaniu w rynku, powstały kiedy nowe drogi musiały już istnieć, czyli około 1790 r.

Drogomistrz Antoni Hummel był także upoważnionym pisarzem w Gdowie, w czasie kiedy wszyscy członkowie rady gminnej byli niepiśmiennymi. Prowadził dokumenty urzędowe, m. in. 16 czerwca 1870, spisał testament Rozalii z Żyłów Siekierkowej. Wówczas wójtem był Wojciech Wajda a świadkami z rady gminnej: Karol Kornecki, Jakub Zastawniak i Michał Nędza.

Drogomistrzem był także Wojciech Lelande, z żoną Marianną Ślęz mieszkali we dworze, gdzie w 1868 zmarł ich 10 letni syn Henryk.
Kolejnym, wieloletnim drogomistrzem gdowskim został Ignacy Brossmann, (1873).


Załączniki:
Trakt cesarski, odcinek Biała-Bochnia.jpg
Trakt cesarski, odcinek Biała-Bochnia.jpg [ 164.39 KiB | Przeglądane 2261 razy ]
Góra 
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Gdów
 Post Napisane: 13 gru 2014, o 18:45 
Offline

Dołączył(a): 13 gru 2014, o 17:22
Posty: 1
Witam wszystkich,
Od pewnego czasu śledzę forum, moi rodzice pochodzą z Gdowa. (Pozdrowienia dla kuzynki-Hani)
Mój ojciec mieszkał Wygonie, rodzina Kurzydymów.
Mama- na Zogaju pod numerem 169, rodzina Gomułka/Gumułka (ksiądz pisał w obu wersjach ;) )
Dziś oglądałem zdjęcia z moim ojcem-Kazimierzem, rocznik 1930, na wielu zdjęciach rozpoznał różnych mieszkańców Gdowa, min: most na Rabie.JPG (na zdjęciu on na rowerze), kawalerka gdowska.JPG (na zdjęciu on, drugi z prawej)- z tego zdjęcia zna nazwiska wszystkich kawalerów ;)
Na jednym ze zdjęć rozpoznałem też swoją mamę- Stanisławę.
Zainteresował mnie wątek Gdowianie w Czechach, tam urodził się mój dziadek- Józef Gomułka,/syn w/w Jana Gumułki z Kwapinki ur w 1870/ (w czeskim akcie urodzenia wpisany jako Gomulka, ksiądz z Gdowa spolszczył nazwisko). O ile pamiętam czeski akt ma moja ciocia, postaram się go zeskanować. To właśnie dla Józefa został wybudowany dom numer 169 w roku 1910/1911 przez jego babkę (matka już nie żyła). Dom zachował się do dziś. Moja babcia sprzedała gospodarstwo w 1972/1973.
http://zapodaj.net/4518a1b5ad7c2.jpg.html
http://zapodaj.net/6c0125727746f.jpg.html


Góra 
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Gdów
 Post Napisane: 13 gru 2014, o 19:10 
Offline

Dołączył(a): 18 lut 2013, o 11:17
Posty: 214
Imię: Roman
Ubogi i zacofany dotąd Gdów oraz okoliczne tereny wiele zyskały, kiedy znalazły się na trasie cesarskiego gościńca Lwów – Wiedeń. Prowadził nim bowiem ruch pasażerski i towarowy, powstawały liczne przydrożne zajazdy, nastawione na obsługę podróżnych. Od 1785 r z Bielska w stronę Lwowa kursowały dyliżanse pocztowe, czterokonne zaprzęgi, pędziły z kurierską szybkością około 13 km/godz. Początkowo raz w tygodniu ale w 1805 r już dwa razy. Po III rozbiorze Polski, gdy Austria zajęła Galicję Zachodnią, nasiliła się potrzeba korzystania z poczty na trasie Wiedeń – Lwów. Około 1826 r zaczęła kursować stała linia pocztowa z podkrakowskiego Podgórza, przez Wieliczkę, Gdów i dalej do Lwowa. W 1837 r, na trasie Wiedeń – Lwów, pospieszna poczta listowa kursowała 5 razy w tygodniu, 3 razy przez Podgórze i 2 razy przez Myślenice, a rok później przez Podgórze już codziennie. Poczta towarowa kursowała 2 razy w tygodniu.

W Gdowie od 1785 r istniała stacja pocztowa, najbliższe znajdowały się w Myślenicach i Bochni.
Termin "poczta" znany jest w języku łacińskim jako "posta". Wywodził się z nazwy "posita statio equorum", czyli jako stacja położona przy trakcie i służąca do wymiany koni dla kurierów.
Poczta znajdowała się w dworskim budynku pod nr 34. Jej lokalizację na mapie z 1847 r, wskazano znakiem pocztowej trąbki. Ponoć średniowieczni posłańcy pocztowi mieli zwyczaj wygrywać na trąbce melodie, by zasygnalizować mieszkańcom miasta swoje przybycie po odbiór korespondencji.

Zdecydowany wpływ na obsadę stanowiska poczmistrza czyli kierownika dawnej poczty mieli właściciele dóbr. W Gdowie była już rodzina Fihauserów, wielce sprzyjająca Żydom, łączyły ich wspólne interesy, stąd niektórzy gdowscy poczmistrze byli skoligaceni z przechrztami.

Pierwszym poczmistrzem został Wiktoryn de Pino, s Franciszka co poślubił Franciszkę Bajer, c Wojciecha. W 1785 ur Józef, zm w 1806, w 1786 ur Wojciech, zm w 1790, w 1890 ur Wiktoria, w 1792 Marianna, w 1797 Tekla. Kolejną żoną szlachcica Wiktora, została Joanna Weiss, c Jana i Krystyny Barey. Ale niebawem, bo 1804 r, poczmistrz zmarł przeżywszy 64 lata. Wdowa Joanna Weiss wyszła za młodszego o 16 lat, prefekta pocztowego Jakuba Królikowskiego, w 1807 ur Barbara, w 1808 Jakub, w (-) Stanisław.

Jakub Królikowski zmarł młodo bo w wieku 24 lat, w 1808 r. Prawie 40 letnia już Joanna wyszła za 30 letniego Jana Karpfa, s Jana i Józefy Brunner, i w 1827 urodziła juniora Jana. Senior Jan Karf kilka lat piastował funkcję gdowskiego poczmistrza.

Stacja pocztowa była lokalną instytucją, miała zapewnić kurierom, sprawny przewóz przesyłek towarowo–osobowych. Obowiązkiem c. k. urzędnika – poczmistrza była gotowość w dzień i nocą by organizować posłańcom-feldjegrom, wymianę koni i naprawę dyliżansu, zapewnić nocleg, wyżywienie i wszelką pomoc, także innym podróżnym. Pobierał za to stosowną opłatę. Wolno mu było handlować bez ograniczenia sianem i strawą dla koni oraz korzystać z innych domów gościnnych. Prowadził rejestr kart podróżniczych i mógł zatrudniać do pomocy urzędników, ekspedytorów czy pocztylionów. Dlatego poczmistrzem zostawała zwykle osoba przedsiębiorcza i obrotna, stąd wiele z nich miało żydowskie korzenie.

Funkcja ta jak widać, pozostawała w rodzinie, przechodziła z pokolenia na pokolenie bo kolejnym poczmistrzem w Gdowie został Stanisław Królikowski, s Jakuba i Joanny Weiss. Poślubił Wilhelminę Mühln, c Franciszka i Marty Gross. W 1836 ur Julia, w 1837 Wilhelmina, w 1839 Stanisława, w 1842 Bronisława, w 1844 Czesław, w 1848 ur i zm Tadeusz. Kiedy Wilhelmina zmarła w 1848 r, w wieku 30 lat, Stanisław Królikowski poślubił Walentynę Jućmirski, c Jakuba i Józefy Weiss. Ale mieszkali już we dworze gdzie w 1855 ur Wiktor.

Ekspedytorem pocztowym w 1851 r był Józef Müln.

Na drugi dzień, po sławnej rzezi powstańców 1846 r, kancelarię pocztową ochraniał c. k. żołnierz z bronią. Za namową parafian, schronił się na poczcie gdowski proboszcz Ludwik Kusionowicz z wikarym Janem Witko.

Około 1851 r, pocztę gdowską przeniesiono do budynku z nr 167, wybudowanego przez rodzinę Dąbrowskich przy ul Bocheńskiej. Dotychczasowy budynek poczty około 1851 r zakupił Żyd Leib Heller.


Załączniki:
Szlak pocztowy.jpg
Szlak pocztowy.jpg [ 43.59 KiB | Przeglądane 2252 razy ]
Gdowska stacja pocztowa w 1847r.jpg
Gdowska stacja pocztowa w 1847r.jpg [ 41.63 KiB | Przeglądane 2252 razy ]
Budynek pierwszej poczty ok 1925.JPG
Budynek pierwszej poczty ok 1925.JPG [ 66.53 KiB | Przeglądane 2252 razy ]
Góra 
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Gdów
 Post Napisane: 15 gru 2014, o 12:14 
Offline

Dołączył(a): 18 lut 2013, o 11:17
Posty: 214
Imię: Roman
Cieszę się, że moje „grzebanie” w historii Gdowa, pozytywnie inspiruje innych. Zachęcam wszystkich chętnych i zainteresowanych tym tematem do aktywnego uczestnictwa na forum poszukiwaczy.

Gdowscy Kurzydymowie pochodzą z Bilczyc, Antoni Kurzydym zamieszkał na Rudach w 1834 r. Nie ustaliłem dokładnie skąd pochodził, jest mocne podejrzenie, że z Nieznanowic, i być może w parafii niegowickiej należałoby szukać wcześniejszych korzeni.
Natomiast Gomółkowie, bo tak pierwotnie zapisani są w metrykach, byli już w Gdowie w II połowie XVIII w. Mieszkali w chałupie pod nr 57, narożnej parceli przy głównym skrzyżowaniu. Nieruchomość tą Tomasz Gomółka w 1886 r sprzedał Józefowi i Amalii Liebenheimerom, którzy w ciągu 2 lat wybudowali istniejący do dzisiaj dom. W kolejnych metrykach nazwisko pisano różnie, Gomółka, Gomułka, Gumułka, ich protoplastą mógł być Błażej, co zmarł w 1789, w wieku 69 lat. Jego synami byli Wojciech, Antoni i Tomasz ale szczegółowe opracowanie genealogi to już zadanie dla potomków rodziny.


Góra 
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Gdów
 Post Napisane: 15 gru 2014, o 12:58 
Offline

Dołączył(a): 18 lut 2013, o 11:17
Posty: 214
Imię: Roman
Budynek nowej siedziby poczty, Dąbrowscy wznieśli pod koniec lat trzydziestych XIX w. Jan Kanty Dąbrowski, spokrewniony z rodziną generała Henryka Dąbrowskiego, urodził się 15 października 1803. Po powstaniu listopadowym w 1831 r, uchodząc przed represjami carskimi, schronił się w Gdowie, został mandatariuszem i sędzią. Żoną była Henryka Rodkiewicz, ale chyba nie mieli dzieci. Jan Dąbrowski zmarł 22 marca 1878 r, Henryka 16 sierpnia 1885, przeżyła 69 lat. Na gdowskim cmentarzu, obok kaplicy stoi ich wysoki nagrobek.

Tomasz Buda w swojej Kronice FJN podał, powołując się na parafialną kronikę, iż w kolejnym budynku poczty, w 1846 r, mieszkał radykalny działacz chłopski, kowal Dąbrowski. Zasugerował tym, że był nim Jan Dąbrowski. Ale skojarzył tylko nazwisko, bez imienia. Chodzi raczej o kowala Tomasza Dąbrowskiego, s Bazylego, który mieszkał przy rynku pod nr 67. Jan Kanty Dąbrowski nie zajmował się kowalstwem i opierając się na relacji proboszcza Kusionowicza, tym któremu nie udało namówić się Gdowian do uczestnictwa w sławnej bitwie, był kowal-chłop,Tomasz Dąbrowski.


Załączniki:
Opis T Budy.jpg
Opis T Budy.jpg [ 127.23 KiB | Przeglądane 2228 razy ]
fragment z kroniki parafialnej.jpg
fragment z kroniki parafialnej.jpg [ 75.94 KiB | Przeglądane 2228 razy ]
Nagrobek Dąbrowskich.jpg
Nagrobek Dąbrowskich.jpg [ 239.31 KiB | Przeglądane 2228 razy ]
Góra 
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Gdów
 Post Napisane: 15 gru 2014, o 13:43 
Offline

Dołączył(a): 18 lut 2013, o 11:17
Posty: 214
Imię: Roman
W 1855 zmarł na cholerę w Gdowie Wieńczysław Kohl, woźnica pocztowy pochodzący z Böchmisch Leipa, (Czechy), przeżył 42 lata.

25 letni ekspedytor pocztowy Jan Karpf, s Jana w 1854 r poślubił 17 letnią Julię Królikowską, c Stanisława i Wilhelminy. Mieszkali pod nr 167, w 1856 ur Honorata, potem pod 170, w 1862 Maria, w 1863 Mikołaj.

Następnym poczmistrzem został Władysław Gryglewski, s Józefa i Felicji Wodzińskiej, poślubił Anielę Miski, c Adama i Karoliny Kuźmiarskiej. Mieszkali u Żydów Hellerów pod nr 78, gdzie w 1866 ur Kazimierz, także pod nr 124 w tzw Czarnym Dworze. Aniela Gryglewska zmarła w 1866, mając 22 lata. Na gdowskim cmentarzu zachował się bardzo zniszczony jej nagrobek.

Kolejnym poczmistrzem został Franciszek Hudeczek, s Jana i Teresy Krzibek ?, co poślubił Józefę Rosendorf, c Floriana i Anny Chmielarz z Bochni. Mieszkali we dworze gdzie w 1870 ur Leopold, w 1872 Stanisław.

Po Hudeczku pocztowym regentem, zastępującym okresowo poczmistrza, był Władysław Prusak, s Tomasza i Petroneli Zachowska. Z żoną Emilią Czaprańską, c Andrzeja i Elżbiety Kopyrtyńskiej, mieszkali w rynku pod nr 32, tu w 1882 ur Szczepan, w 1883 Marian, w 1885 Maria.

Pod koniec lat osiemdziesiątych, kierownikiem gdowskiej poczty został Józef Ślósarczyk z Wieliczki, s Kazimierza i Salomei Bittmar. Poślubił Wilhelminę Skutę z Jawczyc, c Aleksandra i Joanny Skoda. Mieszkali przy rynku pod nr 67 gdzie w 1890 ur Zofia, w 1892 ur i zm Tadeusz, w 1893 ur i zm Wanda, w 1894 ur Wanda, w 1899 Kazimierz, w 1902 Tadeusz-Bolesław.
Józef Ślósarczyk był cenionym działaczem lokalnym, współzałożycielem straży ogniowej, Kasy Zapomogowo-Pożyczkowej, Towarzystwa Gimnastycznego „Sokół”.
Ponieważ mieszkał w wynajętej chałupie, w 1898 zakupił od rodziny Gumółków, zagrodę w rynku pod nr 144, nabywał też grunty. Ale chyba nie zdążył zamieszkać bo zmarł w 1903, w wieku 43 lat pod nr 167 gdzie pod koniec życia się przeniósł. Od spadkobierców, w 1906 nieruchomość pod nr 144 zakupiła Süssli z Scheinowitzów Engländerowa.

Po śmierci Dąbrowskich budynek z nr 167 przejęła rodzina Fihauserów. Część poczty zajmowali mieszkający z rodzinami w Gdowie, żandarmi. M.in. prefekt porządku publicznego i dyscypliny Michał Wróblewski, s Piotra i Franciszki Dziury. Jego żona Karolina Znańska z Wieliczki, c Adama i Ewy Powiednickiej, w 1900 ur córkę Anielę.

Prawdopodobnie po Ślósarczyku poczmistrzem został Stanisław Turek, s Piotra i Marianny Popiołek. Ale nie jest to pewna informacja. Mieszkał na poczcie z żoną Julią Lachmann z Wieliczki, c Józefa i Michaliny Zapalskiej, która w 1903 ur w Gdowie syna Mariana.
Poczta funkcjonowała pewnie do czasu wybuchu I wojny światowej a może nawet z pewnymi przerwami, do 1918 r. Ale jej losów nie znam szczegółowo.


Góra 
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Gdów
 Post Napisane: 17 gru 2014, o 12:21 
Offline

Dołączył(a): 18 lut 2013, o 11:17
Posty: 214
Imię: Roman
Na poniższych zdjęciach dawnej poczty gdowskiej, widać trzy, kolejne wersje, całkiem okazałego budynku. Przedwojenna pocztówka z ok.1925 r ?, prawdopodobnie ukazuje pierwotny wygląd, dach kryty gontem, posiadał dymniki a otwarte zadaszenie nad głównym wejściem wspierały dwa, drewniane filary. Przydomowy ogródek otoczony parkanem, chronił przed kurzem z drogi. Kiedy w 1928 r stał się siedzibą Domu Ludowego, został przebudowany, dach pokryto dachówką a wejściowy ganek zyskał nowy i ciekawy wystrój. Budynek nadal od ulicy odgradzał płot. Na powojennym zdjęciu z 1946 r, widać ten zmodernizowany budynek, w którym ulokowano Liceum Ogólnokształcące. Kolejne zdjęcie jest ostatnią wersją budynku, pochodzi z początku siedemdziesiątych lat, „stare liceum” ogrodzone metalową siatką, ma już inny ganek.
Może ktoś zna, historię tego budynku, po odzyskaniu wolności i podzieli się wiedzą z nami.


Załączniki:
Urząd Pocztowy ok 1925.JPG
Urząd Pocztowy ok 1925.JPG [ 71.09 KiB | Przeglądane 2203 razy ]
LO w 1946 r..jpg
LO w 1946 r..jpg [ 89.09 KiB | Przeglądane 2203 razy ]
Stare liceum.jpg
Stare liceum.jpg [ 66.31 KiB | Przeglądane 2203 razy ]
Góra 
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Gdów
 Post Napisane: 17 gru 2014, o 14:21 
Offline

Dołączył(a): 18 lut 2013, o 11:17
Posty: 214
Imię: Roman
Historia Gdowa, podobnie jak wiele innych, lokalnych, posiada jeszcze sporo wątków, dotychczas niezgłębionych. Jest wyzwaniem dla dociekliwych „kopaczy” w przeszłości, zarówno tych zajmujących się zawodowo historyków jak i wielu amatorów- pasjonatów, takich jak ja. Przy pozyskiwaniu nowych wiadomości, spotkałem wiele bezinteresownego zrozumienia i wsparcia dla mojej działalności, zarówno od osób świeckich jak i kościelnych. Chciałbym tą drogą, z okazji zbliżających się Świąt Bożego Narodzenia, Wszystkim serdecznie podziękować za pomoc, w nadziei na dalszą życzliwość.

„Grzebanie” w życiorysach i starych dokumentach. nie zawsze jest mile widziane, bywa czasem niewdzięcznym, wręcz niebezpiecznym zajęciem bo można „podpaść”. Mając kilkuletnie doświadczenie, ubolewam też nad faktem, iż badacz-amator, choć kierowany dobrymi intencjami, ma bardzo utrudnione możliwości korzystania z niektórych materiałów archiwalnych, zarówno w instytucjach państwowych i prywatnych, także w niektórych kancelariach parafialnych. Zbiurokratyzowane urzędy i własne „widzimisię” nie sprzyjają pasjonatom historii, i czasem by „zdobyć” jakieś informacje trzeba uciekać się do „sposobów.”

Ale nic to, życzę Wszystkim Zdrowych i Spokojnych Świąt Bożego Narodzenia.


Góra 
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Gdów
 Post Napisane: 28 sty 2015, o 12:04 
Offline

Dołączył(a): 18 lut 2013, o 11:17
Posty: 214
Imię: Roman
Żaden opis nie jest w stanie przekazać koszmaru niemieckiej okupacji. Miliony Polaków zapłaciło najwyższą cenę, ziemskie piekło obozów koncentracyjnych udało się przetrwać tylko nielicznym. Takim przypadkiem są mało znane, wojenne losy, gdowianina Franciszka Ciulemby. To przykład patriotycznej i szlachetnej postawy, którą warto i trzeba przypominać kolejnym pokoleniom. Jego najmłodszy syn Bogusław Ciulemba, bardzo chętnie udostępnił rodzinne zdjęcia, wspomnienia spisane przez ojca i podzielił się swoją wiedzą, dzięki czemu możemy poznać bliżej, cząstkę lokalnej historii.

Franciszek Ciulemba urodził się w Komornikach koło Włoszczowej w 1899 r, był kolejnym synem, w wielodzietnej rodzinie małorolnego chłopa. Po wybuchu I wojny światowej wraz z kolegą wyjechał za chlebem do Wiednia. Na dworcu towarowym, został pomocnikiem przy rozładunku wagonów i tak przepracował do końca wojny.
Brak zawodu i dobrej znajomości języka niemieckiego, zdecydował o powrocie do Polski, pociągiem wrócił do Krakowa. Jako robotnik fizyczny, zatrudnił się w miejskich wodociągach na Salwatorze gdzie pracował do 1921 r.

W tym czasie formował się system ochrony bezpieczeństwa w II Rzeczpospolitej i krakowski patrol dwójkowy, zaproponował Franciszkowi, młodemu chłopakowi o słusznej posturze, wstąpienie do Policji Państwowej. Przeszedł odpowiednie szkolenie i z nr 2325 został policjantem, z przydziałem na posterunek w Wieliczce. Tu poznał dziewczynę z Klaśnieńskiej, przyszłą żonę Helenę, pobrali się dopiero po 5 latach, w 1926 r.
Ciulembowie we wrześniu 1939 r, uciekając przed Niemcami, z czwórką dzieci, znaleźli się na obrzeżach Kresów Wschodnich. Przez pewien czas, gościny w stodole użyczył im, nieufny Ukrainiec. W obawie o swoje życie czuwali całymi nocami. Kiedy na początku grudnia zdecydowali o powrocie do okupowanej Wieliczki, groźnie wyglądający gospodarz, okazał się dobrym człowiekiem, bowiem wyposażył ich sowicie na długą drogę, zapewniając podwodę i żywność.

Niemiecki okupant rozporządzeniem z 30.09.1939 r, pod groźbą surowej kary, wezwał wszystkich oficerów i funkcjonariuszy Polskiej Policji Państwowej o zgłoszenie się do pracy. Franciszek Ciulemba znalazł się wśród tych, którzy zastosowali się do nakazu i podjął służbę w tzw. „granatowej policji”, podporządkowanej policyjnym władzom niemieckim. Na początku okupacji organizowała ją Komenda Powiatowa w Krakowie. Jako przedwojenny policjant, kierowany patriotyczną odpowiedzialnością, zgłosił się bo chciał dobra i obrony narodu polskiego. Upewniony przez kpt Ostachowicza, a także naczelnika sądu w Myślenicach, że ma pełnić służbę na korzyść rodaków, jeszcze w grudniu 1939 r, w stopniu sierżanta, objął stanowisko komendanta posterunku w Droginii. Wielokrotnie z całą załogą, starał się nie przekazywać Niemcom wiadomości, za które groziła kara śmierci. Nigdy też nie skusiła go nagroda 1000 zł za wykrycie broni u Polaków. Wszystkie te przypadki opisał w 1974 r, w relacji dla krakowskiego oddziału ZBoWiD-u. W lipcu 1942 r, Franciszek Ciulemba został przeniesiony na stanowisko komendanta w Gdowie i zamieszkał z rodziną na poddaszu posterunku. Wówczas było 10 policjantów, różnej narodowości, pochodzących z poznańskiego, Śląska czy Ukrainy, był też Austriak. Podczas całej służby, do 21 listopada w 1943 r jako komendant, znał dziesiątki wykroczeń ze strony ludności polskiej, także żydowskiej, których nie ujawnił przed Żandarmerią. Swoją postawą, narażając się na wielkie niebezpieczeństwo, pomagał ludziom, wielu uchronił przed niemieckimi represjami.

W lecie 1942 r, gdowianin-zakładnik Władysław Bednarski, zgłosił na posterunek o ukrywaniu się w jego krzakach nad Rudą, radzieckiego desantu, (słyszał wschodni akcent), który prawdopodobnie planuje zamach na niemiecką firmę budowlaną Resner ulokowaną na dzisiejszym boisku sportowym. Komendant Ciulemba wysłał dwóch policjantów po cywilnemu, którzy sprowadzili brudnego i zarośniętego podejrzanego na posterunek. Podczas rewizji okazało się, że miał przy sobie trzy zaświadczenia na różne nazwiska i pistolet „Frommer”, kaliber 9. Oświadczył też, że jest Polakiem, pochodzi z Lublina i nazywa się Włodzimierz Pawlik. Wraz z dwoma kolegami zbiegł z obozu jenieckiego i jest 14–ty dzień w drodze. Za ujawnienie go, groziła mu niechybnie kara śmierci a policjantom 1000 zł nagrody. Komendant zwołał jednak całą załogę do osobnego pokoju i wspólnie ustalono, że zatrzymanego nie wydadzą w niemieckie ręce. Nakarmiony, ogolony, ubrany w cywilne ubranie i zasilony pieniędzmi ruszył w drogę powrotną przez Łapanów. Na miejsce zatrzymanego, do księgi służbowej wpisano innego, fikcyjnie wylegitymowanego na Gdowie osobnika z Dobczyc, który miał w porządku kenkartę. Broń komendant zatrzymał a potem oddał podziemnej organizacji AK.

Pewnej niedzieli 1942 r, na donos tego samego Bednarskiego, posterunkowy Maroń zatrzymał młodego Żyda ze Mstowa, który nie zważając na surowy zakaz poruszania się z miejsca na miejsce, przyszedł do Gdowa by spotkać swoją dawną sympatię, Sydonię Reismanównę. Ale nie wiedział, że ma konkurenta Bednarskiego i wylądował na posterunku. Miał ogromne szczęście, bo akurat trafił na komendanta Franciszka, który wieczorem go zwolnił i zapamiętał jego nazwisko brzmiące po polsku Plaster. Żyd szczęśliwie przetrwał okupację, po wojnie przyszedł podziękować komendantowi i wyjechał do Izraela.
Po wielu latach, Bogusław Ciulemba podjął starania o nadanie ojcu odznaczenia „Sprawiedliwy wśród Narodów Świata” i wysłał list do Instytutu Yad Vashem w Jerozolimie, obszernie opisując losy rodziny. Ale w odpowiedzi Żydowskiego Instytutu Historycznego w Warszawie przyszła wiadomość, iż w posiadanych spisach takie nazwisko nie figuruje. A potwierdzenia ze strony innych osób, które wiedziały o ratowaniu Żydów nie stanowią podstawy do przyznania odznaczenia. Bowiem
w świetle przepisów, wiarygodnym dokumentem jest oświadczenie ocalonego Żyda, iż pomoc została mu bezpośrednio udzielona.
Bogusław Ciulemba udał się do Mstowa i odnalazł ludzi znających tą historię. Okazało się, że był to Szymon Pfflaster, miał jeszcze brata Jumka i siostrę Annę, ale oboje zginęli w holokauście. Dzisiaj, po tylu latach jest już nikła szansa by odnaleźć Żyda, który Franciszkowi zawdzięczał przeżycie okupacji.

Innym przykładem odważnej postawy komendanta Ciulemby było wydarzenie z popołudnia 1942 r. Kiedy wraz technikiem drogowym, Eugeniuszem Hryniewskim przebywał w gdowskim Urzędzie Zatrudnienia, prowadzonym przez Niemca, wpadł podminowany alkoholem, rezerwista Stanisław Kowal z wymierzonym pistoletem wprost na Niemca. Widząc to Franciszek, błyskawicznie chwycił napastnika za rękę, wyrzucił za drzwi i powiedział by uciekał jak najszybciej. Aby ratować sprawę, szybko posłali z Hryniewskim po butelkę wódki i długo wmawiali Niemcowi, że to tylko żart pijanego Kowala a pistolet był atrapą. I znowu przytomność umysłu komendanta, uchroniły przed konsekwencjami jakie groziły za napad na Niemca.

Kolejnym dowodem szlachetności Franciszka jest relacja Władysława Chwajoła, młodego krawca z Fałkowic. W 1940 r, kiedy miał 16 lat został wytypowany na przymusowe roboty do Niemiec. Na punkt zborny do Gdowa prowadził go posterunkowy Maroń, chciał uciec ale się nie udało. Wywieziony do Plochingen pod Stuttgartem w Badenii-Wirtembergii, kilka razy próbował uciekać. Ale dopiero po trzech latach przyjechał w rodzinne strony. Ukrywał się na Stryszowej, do domu w Fałkowicach zachodził nocą by zmienić bieliznę, spał wtedy w stodole u sąsiada. Po miesiącu przyszedł za nim list gończy na policję w Gdowie. Kiedy gestapo deptało mu po pietach, wiedział że może liczyć na komendanta. Poszedł do domu Ciulembów i poprosił o pomoc gdyż gestapo „szuka jego brata”. Wówczas Franciszek uśmiechnął się i powiedział by brat nie siedział w domu oraz unikał sołtysa. Dodał też, gdyby gestapo ponownie przyjechało do Gdowa to wyśle syna na rowerze by powiadomił ojca. W raporcie policyjnym napisał, iż poszukiwanego nikt nie widział.

We wspomnieniach z 1999 r, Władysław Chwajoł napisał: „Miałem szczęście... że na posterunku policji w Gdowie był Pan Ciulemba, człowiek niezwykły i szlachetny. Tylko Panu Franciszkowi zawdzięczam, że żyję, żem przeżył ten koszmar okupacji...
I dodał: „Ktokolwiek czytać będzie te wspomnienia, niech wyobrazi sobie w jakich warunkach pracował p. Ciulemba, pracował między wilkami i szakalami. Na pewno był nielubiany w pracy na posterunku. Za to ludzie go lubili i szanowali a jego dobroduszność szła daleko poza Gdów, przekazywana po wioskach. Wielka szkoda, że tak mało było ludzi podobnych do czcigodnego Pana Franciszka Ciulemby”..


Załączniki:
Franciszek i Helena Ciulemba.jpg
Franciszek i Helena Ciulemba.jpg [ 59.3 KiB | Przeglądane 2066 razy ]
Ciulembowie z dziećmi.jpg
Ciulembowie z dziećmi.jpg [ 157.29 KiB | Przeglądane 2066 razy ]
Władysław Chwajoł.jpg
Władysław Chwajoł.jpg [ 99.5 KiB | Przeglądane 2066 razy ]
Góra 
 Zobacz profil  
 
Dodaj do: Dodaj do Gadu-Gadu Dodaj do Grono.net Dodaj do Twitter Dodaj do Blip Dodaj do Flaker Dodaj do Pinger Wypowiedź dla Wykop Wypowiedź dla Facebook Wypowiedź dla Gwar Wypowiedź dla Delicious Wypowiedź dla Digg Wypowiedź dla Google Wypowiedź dla Reddit Wypowiedź dla YahooMyWeb Śledzik Dodaj do Kciuk.pl Dodaj do Spinacz.pl Dodaj do Yam.pl
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
 
Utwórz nowy wątek Ten wątek jest zablokowany. Nie możesz w nim pisać ani edytować postów.  [ Posty: 310 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 12, 13, 14, 15, 16  Następna strona

Strona główna forum » Eksploracja » Pamiątki przeszłości » Dawniej i dziś


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

 
 

 
Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL

[ Time : 0.260s | 18 Queries | GZIP : Off ]