Zarejestruj    Zaloguj    Dział    Szukaj    FAQ

Strona główna forum » Eksploracja » Cmentarze




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 133 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3, 4, 5 ... 7  Następna strona
Autor Wiadomość
 Post Napisane: 9 cze 2009, o 20:27 
Offline
Administrator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 27 maja 2009, o 09:44
Posty: 3542
Lokalizacja: Kraków
Imię: Jarek
Dnia 23 stycznia 1919 roku około godziny 11:00 u płk. Franciszka Latinika na cieszyńskim zamku pojawiła się delegacja „oficerów koalicyjnych” (szybko okazało się, że są to przebrani w mundury koalicyjne czescy oficerowie), a jej przewodniczący ppłk. Snejdarek zażądał od dowódcy Okręgu Wojskowego w Cieszynie opuszczenia Śląska wraz z wojskiem, tzn. wycofania się za rzekę Białkę w Bielsku-Białej, która stanowi historyczną wschodnią granicę Śląska Cieszyńskiego.
Franciszek Latinik odprawił "przebierańców" z kwitkiem, ale wojna polsko-czeska, a w zasadzie brutalny najazd wojsk czeskich na tereny Rzeczypospolitej stał się faktem już kilka godzin wcześniej – wojska czeskie zaatakowały Bogumin.
Na skutek krótkowzrocznej polityki południowej władz polskich nacierającemu wrogowi dysponującemu 14 batalionami w sile 14 – 16.000 dobrze uzbrojonych żołnierzy posiadających artylerię (28 armat), 300 konnych i oddziałów technicznych. Polacy mogli na początku przeciwstawić zaledwie 11 kompanii piechoty liczących 1285 karabinów, 18 karabinów maszynowych, 4 działa i 35 szabel (do tego można dodać ok. 600 milicjantów).
Stan sił praktycznie przekreślał równorzędną walkę dlatego też płk. Latinik zdecydował się opuścić Cieszyn i wycofać się pod Skoczów gdzie w dniach 28 – 30 stycznia 1919 roku rozegrała się zacięta i kluczowa dla tej krótkiej wojny bitwa, w której wojska polskie zatrzymały natarcie Czechów, a w rezultacie doszło do zawieszenia broni.
Potem niestety było już tylko „pod górkę”, ugoda pomiędzy Dmowskim i Benesem oddająca Czechom północną część cieszyńskiego odcinka kolei koszycko-bogumińskiej, plebiscyt rozgrywający się w atmosferze czeskiego terroru wobec ludności polskiej, niekorzystna sytuacja Polski w 1920 roku w związku z wojną polsko-bolszewicką (zablokowanie przez Czechów transportów kolejowych broni z Francji do Polski), układ w Spaa, aż wreszcie dokonanie podziału Śląska Cieszyńskiego przez Radę Ambasadorów w dniu 28 lipca 1920 roku (może teraz niektórzy inaczej spojrzą na zajęcie Zaolzia w 1938 roku),
Tyle tytułem wstępu o samej wojnie i jej konsekwencjach, a teraz trochę śladów po tamtych dniach i tamtych bohaterach, obrońcach polskiej ziemi, o których Polska trochę chyba zapomniała mimo, że w chwili próby nie zawahali się i oddali za nią życie.


Bitwa pod Skoczowem (woj. śląskie, pow. cieszyński) była decydującym starciem wojny polsko-czeskiej i rozegrała się w dniach 28-30 stycznia 1919 roku.
Cele militarne czeskiej napaści były jasne, zajęcie linii kolejowej Bogumin – Cieszyn -Jabłonków (przez opanowanie zachodniego brzegu Wisły), a w przypadku słabego oporu ze strony polskiej, zajęcie całego obszaru Śląska Cieszyńskiego.
Trzydniowa bitwa miała charakter wyraźnie obronny – mniej liczebne siły polskie broniły pozycji przed nacierającymi w przewadze wojskami czeskimi.
Zacięty opór wojsk polskich (przy wyraźnie słabym dowodzeniu przez płk Latinika) zatrzymał czeskie natarcie i w tym sensie rozstrzygnięcie bitwy było dla Polaków korzystne, jednakże zawarty rozejm i późniejsza decyzja Rady Ambasadorów o podziale Śląska Cieszyńskiego i samego Cieszyna, była potwierdzeniem status quo zdradzieckiej napaści, a w wymiarze politycznym wyraźnym zwycięstwem Czechów.
Ogółem w bitwie pod Skoczowem poległo około 30 żołnierzy wojska polskiego, około 100 zostało rannych.
Na cmentarzu katolickim i znajdującym się obok cmentarzu ewangelickim znajdują się pomniki upamiętniające pochowanych tam obrońców ziemi cieszyńskiej i Polski.

Pomnik na cmentarzu katolickim

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Pomnik na cmentarzu ewangelickim

Obrazek

Obrazek

Obrazek


Krzyż Cezarego Hallera w Kończycach Małych

Poniżej zdjęcia krzyża upamiętniającego miejsce śmierci kapitana (pośmiertnie mianowany majorem) Cezarego Hallera, młodszego brata słynnego generała Józefa Hallera, który zginął dnia 26 stycznia 1919 roku prowadząc swoich żołnierzy do walki przeciwko przeważającym siłom wojsk czeskich.
Czesi długo ociągali się z wydaniem zwłok i dopiero po interwencji Aliantów przekazali je stronie polskiej z zastrzeżeniem, że pogrzeb nie może się przerodzić w antyczeską manifestację ...
Nic dodać nic ująć.

Obrazek

Obrazek

Major Cezary Haller (awansowany pośmiertnie) został pochowany w podziemnej krypcie kaplicy grobowej Hallerów w Dworach koło Oświęcimia

Obrazek

Obrazek

Obrazek

W ściany kaplicy wmurowano dwie tablice, jedna z nich poświęcona jest pamięci Cezarego Hallera.
Niestety kaplica była zamknięta więc musiałem zrobić zdjęcie przez zabrudzoną szybę (przepraszam za jakość)

Obrazek

Gdyby ktoś miał problem z odczytaniem napisu:
Cytuj:
"Ukochanemu bohaterowi Majorowi Cezaremu Hallerowi z Hallemburg [powinno być Hallenburg] obrońcy Śląska Cieszyńskiego składają hołd wygnani przez Czechów Ślązacy. Cześć Twojej pamięci !
Oświęcim - Baraki 26/6.1920."


Na koniec zacytuję por. Klemensa Matusiaka, który napisał:
"Podobną śmiercią zginął kapitan Cezary Haller, gdy na wiadomość o napadzie czeskim przybył z Oświęcimia na czele oddziału złożonego z czterystu ludzi, by bronić północnego skrzydła polskiego wzdłuż linii kolei północnej.
Tutaj, atakowany przez trzy pułki czeskie, sam przeszedł do ataku.
Trafiony kulą karabinu maszynowego upadł, po czym, gdy atak polski został odparty, żołnierze czescy bagnetami go dobili."


Cytat pochodzi z książki "Zaolzie. Polsko-czeski spór o Śląsk Cieszyński 1918 - 2008"

Zdjęcie Cezarego Hallera pochodzące ze zbiorów NAC

Obrazek

Zbiorowa mogiła żołnierzy polskich w Kończycach Małych

Grób wojenny zołnierzy, którzy zginęli 26 stycznia 1919 roku w Kończycach Małych podczas czeskiego natarcia zidentyfikowałem jedynie przy pomocy zdjęcia z ewidencji miejsc pamięci województwa śląskiego.
Żołnierze ci zostali prawdopodobnie pochowani na starym cmentarzu parafialnym, a ich zwłoki zostały ekshumowane podczas jego likwidacji pod koniec lat 50-tych (?) i złożone do nowej mogiły przy kościele parafialnym.
Ponieważ czasy były jakie były :-) pokuszono się o w miarę bezpieczny napis, ale nic więcej ... i tak już zostało.

Grób wyglądał wcześniej tak (zdjęcie ze zbiorów Śląskiego Urzędu Wojewódzkiego)

Obrazek

Dzisiaj wygląda tak

Obrazek

Obrazek

Z tyłu kościoła znajduje się kapliczka. Na cokole wyryto nazwiska mieszkańców Kończyc zamordowanych w czasie II WŚ, ale wśród nich osobne miejsce zajmują nazwiska żołnierzy, którzy zginęli w 1919 roku

Obrazek

Obrazek


Zbiorowa mogiła poległych i pomordowanych w Stonawie

Poniżej zdjęcia wspólnej mogiły żołnierzy 12 wadowickiego pułku piechoty, którzy w większości będąc jeńcami wojennymi, w bestialski sposób zostali zamordowani (głównie zakłuci bagnetami lub zmasakrowani kolbami karabinów) przez czeskich legionistów.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Niespełna dwudziestoletni Alojzy Friedel był członkiem "Siły" i stonawskiej milicji. Został zastrzelony przez Czechów. Pochowano go w rodzinnym grobowcu

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Na koniec grób ks. Franciszka Krzystka - to jemu zawdzięczamy dokumentację fotograficzną ofiar tragedii, ale to on przede wszystkim zorganizował przyodziewek dla odartych z ubrań zwłok polskich żołnierzy, to on zapisał w księgach parafialnych nazwiska poległych (tyle ile zdołał zidentyfikować) i to on zorganizował pochówek zamordowanych obrońców Śląska Cieszyńskiego

Obrazek

Obrazek

Dla zainteresowanych link:
http://www.zaolzie.org/zaolzie2006/200601/PBI200601.htm


Mogiła w Suchej Górnej

Jak nie wiesz gdzie szukać udaj się do babci - tak mogłoby brzmieć motto moich poszukiwań śladów po wojnie polsko-czeskiej 1919 roku.
Kolejny grób obrońcy Śląska Cieszyńskiego udało mi się znaleźć na cmentarzu w Suchej Górnej (obecnie Horni Sucha, Czechy), miejscu w którym urodził się mój ojciec, moja babcia, mój dziadek, mój pradziadek ...
Zdjęcia przedstawiają grób Karola Siwka, który zginął jako milicjant dnia
26 stycznia 1919 roku w Olbrachcicach (obecnie Albrechtice, Czechy)

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Karol Siwek urodził się w Suchej Górnej.
Był nauczycielem na Śląsku Cieszyńskim – pracował najpierw w Polskiej Ostrawie, a potem Gruszowie.
Należał do Macierzy Szkolnej Księstwa Cieszyńskiego, działał również w Towarzystwie Gimnastycznym „Sokół”.
W 1914 roku zaciągnął się do Legionu Śląskiego, który niebawem został włączony do 3 pułku piechoty Legionów Polskich.
Przetrwał szczęśliwie trudy kampanii I wojny światowej i powrócił na Śląsk Cieszyński około 1917 roku – w tym czasie został mianowany stałym nauczycielem w Gruszowie.
W 1918 roku wstąpił do Milicji Polskiej Księstwa Cieszyńskiego.
Podczas wojny polsko-czeskiej bierze udział w walkach w okolicach Żywocic, Górnej Suchej, Olbrachcie i Cierlicka.
Poległ 26 stycznia 1919 roku w walkach nad rzeką Stonawką w Olbrachcicach.
Trzy dni później został pochowany w rodzinnej Suchej Górnej. W pogrzebie wzięło udział około 5 tysięcy osób.
Na łamach „Dziennika Cieszyńskiego” pisano tego dnia: „Śp. Siwek cieszył się niezmiernie z jaśniejącej jutrzenki wolności nad Polską, w której szczęściu widział swoje szczęście.
Czuł się – jak mawiał – u siebie, to też spokojnie oddał się swej pracy zawodowej, nie zapominając również o pracy narodowo-społecznej. Praca bowiem, i to praca niezmordowana, była najistotniejszą cechą jego szlachetnej duszy. Toteż nauczycielstwo traci w nim szczerego kolegę-pracownika a społeczeństwo dzielnego i uświadomionego narodowo obywatela. Rodzicom zmarłego pozostanie jednak ta pociecha, że ich jedyny syn nie skalał swego charakteru, ale jako prawy obywatel ziemi ojczystej, złożył ofiarę ze swej krwi niewinnej. Śpij spokojnie kochany bohaterze, niech Ci ta ziemia piastowa, którąś nad wszystko ukochał lekka będzie, gdyż cierpienia Twoje pójdą przed tron Najwyższego sędziego, który łzy ojców, matek i sióstr niewinnych sprawiedliwie karze".

Informacja o pogrzebie zamieszczona w „Gwiazdce Cieszyńskiej” wydanej 14 lutego 1919 roku.

Obrazek


Mogiła siedmiu nieznanych żołnierzy w Zebrzydowicach

Na zdjęciach poniżej wspólna mogiła siedmiu nieznanych żołnierzy WP, którzy zginęli 26 stycznia 1919 roku w Zebrzydowicach i pochowani zostali we współnej mogile na cmentarzu parafialnym obok kościoła.
Mogą to być zołnierze, którzy zginęli w boju podczas czeskiego natarcia, ale nie wykluczam również możliwości, że są to obrońcy dworca kolejowego w Zebrzydowicach zamordowani (wcześniej poddali się) przez czeskich legionistów - źródła milczą na ten temat i dzisiaj trudno już dociec jak było ...

Obrazek

Obrazek

Ciekawa rzecz, że na pomniku poświęconym ofiarom I WŚ, który znajduje się przy bramie wejściowej na cmentarz widnieje napis wymieniający sześciu nieznanych żołnierzy, którzy zginęli 26 stycznia 1919 roku - jeżeli to nie jest błąd (w co wątpię) znaczyłoby to, że mowa o innych żołnierzach polskich poległych lub pomordowanych przez Czechów w tym samym dniu

Obrazek

Obrazek


Tablica upamiętniająca poległych żołnierzy w Olbrachcicach (obecnie Olbrachtice, Czechy)

Obrazek

Obrazek

W Olbrachcicach zginął również 17-letni Franciszek Palowski, zakłuty przez żołnierza czeskiego bagnetem, tylko dlatego, że podejrzewano go o służbę w milicji.
Niestety jego grobu nie udało mi się znaleźć.


Zaginiony grób polskiego obrońcy w Łąkach obok Cieszyna

Poszukując śladów wojny polsko czeskiej z 1919 roku natrafiłem na informację o trzech polskich obrońcach poległych i pochowanych w Łąkach (obecnie Louky, Czechy) niedaleko Cieszyna.
Pojechałem na miejscowy cmentarz, ale na próżno szukałem śladów tamtych czasów. Dopiero zagadnięta przeze mnie osoba, najczystszą polszczyzną, poinformowała mnie, że prawie wszystkie groby, za wyjątkiem dwóch mogił, zostały przeniesione ze starego cmentarza na nowy.
Stary cmentarz, jak się okazało, znajdował się przy opuszczonym kościele.

Kiedyś na pewnym forum zamieściłem zdjęcia opuszczonego kościoła w Łąkach. Nie wiedziałem jeszcze wtedy, że tuż obok kościoła był kiedyś cmentarz. Nie mogłem uwierzyć, że przeoczyłem tak ważne dla historii Śląska Cieszyńskiego miejsce.
Nie pozostawało mi nic innego jak znowu, narażając się na "pokutę" :-) wejść na zamknięty teren szkód górniczych i sprawdzić wszystko jeszcze raz. Obszedłem teren wokół kościoła kilkakrotnie, ale nie znalazłem nic więcej niż to co widać na zdjęciach.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Według tego co udało mi się ustalić w tym miejscu powinien być grób Franciszka Kubasa z wyrytym napisem „Poległemu w r. 1919 w obronie ziemi śląskiej”.
Jeżeli zwłok nie ekshumowano, a grobu nie przeniesiono na nowy cmentarz, to gdzie podział się grób polskiego obrońcy ??

Tak wyglądał nagrobek Franciszka Kubasa zanim zniknął

Obrazek
Archiwalne zdjęcie zostało mi udostępnione przez Ośrodek Dokumentacyjny Kongresu Polaków w Republice Czeskiej

_________________
"Tylko dwie rzeczy są nieskończone: wszechświat oraz ludzka głupota, choć nie jestem pewien co do tej pierwszej"
Albert Einstein


Góra 
 Zobacz profil GG  
 
 Post Napisane: 9 cze 2009, o 21:13 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 29 maja 2009, o 20:44
Posty: 226
Lokalizacja: Festung Breslau
Fantastyczne opracowanie, chylę czoła :!:


Góra 
 Zobacz profil  
 
 Post Napisane: 9 cze 2009, o 21:29 
Offline
Przyjaciel
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 27 maja 2009, o 22:15
Posty: 1859
Lokalizacja: Mikołów
Chwała Ci za to historyczne opracowanie tematu, którego próżno szukać w podręcznikach szkolnych. W naszym społeczeństwie wciąż pokutuje zafałszowana historia rodem z PRL-u o mrocznych czasach sanacji i ciosie w plecy biednym Czechom w 1938r


Góra 
 Zobacz profil  
 
 Post Napisane: 9 cze 2009, o 21:49 
Offline
Administrator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 27 maja 2009, o 09:44
Posty: 3542
Lokalizacja: Kraków
Imię: Jarek
Dziękuję :oops:

_________________
"Tylko dwie rzeczy są nieskończone: wszechświat oraz ludzka głupota, choć nie jestem pewien co do tej pierwszej"
Albert Einstein


Góra 
 Zobacz profil GG  
 
 Post Napisane: 10 cze 2009, o 12:45 
Offline
Muszkieter
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 29 maja 2009, o 19:45
Posty: 2954
Lokalizacja: Pszów
Imię: Marek
A jeszcze kilka miesięcy wcześniej i jedni i drudzy służyli pod jednymi sztandarami, żyli w jednym państwie, byli towarzyszami broni... Co się w takim krótkim czasie stało z tymi ludźmi, skąd nagle tyle nienawiści? Nie rozumiem i nigdy nie zrozumiem.

A najbardziej uderza to, że teraz Europa zaczyna znowu przypominać habsburską Monarchię. Taki ponury chichot historii. Umowne granice, wielki ponadnarodowy parlament...tylko Cysorza nie ma ;)

_________________
Viribus Unitis


Góra 
 Zobacz profil GG  
 
 Post Napisane: 17 kwi 2010, o 20:04 
Offline
Administrator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 27 maja 2009, o 09:44
Posty: 3542
Lokalizacja: Kraków
Imię: Jarek
Udało mi się znaleźć garść informacji o jednym z bohaterów tamtych tragicznych dni - wprawdzie na tablicy w Stonawie upamiętniono Józefa Walusia, a nie Karola, ale jest to pewnie jedno z wielu przekłamań wynikających z braku zainteresowania historyków tym tematem i tym samym brakiem wiarygodnych danych.

Cytuj:
Karol Waluś założyciel PTG Sokół w Międzybrodziu Lipnickim

Obrazek

Urodził się 16 grudnia 1892 r. w Międzybrodziu Bialskim w rodzinie Jana i Marii z domu Martyniak. Ukończył Szkołę Ludową w Międzybrodziu Bialskim.
Był znakomitym organizatorem, gorącym patriotą. Nie wiadomo, skąd dotarła do niego wiadomość o działalności Towarzystwa Gimnastycznego "Sokół", ale w najprawdopodobniej z Kęt lub Żywca. Wspólnie z kolegami zainicjował utworzenie gniazda w Międzybrodziu Bialskim w roku 1914. po wybuchu I wojny światowej Waluś wraz z trzydziestoma pięcioma Sokołami wstąpił do wojska austriackiego.
Z wojny powrócił w 1918 roku. Po wybuchu konfliktu zbrojnego między Polską i Czechami o Zaolzie Karol Waluś wstąpił na ochotnika do 12. Pułku Ziemi Wadowickiej. W walkach w miejscowości Stonawa w Czechach poniósł śmierć.
Jego ciało z licznymi ranami od kul i bagnetów złożono na cmentarzu w Stonawie, gdzie członkowie Związku Polaków na Zaolziu ufundowali tablicę pamiątkową dla poległych Polaków. Wśród wielu nazwisk znajduje się tam też nazwisko Karola Walusia.

Nota biograficzna jak i archiwalne zdjecie pochodzą z :arrow: http://sokol.waw.pl/index.php?dzial=historia

_________________
"Tylko dwie rzeczy są nieskończone: wszechświat oraz ludzka głupota, choć nie jestem pewien co do tej pierwszej"
Albert Einstein


Góra 
 Zobacz profil GG  
 
 Post Napisane: 14 cze 2010, o 20:48 
Offline

Dołączył(a): 8 cze 2010, o 19:10
Posty: 1
Imię: ADAM
:?:
Na tablicy naprzeciw zbiorowej mogiły polskich żołnierzy na cmentarzu w Stonawie podano 13 nazwisk i 7 bezimiennych poległych żołnierzy i milicjantów polskich dnia 26.1.1919.
Nie wiem, z jakiego powodu nie podano nazwisk wszystkich poległych i na tablice wpisano 2 nazwiska żołnierzy, którzy w tym grobie nie leza.
Brakuje nazwisk:
Świerczek Henryk, Czulak Piotr. Faruga Stanisław. Kacorczyk Stanisław. Kojder Alojzy, Wieroński Sabin, Wrona Józef, Adamiec Jan, Zacny Jan – wszyscy szeregowi 12 p.p.z.wadowickiej
Na pomniku jest podany Sanetra Józef – podchorąży 12 p.p.z.wadowickiej który zmarł na rany 2.2.1919 ale nie w Stonawie.
Na pomniku jest podany Taub Franciszek Henryk – podporucznik 12 p.p.z.wadowickiej, który poległ 26.1.1919 w budynku stacji kolejowej w Zebrzydowicach. W tej wsi byl pochowany. W dniu 16. kwietnia 1939 roku jego ekshumowane szczątki pochowano na cmentarzu żydowskim w Wadowicach


Góra 
 Zobacz profil  
 
 Post Napisane: 5 sty 2012, o 23:15 
Offline
Administrator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 27 maja 2009, o 09:44
Posty: 3542
Lokalizacja: Kraków
Imię: Jarek
Wątek, który założyłem jakiś czas temu jest mi nadal bardzo bliski więc jak tylko czas mi na to pozwala "przeczesuję" stale cmentarze Śląska Cieszyńskiego, również te zaolziańskie, w poszukiwaniu mogił wojny polsko-czeskiej 1919 roku, ale im więcej pytam i dociekam tym bardziej odnoszę wrażenie, że ten krótki epizod, który tak znacząco zaważył na losach Zaolzia, Polaków, Czechów i stosunków tychże nacji coraz bardziej odchodzi w niepamięć i coraz trudniej dowiedzieć się czegoś nowego co pozwoliłoby na przykład ustalić miejsce pochówku zabitych w Trzyńcu czy w Karwinie.
I oto dzisiaj natrafiłem niespodziewanie na ślad tamtej wojny, wprawdzie nie taki jaki chciałem, jakiego od lat szukam i wypatruję, ale jakby nie było zachowany do dzisiaj znak tamtych tragicznych wydarzeń.
Na cmentarzu parafialnym w Goleszowie (woj. śląskie, pow. cieszyński) znajduje się mogiła trzech żołnierzy czechosłowackich (jeden nieznany) poległych dnia 30 stycznia 1919 roku w Godziszowie, a więc w trakcie bitwy pod Skoczowem.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Jeżeli się nie mylę żołnierze ci należeli do II lub III batalionu 35 pułku piechoty "Foligno" czeskiej legii.
Jestem o tyle zaskoczony tym grobem, że byłem święcie przekonany, iż wszystkich poległych legionistów czeskich (za wyjątkiem indywidualnych pogrzebów) pochowano we wspólnej mogile na cmentarzu w Orłowej.
Mam tylko nadzieję, że groby polskich obrońców Zaolzia, których szukam w Czechach odnajdę w tak dobrym stanie jak mogiły tych młodych czeskich żołnierzy na cmentarzu w Goleszowie ...

_________________
"Tylko dwie rzeczy są nieskończone: wszechświat oraz ludzka głupota, choć nie jestem pewien co do tej pierwszej"
Albert Einstein


Góra 
 Zobacz profil GG  
 
 Post Napisane: 12 sty 2012, o 21:39 
Offline
Administrator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 27 maja 2009, o 09:44
Posty: 3542
Lokalizacja: Kraków
Imię: Jarek
Mogiła na cmentarzu w Puńcowie

Po wielu godzinach spędzonych na cmentarzach Trzyńca i Bystrzycy (obecnie Czechy) w bezskutecznym poszukiwaniu mogił poległych i zamordowanych w wojnie 1919 roku, trafiliśmy zupełnie przypadkowo (może i nie do końca, bo odwiedzamy po kolei wszystkie cmentarze Śląska Cieszyńskiego) na cmentarz ewangelicki w Puńcowie gdzie natknęliśmy się na grób Jana Bohuckiego "który niespodzianą śmiercią zeszedł ztego świata d. 30/I 1919 w 25 roku życia".

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Data śmierci prawie nie pozostawiała wątpliwości, ale postanowiliśmy dowiedzieć się czegoś więcej na temat tej tragedii dlatego też udaliśmy do Cieszyna żeby zajrzeć do archiwów Książnicy Cieszyńskiej.
W tzw. "Tekach Tadeusza Regera" znaleźliśmy relację złożoną przez naocznych świadków zdarzenia, którą pozwolę sobie przytoczyć w oryginalnym brzmieniu:

"W Puńcowie, w nocy z d. 29. na 30. stycznia napadli żołnierze czescy na gospodarstwo Jana Wojnara, w celach rabunkowych. Kiedy zbiegli się sąsiedzi na pomoc, żołnierze rozpoczęli do bezbronnych strzelaninę, zabijając Jana Bohuckiego, raniąc ciężko Józefa Dziadka. Po odpędzeniu sąsiadów, aresztowano Wojnara i grożono zastrzeleniem 84-letniej babce, przykładając jej lufę karabinu do głowy. Budynki zniszczone kulami, konie w stajni poranione.
Świadkowie: Jan Wojnar, Józef Dziadek, Kłoda, Frydek Paweł, Jerzy Łamacz"


Czescy żołnierze powrócili do swojego kraju zabierając ze sobą Zaolzie, po naszej stronie Olzy pozostał samotny i zapomniany grób młodego człowieka ...

_________________
"Tylko dwie rzeczy są nieskończone: wszechświat oraz ludzka głupota, choć nie jestem pewien co do tej pierwszej"
Albert Einstein


Góra 
 Zobacz profil GG  
 
 Post Napisane: 18 sty 2012, o 23:56 
Offline
Administrator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 27 maja 2009, o 09:44
Posty: 3542
Lokalizacja: Kraków
Imię: Jarek
Mogiła na cmentarzu komunalnym w Cieszynie

Studiując uważnie "Teki Tadeusza Regera" natknęliśmy się na następującą relację (cytuję oryginał):

"W Łączce, d. 28.I. ustawiła patrol czeska karabin maszynowy naprzeciw chałupy Jana Hanusza i strzelała do chałupy, podając za powód, że z tego domu do nich strzelano, co prawdą nie było.
Zniszczywszy okna i t.p. weszli do chaty, przekłuli bagnetem wychodzącego stamtąd Józefa Hanusch, a ponieważ ranny podniósł się o chciał iść, pchnęli go znowu bagnetem i dali 2 strzały.
Ranny zmarł po 24 godzinach w szpitalu, w Cieszynie.
Służący, Antoni Daniec, usłyszawszy strzały, chciał uciec. Uderzono go kolbą i zastrzelono.
Matka wyprosiła sobie życie na klęczkach. Po dokonaniu morderstw, napastnicy dom obrabowali doszczętnie.
Świadkowie: Jan Hanusch, Jan Szczypta, Maryanna Hanuschowa, Teresa Mikles."


Historia tragiczna, ale jakby zwyczajna w świetle wszystkich wydarzeń jakie miały miejsce podczas tych kilku dni napaści Czechosłowacji na Polskę w 1919 roku.
Nie zastanawiając się nad sensem wyboru, ale podążając ciągle pod prąd, postanowiliśmy odnaleźć mogiłę tego człowieka, a przynajmniej jakikolwiek ślad po nim.
Nie było łatwo.
Przeszukiwanie okolicznych cmentarzy, zarówno katolickich jak i ewangelickich, nie przyniosło żadnych rezultatów, więc udaliśmy się do źródła, do ksiąg cmentarnych parafii katolickiej w Ogrodzonej (w sumie zamordowany mógł być równie dobrze ewangelikiem, ale nasze przeczucie wiodło nas właśnie w to miejsce).
Na miejscu okazało się, że żaden Hanusch nie został pochowany w tej dacie na żadnym z cmentarzy podlegających pod wspomnianą parafię, za to odnaleźliśmy zapis o pogrzebie służącego ... ale o tym w innym miejscu.
Uchwyciwszy się w takim razie ostatniego zdania relacji udaliśmy się do Cieszyna, a ponieważ w granicach miasta z 1919 roku nie było nigdy katolickiego cmentarza pojechaliśmy na cmentarz komunalny, który w tym czasie spełniał po części taką właśnie rolę.
W księgach cmentarnych nie było niestety nazwiska Hanusch, ale wertując uporczywie pożółkłe strony odnaleźliśmy wreszcie zapis dotyczący ostatniego pochówku w 1918 roku zaświadczający, że niejaki Józef Hanusek pochowany został dnia 29 stycznia ... tyle tylko, że wcześniejsza pozycja dotyczyła 31 grudnia 1918 roku.
Błąd pisarski, celowy wpis, a może zwykłe niedbalstwo ?
Tego już nigdy się nie dowiemy.
My nie mieliśmy żadnych wątpliwości, że tragiczny bohater naszych poszukiwań został pochowany na cmentarzu komunalnym w Cieszynie w dziale XXII w grobie nr. 98 pod nazwiskiem Hanusek (ciekawe czemu nie Hanusch ?)
I tu można by zakończyć naszą historię gdyby nie fakt, że w miejscu pochówku Józefa Hanuscha/Hanuska, gdzieś "po drodze" złożono doczesne szczątki Anny L., a w ogóle to ze względu na tzw. brak prolongaty grobu, miejsce to i tak w najbliższym czasie zmieni swojego, nazwijmy to "właściciela".
Przykre, prawdziwe, zwyczajne, nieuchronne ?
Nie wiem.
Zrobiło mi się jakoś przykro.
Przynajmniej wiem gdzie złożono ciało mojego "podopiecznego", bo chyba tylko ja ich już szukam ...

Oto grób, w którym dnia 29 stycznia 1919 roku pochowano zamordowanego przez czechosłowackich żołnierzy Józefa Hanuscha/Hanuska

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Zdjęcie fragmentu księgi cmentarnej (panie w kancelarii wyraźnie przestrzegają ustawy o ochronie danych osobowych :D )

Obrazek

_________________
"Tylko dwie rzeczy są nieskończone: wszechświat oraz ludzka głupota, choć nie jestem pewien co do tej pierwszej"
Albert Einstein


Góra 
 Zobacz profil GG  
 
 Post Napisane: 22 sty 2012, o 19:50 
Offline
Administrator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 27 maja 2009, o 09:44
Posty: 3542
Lokalizacja: Kraków
Imię: Jarek
Nieistniejące lub nieoznaczone mogiły na cmentarzu w Ogrodzonej

Jutro przypada 93 rocznica napaści wojsk czechosłowackich na Polskę w 1919 roku i w efekcie oderwania Zaolzia od Rzeczypospolitej, a ja ciągle, z uporem maniaka, szukam śladów poległych, zabitych, zamordowanych w tej krótkiej wojnie.
Niestety im bardziej zagłębiam się w archiwa tym większe napotykam trudności (zwłaszcza w Czechach), a moja nadzieja na zlokalizowanie grobów, na przykład zastrzelonych górników w Trzyńcu czy w Karwinie, jest coraz mniejsza.
Ale są też dni kiedy poszukiwania wiodą mnie do celu i na dodatek pozwalają odkryć dużo więcej.
Tak bylo przy poszukiwaniach mogiły Józefa Hanuscha z Łączki.
Przeglądając księgi cmentarne parafii katolickiej w Ogrodzonej nie znaleźliśmy wprawdzie wpisu o pochówku osoby, której szukaliśmy, ale znaleźliśmy wpis dotyczący pogrzebu służącego, który według wyżej cytowanej relacji (poprzedni post) zginął 28 stycznia 1919 roku:
Cytuj:
[...]Służący, Antoni Daniec, usłyszawszy strzały, chciał uciec. Uderzono go kolbą i zastrzelono.[...]

Dokładnie rzecz biorąc nazywał się Antoni Damek (maszynopis znajdujący się w "Tekach Tadeusza Regera" powstał zapewne w oparciu o odręczne zapiski i stąd najprawdopodobniej nieścisłości w pisowni nazwisk) i 1 lutego 1919 roku pochowano go na starym cmentarzu w Ogrodzonej.
Co ciekawe, wszystkie pozostałe osoby wymienione w księgach pochowane zostały przez ówczesnego proboszcza parafii, ks. Travnička, ale nie biedny Antoni Damek, on został pochowany przez grabarza.

Obrazek

Podobnie, a więc jedynie przy asyście grabarzy, pochowano Ludwika Mędrka, syna robotnika dniówkowego z Ogrodzonej, który w dniu 28 stycznia 1919 roku został zastrzelony podczas bitwy (niechybnie chodzi o bitwę pod Skoczowem).
W chwili śmierci miał ledwie 14 lat i trudno będzie już dzisiaj dociec dlaczego i w jakich okolicznościach młodzieniec ten oddał swoje życie. Może pomagał wycofującym się oddziałom Wojska Polskiego, a może zwyczajnie przyszedł popatrzyć sobie z bliska na wojnę ...
Pochowano go dnia 30 stycznia 1919 roku. Sposób pochówku wyraźnie świadczy, że padł ofiarą nacierających wojsk czechosłowackich.

Obrazek

Najprawdopodobniej na tym samym cmentarzu, dnia 2 lutego 1919 roku pochowany został Dr. Miloslav Havel, syn Dr. med. Karla Havla, zastrzelony w dniu 27 stycznia 1919 roku (miał 32 lata) przez patrol wojskowy .
Przypadek o tyle ciekawy, że zabity był prawdopodobnie, a raczej na pewno Czechem - urodził się w okolicach Tišnova (niem. Tischnowitz), ale ślub z Marią Janourek brał dnia 23.11.1914 roku w Cieszynie, mieszkał prawdopodobnie w Kisielowie lub okolicach.
Jego również pochował jedynie grabarz, co świadczyłoby o tym, że mordu dokonali żołnierze czescy.
Czy wiedzieli, że zabijają Czecha ?
A może zachował się zbyt przyzwoicie jak na normy zachowania czeskich legionistów ?
Kto wie, kto wie ...
Niestety wpisy w księdze cmentarnej (dotyczy Kisielowa) były tak wyblakłe, że obiektyw aparatu, w przeciwieństwie do naszych oczu, nie był w stanie zarejestrować niczego sensownego.

Chyba udało mi się wyjaśnić sprawę śmierci i pochówku Milislava Havla - informacja zamieszczona w gazecie Nowy Czas wydanej w Cieszynie 23 lutego 1919 roku

Obrazek

Stary cmentarz w Ogrodzonej "przeczesaliśmy" metr po metrze i jestem pewien, że nie ma już dzisiaj żadnego zewnętrznego śladu, który pozwoliłby zlokalizować mogiłę którejkolwiek z ofiar wymienionych wyżej.
Albo nie ma już śladu po tych grobach albo znaczą je już dzisiaj jedynie bezimienne krzyże, pomniki i zarysy mogił.

Leżą gdzieś tutaj ... nic więcej nie mogę już dla nich zrobić.

Obrazek

Obrazek

_________________
"Tylko dwie rzeczy są nieskończone: wszechświat oraz ludzka głupota, choć nie jestem pewien co do tej pierwszej"
Albert Einstein


Góra 
 Zobacz profil GG  
 
 Post Napisane: 25 sty 2012, o 00:31 
Offline
Administrator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 27 maja 2009, o 09:44
Posty: 3542
Lokalizacja: Kraków
Imię: Jarek
Mogiła na cmentarzu komunalnym w Trzyńcu (obecnie Czechy)

Przeszukując archiwa Książnicy Cieszyńskiej natknęliśmy się na następujący dokument (cytuję oryginał):

"ZAŚWIADCZENIE.
Dnia 19 stycznia 1919 roku wpadły wojska czeskie na terytoryum Rzeczypospolitej Polskiej, podległe wówczas jeszcze władzy Rady Narodowej księstwa cieszyńskiego. Rada Narodowa, ogołocona z wojska, które na zarządzenie Rządu Rzeczypospolitej w Warszawie wysłała dla obrony Lwowa - wezwała ludność polską na Śląsku do obrony.
Usłuchali tego wezwania górnicy w Karwinej i hutnicy w Trzyńcu. Hutnicy trzynieccy spisali się tak dzielnie i skutecznie, że po całodziennej bitwie pod Bystrzycą wojska czeskie zmuszone zostały do wycofania się ze Śląska na Słowaczyznę po za przełęczą jabłonkowską. W bitwie tej poległo trzech ochotników: Kraus, Stryja i Czudek oraz kilku zostało rannych.
Między innymi został ciężko ranny hutnik Paweł Cieślar z Trzyńca. Skutkiem odniesionych ran Paweł Cieślar zmarł dnia 27 marca 1919 roku w szpitalu fabrycznym w Trzyńcu.
Oczywiście szpital fabryczny, ani nie chce, ani nie może wystawić świadectwa zgonu, określającego ściśle przyczynę śmierci bohatera, który zginął w walce z Czechami.
Paweł Cieślar pozostawił bez majątku i bez zaopatrzenia żonę Zuzannę, urodzoną w roku 1877 i dwie córki: Helenę i Joannę, która to ostatnia jest chora umysłowo.
Jakiekolwiek zaopatrzenie ze skarbu państwa byłoby bardzo wskazane.
Cieszyn, dnia 22 sierpnia 1927.

[podpis Tadeusza Regera]
jako były prezydent Rady Narodowej

[podpis Józefa Macheja]
jako były członek Rady Narodowej"


Niestety pierwsze (jakiś czas temu) poszukiwania polegające na kilkugodzinnym "przeczesywaniu" cmentarza komunalnego w Trzyńcu w poszukiwaniu mogił trzynieckich hutników nie przyniosły żadnych rezultatów.
Zagadnięci przez nas pracownicy kancelarii cmentarnej wysłali nas generalnie mówiąc do diabła stwierdzając, że żadnych ksiąg z tego okresu nie ma i być nie może, a poza tym wszystko jest teraz tajne więc po co pytać i szukać skoro i tak niczego nie znajdziemy.
Udaliśmy się do pobliskiego kościoła, gdzie polski ksiądz poinformował nas, że niestety nie posiada żadnych starych ksiąg cmentarnych, bo zaraz po 1945 roku skonfiskowali je czescy komuniści i najprawdopodobniej zniszczyli.
Mimo wszystko odesłał nas do biura Zarządu Cmentarzy w Trzyńcu.
Na miejscu zastaliśmy dwie panie, jedną mówiącą po polsku (ta nie była specjalnie zainteresowana żeby nam pomóc) i Czeszkę, która okazała się być bardzo miłą i pomocną osobą - wprawdzie na początku musieliśmy przełamać tak zwany "administracyjny opór materii", ale po kilku minutach nagabywań pani przypomniała sobie, że w piwnicy leżą jakieś stare księgi, ale zupełnie nie wiedziała czy tam coś znajdziemy.
Byliśmy nieubłagani.
Umówiliśmy się na konkretny termin, a pani obiecała, że wyniesie zapomniane przez wszystkich papierzyska i da nam do wglądu.
Wracając z Katowic, zahaczyliśmy dzisiaj o Trzyniec (po drodze nam było :D ).
Olbrzymie teki czekały już na nas, a wraz z nimi przemiła pani, która nadziwić się nie mogła, że szukamy rodziny, a każdy o innym nazwisku.
Rozpoczęliśmy wyścig z czasem bo ksiąg było dużo, a godziny urzędowania stałe.
I nagle, już na samym początku, los wynagrodził nam te wszystkie poszukiwania ... odnaleźliśmy wpis potwierdzający pochówek Pawła Cieślara zabitego w 1919 roku.

Obrazek

Obrazek

Jak łatwo zauważyć Zuzanna Cieślar została pochowana obok swojego męża w 1961 roku.
Miała wtedy 84 lata.
Ciekawe, że grób opłacił również Paweł Cieślar - albo zrobił to ojciec zabitego (dzieci często "dziedziczyły" imiona swoich rodziców) albo zabity wcześniej wykupił sobie kwaterę na cmentarzu.

Żeby zlokalizować mogiłę musieliśmy jeszcze tylko dopasować stare oznaczenia kwater i grobów do współczesnego katalogu (niezastąpiona okazała się być "nasza" pani) i to był już koniec naszych poszukiwań.

Obrazek

Obrazek

Topografię cmentarza w Trzyńcu mieliśmy już w małym palcu więc znalezienie odpowiedniej kwatery, policzenie rzędów i poszczególnych grobów nie nastręczyło nam wielkich trudności, ale kiedy dotarliśmy na miejsce stanęliśmy (jak zwykle ostatnimi czasy) nad bezimiennym grobem, w którym pochowano w 1919 roku Pawła Cieślara, trzynieckiego hutnika, obrońcę Śląska Cieszyńskiego, który oddał, razem z kolegami, swoje życie w obronie Polski, a Polska o nim zapomniała ...

Obrazek

Obrazek

Smutne, ale prawdziwe.
Przypomnę tylko, że w tej mogile, obok swojego męża, została pochowana Zuzanna Cieślar.


Na koniec mogę powiedzieć, że obejrzeliśmy z Agą wszystkie księgi cmentarne (mam wrażenie, że były jednak niekompletne) i oprócz wpisu o pochówku Pawła Cieślara natknęliśmy się na jeszcze jedno nazwisko, ale żeby mieć pewność muszę sprawdzić inny trop wiodący na cmentarz w Bystrzycy (obecnie Czechy).
Śladów po pozostałych dwóch zabitych hutnikach, obrońcach Śląska Cieszyńskiego w 1919 roku, nie udało nam się odnaleźć.
Być może zostali pochowani na nieistniejącym już dzisiaj cmentarzu między linią kolejową i rzeką Olzą (dzisiaj jest tam osiedle domów jednorodzinnych) albo na nieistniejącym cmentarzu w Końskiej (obecnie dzielnica Trzyńca).
Jeśli tak to szanse na znalezienie ich miejsc pochówku są praktycznie żadne.
A może leżą w Bystrzycy ?

_________________
"Tylko dwie rzeczy są nieskończone: wszechświat oraz ludzka głupota, choć nie jestem pewien co do tej pierwszej"
Albert Einstein


Góra 
 Zobacz profil GG  
 
 Post Napisane: 27 sty 2012, o 01:18 
Offline
Przyjaciel
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 9 gru 2009, o 01:27
Posty: 1491
Lokalizacja: Cieszyn
Imię: Daniel
W Kronice wsi Bystrzycy znalazłem tylko informację o poległych czeskich żołnierzach

Obrazek

Uploaded with ImageShack.us


Góra 
 Zobacz profil  
 
 Post Napisane: 27 sty 2012, o 18:36 
Offline
Administrator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 27 maja 2009, o 09:44
Posty: 3542
Lokalizacja: Kraków
Imię: Jarek
Bardzo ciekawa relacja (pisana odręcznie) :thumright:
A możesz Danielu zdradzić tajemnicę skąd masz tę kronikę i ewentualnie udostępnić mi skany ?
Zagadkowa sprawa z tymi datami, w kronice zapisano, że czeskie natarcie na Bystrzycę od strony Jabłonkowa nastąpiło 23 stycznia 1919 roku podczas gdy rzeczywiście miało ono miejsce dzień później.
Prawdopodobnie relację spisano jakiś czas po tych tragicznych wydarzeniach i autor mógł się zasugerować ogólną datą napaści wojsk czeskich na Polskę - nie wiem czy ktoś to zauważył, ale sam Tadeusz Reger w cytowanym wyżej piśmie wskazuje dzień 19 stycznia 1919 jako datę napaści Czechów :D (na jego usprawiedliwienie pozostaje tylko zauważyć, że pismo pochodzi z 1927 roku).
Ale do rzeczy.
Wojska czeskie wkroczyły do Bystrzycy około godziny 13:00 wypierając broniący się pluton Wojska Polskiego pod dowództwem ppor. Krzystka.
Już w tym czasie od strony Trzyńca przemieszczały się w kierunku Bystrzycy oddziały trzynieckiej milicji pod dowództwem ppor. Jana Sojki wsparte licznie przez trzynieckich hutników.
Wkrótce po połączeniu się oddziałów Sojki z plutonem Krzystka rozpoczęła się walka z nacierającymi oddziałami czeskimi (walki toczyły się na linii Gródek - Bystrzyca).

Zacytuję relację Pawła Golca, hutnika z Trzyńca, który brał udział w tych walkach:
Cytuj:
"W Bystrzycy [hutnicy trzynieccy] zrobili tyralierkę i posuwali się w stronę Jabłonkowa, aby dać odpór zbliżającym się Czechom. Zaczęła się walka, lecz niedługo trwała, ponieważ zwykli robotnicy, mając tylko karabin w ręku, a nie będąc wyćwiczeni i zahartowani w służbie wojskowej, nie mogli utrzymać frontu przeciw nawale regularnych wojsk czeskich, którzy mieli wszystkie narzędzia mordu ze sobą. [...] Ze strony robotniczej padli: Kraus, Cieślar, Stryja i Czudek, którzy z powodu zranienia nie mogli ujść oprawcom czeskim, na których też legionarze wywarli zemstę i w okrutny, potworny sposób ich dobijali. Nie było im dosyć na tym, wywlekli z chałup całkiem niewinnych ludzi, nad którymi pastwiono się, zawleczono na pociąg, a wśród zimna i głodu odstawiono do aresztów w Morawskiej Ostrawie lub do Nowego Jiczyna."

Cytat pochodzi z książki "Zaolzie. Polsko-czeski spór o Śląsk Cieszyński 1918 - 2008"

Walki trwały do późnej nocy i dopiero dotarcie na miejsce, wysłanego wcześniej z Cieszyna na pomoc walczącym, plutonu szwoleżerów 6 kompanii 12 p.p. pod dowództwem mjr. Zörnera zadecydowało o losach starcia.
Przeważające siły czeskiej armii wycofały się przez przełęcz Jabłonkowską, a Polacy zajęli z powrotem Jabłonków i tunele pod Mostami.

_________________
"Tylko dwie rzeczy są nieskończone: wszechświat oraz ludzka głupota, choć nie jestem pewien co do tej pierwszej"
Albert Einstein


Góra 
 Zobacz profil GG  
 
 Post Napisane: 28 sty 2012, o 12:28 
Offline
Przyjaciel
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 9 gru 2009, o 01:27
Posty: 1491
Lokalizacja: Cieszyn
Imię: Daniel
Jarku na stronach Zemskeho archivu v Opave - http://www.archives.cz znajdziesz skany wielu dokumentów i kronik, trzeba poszukać. Niesamowita kopalnia wiedzy i powiem tyle ze można sobie kilka wieczorów posiedzieć wertując strony. Większość "Kronik miejscowości" pisana jest w czeskim języku ale są też pisane po polsku (Bystrzyca, Wędrynia, Dolna Łomna, Tyra i kilka innych). Co do tematu interesującego nas 1919 r. to znalazłem sporo relacji ale nic o miejscach pochówku poległych.

Na tej stronie wybierasz > Digitalni archiv > Archivni fondy > (potem masz okresy i wybierasz np: Frydek-Mistek, Karvina) > Sbirky > Kroniky obecni > np. Kronika Bystrice nad Olsi - 1.dil > Diditalizovana verze kroniky


Góra 
 Zobacz profil  
 
 Post Napisane: 28 sty 2012, o 19:02 
Offline
Administrator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 27 maja 2009, o 09:44
Posty: 3542
Lokalizacja: Kraków
Imię: Jarek
Danielu, dziękuję Ci serdecznie za odpowiedź.
Nie dalej jak przedwczoraj byliśmy z Agą w archiwum w Karwinie i tam na ścianie wisiał olbrzymi plakat reklamujący właśnie tę stronę, ale zapomniałem go fotnąć :oops:
No to zabieram się do studiowania.
Gdybyś kiedyś, podczas swoich wędrówek po Śląsku Cieszyńskim natknął się na grób z wiadomą datą daj mi proszę znać i oczywiście zrób jak najwięcej zdjęć :D

_________________
"Tylko dwie rzeczy są nieskończone: wszechświat oraz ludzka głupota, choć nie jestem pewien co do tej pierwszej"
Albert Einstein


Góra 
 Zobacz profil GG  
 
 Post Napisane: 5 lut 2012, o 18:08 
Offline
Administrator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 27 maja 2009, o 09:44
Posty: 3542
Lokalizacja: Kraków
Imię: Jarek
Mogiły obrońców Karwiny (obecnie Czechy)

Niestety tytuł pozostanie (mam wielką nadzieję, że nie na wieki) umowny, bo za wyjątkiem jednego grobu nie udało mi się znaleźć żadnego innego miejsca pochówku ówczesnych obrońców Polskiej niepodległości.
Im dłużej studiuję archiwalne dokumenty, im bardziej zagłębiam się w charakter i rozmiar konfliktu tym częściej dochodzę do wniosku, że wojna, którą na swój sposób opisuję i jednocześnie próbuję przywrócić pamięć jej bohaterom, wcale nie trwała 7 dni, ale miała swój dalszy ciąg i mimo, że walki zakończyły się 30 stycznia 1919 roku (faktycznie jeszcze kilka dni później dochodziło do wymiany ognia pomiędzy wojskami polskimi i atakującymi bez powodu legionistami czeskimi), a spór zakończono bezprecedensowym podziałem Śląska Cieszyńskiego, wojna trwała nadal.
Dalej trwał spór, dalej szykanowano rdzennych mieszkańców tej ziemi, dalej dokonywano gwałtów i mordów …
Ale do rzeczy.
Jakiś czas temu w wątku o Starym cmentarzu w Karwinie pisałem o spaleniu się archiwalnych ksiąg cmentarnych, wtedy jeszcze nie wiedziałem, że dotyczy to wszystkich cmentarzy Karwiny.
Dopiero wizyta w Miejskim Archiwum w Karwinie i dokument przedstawiony mi przez jej pracownika stwierdzający, że na skutek pożaru w 1990 roku zostały zniszczone wszystkie archiwalne księgi cmentarne dawnej Karwiny (jak dobrze liczę 6 cmentarzy) unaoczniły mi rozmiar tej straty i uświadomiły, że dzisiaj nie jestem już w stanie odnaleźć praktycznie żadnych miejsc pochówków bohaterów tamtych czasów.
Wizyta w Zarządzie Cmentarzy w Karwinie potwierdziła jedynie status quo.
Potem nastąpił „zmasowany” objazd karwińskich cmentarzy, w szczególności linkowanego wyżej cmentarza w Karwinie Doly i nieuchronna konkluzja … za wyjątkiem jednej, problematycznej mogiły, nie ma już śladu po dawnych obrońcach Ziemi Cieszyńskiej.
Polecona mi przez Daniela (daniel3ttt) strona internetowa Zemskeho archivu v Opave okazała się być prawdziwą kopalnią informacji, więc zacząłem się zagłębiać w księgi metrykalne katolickiego kościoła farnego w Karwinie.
Zeszło mi kilka ładnych wieczorów (moje oczy :shock: ) - w efekcie mogę, z pewnym prawdopodobieństwem błędu, potwierdzić zaledwie jedno miejsce pochówku.
W jedynym spisie osób poległych i zamordowanych w wojnie polsko-czeskiej 1919 roku jaki posiadam, sporządzonym w oparciu o skromną bazę źródłową , w tym również relacje zarchiwizowane w Tekach Regera i Tekach Baczyńskiego, widnieje niejaki Alojzy Armadys.
Według mnie nazwisko zostało przekręcone przy sporządzaniu maszynopisu lub w zapisie samej relacji i powinno brzmieć Armatys.
Zacznijmy jednak od końca czyli od płyty nagrobnej.

Obrazek

Obrazek

Płyta jest współczesna i jak sądzę została postawiona w miejscu starszej, jeżeli w ogóle takowa wcześniej stała na tym grobie.
Stąd też pewnie nieścisłości w datach wynikłych zapewne z „odtwarzania” danych z pamięci przez potomnych, którzy zlecili postawienie nowego pomnika.
Zacznijmy od rodziców Alojzego, ojciec Michał urodził się faktycznie 9 września 1886 roku, matka Joanna urodziła się 28 marca 1864 roku, ślub wzięli 23 stycznia 1893 roku.
Sam Alojzy Armatys urodził się faktycznie w 1903 roku, dokładniej rzecz biorąc dnia 25 maja, ale nie umarł w 1918 - faktycznie umarł 26 maja 1919 roku w Karwinie, prawdopodobnie w szpitalu, prawdopodobnie na skutek odniesionych ran.
Umarł w dzień po swoich 16-tych urodzinach …

Obrazek

Oczywiście można mi zarzucić błąd w rozumowaniu i kojarzeniu faktów (w tej wyprawie w przeszłość cały czas poruszam się prawie po omacku), sam wielokrotnie zadawałem sobie to pytanie, ale przeglądając tysiące stron ksiąg metrykalnych natknąłem się na to nazwisko jeden jedyny raz.
Gdyby Alojzy miał na nazwisko Swaczyna, Kubiena, Cieślar, Palowski, Pietraszek, Firla, Szuścik, Mołdrzyk … o popełnienie błędu byłoby bardzo łatwo, ale ilu Alojzych Armatysów mogło się urodzić w Karwinie w 1903 roku w rodzinie Joanny i Michała ?
Zbieg okoliczności, mimo nieścisłości w datach, jest dla mnie aż nadto widoczny i świadczący o tym, że w tej właśnie mogile został pochowany młody człowiek, który stracił życie (świadomie lub przypadkiem) w wojnie przeciwko najazdowi czeskiemu.

Na koniec tego przydługawego wywodu powrócę jeszcze do daty śmierci Alojzego widocznej na płycie nagrobnej.
Rok 1918 nie musi być wcale wynikiem nieścisłości, mógł być zapisany na starej płycie nagrobnej (jeżeli taka była) zupełnie świadomie, ze względu na możliwe szykany ze strony Czechów, którzy w tym czasie jak i później skwapliwie zacierali ślady tej wojny i ślady swojego okrucieństwa.
Pamiętajmy, że Karwina, zajęta przez wojska czeskie, pozostała już pod okupacją Czechosłowacji.
Zapewne z tego samego powodu dnia 29 stycznia 1919 roku, na cmentarzu komunalnym w Cieszynie pochowano Józefa Hanuscha (pisałem o nim kilka postów wyżej) pod nazwiskiem Hanusek – przypomnę, że polskie wojska powróciły do Cieszyna dopiero 27 lutego 1919 roku.

I jeszcze jedno, przeglądając archiwalne metryki Karwiny natknąłem się na taki wpis.

Obrazek

Ludwik Pastuszek zmarł 23 stycznia 1919 roku.
Przedziwny zbieg okoliczności czy kolejna ofiara ?
Nie wiem.
Pozostawiam jako ślad, punkt zaczepienia do dalszych poszukiwań.

Dodam tylko, że według szczątkowych danych lista zidentyfikowanych poległych i zabitych w Karwinie wygląda następująco:

1. Alojzy Armadys (według mnie Armatys)
2. Figurowa
3. Franciszek Kondziołka
4. Jan Kruk
5. Leopold Kwiczala
6. Ernest Masny
7. Modrzyk (według mnie nazwisko brzmi Mołdrzyk)
8. Ondraczka (w rzeczywistości Józef Ondraczek poległ podczas czeskiego ataku na górniczy wiec 26 lutego 1919, pochowany 2 marca 1919 r. w Orłowej)
9. Palowska
10. Zapora

Pewnie nie znajdę już nigdy ich grobów, a może odkryję inne, któż to wie … jeśli nie mogę zapalić im świeczki, to przytoczę chociaż świadectwo śmierci niektórych (relacje znajdują się w Tekach Regera i Tekach Baczyńskiego, cytuję w oryginale):

”W Karwinej, d. 24/I.1919. przy wtargnięciu Czechów, schronili się dwaj młodzi górnicy: Jan Kruk i Ernest Masny do Domu Robotniczego. Żołnierze czescy wtargnęli tam rozwścieczeni, postrzelili ciężko Jana Kruka /zmarł za kilka godzin/, zaś Masnego powlekli dla powieszenia go na szyb „Austrya”, bijąc kolbami.
Nie mogąc znaleść powroza przestrzelili szyję, a ciężko rannego bili kolbami, nie pozwalając zabrać do matki. Będąc w agonii obrabowali z zegarka i 100 K.
Świadkowie: Albin Gawliczek, Jan Oczkowski, Gustaw Grochol, Ferdynand Kałuża, Srebrowa, Karol Gongom, Jan Brachaczek, Alojzy Molenda, wszyscy z Karwinej”


Jeszcze jedna relacja (cytuję w oryginale):

”W Karwinej, d. 24.I., zastrzelili żołnierze czescy zupełnie niewinnych służącego na plebanii i kucharza proboszcza, kłując zabitych bagnetami. W kościele rozrzucili komunikaty, a wdziewając na siebie ornaty, zapychali sobie nawzajem usta komunikantami.
Świadkowie: Barnet, Barnetowa, Strumieński i Siostrzonek z Karwinej, Barbara Porębska ze Stonawy”


Tyle o Karwinie, mieście górników, gdzie mój prapradziadek był sztygarem w kopalni „Gabriela”.

_________________
"Tylko dwie rzeczy są nieskończone: wszechświat oraz ludzka głupota, choć nie jestem pewien co do tej pierwszej"
Albert Einstein


Góra 
 Zobacz profil GG  
 
 Post Napisane: 6 lut 2012, o 20:12 
Offline
Administrator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 27 maja 2009, o 09:44
Posty: 3542
Lokalizacja: Kraków
Imię: Jarek
Po dzisiejszej wizycie w Archiwum Państwowym w Katowicach oddział w Cieszynie, w świetle tego co napisałem wyżej, mam już totalny mętlik :nuts:
W archiwalnych dokumentach Rady Narodowej Księstwa Cieszyńskiego dotyczących "inwazji czeskiej" znalazłem następującą relację, której fragment przytoczę (w oryginale):

"26 lutego 1919 wieczorem powracali ludzie z Frysztatu do Karwiny. We Frysztacie było przyjęcie wojsk polskich.
Powracali w pochodzie z muzyką. Jeden żołnierz czeski, uzbrojony chciał zatrzymać pochód, uczestnicy pochodu żądali aby ich przepuścił, a kiedy on tego nie uczynił, wtedy go rozbroili.
Rozsądniejsi z uczestników zwrócili uwagę na to, że czyn ten może pociągnąć dalsze skutki za sobą, wobec czego zwrócono mu karabin.
Tymczasem nadszedł oddział czeski, który zaczął bez dalszego ostrzeżenia strzelać do ludzi.
Zabici są:
Armadys Alojzy, Karwina-Granice, Palowska ze Sowińca i według wiadomości także jakaś osoba z Dąbrowej.
Ranni są: Kubiena Zofia, z kolonii 6-stej, Kret Karol, także z z kolonii 6tej. Oboje znajdują się w szpitalu w Orłowskim"


Znalazłem również relację z dnia 26 lutego 1919 roku mówiącą o manifestacji we Frysztacie.
W wyniku ostrzału dokonanego przez wojska czeskie zostały ciężko ranne dwie kobiety, lekko ranna jedna kobieta, jeden mężczyzna zginął na miejscu, drugi, ciężko postrzelony, zmarł po kilku godzinach.

Czy chodzi o to samo zdarzenie ?
Prawdopodobnie tak, choć są dwie odrębne relacje.
Czy Alojzy Armatys zginął na miejscu czy po kilku godzinach ?
Nie wiem.
Dlaczego w księgach metrykalnych zapisano datę zgonu 26.05.1919, a nie 26.02.1919 ?
Nie wiem.
Dlaczego na pomniku, mimo innej daty śmierci, zapisano 1918 ?
Nie wiem.

Jedyną informacją, której jestem pewny to fakt, że nazwisko Armatys (nie Armadys) występujące w księgach metrykalnych Karwiny pojawia się tylko raz ... i to nie może być przypadek.

_________________
"Tylko dwie rzeczy są nieskończone: wszechświat oraz ludzka głupota, choć nie jestem pewien co do tej pierwszej"
Albert Einstein


Góra 
 Zobacz profil GG  
 
 Post Napisane: 8 lut 2012, o 21:20 
Offline
Administrator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 27 maja 2009, o 09:44
Posty: 3542
Lokalizacja: Kraków
Imię: Jarek
Mogiła na cmentarzu w Jabłonkowie (obecnie Czechy)

W uporczywym poszukiwaniu postaci i miejsc zapomnianych przez historię, umykających ludzkiej pamięci, dotarliśmy ponownie do Jabłonkowa, ale tym razem z przekonaniem, że jesteśmy bliżej celu niż kiedykolwiek.
Szukaliśmy mogiły Franciszka Rykalskiego, który w wielu odnalezionych przez nas relacjach występował również jako Franciszek Rylski lub J. Rykalski.
Ulubione przez nas, szczególnie przy temperaturze -15 ˚C, „przeczesywanie” cmentarza tym razem przyniosło rezultaty – odnaleźliśmy grobowiec rodzinny Rykalskich, niestety bez jakichkolwiek danych o imionach pochowanych.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

W pobliskim urzędzie miejskim odnaleźliśmy wprawdzie księgi cmentarne, ale najstarsze zapisy dotyczyły lat 30-tych ubiegłego wieku i według znajdujących się tam wpisów w grobowcu pochowano małżeństwo Anny i Błażeja Rykalskich.
O poszukiwanym przez nas Franciszku … ani słowa.
I pewnie nie dotarlibyśmy jednak do celu gdyby nie ofiarna pomoc jabłonkowskich urzędników, w tym przede wszystkim jednego, który nie tylko sprawdził wszystkie dostępne bazy danych, ale później zaprowadził nas do budynku ratusza i polecił nas kierowniczce wydziału „Metriky”.
Tam odnaleźliśmy wreszcie „naszego” Franciszka Rykalskiego (fragment kserokopii księgi metrykalnej, zapiski u dołu są moje)

Obrazek

Niestety w księgach metrykalnych nie odnotowano w jakim grobie został pochowany nasz poszukiwany.
Kiedy tak wpatrywaliśmy się bezradnie w kawałek papieru, kilka zapisanych dat i szczątkowych informacji dotarło do nas, że w jednej rubryk zapisano, że Franciszek Rykalski był synem nie kogo innego, a właśnie Anny i Błażeja :glupek: (było o nich wyżej)
Pośpiesznie wróciliśmy z ratusza do budynku urzędu miejskiego i ponownie sprawdziliśmy kartę ewidencyjną grobu nr. 560 i 561.
Wszystko wreszcie zaczęło się składać w całość.

Po zweryfikowaniu danych mogę już przytoczyć krótką historię Franciszka Rykalskiego.
Urodził się dnia 7 listopada 1898 roku w Jabłonkowie.
Matka - Anna Rykalska ur. w 1868 roku zmarła w 1941 roku, ojciec - Błażej Rykalski
ur. w styczniu 1864 roku zmarł 16 listopada 1938 roku.
Franciszek był robotnikiem w Trzyńcu i członkiem Milicji Polskiej Księstwa Cieszyńskiego.
Został powieszony przez żołnierzy czeskich w Czadcy na Słowacji 27 stycznia 1919 roku.

„Po wycofaniu się Czechów z Bystrzycy przez Jabłonków na Słowacczyznę, wybiera się grupka milicjantów z Jabłonkowa w towarzystwie nadzwyczaj dzielnego żandarma Szotkowskiego do Mostów celem stwierdzenia, czy rzeczywiście Czesi teren Śląska Cieszyńskiego opuścili. Zadaniem patroli było też wywiezienie z Mostów przechowywanych tam karabinów i amunicji do Istebnej.
Wprowadzeni przez urzędnika czeskiego na dworcu kolejowym w błąd, natrafiają
na żołnierzy czeskich wdają się w potyczkę.
Żandarm Szotkowski i mil. Rykalski dostają się do niewoli. Szotkowskiemu udaje się uciec
z więzienia. Rykalski, stawiony przed sąd wojskowy w Czaczy, otrzymuje wyrok
na powieszenie.
Wyrok wykonano natychmiast na przydrożnym drzewie w Czaczy.
Rodzina Bohatera sprowadziła jego zwłoki z Czaczy do Jabłonkowa, gdzie się odbył pogrzeb przy olbrzymim udziale ludności górskiej.
Rodzice-staruszkowie, których syn-męczennik był jedyną podporą na starość, niejedną łzę wylali nad grobem ukochanego dziecka.
>>Oto spoczywa w tym grobie największy bohater, najlepszy syn tej ziemi, który powinien być zaliczony do męczenników narodu polskiego<<, mówił w ostatnich słowach ks. Wikary Pastucha.
>>Niech ci ta ziemia, w obronie której życie młode złożyłeś, lekką będzie, gdyż cierpienia twoje pójdą przed tron najwyższego Sędziego, który za łzy ojców, matek i sierot niewinnych, sprawiedliwie ukarze winowajców.<<
Cześć jego pamięci !”


Źródło: Jerzy Szczurek „Z wielkich dni Śląska Cieszyńskiego. Tom V. O milicjach ludowych w latach 1918-1920”. Cieszyn 1935.

Poniżej podziękowanie zamieszczone w nr. 17 "Gwiazdki Cieszyńskiej" z dnia 7 marca 1919 roku

Obrazek

W styczniowym (2013) wydaniu miesięcznika "Zwrot" ukazał się artykuł autorstwa Antoniego Szpyrca pt. "Styczeń 1919", w którym pojawiło się archiwalne zdjęcie Franciszka Rykalskiego, które pozwalam sobie załączyć w ramach uzupełnienia tego postu.

Obrazek

Odwrotna strona zdjęcia z adnotacją dotyczącą narodzin i okoliczności jego śmierci.

Obrazek

I na tym mógłbym zakończyć ten post, szczęśliwy że udało nam się znaleźć kolejną mogiłę gdyby nie to, że kilkadziesiąt metrów od miejsca gdzie złożono doczesne szczątki obrońcy Śląska Cieszyńskiego znajduje się wspólna mogiła żołnierzy czeskich, którzy zapewne polegli podczas kontrataku wojsk polskich (wspartych przez milicję i trzynieckich hutników) w rejonie Bystrzycy i Gródka (może niektórzy z nich starli się właśnie na dworcu kolejowym w Mostach z oddziałem Rykalskiego ?)

Obrazek

Obrazek

Zdjęcia pochodzą z marca 2010 r., gdyby ktoś miał kłopoty z odczytaniem tekstu widniejącego na tablicy nagrobnej brzmi on tak: „Polegliśmy żeby naród żył”.

Każdy umarły ma prawo do pochówku, do utrwalenia tego faktu w dowolnej formie i przede wszystkim pamięci potomnych … szkoda tylko, że Czechy pamiętają o swoich żołnierzach z 1919 roku (dla nas agresorach), Polska zaś nie tylko nie pamięta o swoich obrońcach, ale (mam takie wrażenie) nawet nie chce o nich pamiętać :echh:

_________________
"Tylko dwie rzeczy są nieskończone: wszechświat oraz ludzka głupota, choć nie jestem pewien co do tej pierwszej"
Albert Einstein


Góra 
 Zobacz profil GG  
 
 Post Napisane: 14 lut 2012, o 23:36 
Offline
Administrator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 27 maja 2009, o 09:44
Posty: 3542
Lokalizacja: Kraków
Imię: Jarek
Nawiązując jeszcze do postu o "Mogile na cmentarzu komunalnym w Trzyńcu (obecnie Czechy)" znalazłem niedawno następujące informacje (cytuję w oryginale):

"W tym samym dniu ginie na polach Bystrzycy śmiercią męczennika śp. Karol Czudek. Po powrocie z wojny światowej otrzymuje zatrudnienie w hucie żelaznej. Na wieść o utworzeniu się Milicji zapisuje się w jej szeregi.
Gdy niebezpieczeństwo najazdu czeskiego zbliża się, śpieszy z karabinem w ręku z rzeszą równych jemu entuzjastów wyzwolenia zagrodzić drogę obym najeźdźcom.
Wśród jakich okoliczności zginął, niewiadomo.
Ojciec i siostra, którzy ciało bohatera sprowadzili z zaśnieżonych pól Gródka do Trzyńca, jako też oględziny jego ciała dają świadectwo, że śp. milicjant Czudek został przez Czechów dobity. Skonstatowano ranę postrzałową w nogę, dużą otwartą ranę przez dolną szczenkę i szyję, liczne sińce na głowie, plecach i piersiach - prawdopodobnieod uderzeń kolbą.
Obok zwłok leżał jego karabin połamany na sztuki. Cześć jego pamięci!"


"Śp. milicjant Gustaw Kraus, hutnik w Trzyńcu.
Pochodził z rodziny, która wielką rolę odgrywała w ruchu P.P.S.D w Trzyńcu i na terenie wyższych władz partyjnych.
Przekonany o słuszności sprawy polskiej, wita z entuzjazmem wszystkie objawy, zdążające do połączenia Cieszyńskiego z Macierzą. Gdy syreny fabryk odezwały się, jest jednym z pierwszych, którzy nietylko śpieszą w szeregi, ale wnoszą w nie zapał, chęć poświęcenia nawet młodego życia dla umiłowanej idei.
W walkach między Bystrzycą a Gródkiem ranny ciężko w nogę nie może się salwować ucieczką i dostaje się do niewoli.
Rana, nieopatrzona na miejscu przez nieludzkich siepaczy, ulega gangrenie.
W szpitalu czeskim w Przywozie kończy swe młode życie. Cześć jego pamięci!"


"Śp. milicjant Karol Stryja, robotnik hutniczy z Trzyńca.
Po powrocie z wojny światowej zaciągnął się do szeregów Milicji w Trzyńcu, pracując równocześnie w hutach na utrzymanie staruszki matki i młodszego rodzeństwa.
W walkach koło Gródka dostaje się do niewoli. Według świadectwa p. Anny R. i p. Zuzanny T. z Gródka, zbili go Czesi najpierw kolbami do utraty przytomności, później, wrzuciwszy do potoka, celnym strzałem w głowę życia go pozbawili.
Pogrzeb odbył się w Trzyńcu, dokąd go matka z pola męczarń i bólów sprowadziła. Cześć jego pamięci!"


Źródło: Jerzy Szczurek „Z wielkich dni Śląska Cieszyńskiego. Tom V. O milicjach ludowych w latach 1918-1920”. Cieszyn 1935.

W tej sytuacji, wziąwszy pod uwagę, że przejrzeliśmy wszystkie archiwalne księgi cmentarne Trzyńca i nie znaleźliśmy śladu po wspomnianych poległych, nie wydaje się możliwe znalezienie ich mogił - pozostaje jedynie próba odszukania ksiąg cmentarnych Ostrawy (Przywóz) i znalezienia zapisu o śmierci Gustawa Krausa (niestety na stronach Zemskeho archivu v Opave nie znalazłem żadnego śladu), ale to bardziej przypomina niestety ruletkę niż eksplorację ...

_________________
"Tylko dwie rzeczy są nieskończone: wszechświat oraz ludzka głupota, choć nie jestem pewien co do tej pierwszej"
Albert Einstein


Góra 
 Zobacz profil GG  
 
Dodaj do: Dodaj do Gadu-Gadu Dodaj do Grono.net Dodaj do Twitter Dodaj do Blip Dodaj do Flaker Dodaj do Pinger Wypowiedź dla Wykop Wypowiedź dla Facebook Wypowiedź dla Gwar Wypowiedź dla Delicious Wypowiedź dla Digg Wypowiedź dla Google Wypowiedź dla Reddit Wypowiedź dla YahooMyWeb Śledzik Dodaj do Kciuk.pl Dodaj do Spinacz.pl Dodaj do Yam.pl
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
 
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 133 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3, 4, 5 ... 7  Następna strona

Strona główna forum » Eksploracja » Cmentarze


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

 
 

 
Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL

[ Time : 0.319s | 16 Queries | GZIP : Off ]